Ekspedycja. Historia mojej miłości | Bea Uusma

"Ale gdy stamtąd wyjdę,
barwy znikną."

Ponad pół godziny szukałam odpowiedniego cytatu. Na wstęp, na wyjaśnienie tego, co czułam, gdy za każdym razem otwierałam Ekspedycję. Jakąś esencjonalną myśl przewodnią, coś, co zapewni kierunek tekstowi, w co płynnie wskoczę, żeby zachować rytm, jaki nadała swojej historii Bea Uusma. Już wtedy dobrze wiedziałam, że niczego takiego nie znajdę. Musiałabym przepisać połowę książki.

"Muszę zrozumieć, co dzieje się z człowiekiem, który znajduje się na środku dryfującego lodu i nie może się stamtąd wydostać. Muszę przeniknąć pod lód, pod szreń". I zrobiła to. Naprawdę. Wyruszyła śladami pewnej polarnej ekspedycji, która nie mogła się powieść. Poświęciła temu kawał swojego życia. Skończyła studia medyczne również po to, żeby być bliżej rozwiązania. Badała ludzkie kości i listy. Badała barwy lodu. Szukała wyspy, na którą praktycznie nie można dotrzeć, bo ciągle otacza ją dryfująca kra. Wypatrywała jej z oddali, wkładając na siebie kolejną warstwę swetrów, bo nienawidzi zimna. Jak jedna dawna arktyczna wyprawa mogła stać się taką piękną obsesją?

Mieli ze sobą kilka tomów encyklopedii, różowy jedwabny szal, szampana i krawaty. Nie byli polarnikami, jednak to oni w 1897 roku wyruszyli balonem w kierunku bieguna północnego. Salomon August Andrée, Knut Frænkel i Nils Strindberg. Spakowali wystarczającą ilość jedzenia, broni i ciepłych ubrań. Robili zapiski. Nils pisał listy do swojej ukochanej Anny. Kiedy ich balon awaryjnie ląduje na lodzie, nie mają pojęcia, gdzie są, chociaż zdają sobie sprawę, że nie pokonali nawet połowy planowanej trasy. Muszą ruszyć, żeby przeżyć. Wloką za sobą ciężkie sanie, wkrótce zabiją pierwszego niedźwiedzia i usmażą naleśniki z foczej krwi. Będą zbierać próbki lodu, mierzyć grudki gliny, "trzymać się szczegółów na pierwszy rzut oka bezsensownych. Niezwykle dokładne badania. Naprawdę, a jednak na niby". Będą leczyć się opium. Aż w końcu dotrą na Wyspę Białą. A tam zaginie po nich ślad. 

Gdy otworzysz Ekspedycję. Historię mojej miłości (miłości Autorki i mojej teraz już też), zasypią Cię stare ciemne fotografie ("Nils kieruje aparat na północ"), szkice szkieletów, plany obozowiska, zapiski temperatur i kierunku wiatru. Bea Uusma dotarła do wszystkiego, co wiązało się z tajemniczą wyprawą, i niczym z fragmentów rozkruszonego lodu stworzyła pełną opowieść-giganta. Opowieść życia. Zachwycam się nią jak głupia. I samym wydaniem też.










***  
Uusma Bea, Ekspedycja. Historia mojej miłości, tłum. Małgorzata Stefaniuk, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2017, s. 320.

Książkę przeczytałam w ramach Wyzwania czytelniczego 2020 na Przestrzeniach tekstu  
(kategoria: książka o dalekiej podróży)

Zajrzyj również tu:

0 komentarze

Wszystkie treści zamieszczane na tym blogu (zarówno teksty, jak i fotografie) są mojego autorstwa i są chronione prawem autorskim [Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa: 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych].