facebook instagram Goodreads
Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • Spis treści
  • Jeśli szukasz...
    • Przestrzeni faktu
      • kryminalistyka
        • Antropologia sądowa
        • Reportaż kryminalny
      • literatura faktu
      • Podróżnicze
      • Reportaż
      • Wyprawy & odkrycia
    • Przestrzeni grozy
      • Horror
      • Thriller
      • kryminał
    • Przestrzeni dla dzieci
      • Albo młodzieży
    • FANTASTYKI
      • Literatura fantasy
      • sci-fi
    • Klasyki
    • ♦ Magii na Przestrzeniach ♦
    • Pięknego wydania...
      • Komiksy
      • Picturebooki nie tylko dla dzieci
    • Wyjątkowej prozy
  • Na dokładkę
    • Audiobooki
    • * Mój dawny blog *
    • Starocie na Przestrzeniach
    • Wyzwania czytelnicze
      • Archiwalne
  • Serie
    • Dla dzieci i młodzieży
      • Strachociny
      • Szkoła przy cmentarzu
      • Wakacje z Koszmarkiem
    • Reporterskie / podróżnicze
      • Amerykańska
      • Orient Express
      • Reportaż Czarnego
      • Seria podróżnicza Wyd. Poznańskiego
      • Seria reporterska Wyd. Poznańskiego
    • Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
    • Serie sci-fi i fantasy
      • Wehikuł czasu
      • Wiedźmin
  • O mnie
  • Kontakt

Przestrzenie tekstu

"Albańczycy to chyba najbardziej tajemniczy naród na Bałkanach —
przez dekady odizolowany, postrzegany jako dziki i nieprzyjazny."


Kraj przesądów i zemsty krwi. Pięknych plaż i niesamowitych górskich terenów. Kraj, w którym je się zatrważająco dużo rożnego rodzaju mięsa (zaskakują głowizna lub pieczone podroby) i pije dużo rakiji. Wyrwawszy się z komunizmu, Albania zachłysnęła się wolnością i... popadła w konsumpcjonizm. O tym komunizmie w książce Izabeli Nowek jest całkiem sporo. W zasadzie trudno postrzegać Albanię bez odniesienia do tych trudnych lat w jej historii, bo cała mentalność współczesnego Albańczyka wydaje się na nich wyrastać. Począwszy od tradycyjnych mięsnych potraw (w gorszych czasach nie marnowało się niczego), po zamiłowanie do samochodów (spacery nie są u nich hitem). Ciekawi ogromna liczba bunkrów, które obecnie służą jako muzea, magazyny, czy pomieszczenia gospodarcze dla zwierząt. Łapówki (bakszysz), mafia, bektaszyzm (interesujące wyznanie "zawieszone między islamem a chrześcijaństwem"). Wyborna kawa. Chleb podawany do każdego posiłku (nawet do fryzek i makaronu). Mężczyźni przesiadujący w barach w oczekiwaniu cieplejszej pory roku, wieczorne biesiadowanie.

Reportaż Izabeli Nowek to lekka, interesująca pozycja o kraju, którego prawie nie znałam. Warto sięgnąć po nią choćby po to, by dowiedzieć się o Albani czegokolwiek. Autorka trzyma się obranych wątków, nie przesadza z osobistymi historiami, zachowuje profesjonalny, a jednak odpowiednio luźny ton, który sprawia, że Albanię. W szponach czarnego orła czyta się trochę jak wakacyjną lekturę przed podróżą, trochę zaś jak naprawdę porządny reportaż. Dużo ciekawostek i historycznych faktów, zachowany umiar, dojrzałość wypowiedzi. To solidna książka.|

***
Nowek Izabela, Albania. W szponach czarnego orła, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2022, s. 332.

09:45 No comments

"Nas zafascynowały ruiny:
rozsypujące się domostwa, upadłe fabryki,
zrujnowane farmy."


Opuszczone domki pośrodku niczego, a w nich majaczące w mroku kształty pozostawionych sprzętów, ślady dawnej obecności. "W tym kraju nie ma chyba rzeczy, której nie można przekuć w zachwyt". Czytając Szepty kamieni Bereniki  Lenard i Piotra Mikołajczaka, czułam tę islandzką pustkę, majestat natury, tajemniczość i surowość samotnych przestrzeni. Pojawiały mi się w głowie skute lodem krajobrazy, rysowały gejzery i zorze polarne. Niezwykle literacki styl autorów sprawił, że momentami odnosiłam wrażenie, jakbym sama była tam już niejeden raz, a także — jak bliska jest mi ta opuszczona strona Islandii. I choć Szepty miały być głównie opisem podróży po tych porzuconych, wymarłych miejscach, to stały się czymś znacznie więcej. Reportażem z życia na tej zjawiskowej, choć wiele wymagającej wyspie, pewną osobistą recepcją. Mimo że autorzy nie dzielą się szczegółami własnej islandzkiej historii, to tak jakby ją opisywali samą tą podróżą, głosami ludzi stamtąd, olbrzymim respektem wobec islandzkiej... magicznej rzeczywistości.

Wiara w trolle, w moc dawnych zaklęć, ziół i magicznych runów. "Mówią, że to kraina potworów i czarnoksiężników". Na Islandii folklor jest wciąż żywy. Połączenie go z tajemniczością natury, zamiłowaniem Islandczyków do snucia długich opowieści, czy poczuciem odosobnienia tworzy mieszankę, którą można się zachłysnąć. Nic dziwnego, że Islandia nie tylko przyciąga turystów swoją niezwykłą aurą, ale również potrafi namieszać im w głowach przedziwnym poczuciem niezwykłości oraz wolności. Autorzy Szeptów piszą, jakoby wyspa wyzwalała coś w przyjezdnych, prowokując zachowania, których nie dopuściliby się w żadnym innym miejscu. Przy tym Islandia dobrze wie, jak "się sprzedać", stąd nieustannie kwitnąca branża turystyczna. Co ciekawe, również eksplorowanie opuszczonych budynków to duża część islandzkiej turystyki. Niestety wraz z otwarciem na zwiedzających rośnie... skąpstwo miejscowych, choć może być ono głównie pokłosiem kryzysu finansowego. Temat turystyki (jak i inne praktyczne ciekawostki) nie zajmuje dużo miejsca w Szeptach kamieni. Więcej w nich o starej przetwórni śledzi w Djúpavíku, skutkach wybuchu wulkanu Eldfell na wyspie Heimaey ("kataklizmy na Islandii są wpisane w życie"), czy ogólnie... o islandzkiej magii.


"Na Islandii bardzo łatwo się zatracić", podobnie jak w Szeptach kamieni. Historiach z opuszczonej Islandii. Tę książkę planowałam przeczytać jakiś czas temu, jeszcze na fali marzeń o podróży na tę niezwykłą wyspę. I choć moje aspiracje już raczej wyblakły, to naprawdę zachwycił mnie sposób postrzegania Islandii ujęty przez autorów bloga IceStory. Cóż, może kiedyś wrócę do dawnych marzeń, tymczasem cieszę się, że tak dobrze trafiłam z pierwszą przeczytaną w tym roku książką.

***
Lenard Berenika, Mikołajczak Piotr, Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii
,
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2017, s. 245.

10:30 No comments

"Fińskie maluchy, napędzane owsianką na wodzie,
żytnim chlebem i zimnym mlekiem, zadowolone
taplają się w fińskim deszczu, błocie, mokrym śniegu
i innych darach fińskiej natury."

Kraj bagien, tysięcy jezior, zachwycających zórz polarnych, kawy, sisu (w żadnym wypadku nie będącym odpowiednikiem słynnego duńskiego hygge, czy norweskiego koseling), saun oraz... mleka, które pija się tam niemal do każdego posiłku. Mi Finlandia kojarzy się jeszcze z niestandardowym systemem edukacji, Świętym Mikołajem i z Muminkami. Zanim nie przeczytałam książki Aleksandry Michta-Juntunen, na tym kończyła się moja wiedza, i przyznam szczerze, że nadal nie czuję się znawcą tematu. Miałam już do czynienia z jednym tytułem z serii podróżniczej wydawnictwa Poznańskiego (mowa o Szczęśliwy jak łosoś Anny Kurek) i wciąż nie opuszcza mnie przeczucie, że nie powinnam oczekiwać wiele od formy tych wydań. Liczyłam zatem na dość stereotypową, choć lekką i przyjemną w odbiorze, kipiącą od ciekawostek literaturę faktu, poszerzającą wiedzę o kolejnym kraju Północy. Dostałam dokładnie to, czego się spodziewałam, jednak zanim to do mnie dotarło, zdążyłam zirytować się na chaotyczną formę i często potoczny, słaby literacko język. Mimo tych mankamentów, książkę czytało mi się całkiem dobrze i bardzo szybko.

O krajobrazie, pogodzie, o ciemnych miesiącach, z którymi Finowie radzą sobie w niezwykły sposób, wynajdując coraz to nowe zajęcia. O ich powściągliwości, małomówności, ale i upodobaniu do świętowania (przyjęcia rakowe, fiński karnawał). W Finlandii trudno o miejsca pracy dla przyjezdnych, chyba że mogą wykazać się dobrą znajomością języka fińskiego. Kiedy jednak już Finlandia przyjmie ich w swoje ramiona, może zaproponować szereg udogodnień — ogólnie pojęty dobrobyt (nic dziwnego, że Finowie uznawani są za najszczęśliwszych ludzi na świecie), znakomite fińskie produkty, najlepszy ogólnodostępny system edukacji (już od przedszkola), sprawny recykling, bezpieczeństwo i zaufanie do władz, liczne stowarzyszenia oraz pracę w czynie społecznym, ciekawą kuchnię (chleb z dodatkiem zmielonych świerszczy domowych), wiarę w skrzaty i trolle, nietypowe sporty (bagienna piłka nożna, rzut gumowcem), liczne sauny, które są nieodłącznym elementem życia Finów, a nawet... darmowe wiadra (to nie żart, choć nadal nie znam ich przeznaczenia). Mnie zachwyciły wysoki poziom czytelnictwa, równy dostęp do natury (np. możliwość korzystania z leśnych domków), szczególna "fińska cisza" (unikanie mówienia dla samego mówienia), filozofia sisu, sposób edukacji, a także ogromnie popularne w Finlandii pudełka dla noworodków, w których to pudełkach przyszła mama może znaleźć 50 produktów przydatnych po porodzie (nawet łóżeczko! — nie będę wspominać, jak jest z tym w Polsce).

Aleksandra Michta-Juntunen bardzo entuzjastycznie dzieli się własnym doświadczeniem (od dawna mieszka w Finlandii), jednak chcąc przekazać czytelnikom jak najwięcej, wprowadza duży chaos, nie unika nużących powtórzeń, a także (o zgrozo!) zupełnie nie wnoszących nic akapitów. Brakowało mi jakiegoś jasnego, przemyślanego podziału tematów (ten podział jest, ale trochę niezorganizowany). Nieszczególnie interesowała mnie za to (i myślę, że w takiej książce była zupełnie zbędna) odmiana przez przypadki niektórych fińskich słów, czy opisywanie ich znaczenia. Z kolei dobrze oceniam umieszczenie na końcu książki fińskich przepisów kulinarnych. Czas z książką pani Aleksandry zdecydowanie nie był zmarnowany, a niektóre zagadnienia bardzo mnie zainteresowały. Myślę, że Finlandia. Sisu, sauna i Salmiakki to świetny wybór na pierwsze zderzenie z tym pięknym krajem. 

***
Michta-Juntunen Aleksandra, Finlandia. Sisu, sauna i Salmiakki
,
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2019, s. 313.

19:43 No comments

"sprzeda cię,
wywiezie do konga makonga,
niewolnicą będziesz."


Oman. Państwo, które od momentu objęcia władzy przez sułtana Kabusa Ibn Sa’ida w 1970 roku, z biegiem lat stawało się jednym z najbogatszych i najstabilniejszych państw arabskich. Zapiera dech przepięknymi krajobrazami. Luksusowe hotele, markowe sklepy, a do tego darmowa opieka medyczna i dostęp do edukacji. W porównaniu do innych krajów arabskich prawo Omanu jest mniej restrykcyjne dla kobiet. Mogą pracować w wybranym zawodzie, zrobić prawo jazdy. Czasem nawet wyjść za mąż z miłości. Chociaż... z miłości to się nie opłaca.

O Bożenie, która poznała swojego Omańczyka jeszcze w Polsce, w czasach PRL. Szczęśliwa historia, jakich może niewiele. O białych weselach, na których kobiety i mężczyźni bawią się oddzielnie. O targach kóz i o tym, jak Nuria po śmierci męża postanowiła poradzić sobie bez mężczyzny. O hennie na dłoniach (i nie tylko). O swojego rodzaju posagach (mahr) i kontraktach małżeńskich, na których ustala się między innymi cenę za urodzenie dzieci. O ginekolożce, która zszywa błony dziewicze, ale i kobiety po nocach poślubnych. O drugich żonach i poznawaniu się na Tinderze. Handlu nieletnimi dziewczynkami z Indii, rodzeniu dzieci, nianiach.

Historie spisane przez Agatę Romaniuk są szokujące, choć autorka nadała im stosownej lekkości. Czyta się je jednym tchem. Wyłania się z nich domyślny obraz życia współczesnej kobiety w Omanie. Kobiety sprzedawanej, porzucanej, ale i tej częstującej halvą, obwieszonej błyskotkami, na tyle odważnej, by domagać się rozwodu od znęcającego się nad nią męża. Autorka z dużą dozą empatii i reporterskiej ciekawości wnika do tego obcego dla nas świata, dzieląc się nawet osobistymi przeżyciami. Bardzo podoba mi się styl jej pisania, podoba niezwykle trafny tytuł samej książki, a treść jest na tyle ciekawa, że pozostawia przyjemny niedosyt. Poczytałabym więcej tych relacji z Omanu.

***
Romaniuk Agata, Z miłości? To współczuję. Opowieści z Omanu, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2019, s. 242.

09:48 No comments

"Już na dzień dobry skosztowałem
wędzonego renifera, foki, mattak (surowa skóra wieloryba)
oraz grenlandzkich krewetek i krabów."

A to dopiero początek. Dalej będzie o polowaniach, zamrażaniu mięsa, inuickich duchach i o kaffemikach, czyli niezwykłym świętowaniu. O zorzy polarnej i o prawdziwych grenlandzkich zimach. Adam Jarniewski w bardzo przystępny i interesujący sposób przedstawia codzienne życie na Grenlandii. Perspektywa świeżo upieczonego mieszkańca (do tego Polaka), który musi uczyć się zarówno surowości, jak i gościnności tego odległego kraju, do którego przywiała go... miłość — może okazać się o wiele ciekawsza od niejednego drobiazgowego reportażu. Dość osobisty, luźny przekaz wciąga i ujmuje. Miałam wrażenie, że znalazłam się w samym środku Grenlandii i jadę psim zaprzęgiem na polowanie na renifera. Albo objadam zupą z foki i jajecznicą z mewich jaj. Książkę urozmaicają zdjęcia charakterystycznych kolorowych domków, śniegu, ciepłych uśmiechów, ale i... surowego mięsa, czy potraw, na których widok trochę mi słabo. A Wy? Wiecie cokolwiek o Grenlandii?

Dzień polarny, kiedy nocą wychodzi się na ulice i funkcjonuje jak za dnia. Chodzenie do znajomych bez zapowiedzi. Piłka nożna, skutery, zwyczaje wigilijne i wystawne świętowanie każdego ważnego wydarzenia w życiu. Towarzyskość na Grenlandii zaskakuje. Podobnie jak zamiłowanie do polowań, które są elementem codzienności. To o nich rozmawiają nauczyciele w pokoju nauczycielskim, a dzieci we wrześniu dostają dni wolne, żeby uczestniczyć z rodzicami właśnie w polowaniu. Na celebrowanie świąt idzie dużo upolowanego mięsa, resztę zaś mrozi się w zamrażalnikach, które stanowią pierwszej potrzeby domowy sprzęt AGD.

Nie mieszkam w igloo to przede wszystkim takie jak wyżej ciekawostki, przybliżające zupełnie normalne życie mieszkańców tego zimnego kraju. Ale to również obraz gasnącej tradycji, konfliktu tożsamości Grenlandczyków, wymierającego języka wypieranego przez język duński, szkolnictwa, czy służby zdrowia. Wszystko to zmieściło się w bardzo przyjemnej książce, pełnej szczególnej intymności, spokoju, grenlandzkiego powietrza i... szczęścia.

***
Jarniewski Adam, Nie mieszkam w igloo
,
Wydawnictwo Muza, Warszawa 2018, s. 304,
21:24 No comments

"Pewnego dnia ktoś poszedł dalej niż zwykle
i odkrył nowe miejsce."


Ci znani (jak Marco Polo, albo Darwin), ale również Ci, o których ja sama nigdy nie słyszałam. Podróżnicy. Odkrywcy. Badacze. Załoga (tak nazywa ich autorka) Atlasu podróżników jest szczególna i zdecydowanie godna poznania. Z myślą, że dawne podróże nie służyły wyłącznie odkryciom nowych lądów, ale niosły ze sobą ekscytujące zderzenie z obcą kulturą, czy pochylenie się nad majestatem przyrody, wyłoniono nazwiska ludzi z wielu epok, których dokonania nie tylko zapierają dech w piersiach, ale również mogą posłużyć za wzór do naśladowania dla każdego z nas. Piękna ta selekcja podróżniczych faktów, opowiedziana solidnie i z pasją, a do tego niesamowicie (i odważnie) zilustrowana. Ten niezwykły i pełen polotu Atlas, w którego czeluściach sama przepadłam na kilka letnich wieczorów, dedykowany jest dzieciom w wieku szkolnym. Myślę, że lepszego prezentu na wakacje to nie wymyślicie ツ

Poznajcie Xuanzanga, uczonego mnicha, który w czasie swojej podróży po Jedwabnym Szlaku widział... smoki. Czy wiedzieliście, że rodzice Marco Polo również podróżowali? Najpierw sami, później także z nim. Bartolomeu Dias jako pierwszy żeglował po dwóch oceanach. Poza tym jest przecież Darwin na swoim słynnym okręcie Beagle. Albo Humboldt i jego przyrodnicze rozważania. Nie wiem, czy ktokolwiek spodziewał się trafić na kobietę podróżnika — tu są nawet dwie. Myślę, że warto, żebyście sami poznali nazwiska i historie. Wszystkie informacje o podróżnikach i ich wyprawach zostały przedstawione bardzo interesująco i przystępnie, a do tego przejrzyście. Przyciągające wzrok czarno-białe grafiki dodają ekspresji całości i nadają Atlasowi pewnej ekskluzywności (przynajmniej ja mam takie skojarzenie). To już nie jest książka wyłącznie dla dzieci. Taką pozycję na swojej półce zechce mieć niejeden dorosły. Atlas zasilił naszą podróżniczą kolekcję, która tylko czeka, aż Najmniejszy będzie gotowy na odkrywanie świata leżącego ciut dalej niż jego kosz z zabawkami (jak i wiecznie niezbadany ląd, jaki codziennie zdobywa na nowo — mamina kuchnia) 😉

Warto wspomnieć, że Atlas podróżników autorstwa Isabel Minhós Martins z ilustracjami Bernardo P. Caevalho został nagrodzony w 2019 roku prestiżową BolognaRagazzi Award w kategorii non fiction.








Za ekscytującą przygodę z Atlasem podróżników
dziękuję Wydawnictwu:


***
Martins Isabel Minhós, Atlas podróżników. Historie wypraw na krańce świata, il. Bernardo P. Carvalho, tłum. Tomasz Pindel, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2021, s. 136.
08:39 No comments

"Zgodnie z moimi wyliczeniami
Azja leży za następną falą!"


Niesamowita gratka dla małego podróżnika i wielbiciela przygód! I w istocie — niezwykłe mapy, które przeniosą swojego odbiorcę nie tylko w odległe miejsca świata (bo samą wędrówkę palcem po mapie można odbyć w każdym innym atlasie), ale również zaspokoją głód wiedzy. Tematyczne ciekawostki, zabawne teksty na ilustracjach, mnóstwo interesujących szczegółów. Niezwykłe mapy autorstwa Sarah Sheppard to prawdziwie emocjonująca wyprawa w nieznane, z której można wynieść ogrom wiedzy, dobrej zabawy, a przy okazji rozbudzić w młodym odbiorcy żyłkę odkrywcy. Format Niezwykłych map jest typowo atlasowy (szkolne skojarzenie), ale to solidne wydanie w twardej oprawie. Ilustracje nie są fantazyjne, jednak przywodzą na myśl styl starego, dobrego atlasu geograficznego — w czym cały ich urok! Myślę, że służy to skupieniu uwagi, nadając całej pozycji ciekawego naukowego klimatu.

Kamienie szlachetne, tajemnicze miejsca, jadowite zwierzęta. Rowy oceaniczne i wulkany. Skarby świata. "Zastanawiasz się, czy w wodzie są piranie? Wsadź do niej palec, a szybko się przekonasz...". Rewelacyjne teksty, łatwy przekaz i szczególnie wciągająca wiedza, której chce się więcej i więcej. Podróżując po mapach z Niezwykłych map ma się wrażenie, że naprawdę przemierzamy świat w poszukiwaniu przygód, odkrywamy sekrety mórz i najciekawsze wydarzenia z historii Ziemi. Jako dorosły odbiorca muszę przyznać, że książka bardzo mnie wciągnęła i wierzę, że do dziecka dotrze sto razy skuteczniej ツ









Za możliwość podróży palcem po... Niezwykłych mapach
dziękuję wydawnictwu:

https://mamania.pl/

***
Sheppard Sarah, Niezwykłe mapy. Dla miłośników przygód i snów na jawie, tłum. Ewa Wojciechowska, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2021, s. 40.

10:15 No comments
"Jeśli coś zasługuje na określenie typowo norweskie, 
to możemy mieć pewność, że cały naród zatwierdził autentyczność 
owego przedmiotu lub miejsca. To przecież takie typowo norweskie 
mówić o tym, co jest typowo norweskie."

Ja też zacznę od "jeśli". Otóż — jeśli ktoś niewiele wie o Norwegii, Anna Kurek odkryje przed nim wachlarz typowo norweskich (typisk norsk) pojęć, barwnych anegdot, kulturoznawczych smaczków i skandynawskiego humoru, który zamyka się w pięknym określeniu: stereotypy. Już na początku swojej książki — ni to reportażu, ni rzetelnej literatury faktu — autorka podkreśla, że stereotypów nie uniknie i rzeczywiście wywiązuje się ze swojej ala obietnicy. Coś, co wydaje się z początku jedynie luźnym wstępem do postrzegania Norwegii, okazuje się sednem całej publikacji. Jest lekko, dość lakonicznie, jest okrutnie stereotypowo (to raczej celowy zabieg), ale i całkiem wesoło, chociaż momentami trochę poważnie. Wymagający czytelnik nie znajdzie tu pięknej poetyki surowej przestrzeni i prawdziwych, wiarygodnych postaci, jak w cudownym Hen Ilony Wiśniewskiej; nie znajdzie też mocnych wrażeń z Dzieci Norwegii Macieja Czarneckiego. To nie tego typu książka. Tego typu książkę mógłby napisać prawie każdy, kto kilkukrotnie odwiedził ten zimny północny kraj i miał otwarte oczy i uszy. 

Nie będę jednak przesadnie surowa. Szczęśliwy jak łosoś to pogodna, przyjemna w odbiorze lektura, zawierająca wiele ciekawych informacji o Norwegii. Przyda się jako małe kompendium przed pierwszą podróżą, albo ciekawostka dla tych, którzy chcą zweryfikować swoją (albo autorki) wiedzę o kraju. Anna Kurek prowadzi bloga Norwegolożka, jest pasjonatką języka norweskiego, którego nauczyła się, z tego co pamiętam, samodzielnie. Obecnie pracuje jako lektor i tłumacz. Na zawiłości języka norweskiego (a raczej języków) poświęca w swojej książce spory rozdział. Z żywym zapałem (i skandynawskim dowcipem) przedstawia czytelnikowi typowe zachowanie typowej pary Norwegów i wcale nie ukrywa, że robi to z przymrużeniem oka. Zatem typowy Norweg lubi płacić podatki (bo widzi, na co są przeznaczane), nie przykłada zbytniej wagi do pracy (nie jest najważniejsza), przepada za mrożoną pizzą, taco, sączeniem snusu (tytoniu) pod górną wargą i — uwaga — samodyscypliną! Jest bardzo świadomy ekologicznie, segreguje śmieci, przestrzega zasad, biega, hartuje swoje dzieci, a przy tym dba, by wszystko, co robi i gdzie się znajduje, było koseling (wygodne, przytulne, coś w stylu duńskiego hygge, ale nie do końca). Do tego nadal wierzy w trolle i skrzaty. Przy pierwszym kontakcie jest raczej zdystansowany (w autobusie siedzi cicho i na nikogo nie patrzy), ale na imprezach bywa duszą towarzystwa.

Oczywiście jest jeszcze sporo takich typowo norweskich ciekawostek, a warto wspomnieć, że z tego typisk norsk Norwegowie są w zasadzie bardzo dumni. Z czego jednak dumni zdecydowanie być nie powinni, to niski poziom edukacji w szkołach i filozofia "jakoś to będzie". Szkoda, że autorka niewiele wspominała o sprawie Barnevernetu, ale to chyba zbyt rozległy problem, by ująć go w takiej zbiorówce (więcej jest u Czarneckiego). Muszę jednak przyznać, że Szczęśliwego jak łosoś czytało mi się naprawdę dobrze i bardzo szybko. Sama też nie jestem znawcą Norwegii, niektóre informacje były dla mnie nowe, choć chętnie poczytałabym o nich więcej z bardziej wnikliwych źródeł. Za to duży plus za pozytywne nastawienie autorki, które dominuje nad całą książką.

***
Kurek Anna, Szczęśliwy jak łosoś. O Norwegii i Norwegach, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2018, s. 309.
08:34 No comments
Older Posts

Od autorki

About Me

Witaj na stronie Przestrzeni
i rozgość się.
Znajdziesz tu literaturę historyczno-podróżniczą, reportaże, klasykę grozy, tajemnicze powieści.
Często wracam również do książek dla dzieci, dobrego sci-fi, czy Stephena Kinga.

KSIĄŻKA NA DZIŚ

Moja kuzynka Rachela | Daphne du Maurier

2026 Reading Challenge

2026 Reading Challenge
Przestrzenie has read 0 books toward her goal of 30 books.
hide
0 of 30 (0%)
view books

RODZAJ

  • literatura amerykańska (72)
  • literatura angielska (48)
  • literatura australijska (3)
  • literatura francuska (3)
  • literatura hiszpańska (2)
  • literatura irlandzka (5)
  • literatura koreańska (1)
  • literatura niemiecka (8)
  • literatura norweska (7)
  • literatura polska (69)
  • literatura portugalska (2)
  • literatura szwedzka (14)
  • literatura słowacka (5)

Autor

  • Abbott Rachel (4)
  • Bradbury Ray (1)
  • Christie Agatha (1)
  • Clarke Arthur C. (1)
  • Dick Philip K. (2)
  • Forster Edward Morgan (1)
  • Gaiman Neil (1)
  • Greene Graham (2)
  • Herbert Frank (1)
  • Hesse Hermann (1)
  • Hill Susan (1)
  • Jackson Shirley (2)
  • Jacobsen Roy (3)
  • Jansson Tove (2)
  • Karika Jozef (4)
  • King Stephen (8)
  • Lem Stanisław (2)
  • Link Charlotte (2)
  • Paris B. A. (3)
  • Puzyńska Katarzyna (5)
  • Sapkowski Andrzej (2)
  • Stone Tom B. (2)
  • Theroux Paul (2)
  • Urbanowicz Artur (1)
  • Ware Ruth (2)
  • Wiśniewska Ilona (3)
  • du Maurier Daphne (3)
  • Łuszczyński Dominik (8)

Ilustrator

  • Aisato Lisa
  • Chmielewska Iwona
  • Dziubak Emilia
  • Jeram Anita
  • Klassen Jon
  • Martin Emily W.
  • Rutten Mélanie

Wydawnictwo

Akapit Press Albatros Amber Bum Projekt C&T Czarne Czuczu Czwarta Strona Dowody na Istnienie Dwie Siostry Dwukropek Egmont EneDueRabe Ezop Feeria Filia Format Gereon Grupa Wydawnicza Foksal Harper Collins Książkowe Klimaty Kultura Gniewu MAG Mamania Marginesy Media Rodzina Nasza Księgarnia Novae Res Otwarte Pascal Planeta Czytelnika Prószyński i s-ka Rebis Replika Sonia Draga Supernowa Słowne TADAM Tako Tekturka Vesper Videograf W.A.B. Wielka Litera Wilga Wydawnictwo AA Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Kropka Wydawnictwo Literackie Wydawnictwo Poznańskie Wydawnictwo Warstwy Wytwórnia Zakamarki Zielona Sowa Znak Zysk i S-ka audioteka Świat Książki

Zaglądam do:

  • Przeczytałam książkę
    "Piękno ludu" Merete Pryds Helle
  • Literackie skarby świata całego
    Heretyczki. O Angelusie dla Kateřiny Tučkovej i Julii Różewicz [komentarz]
  • unSerious
    Cykl: Kroniki Imperium Legendarnych Lachów # 1: Zło-to
  • To przeczytałam
    Christine Lindop - Ned Kelly
  • made by bibi
    Chmurka i Burza grają w piłkę/ubierają choinkę
  • K-czyta | Blog książkowy
    Dianne Freeman - Poradnik prawdziwej damy. Dobre maniery a morderstwo
  • Qbuś pożera książki
    Dynamiczne szachy geopolityczne, czyli „Cień Hegemona” Orsona Scotta Carda
  • Koczowniczka o książkach
    „Kocie kocyki” Kiyoshi Shigematsu
  • Świat fantasy
    Zapowiedzi październik 2026
  • Jeden akapit
    „Rozmyślania” Marek Aureliusz
  • ex libris Marty - blog o czytaniu, głaskaniu, wąchaniu oraz tuleniu książek i komiksów
    Post Świętego Michała Archanioła - ks. Mateusz Szerszeń CSMA
  • Dosiakowe Królestwo
    Nie z tego świata. Na tropie zjawisk paranormalnych - Ben Machell
  • Książki na plaży
    Trzy włoskie kryminały
  • Books Far From The Crowd
    Jak nie przeczytałam stu książek w rok
  • Spacer wśród słów
    Sosuke Natsukawa "O kocie, który ratował bibliotekę" - recenzja
  • Varia czyta
    Karuzela z Mordercami - Alex Rogoziński
  • Wokół Faktu
    5 książek na Dzień Mamy idealnych na prezent. Te nowości wywołają uśmiech na twarzy mamy
  • Klasyka literatury popularnej
    Duchy nocy wigilijnej.
  • Czytam to i owo...
    PIKNIKI Z KLASYKĄ: O "Oliverze Twiście" rozmawiamy w 208. rocznicę urodzin Charlesa Dickensa
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Wszystkie treści zamieszczane na tym blogu (zarówno teksty, jak i fotografie) są mojego autorstwa i są chronione prawem autorskim [Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa: 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych].

Wizyty

© Przestrzenie tekstu 2026

Created with by ThemeXpose