facebook instagram Goodreads
Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • Spis treści
  • Jeśli szukasz...
    • Przestrzeni faktu
      • kryminalistyka
        • Antropologia sądowa
        • Reportaż kryminalny
      • literatura faktu
      • Podróżnicze
      • Reportaż
      • Wyprawy & odkrycia
    • Przestrzeni grozy
      • Horror
      • Thriller
      • kryminał
    • Przestrzeni dla dzieci
      • Albo młodzieży
    • FANTASTYKI
      • Literatura fantasy
      • sci-fi
    • Klasyki
    • ♦ Magii na Przestrzeniach ♦
    • Pięknego wydania...
      • Komiksy
      • Picturebooki nie tylko dla dzieci
    • Wyjątkowej prozy
  • Na dokładkę
    • Audiobooki
    • * Mój dawny blog *
    • Starocie na Przestrzeniach
    • Wyzwania czytelnicze
      • Archiwalne
  • Serie
    • Dla dzieci i młodzieży
      • Strachociny
      • Szkoła przy cmentarzu
      • Wakacje z Koszmarkiem
    • Reporterskie / podróżnicze
      • Amerykańska
      • Orient Express
      • Reportaż Czarnego
      • Seria podróżnicza Wyd. Poznańskiego
      • Seria reporterska Wyd. Poznańskiego
    • Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
    • Serie sci-fi i fantasy
      • Wehikuł czasu
      • Wiedźmin
  • O mnie
  • Kontakt

Przestrzenie tekstu

"Ci, którzy wrócili, przeżyli podróż na krańce świata
i w głąb najmroczniejszych zakamarków duszy ludzkiej." 

Co tak naprawdę wiemy o spektakularnej wyprawie Magellana, jednej z największych oraz najlepiej wyposażonych ekspedycji epoki wielkich odkryć geograficznych? O czasach, w których marynarze "bali się, że mogą dosłownie spaść poza krawędź świata. Wierzyli, że w morskich głębinach czają się potwory (...) Albo że gdy tylko przekroczą równik, wpłyną na wrzący ocean, w którym się ugotują". W jakich okolicznościach Magellan wyruszył na poszukiwanie Wysp Korzennych i co doprowadziło do jego bestialskiej śmierci? Niewiele wiedziałam o Ferdynandzie Magellanie, a raczej o Fernão de Magalhães, poza tym, że nieoczekiwanie opłynął świat dookoła, udowadniając kulistość Ziemi. Poza krawędź świata to szczegółowa relacja z tej wielkiej wyprawy, osadzona na tle historycznym epoki, pełna awanturniczych przygód, a także przedstawiająca postać Magellana jako odważnego dowódcy, jak i... niestety... wielkiego przegranego. Magellan miał wiele twarzy. Dał się poznać jako człowiek śmiało dążący do celu, nieznoszący półśrodków, z początku pełen ideałów i żywo krzewiący wiarę chrześcijańską (choć nie było to jego zadaniem). Nie stronił jednak od torturowania własnej załogi za różne przewiny, wydawania dziwnych poleceń, które nie podobały się kapitanom pozostałych statków, czy właśnie dokonywania tzw. "krucjaty Magellana". 

Poza krawędź świata to nie tylko historia jednego dowódcy, to obraz życia codziennego żeglarzy w XVI wieku, geopolitycznych zapędów Hiszpanii i Portugalii, królewskich spisków, buntowników, jak i morskiej wyprawy, która okazała się... odrobinę dłuższa niż przewidywano. Wyspy Korzenne (Moluki) były pożądaną destynacją Europejczyków, których kusiło pozyskanie nieznanych egzotycznych przypraw, jak i kontrola nad morskimi szlakami handlowymi (najlepiej z przesunięciem linii demarkacyjnej na korzyść własnych państw). Ferdynand Magellan, odrzucony przez rodzimą Portugalię, skłonił się ku Hiszpanii i dopiero tam uzyskał zgodę ówczesnego króla Karola na przewodzenie spektakularnej wyprawie w poszukiwaniu drogi na Moluki. 10 sierpnia 1519 roku z portu w Sewilli wypłynęło pięć statków Armady Molukańskiej, której dowodził Magellan płynący na głównej jednostce o nazwie Trinidad. Całą wyprawę opisał Antonio Pigafetta i głównie na jego dzienniku opiera się Laurence Bergreen. Pigafetta był pod wrażeniem osoby Magellana. Dokładnie jednak opisywał zmagania załogi, bunty kapitanów, tortury, ale również sam rejs, krajobrazy, a także poszukiwanie pewnej znaczącej cieśniny, którą później ochrzczono Cieśniną Magellana. Co istotne, swojej relacji nie urwał w momencie tragicznej śmierci Magellana na Filipinach. 

Również autor książki Poza krawędź świata doprowadza do końca całą wyprawę, której zwieńczeniem było wpłynięcie 6 września 1522 roku do portu tajemniczego statku widmo, Victorii, ostatniego żaglowca ocalałego z całej flotylli. To była długa i pod koniec już nużąca przeprawa. Opisy lądów, do których docierała załoga, kontakty z tubylcami, rozliczanie się po całej ekspedycji. Wszystko to przytłumiło początkowe poczucie ekscytacji towarzyszeniu tak ważnej w historii morskiej wyprawie odkrywczej. Poza tym... "Armada Molukańska zdobyła w końcu przyprawy, po które przypłynęła, ale utraciła duszę". Poza krawędź świata też utraciła duszę gdzieś po drodze, a ja straciłam do niej serce. I chociaż cieszę się, że udało mi się przeczytać jakąkolwiek książkę o Magellanie, to pozycja Laurence'a Bergreena, choć przystępna — w moim odczuciu nie była tak wybitna jak Wyspa niebieskich lisów, czy Niezłomny. Wygląda na to, że wiele zależy jednak od głównego bohatera. 

***
Bergreen Laurence, Poza krawędź świata, tłum. Jan Pyka, Wydawnictwo Rebis, Poznań 2005, s. 408.

09:23 No comments

"Przybywam z właściwej strony!"


"Znajdziesz tu wiele rodzajów ludzi! Niektórzy są piękni, choć większość jest brzydka, a ich twarze nie sprawią ci zbyt wiele radości". Mimo to, trudno się nie zachwycać. Wizjami szamanów. Eskimoskimi legendami opowiadanymi przy rozgrzanym piecu w przytulnym igloo. Gościnnością, ale i bezwzględną walką o przetrwanie. Knud Rasmussen, duński etnograf, podróżnik i badacz Arktyki, wkracza do tego wciąż pierwotnego, magicznego świata pełen entuzjazmu, zrozumienia i otwartości. Jego celem jest odwiedzenie wszystkich ówcześnie eskimoskich (obecnie używa się terminu Inuici) plemion żyjących wzdłuż Oceanu Arktycznego, jednak oficjalna nazwa projektu, w którym uczestniczył w latach 1921—1924, to "duńska ekspedycja etnograficzna do arktycznej Ameryki Północnej", czyli Piąta Ekspedycja Thule. Wraz z psim zaprzęgiem i swoim zespołem pokonują zimowe krainy, zatrzymując się wszędzie tam, gdzie żyją ludzie. Rasmussenowi, który zna język, a nawet dużą część inuickiej kultury, nietrudno wkupić się w łaski tubylców. W ten sposób poznaje warunki życia, zwyczaje oraz codzienność Eskimosów renowych, foczych, czy piżmowołowych. Wszędzie witany "jak swój". Bez narzekania znosi każde warunki pogodowe. Do tego tak wspaniale o tym wszystkim opowiada, że zdawać by się mogło — przeciętny reportaż o prymitywnych ludach Północy, okazuje się niezwykle fascynujący. 

Polowania, budowanie igloo, a nawet tańce przy gramofonie i gra w piłkę. Knud Rasmussen, przemierzając tereny od Zatoki Hudsona, przez Przejście Północno-Zachodnie, Alaskę, po Czukotkę, zatrzymuje się u lokalnych społeczności i uczestnicząc w ich codziennym życiu, stara się zbierać jak najwięcej informacji o ich kulturze, wierzeniach oraz zwyczajach. Poznaje rozmaitych szamanów, obowiązujące tabu, sposoby walki o byt (przerażające fakty o zabijaniu nowo narodzonych dziewczynek), czy metody na radzenie sobie z pogodą. Okazuje się, że "w tych stronach zimy nie postrzega się bowiem jako wroga, tylko jako wielkiego pomocnika, który stawia mosty między morzami, zakrywa wystające kamienie i zasypuje przepaści". 

Dobrze było czytać o ekspedycji, która osiągnęła swój cel. Podczas której nikt nie zginął, nie zaginął, ani nie został odcięty od świata na dłuższy czas. Wiele książek o polarnikach, czy powrotów z wielkich odkrywczych wypraw kończyło się fiaskiem. Rasmussen okazał się niesamowicie silnym i odpornym badaczem, do tego pogodnym narratorem i niezłym pisarzem. Co ciekawe w Wielkiej podróży psim zaprzęgiem bardzo niewiele jest mowy o... samym psim zaprzęgu. Jedyne wzmianki o psach pojawiają się w kontekście potrzeby ich nakarmienia. W zasadzie tytuł mógłby być zupełnie inny, ponieważ nawet autor zaznacza, że "w tej książce to Eskimos jest bohaterem". Wielka podróż psim zaprzęgiem to wartościowa, interesująca pozycja przybliżająca czytelnikowi dawny świat Inuitów, ale to również wartka relacja z udanej wyprawy polarnej. Co najwyżej może odrobię wyidealizowana. 

***
Rasmussen Knud, Wielka podróż psim zaprzęgiem, tłum. Agata Lubowicka, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2022, s. 344.

16:32 No comments

"Jak zdołałeś ocalić wszystkich towarzyszy?
Bóg wie. On był tam z tobą w antarktycznej ciszy."
~ Hugh de Lautour

Ten fragment wiersza o  Erneście Shackletonie przeszywa na wskroś. Godne podziwu postępowanie oraz przywództwo jednego z najsłynniejszych badaczy, podróżników i odkrywców przełomu XIX i XX wieku fascynowało wielu. "Jak to ujął jeden z polarników: Jeśli chodzi o dowodzenie wyprawą badawczą, dajcie mi Scotta; jeśli chcesz, żeby wyprawa przebiegła szybko i sprawnie — Amundsena, ale jeśli jesteś w beznadziejnym położeniu, w sytuacji bez wyjścia, padnij na kolana i módl się o Shackletona". W zasadzie połowa książki Biała ciemność Davida Granna jest o Shackletonie, chociaż to hołd dla innego, współczesnego nam odkrywcy — Henry'ego Worsleya, potomka Franka Worsleya (dowódcy statku Shackletona). Zainspirowany dokonaniami słynnego podróżnika, Henry postanawia dokonać tego, co nie udało się jego autorytetowi. Mianowicie... przejść przez Antarktydę.

W trudnych chwilach zadawał sobie zawsze jedno pytanie: "Co zrobiłby Shacks?"
Kiedy jego wojskowa kariera jako brytyjskiego oficera staje w miejscu, Henry Worsley, gnany marzeniami i wzrastającą fascynacją postacią sir Ernesta Shackletona, decyduje się ruszyć śladami swojego bohatera. W ten sposób wraz z Willem Gowem (wnukiem brata Shackletona) oraz Henry'm Adamsem (praprawnukiem Jamesa Boyda Adamsa, drugiego oficera na wyprawie Nimroda z 1908 roku, na której J. B. Adams płynął z Shackletonem) w 2008 roku przechodzą przez Antarktydę, osiągając tym samym zamierzony cel. Siedem lat później Henry zdecyduje się na swoją ostatnią, tym razem samotną wyprawę, którą będzie relacjonował w przekazach radiowych.

Przepełniona fotografiami z wypraw zarówno Shackletona, jak i Worsleya, książka Davida Granna to bardzo udana, ale wyjątkowo zwięzła i w moim odczuciu zdecydowanie za krótka reportażowa pozycja, która aż prosi się o jakieś rozwinięcie. Autora znam ze Sprawy Wagera, gdzie zachwycił mnie swoim literackim polotem oraz wiedzą. Tutaj czegoś mi zabrakło. Odniosłam wrażenie, że książka została napisana "po łebkach", albo umyślnie miała mieć charakter czysto informacyjny. Znakomicie jednak przybliża życie i dokonania Henry'ego Worsleya, którego sama dotąd nie znałam, oraz sir Ernesta Shackletona. Z pewnością trafi do osób pragnących poznać ciekawych odkrywców, jak i liznąć atmosferę z wypraw polarnych. Jeśli ktoś chciałby pogłębić temat, zachęcam do lektury Niezłomnego. Legendarnej wyprawy Shackletona i statku Endurance na Antarktydę.

***
Grann David, Biała ciemność, tłum. Dominika Cieśla-Szymańska, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2021, s. 208.

09:30 No comments

"Był smagany przez wiatr i dziurawiony przez grad.
Przechylał się, unosił, jęczał i pękał."

Zacznę w takt wspominanych w książce słów Samuela Johnsona: "Każdy marynarz, który ma dość oleju w głowie, winien wybrać więzienie miast pływania na statku. Albowiem statek to więzienie z możliwością utonięcia". Jakże prorocze to w obliczu katastrofy, jakiej w 1741 roku uległa załoga brytyjskiego okrętu Wager. Jednak ich więzieniem stała się bezludna i wyjątkowo nieprzyjazna wyspa położona na Oceanie Spokojnym w południowej części chilijskiej Patagonii. David Grann, z dużym polotem ożywiając tamte wydarzenia, w niesamowicie obrazowy sposób przedstawił tło historyczne wyprawy, jej ważniejszych bohaterów, tragiczne okoliczności, w jakich się znaleźli, a także ich osobiste odczucia, czy motywy postępowania. Sprawę Wagera czyta się jak prawdziwą awanturniczo-przygodową powieść marynistyczną (jest w niej nawet opis bitwy morskiej!), wyróżniającą się wśród innych tego typu pozycji szczególnymi umiejętnościami pisarskimi autora (niezwykłe budowanie atmosfery), wprowadzaniem do relacji zdumiewających detali (porywanie marynarzy, czy opis marnej kondycji statków) oraz — mimo że jest to książka oparta na faktach — dużą wyobraźnią.

23 sierpnia 1740 roku flota pięciu brytyjskich okrętów wojennych pod dowództwem komodora George'a Ansona wypłynęła na Atlantyk. Ich głównym celem było przejęcie hiszpańskiego galeonu przewożącego srebro, a przy okazji — atak na statki wroga. "Ludzie mieli nadzieję, że staną się niezmiernie bogaci". Niestety głównie przyszło im zmagać się z trudnymi warunkami na morzu oraz szkorbutem, na którego nie znano jeszcze lekarstwa. Najbardziej ucierpiał Wager, dawny statek handlowy dowodzony przez Davida Cheapa. To jego załoga uwięziona na bezludnej wyspie (nazwanej później wyspą Wagera) musiała mierzyć się z najgorszym, a chociaż kapitan — uparcie trzymając się prawa morskiego, usiłował zachować jedność załogi, znaleźli się buntownicy, którzy zaplanowali zamach stanu.

"Bunt, którego nie było".
Tak można podsumować "sprawę Wagera". Nie będę jednak więcej zdradzać, żeby nie psuć przyjemności poznawania Opowieści o katastrofie, buncie i morderstwie. To książka, którą każdy miłośnik historycznych wypraw morskich powinien mieć w swojej kolekcji. Mną wstrząsnęły opisy życia na statku (w tym opis samej katastrofy), zdumiały zwroty "akcji", jak i rezultat procesu sądowego, do którego w końcu doszło. David Grann, przekopując się przez archiwa, akta, czy dzienniki pokładowe, nie tylko zebrał potężny materiał historyczny, ale i utkał z niego fascynującą relację, którą czyta się z zapartym tchem.

***
Grann Gavid, Sprawa Wagera. Opowieść o katastrofie, buncie i morderstwie, tłum. Piotr Grzegorzewski, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2024, s. 384.

22:03 No comments
"Kierownik mówi: «Kim do diabła jesteś?»
i straszny brodacz pośrodku trójki
mówi bardzo cicho: «Nazywam się Shackleton».
A ja odwracam się i płaczę".


Po sporych zawirowaniach na początku wyprawy, która rozpoczęła się w mało sprzyjających czasach (jest 1914 rok, kiedy Niemcy wypowiadają wojnę Rosji), na pokładzie Endurance świętują Nowy Rok. Ten spokojny, niemal idylliczny moment bynajmniej nie zwiastuje dramatu, który wydarzy się za chwilę. Załoga statku na czele z Ernestem Shackletonem 14 stycznia 1915 roku utkwi na wodach antarktycznego Morza Weddella, będzie zmuszona opuścić Endurance, a następnie walczyć o przetrwanie na lodowej krze. Marzenie Shackletona o pieszym przejściu trasy od Morza Weddella do Morza Rossa tym razem się nie ziści, za to przyjdzie mu dowodzić ludźmi w najgorszych warunkach, dokonując niemożliwych czynów, jak i rozbudzając w podwładnych heroizm oraz wiarę w przetrwanie.

Określana jako "ostatnia taka ekspedycja z epoki wielkich odkryć geograficznych", wyprawa statku Endurance pod dowództwem Ernesta Shackletona rozpoczęła się w 1914 roku, a skończyła w 1917. Po tym jak statek utknął w lodzie, załoga w końcu musiała opuścić pokład ("statek oraz nasze zapasy przepadły, a więc wrócimy teraz do domu"), a potem obserwować jak 21 listopada Endurance tonie i znika im z oczu. Długie dryfowanie na paku lodowym kończy się decyzją o zwodowaniu łodzi. Tak członkowie ekspedycji docierają na ponurą Wyspę Słoniową, skąd część z nich postanawia wyruszyć dalej. List Shackletona do swojego zastępcy Franka Wilda przeszywa na wskroś: "Szanowny Panie, na wypadek gdybym nie przetrwał wyprawy na Georgię Południową, musi Pan postarać się uratować wszystkich".

Pokaz silnej woli, odwagi, solidarności, przedstawiony do tego w spektakularny, ale i niezwykle przystępny sposób, to atuty książki Caroline Alexander. Reportażu, który czyta się jednym tchem, jak niezgorszą powieść przygodową. Wydarzenia zostały przedstawione w nieco fabularnym stylu, jednak treść wzbogacona o zdjęcia Jamesa Francisa Hurley'a oraz wiele wzniosłych cytatów z pamiętników załogi, w tym samego Shackletona, chwyta za serce. Ze środka wyłania się postać wspaniałego przywódcy, dbającego o swoją załogę, romantyka, który mimo trudnych warunków, nie poddał się żadnej słabości. Przy tym warto zwrócić również uwagę na sylwetki niezwykłych ludzi, którzy go otaczali. "Nikt nie stracił życia, a przecież przeszliśmy piekło".

Jestem pod ogromnym wrażeniem wyprawy Ernesta Shackletona (przynajmniej wersji, która została przedstawiona w książce) i w porównaniu z innymi podobnymi ekspedycjami uznaję ją za najlepszą tego typu odkrywczą wyprawę, w której walka o przetrwanie nie przyćmiła prawdziwych wartości, a wręcz potrafiła wydobyć z ludzi pozytywne cechy oraz nierzadko dobre emocje. Wszystko za sprawą Shackletona, przekonanego, że "zwyczajni ludzie są zdolni do bohaterskich czynów". A nawet... niezłomni.



***
Alexander Caroline, Niezłomny. Legendarna wyprawa Shackletona i statku Endurance na Antarktydę
,
tłum. Adrian Tomczyk, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2021, s. 360.

08:46 No comments

"Oto więc dotarliśmy."

Wielki podróżnik i odkrywca. Marzyciel, który realizował wymierzone cele z niezwykłą determinacją. Najsłynniejszy badacz polarny na świecie przełomu XIX i XX wieku, chociaż współcześnie pojęcie o tym niezwykłym Norwegu często ogranicza się do świadomości, że był pierwszym zdobywcą bieguna południowego, czy po prostu... znanym polarnikiem. Cóż, wstyd przyznać, ale i ja wiedziałam o nim niewiele. Bardziej wtajemniczeni może kojarzą jego "wyścig" z Robertem F. Scottem, albo pionierski przelot nad biegunem północnym sterowcem zaprojektowanym przez Umberto Nobile. Dla wszystkich jednak książka Stephena R. Bowna powinna stać się fascynującym zderzeniem z historią człowieka o naprawdę niezmąconej pasji, ale i porywającą relacją z czasów wielkich odkryć. Podobnie jak Wyspa niebieskich lisów, Amundsen. Ostatni wiking to dzieło napisane z niewiarygodnym rozmachem, wciągające i trzymające w napięciu do ostatniej strony. Sama czytałam je w prawdziwie podniosłym nastroju, dlatego trudno mi zacząć pisać o nim nie inaczej niż w iście górnolotnym tonie — postać Amundsena aż się o to prosi. A równocześnie (jak to w przypadku wszystkich książek, które robią na mnie duże wrażenie) wciąż nie umiem znaleźć odpowiednio ważkich słów.

"Traktował swoje cele jako wyzwania fizyczne i umysłowe". Ponoć arogancki, choć może warto złożyć to na karb surowości człowieka Północy, a także silnej koncentracji na własnych marzeniach. Amundsen nie był typem romantycznego podróżnika. Jego pragmatyzm i racjonalne podejście do wypraw, a także pewnego rodzaju wyrachowanie (liczne wyjazdy na międzynarodowe wykłady, które mogłyby pomóc sfinansować mu kolejne podróże), wielokrotne balansowanie na granicy bankructwa, konflikt z bratem (o pieniądze), romanse z mężatkami, oscylowanie na arenie politycznej — to wszystko może nieco kładzie się cieniem na postać Amundsena, jednak zdecydowanie nie ujmuje mu zasług, ani nie czyni z niego bohatera negatywnego. Ba, to właśnie ten stanowczy, pewny siebie Norweg potrafi wzbudzić w czytelniku podziw i sympatię. Jego perfekcyjne przygotowanie do każdej eskapady, troska o załogę, sprawiedliwe osądy, wykorzystywanie rozmaitych technik przetrwania (również tych zaczerpniętych od tubylców; głównie Inuitów), stawianie sobie coraz to nowych wyzwań (nauka pilotażu samolotu, czy wyprawa sterowcem) rodzą respekt i uznanie wobec człowieka, który nie bał się tuż po wyruszeniu w morze zmienić celu podróży, albo wypłynąć jeszcze zanim wierzyciele odebraliby mu okręt.
 
Stephen R. Bown znakomicie przedstawił postać Roalda Amundsena na tle epoki, w zestawieniu ze znanymi postaciami (jak Cook, Nansen, czy wspomniany Nobile), jednak Amundsen. Ostatni wiking to przede wszystkim biografia człowieka czynu, samotnika i marzyciela, który przez całe życie szukał nieodkrytych jeszcze plam na mapie, starając się dokonać czegoś przełomowego, co nie udało się innym. Świetna lektura nie tylko dla pasjonatów historycznych odkryć, czy dalekich wypraw, ale dla każdego, kto chciałby zetknąć się z przykładami prawdziwej pasji oraz odważnego realizowania celów. Ja jestem zachwycona książkami Bowna i liczę, że w tym roku trafię jeszcze na wiele podobnie fascynujących tytułów.   

***

Bown Stephen R., Amundsen. Ostatni wiking
,
tłum. Krzysztof Cieślik, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2018, s. 465.
09:14 No comments
"Mała grupka marynarzy na tyle silnych,
że byli w stanie chodzić, wyruszyła na rekonesans
i zrozumiała, że znaleźli się na pozbawionej drzew,
bezludnej wyspie, której nie ma na żadnej mapie."


Atakowani przez lisy polarne, wymęczeni szkorbutem i wielotygodniową walką z żywiołem. Tak ich zastajemy. To uczestnicy największej w dziejach naukowej ekspedycji, wiodącej przez Syberię po wybrzeża Ameryki Północnej. Długo wzbraniałam się przed Wyspą niebieskich lisów, przekonana, że na taką pozycję potrzebuję czasu i skupienia (spodziewałam się ekscytującej, ale i wymagającej żeglarskiej relacji). Dopiero kiedy mój mąż wspomniał (z nutą trwogi w głosie), że "jest taka książka, gdzie rozbitkowie lądują na wyspie pełnej groźnych niebieskich lisów" i że podobno to "coś mocnego", pomyślałam, że ta rekomendacja brzmi wystarczająco sensacyjnie i nie ma sensu zwlekać. Jednak zamiast (a raczej: opórcz!) przerażającej historii o hordzie mordeczych lisów, dostałam porywającą opowieść o wielkiej wyprawie, pełną niesamowitych podróżniczo-odkrywczych smaczków, jak i fragment bardzo przystępnie przedstawionej historii XVIII-wiecznej Rosji. Stephen R. Bown pisze z niesamowitym rozmachem, polotem, podsyca ciekawość i stopniuje napięcie. Z naukowców robi bohaterów, z dowódców szaleńców. Wszystko to na tle nieodkrytych syberyjskich szlaków, wzburzonych morskich głębin, mrozów i wiatrów. Krok po kroku przedstawia nam tajniki wyprawy, by na koniec wyjawić, co tak naprawdę wydarzyło się na Wyspie Beringa, czy może w istocie na... Wyspie niebieskich lisów.

Car Rosji Piotr I Wielki, człowiek niezwykle ambitny i ciekawy świata, entuzjasta europeizacji, postanawia powołać do życia wyprawę w celu odkrycia "jednego z ostatnich niezbadanych obszarów na Ziemi" znajdującego się na Północnym Pacyfiku, by znaleźć połączenie między Azją a Ameryką Północną. Przywódcą ekspedycji ma być Duńczyk Vitus Bering. Najpierw wyrusza Pierwsza Ekspedycja Kamczacka, której zadaniem jest przejście przez Syberię. Stanowiła ona swoiste utorowanie drogi przed kolejną wyprawą. Ta właściwa, Druga Ekspedycja, zwana Wielką Ekspedycją Północną otrzymuje już bardziej rozbudowane zadania, szczególnie pod kątem naukowym. To właśnie w niej uczestniczy ekscentryczny lekarz i botanik Georg Steller. Ekspedycja wypływa na dwóch okrętach — św. Piotrze i św. Pawle, jednak tylko św. Paweł dobija do brzegów Kamczatki.

Wyspa niebieskich lisów
okazała się dla mnie ogromnie pasjonująca. Przyznaję, że czekałam z niecierpliwością na moment, kiedy załoga dotrze do tej osławionej wyspy (oczywiście dla nich była to wyspa nieznana, co więcej — byli przekonani, że są na Kamczatce), choć gdy to nastąpiło, moje zainteresowanie obejmowało już całokształt. Tu uwaga! Jeśli nie znacie tej historii i nie chcecie pozbawić się elementu zaskoczenia, nie czytajcie kalendarium zamieszczonego na początku książki. Niestety ja wiedziałam, jak potoczą się losy wyprawy. To jednak nie odebrało mi radości z lektury i w ten sposób poznałam szczegóły tej szalonej opowieści opartej o zachowane zapiski uczestników legendarnej wyprawy Beringa.

***
Bown Stephen R., Wyspa niebieskich lisów. Legendarna wyprawa Beringa
,
tłum. Krzysztof Cieślik, Maciej Miłkowski, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2020, s. 384.

17:24 No comments
"Ale gdy stamtąd wyjdę,
barwy znikną."

Ponad pół godziny szukałam odpowiedniego cytatu. Na wstęp, na wyjaśnienie tego, co czułam, gdy za każdym razem otwierałam Ekspedycję. Jakąś esencjonalną myśl przewodnią, coś, co zapewni kierunek tekstowi, w co płynnie wskoczę, żeby zachować rytm, jaki nadała swojej historii Bea Uusma. Już wtedy dobrze wiedziałam, że niczego takiego nie znajdę. Musiałabym przepisać połowę książki.

"Muszę zrozumieć, co dzieje się z człowiekiem, który znajduje się na środku dryfującego lodu i nie może się stamtąd wydostać. Muszę przeniknąć pod lód, pod szreń". I zrobiła to. Naprawdę. Wyruszyła śladami pewnej polarnej ekspedycji, która nie mogła się powieść. Poświęciła temu kawał swojego życia. Skończyła studia medyczne również po to, żeby być bliżej rozwiązania. Badała ludzkie kości i listy. Badała barwy lodu. Szukała wyspy, na którą praktycznie nie można dotrzeć, bo ciągle otacza ją dryfująca kra. Wypatrywała jej z oddali, wkładając na siebie kolejną warstwę swetrów, bo nienawidzi zimna. Jak jedna dawna arktyczna wyprawa mogła stać się taką piękną obsesją?

Mieli ze sobą kilka tomów encyklopedii, różowy jedwabny szal, szampana i krawaty. Nie byli polarnikami, jednak to oni w 1897 roku wyruszyli balonem w kierunku bieguna północnego. Salomon August Andrée, Knut Frænkel i Nils Strindberg. Spakowali wystarczającą ilość jedzenia, broni i ciepłych ubrań. Robili zapiski. Nils pisał listy do swojej ukochanej Anny. Kiedy ich balon awaryjnie ląduje na lodzie, nie mają pojęcia, gdzie są, chociaż zdają sobie sprawę, że nie pokonali nawet połowy planowanej trasy. Muszą ruszyć, żeby przeżyć. Wloką za sobą ciężkie sanie, wkrótce zabiją pierwszego niedźwiedzia i usmażą naleśniki z foczej krwi. Będą zbierać próbki lodu, mierzyć grudki gliny, "trzymać się szczegółów na pierwszy rzut oka bezsensownych. Niezwykle dokładne badania. Naprawdę, a jednak na niby". Będą leczyć się opium. Aż w końcu dotrą na Wyspę Białą. A tam zaginie po nich ślad. 

Gdy otworzysz Ekspedycję. Historię mojej miłości (miłości Autorki i mojej teraz już też), zasypią Cię stare ciemne fotografie ("Nils kieruje aparat na północ"), szkice szkieletów, plany obozowiska, zapiski temperatur i kierunku wiatru. Bea Uusma dotarła do wszystkiego, co wiązało się z tajemniczą wyprawą, i niczym z fragmentów rozkruszonego lodu stworzyła pełną opowieść-giganta. Opowieść życia. Zachwycam się nią jak głupia. I samym wydaniem też.










***  
Uusma Bea, Ekspedycja. Historia mojej miłości, tłum. Małgorzata Stefaniuk, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2017, s. 320.

Książkę przeczytałam w ramach Wyzwania czytelniczego 2020 na Przestrzeniach tekstu  
(kategoria: książka o dalekiej podróży)
14:03 No comments
Older Posts

Od autorki

About Me

Witaj na stronie Przestrzeni
i rozgość się.
Znajdziesz tu literaturę historyczno-podróżniczą, reportaże, klasykę grozy, tajemnicze powieści.
Często wracam również do książek dla dzieci, dobrego sci-fi, czy Stephena Kinga.

KSIĄŻKA NA DZIŚ

Moja kuzynka Rachela | Daphne du Maurier

2026 Reading Challenge

2026 Reading Challenge
Przestrzenie has read 0 books toward her goal of 30 books.
hide
0 of 30 (0%)
view books

RODZAJ

  • literatura amerykańska (72)
  • literatura angielska (48)
  • literatura australijska (3)
  • literatura francuska (3)
  • literatura hiszpańska (2)
  • literatura irlandzka (5)
  • literatura koreańska (1)
  • literatura niemiecka (8)
  • literatura norweska (7)
  • literatura polska (69)
  • literatura portugalska (2)
  • literatura szwedzka (14)
  • literatura słowacka (5)

Autor

  • Abbott Rachel (4)
  • Bradbury Ray (1)
  • Christie Agatha (1)
  • Clarke Arthur C. (1)
  • Dick Philip K. (2)
  • Forster Edward Morgan (1)
  • Gaiman Neil (1)
  • Greene Graham (2)
  • Herbert Frank (1)
  • Hesse Hermann (1)
  • Hill Susan (1)
  • Jackson Shirley (2)
  • Jacobsen Roy (3)
  • Jansson Tove (2)
  • Karika Jozef (4)
  • King Stephen (8)
  • Lem Stanisław (2)
  • Link Charlotte (2)
  • Paris B. A. (3)
  • Puzyńska Katarzyna (5)
  • Sapkowski Andrzej (2)
  • Stone Tom B. (2)
  • Theroux Paul (2)
  • Urbanowicz Artur (1)
  • Ware Ruth (2)
  • Wiśniewska Ilona (3)
  • du Maurier Daphne (3)
  • Łuszczyński Dominik (8)

Ilustrator

  • Aisato Lisa
  • Chmielewska Iwona
  • Dziubak Emilia
  • Jeram Anita
  • Klassen Jon
  • Martin Emily W.
  • Rutten Mélanie

Wydawnictwo

Akapit Press Albatros Amber Bum Projekt C&T Czarne Czuczu Czwarta Strona Dowody na Istnienie Dwie Siostry Dwukropek Egmont EneDueRabe Ezop Feeria Filia Format Gereon Grupa Wydawnicza Foksal Harper Collins Książkowe Klimaty Kultura Gniewu MAG Mamania Marginesy Media Rodzina Nasza Księgarnia Novae Res Otwarte Pascal Planeta Czytelnika Prószyński i s-ka Rebis Replika Sonia Draga Supernowa Słowne TADAM Tako Tekturka Vesper Videograf W.A.B. Wielka Litera Wilga Wydawnictwo AA Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Kropka Wydawnictwo Literackie Wydawnictwo Poznańskie Wydawnictwo Warstwy Wytwórnia Zakamarki Zielona Sowa Znak Zysk i S-ka audioteka Świat Książki

Zaglądam do:

  • made by bibi
    Brzydkie laski
  • Przeczytałam książkę
    "Piękno ludu" Merete Pryds Helle
  • Literackie skarby świata całego
    Heretyczki. O Angelusie dla Kateřiny Tučkovej i Julii Różewicz [komentarz]
  • unSerious
    Cykl: Kroniki Imperium Legendarnych Lachów # 1: Zło-to
  • To przeczytałam
    Christine Lindop - Ned Kelly
  • K-czyta | Blog książkowy
    Dianne Freeman - Poradnik prawdziwej damy. Dobre maniery a morderstwo
  • Qbuś pożera książki
    Dynamiczne szachy geopolityczne, czyli „Cień Hegemona” Orsona Scotta Carda
  • Koczowniczka o książkach
    „Kocie kocyki” Kiyoshi Shigematsu
  • Świat fantasy
    Zapowiedzi październik 2026
  • Jeden akapit
    „Rozmyślania” Marek Aureliusz
  • ex libris Marty - blog o czytaniu, głaskaniu, wąchaniu oraz tuleniu książek i komiksów
    Post Świętego Michała Archanioła - ks. Mateusz Szerszeń CSMA
  • Dosiakowe Królestwo
    Nie z tego świata. Na tropie zjawisk paranormalnych - Ben Machell
  • Książki na plaży
    Trzy włoskie kryminały
  • Books Far From The Crowd
    Jak nie przeczytałam stu książek w rok
  • Spacer wśród słów
    Sosuke Natsukawa "O kocie, który ratował bibliotekę" - recenzja
  • Varia czyta
    Karuzela z Mordercami - Alex Rogoziński
  • Wokół Faktu
    5 książek na Dzień Mamy idealnych na prezent. Te nowości wywołają uśmiech na twarzy mamy
  • Klasyka literatury popularnej
    Duchy nocy wigilijnej.
  • Czytam to i owo...
    PIKNIKI Z KLASYKĄ: O "Oliverze Twiście" rozmawiamy w 208. rocznicę urodzin Charlesa Dickensa
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Wszystkie treści zamieszczane na tym blogu (zarówno teksty, jak i fotografie) są mojego autorstwa i są chronione prawem autorskim [Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa: 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych].

Wizyty

© Przestrzenie tekstu 2026

Created with by ThemeXpose