facebook instagram Goodreads
Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • Spis treści
  • Jeśli szukasz...
    • Przestrzeni faktu
      • kryminalistyka
        • Antropologia sądowa
        • Reportaż kryminalny
      • literatura faktu
      • Podróżnicze
      • Reportaż
      • Wyprawy & odkrycia
    • Przestrzeni grozy
      • Horror
      • Thriller
      • kryminał
    • Przestrzeni dla dzieci
      • Albo młodzieży
    • FANTASTYKI
      • Literatura fantasy
      • sci-fi
    • Klasyki
    • ♦ Magii na Przestrzeniach ♦
    • Pięknego wydania...
      • Komiksy
      • Picturebooki nie tylko dla dzieci
    • Wyjątkowej prozy
  • Na dokładkę
    • Audiobooki
    • * Mój dawny blog *
    • Starocie na Przestrzeniach
    • Wyzwania czytelnicze
      • Archiwalne
  • Serie
    • Dla dzieci i młodzieży
      • Strachociny
      • Szkoła przy cmentarzu
      • Wakacje z Koszmarkiem
    • Reporterskie / podróżnicze
      • Amerykańska
      • Orient Express
      • Reportaż Czarnego
      • Seria podróżnicza Wyd. Poznańskiego
      • Seria reporterska Wyd. Poznańskiego
    • Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
    • Serie sci-fi i fantasy
      • Wehikuł czasu
      • Wiedźmin
  • O mnie
  • Kontakt

Przestrzenie tekstu

"— Jest wiele dróg — wyjaśnił ludzik. — I wiele domów.
Gdy jesteś mały, nie jest łatwo. Wiem coś o tym. Ciągle się gubię.
Ale zawsze wszystko dobrze się kończy."


Jak często musimy szukać drogi do domu, chociaż wydaje nam się, że wcale się nie zgubiliśmy. Dobrze, gdy zjawi się ktoś, kto wskaże odpowiedni kierunek. A jeśli przy okazji te nasze poszukiwania staną się prawdziwą przygodą? Jeśli okaże się, że aby dotrzeć w bezpieczne i znajome miejsce, będziemy musieli ruszyć w niezwykłą podróż. A może po prostu... dorosnąć? Przepiękny baśniowy picturebook autorstwa Svena Nordqvista wyrywa nas z szarej codzienności i każe podążać żółtą ścieżką za krasnoludkami, w głąb gęstego lasu, do chatki Wszystkowiedzącej Staruszki, przez wzburzone morze, a nawet do środka obrazu. Warto słuchać wskazówek mówiących zwierząt i dziwnych stworzeń, nie bać się i nie poddawać, a czasem zwyczajnie dobrze się bawić. I zdecydowanie zajrzeć do plecaka, bo może znajdzie się tam sok, lody i bułeczki.

Bohaterem Drogi do domu jest mały chłopiec, który budzi się w zaczarowanym lesie i dowiaduje, że aby wrócić do domu, musi podążać żółtą drogą. Nie jest to łatwe zadane, bo ścieżka często się urywa, zaś wszystko w tej cudacznej krainie jest dla niego nowe i nieoczywiste. Jednak chłopiec, mimo trudności, nie przerywa swojej wędrówki, nie buntuje się, ani nie dziwi sytuacji, w jakiej się znalazł. Na szczęście w magiczny sposób zawsze pojawi się ktoś, kto mu pomoże, a w plecaku znajdzie w wszystko, czego potrzebuje .

Jak dobrze było trafić na Drogę do domu Svena Nordqvista. Miałam bardzo długą przerwę od picturebooków. Najmniejszy ma już decydowanie inne literackie zainteresowania, dlatego żałuję, że nie przeczytaliśmy tej książki, gdy był trochę młodszy. Ale może jeszcze nie wszystko stracone. Ja, jako dorosła,  bardzo doceniam jej wyjątkowy charakter. Zachwycające szczegółowe ilustracje, w które można się długo wpatrywać. Klimat starej baśni i motywy z bajek z dzieciństwa. Dużo natury. Prosty przekaz, który wydawać by się mogło, nie ma w sobie żadnego drugiego dna, a jednak można sobie wiele dopowiedzieć samemu. I to miłe, spokojne zakończenie, które wywołuje radość i przynosi ulgę. Podróż dobiegła końca. Warto było w nią wyruszyć.





***
Nordqvist Sven,  Droga do domu
,
tłum. Magdalena Landowska, Wydawnictwo Media Rodzina, Poznań 2024, s. 32.

21:22 1 comments

"— Strach — powiedział. — Czuję strach. 
Czyż to nie interesujący zapach?"


Początek wakacji, obóz w środku lasu i straszne historie opowiadane nocą przy ognisku. A jeśli te wszystkie opowieści o wilkołakach, człowieku z hakiem zamiast ręki, czy o Upiorze Lodowatego Wiatru okażą się prawdziwe? Obóz strachem podszyty to jeden z wielu tomów cyklu Szkoła przy cmentarzu autorstwa Toma B. Stone'a (a raczej Noli Thacker). Ta krótka książeczka dedykowana młodszemu odbiorcy, to prawdziwa frajda również dla starszych fanów historii z dreszczykiem. Mamy tu powiew młodości, chłopięce rozterki, obozową codzienność, ale przede wszystkim porządną dawkę oldschoolowej grozy. Na lato jak znalazł! 

Alex wybiera się na wakacyjny obóz o wdzięcznej nazwie Nigdy więcej (Nevermore — inspiracja twórczością Edgara Allana Poego z pewnością niesie za sobą pewne konsekwencje シ). Już w drodze ma okazję stanąć oko w oko z pewnym zagrożeniem — niedźwiedziem, a może nawet... wilkołakiem. Niemniej stanowi to doskonałe preludium do tego, co czeka go po dotarciu do obozowiska. Mimo przyzwyczajenia do dziwnych zjawisk w Szkole przy cmentarzu, do której uczęszcza, chłopak nie spodziewa się, że wakacje przyniosą mu równie mocno mrożące krew w żyłach przygody. Straszne historie, które w kółko opowiadają sobie obozowicze, zaczynają się ziszczać! Na domiar złego Alex musi dzielić namiot z nieporadnym Garthem, a w okolicy krąży tajemniczy Jason Traper — człowiek z hakiem. 

Obóz strachem podszyty z powodzeniem można łyknąć w jedno czerwcowe popołudnie, zabrać na wycieczkę pod namiot, albo podczytywać nocą pod kocem przy świetle latarki (ta książka aż się o to prosi!). Akcja jest dynamiczna, trzyma w napięciu i straszy odpowiednio do wieku odbiorcy. Do tego treść nie jest bardzo wymagająca, więc powinno poradzić sobie z nią czytające już dziecko. Nie ma co się martwić, jeśli nie zna się innych części z cyklu, ponieważ to zupełnie odrębna historia. Warto również doczytać książkę do końca, bo czeka tam zaskakujący plot twist. 

***
Stone Tom B., Obóz strachem podszyty
, tłum. Paweł Korombel
, Wydawnictwo Da Capo, 2001, s. 128.

09:56 1 comments

"Czy to wiatr poruszył krzakiem, czy w ciemnościach coś się kryło?
A ten upiorny dźwięk wydał polujący puszczyk, czy raczej ich tropem 
szły zmory zrodzone na Diablaku?"


Potwory z Diablaka to druga część cyklu pt. Wakacje z Koszmarkiem autorstwa Justyny Drzewickiej. Już pierwszą, Gniazdo wampirów, przeczytałam z prawdziwą przyjemnością i zainteresowaniem, ale to Potwory z Diablaka prawdziwie mnie wciągnęły. Nigdy nie odmówię dobrej przygodówki z dreszczykiem, nawet jeśli przeznaczona jest dla młodszego odbiorcy. Tym razem tego dreszczyku jest naprawdę sporo. Klimat Beskidów i mrocznej Babiej Góry, tajemniczy urlopowicze, nadprzyrodzone zjawiska. Miejsce wydarzeń działa na wyobraźnię, a podsycają ją miejskie legendy. Czy słynny szczyt górski o mrocznej nazwie Diablak jest... nawiedzony? 

Jedenastolatkowie Kacper i Lena wraz z dziadkami oraz psem Maliną, po ekscytującym i trochę niebezpiecznym (więcej w Gnieździe wampirów) pobycie w Bieszczadach, wyruszają w Beskidy. Ich celem jest słynny szczyt Diablak. Rodzina instaluje się na polu kempingowym u pana Romka, gdzie spotykają dość enigmatyczne osobistości. Dla Kacpra i Leny nie będą to beztroskie wakacje, ponieważ ich misją jest poznanie sekretu Diablaka. 

Całkiem przyjemnie jest zwiedzać Polskę śladem tajemniczych miejsc, słuchać strasznych historii i bawić się w detektywa. Potwory z Diablaka przynoszą mnóstwo wrażeń, zapierają dech i wciągają. Zgrabne opisy, sympatyczni bohaterowie, pozytywne przesłanie. Autorka pozwala sobie na dużą dawkę grozy, ale w końcu taki jest zamysł całego cyklu. Mnie zaintrygowały wszystkie zagadki, które mieli do rozwiązania młodzi bohaterowie, bawiło zachowanie dziadków, jak również wzruszała koleżeńskość i dojrzałość dzieci. Podoba mi się obraz dzieciństwa, jaki kreśli Drzewicka. Wakacje mogą być dużo bardziej interesujące bez wlepiania nosów w telefony. Przecież o wiele ciekawiej jest szukać tajemniczych kamieni, śledzić podejrzanego sąsiada, czy uciekać przed widmowym jeźdźcem na koniu. Prawda?

***
Drzewicka Justyna, Potwory z Diablaka, Wydawnictwo Dwukropek, Kielce 2024, s. 208.

12:21 No comments

"Jakby wszystko nas ostrzegało, żeby nie iść dalej. 
Też macie wrażenie, że wampiry nie chcą być odnalezione?"


Jaka to przyjemność poczytać sobie dobrze napisaną, wciągającą książkę z dreszczykiem, nawet jeśli jest przeznaczona dla młodszego odbiorcy. Gniazdo wampirów Justyny Drzewickiej, pierwsza z serii Wakacje z Koszmarkiem, to wakacyjna, horrorowa przygodówka z ciekawą fabułą, barwnymi, sympatycznymi postaciami, jak i pewną mroczną zagadką do rozwiązania. Tajemnicze zniknięcia, bieszczadzkie wampiry, podejrzany sąsiad. Młodzi bohaterowie naprawdę mają co robić na rodzinnym wyjeździe. Jednak mimo czyhającego na nich niebezpieczeństwa i niepokojącej atmosfery, znajdzie się również miejsce na rozrywkę oraz dobry humor. 

Jedenastoletni Kacper i Lena wybierają się z babcią Leny, dziadkiem Kacpra oraz uroczym owczarkiem Maliną dość brzydkim autem o nazwie Koszmarek do jednej z bieszczadzkich miejscowości. O Jaworniku krążą straszne, wampiryczne historie. Z domu, w którym mają zamieszkać urlopowicze, jakiś czas temu w tajemniczych okolicznościach zniknęła para fizyków. Plotki głoszą, że może być to sprawka wampirów, co dzieci przyjmują z niemałym entuzjazmem i postanawiają trochę powęszyć. Nie wiedzą, że dość szybko będą musieli skonfrontować się z czymś na pozór zupełnie nierealnym. A może nawet pomóc komuś wyjść z prawdziwych tarapatów. Dobrze, że mają survivalowy sprzęt Kacpra, wyrozumiałych dziadków, a w ich przygodach towarzyszy im odważny Malina.

Kto by pomyślał, że zacznę czytać literaturę dziecięco-młodzieżową dla własnej przyjemności, a tu proszę — najpierw Strachociny, teraz Gniazdo wampirów, które naprawdę mnie pochłonęło i dało dużo frajdy. To wartościowa, trzymająca w napięciu, klimatyczna książeczka, pełna zewu przygody, powiewu wakacji, rodzinnego ciepła, przyjaźni, pomysłu rodem z fantastyki naukowej, jak i sporej dawki grozy. Na lato jak znalazł. 

***
Drzewicka Justyna, Gniazdo wampirów, Wydawnictwo Dwukropek, Kielce 2023, s. 152.

15:53 No comments

"Czy mam mu pogratulować, że wreszcie powiedział prawdę?
Czy może raczej przerazić go na śmierć?"


Nie miałam tego szczęścia i nie trafiłam w dzieciństwie na serię książek R.L. Stine'a pt. Gęsia skórka, których pierwsze wydania ukazały się w latach dziewięćdziesiątych. Podobnie było ze Szkołą przy cmentarzu Noli Thacker (piszącej pod pseudonimem Tom B. Stone). Wspomniane cykle to już raczej starocie i wydawać by się mogło, że współczesnych opowieści z dreszczykiem dla młodszych odbiorców (które utrzymałyby podobny oldschoolowy klimat) jest jak na lekarstwo (oczywiście poza genialną polską serią Strachociny Dominika Łuszczyńskiego). Jednak powrót autora Gęsiej skórki w zupełnie nowej, świeżej odsłonie udowadnia, że horrory dla dzieci wciąż mogą robić wrażenie i stanowić świetną rozrywkę — również dla dorosłych シ

Smartwach, który zatrzymuje czas, wydłużająca się skóra (nie pytajcie, przeczytajcie), nawiedzone auto, krzyki z opuszczonego domu, twórcy potworów. Dziecięce lęki i fobie. Dziwne, niecodzienne historie, które przydarzają się młodym bohaterom mogą naprawdę napędzić strachu. Czy pomyślelibyście, że można bać się zwyczajnej dziury w ziemi, albo... książki? Wierzcie mi, że tak.

R.L. Stine stworzył niezwykle błyskotliwe, momentami zabawne opowiadania, które w istocie wywołują prawdziwy dreszczyk grozy (a nawet gęsią skórkę!). Znakomity styl, proste koncepcje, efektowne i przerażające puenty. Autor udowadnia, że właśnie te najprostsze pomysły, które czasem podsuwa samo życie, okazują się wręcz idealne na opowiedzenie jakiejś strasznej historii. Każde z opowiadań w zbiorze Dreszczowce mogłoby stanowić motyw przewodni niejednego filmu, czy nawet całej książki. Dla mnie R.L. Stine to taki Stephen King dla najmłodszych. Pożarłam Dreszczowce w dwa wieczory i jestem nimi zachwycona. Nie ma tu lepszego, czy gorszego tekstu. W każdą opowieść wchodzi się na całego, a potem... na całego boi. I kiwa głową dla talentu autora. Nie mogę się doczekać, aż Najmniejszy będzie mógł sam (najlepiej z latarką i pod kocem) poczytać Dreszczowce, jak i Gęsią skórkę. Szykują Mu się niezapomniane przeżycia!

***
Stine R.L., Dreszczowce. Nowe historie mistrza strasznych opowieści
, tłum. Paulina Zaborek, il. Marcin Minor
, Wydawnictwo Kropka, Warszawa 2025, s. 248.



Miałam to szczęście, że mogłam przeczytać Dreszczowce
jeszcze przed premierą. Za tę niesamowitą horrorową przygodę

dziękuję wydawnictwu:



15:14 No comments

"Kapie krew, kapie krew..."

Brrrr! Czy książka, w której duch bez głowy słyszy dochodzący ze strychu szept: "kapie krew, kapie krew..." może być dla dzieci? Podejrzewam, że pewnie nie wszystkim pociechom (szczególnie tym młodszym) spodoba się koncepcja upiornego domu pełnego strachów, jednak ci odważniejsi mogą się przy niej nieźle bawić. Mamy tu plejadę horrorowych potworów, ciemną noc, ciemny las, historię jak z niejednej powieści grozy. Mroczne, sugestywne ilustracje potęgują przerażający klimat. Jednak gdy tylko wczytamy się w tekst, szybko minie początkowy niepokój, a pojawi nieoczekiwany uśmiech. Przynajmniej tak było w  naszym przypadku, chociaż przyznaję, że podczas pierwszej lektury nastrój niepewności u (pięcioletniego już) Najmniejszego utrzymał się do samego końca. Bo co powiecie na to, że w tym ciemnym lesie stał samotny dom, a w tym samotnym domu... 

"W garderobie mieszkał kościotrup, na strychu wampiry, w piwnicy potwór, a pod łóżkiem duch". Takie historie przed snem opowiada mama Kruszynce. Jednak nie od dziś wiadomo, że strachów i potworów tak naprawdę nie ma, więc mama z córeczką spokojnie zasypiają. Oczywiście zupełnie nieświadome, że pod ich łóżkiem naprawdę mieszka duch. Tylko czy ten duch jest taki straszny? A może on sam się czegoś boi? Czyżby wampirów ze strychu? A może kościotrupa?

Horrorowa sceneria stworzona przez ilustratorkę Kristinę Digman w książce szwedzkiej pisarki Sanny Töringe, może rzeczywiście zrobić duże wrażenie na bardziej bojaźliwych odbiorcach. Sama treść jednak — choć początkowo na to nie wskazuje, w rezultacie raczej bawi. Sanna Töringe pokazuje, że każdy się czegoś boi (nawet strachy!), chociaż zupełnie niepotrzebnie. W tej historii nikt nie chce nikogo straszyć (no, może najwyżej ten tytułowy duch) i to głównie wyobraźnia podsuwa nam te najczarniejsze scenariusze. O duchu, który się bał to świetna pozycja na oswajanie strachów, ale i — nie ukrywam — dobra rozrywka dla dorosłych シ





***
Töringe Sanna, O duchu, który się bał,
il. Kristina Digman, tłum. Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2010, s. 28.

09:25 No comments

"— Powinnaś się bać — wycedził. — I to bardzo."

Pewnie jako dziecko bałabym się i ja. Nigdy nie miałam okazji poznać książek z serii Szkoła przy cmentarzu autorstwa Noli Thacker (Tom B. Stone to pseudonim). Teraz to nadrabiam, chociaż podejrzewam, że nie jestem w stanie wyciągnąć z nich tego, co młody czytelnik — szczególnie w latach 90-tych. Umyka mi ta cała kultowa otoczka, a zostaje niewymagająca, prosta w odbiorze dziecięca literatura grozy, niezbyt wysokich lotów pod kątem stylu. Nie zmienia to faktu, że Jezioro Szlamno czytało mi się całkiem przyjemnie i jestem ciekawa, jakie przygody czekają bohaterów w innych częściach cyklu. Na pierwszy rzut wybrałam coś wakacyjnego, a Jezioro Szlamno spełniło swoją rolę. Jest bardzo wakacyjnie i dosyć... strasznie.

Terri wraz z bratem Markiem mają spędzić całe wakacje u wujka Nicholasa, który mieszka nad jeziorem Szlamno. Wujek nie jest szczególnie sympatyczny, ale rodzeństwo stara się korzystać z wyjazdu jak najlepiej, pływając i spotykając się z grupką zaprzyjaźnionych dzieciaków. Wkrótce jednak zaczynają dziać się dziwne rzeczy i okazuje się, że z jeziorem jest coś zdecydowanie nie tak. Ten szlam, te odgłosy. Coś złapało Terri za stopę! Coś wciąga ją pod wodę!

Jezioro Szlamno to przyjemna, lekka lektura na wakacje dla młodych fanów opowieści z dreszczykiem. Strachy i potwory na letnim wyjeździe 
— to jest to! Jestem ciekawa, jak serię Szkoła przy cmentarzu odbierze kiedyś Najmniejszy (który już nie jest w sumie taki mały). Swoją drogą osobiście o wiele bardziej przypadł mi do gustu współczesny cykl dziecięcych horrorów autorstwa Dominika Łuszczyńskiego — Strachociny (trochę przypomina mi Szkołę przy cmentarzu, bo zachowuje ten oldschoolowy styl, ale napisany został z większym polotem). Dajcie jednak skusić się również Jezioru. Już sama okładka mrozi krew w żyłach i zapowiada chwile przedniej zabawy.

***
Stone Tom B., Jezioro Szlamno
, tłum. Anna Kołyszko
, Wydawnictwo Da Capo, 1996, s. 124.

08:11 No comments
"A jednak jest ktoś, Mikaelu, kto cię widzi,
choć ty o tym nie wiesz. To skrzat, który nocą
strzeże tej zagrody."

Świąteczny, gwarny nastrój panujący w środku domu zderza się z chłodem zimnej zagrody i obejścia. Z głodem lisa. Cichym przemykaniem skrzata. Wokół panuje zimowy mrok, a z okien bije blask. W tej atmosferze dzieją się niestworzone rzeczy. Lis wybrał się na łowy, jednak na jego drodze staje domowy skrzat — obrońca domu. To parafraza szwedzkiego wiersza Karla-Erika Forsslunda z 1900 roku, który to wiersz Astrid Lindgren przerobiła na tekst pisany prozą, a w tym wydaniu zilustrowała go Eva Eriksson.

Ta nostalgiczna, zimowa opowieść o lisie i skrzacie przypomina mi bardzo picturebook Skrzat nie śpi, również autorstwa Astrid Lindgren. Ładne, stonowane ilustracje, dość poważne dialogi i ciekawy przekaz. Lis i skrzat mają w sobie dużo zimowo-świątecznej ciszy oraz tego szczególnego mroku, który chowa się za oknem, podczas gdy w środku panuje radosne ciepło. Tajemnica zimy. Wiara w domowe skrzaty, które pilnują otoczenia, a także dbają o ogólną harmonię. I ten zwierzęcy instynkt, który przygnał lisa z lasu. Niesamowita, klimatyczna książka Astrid Lindgren doskonale uzupełni dziecięcy bożonarodzeniowy księgozbiór. Zachwyca ilustracjami, ale i wzrusza skrzacim dobrem, pokazując jednocześnie, że pewnych rzeczy (jak lisiej natury) nie da się zmienić.





***
Lindgren Astrid, Lis i skrzat
,
il. Eva Eriksson, tłum. Anna Węgleńska, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2022, s. 28.

14:25 No comments
"Dzikie dziecko."

Tak różne. W rozmaitych nastrojach (czasem zmieniających się co minutę). Dzieci. Marudne, nieśmiałe, dzikie. Cudowne. Ta minimalistyczna, urocza książeczka autorstwa Emily Winfield Martin trafiła do mnie trochę... za późno. Oczywiście to nie wina poczty ツ Zdecydowanie bardziej ekscytowałabym się nią, gdyby Najmniejszy był jeszcze małym szkrabem. Cudowne dzieci to pozycja dla maluszków (mniej więcej od 0 do 1-2 lat), albo dla rodziców maluszków, którzy dopiero oswajają się ze swoją nową rolą. Na swój sposób oczywiście wzrusza (szczególnie tych młodych rodziców), choć to zupełnie inny rodzaj picturebooka, do którego zdążyła przyzwyczaić mnie Emily W. Martin (Wyśnione zwierzęta, Kiedy na ciebie patrzę).

Ta niewielka kartonikowa książeczka przeznaczona jest dla małych pulchnych rączek, coraz bardziej ciekawych oczek, które zaczynają dostrzegać różnice i zwracać uwagę na inne dzieci wokół. Dla przyszłych rodziców, których czeka zupełnie szalona przygoda z ich cudownym dzieckiem. Książeczka pokazuje, jak różne mogą być dzieci, jak odmiennie (od naszych wyobrażeń) wyglądać. Najważniejsza jednak prawda jest aż nazbyt oczywista. Dzieci są cudowne. Wszystkie. Niezależnie od tego, jak w danym momencie się zachowują, czy ile ich jest. Co robią, jakie mają cechy charakteru, czym lubią się bawić. Jak wielki jest przekaz tej niepozornej książeczki!

Do tego winna Wam jestem pewne sprostowanie. Cudowne dzieci wcale nie trafiły do mnie za późno. Powinien je przeczytać każdy rodzic, opiekun, wychowawca, starsze rodzeństwo oraz... małe dziecko. Przypomina o czymś najważniejszym na świecie. I pokazuje małemu czytelnikowi, kto jest najważniejszy dla jego rodzica.



***
Martin Emily Winfield, Cudowne dzieci
,
tłum. Zofia Raczek, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2023, s. 24.



Za tę książeczkę, która przypomina o najważniejszym
dziękujemy
(razem z Najmniejszym) wydawnictwu:
https://mamania.pl/
19:43 No comments

"Ucieczka nie jest niczym złym,
jeśli ucieka się do tego, co dobre i piękne."


Wyjątkowo mroczna, niepokojąca, ale i bardzo baśniowa powieść Jonatahana Auxiera to poruszające fantasy, które — mimo że skierowane jest raczej do młodszego odbiorcy, powinno urzec każdego, kto spotka je na swojej drodze. Tajemnicze domostwo, interesujący bohaterowie, złowrogie drzewo oraz dziwna postać w kapeluszu przechadzająca się nocami po domu. To słodko-gorzka historia pełna różnych opowieści — niekiedy zmyślonych, ale i tych przerażająco prawdziwych. O niebezpieczeństwie własnych zachcianek, o okrutnym losie, który nikogo nie szczędzi. O utraconych marzeniach, ale i o sile miłości oraz zaufania. Nocny ogrodnik przyciąga uwagę już samą okładką stworzoną przez Macieja Szymanowicza (Rok w krainie czarów), a wnętrze wciąga jak niejeden porywający thriller.

Molly wraz z młodszym bratem Kipem po ucieczce z sierocińca trafiają do posiadłości państwa Windsor. Szczęśliwie udaje im się dostać pracę (Molly ma zająć się domem, a Kip ogrodem), jednak nowe miejsce, jak i jego mieszkańcy budzą w dzieciach wiele niepokoju. W samym środku domu rośnie ogromne drzewo, nocą ktoś przechadza się po korytarzach, zaś Windsorowie skrywają jakiś upiorny sekret. Molly stara się podtrzymywać brata na duchu, opowiadając mu zmyślone historie o ich rodzicach. Wkrótce to zamiłowanie dziewczynki do snucia opowieści może obrócić się przeciwko niej, podobnie jak i marzenia wszystkich domowników.

Moc Nocnego ogrodnika tkwi nie tylko w scenerii niczym z groźnej baśni, czy w tajemnicach mrożących krew w żyłach. Tu wielką siłę stanowią młodzi bohaterowie. Ich determinacja, odwaga, niezwykła dojrzałość, poświęcenie. Jonathan Auxier pokazuje również, jak wielkie znaczenie mają opowieści, które mogą stać się nawet sposobem na życie. Jemu udało się stworzyć jedną z nich. Klimatyczną, niebanalną, równocześnie straszną i piękną, a każda "opowieść pomaga stawić czoła światu".

***
Auxier Jonathan, Nocny ogrodnik, tłum.  Jolanta Zubek, Wydawnictwo Dwukropek, Kielce 2017, s. 400.

09:10 No comments
"— O czym ty mówisz? — zapytał coraz bardziej przerażony Patryk.
—  O upiorach!"

Mroczne bagna, wyłaniająca się zza drzew mgła i czarne upiory. Nie ukrywam, że bardzo cieszy mnie to, że kilka dni przed Halloween, w październiku — miesiącu duchów wróciłam do mojej ulubionej dziecięcej serii opowieści z dreszczykiem. Upiory znad trzęsawiska Dominika Łuszczyńskiego, z rewelacyjnymi ilustracjami Tomasza Kaczkowskiego, to najnowsza cześć cyklu Strachociny. Przygody czwórki młodych bohaterów potrafią wciągnąć również starszego odbiorcę (jestem tego przykładem!), a strachy, z którymi mierzą się Ula, Patryk, Damian i Antek, niejednokrotnie mrożą krew w żyłach. Jeśli ktoś czytał poprzednie części cyklu, poznał już pewnie Straszydlaka, Króla Szkieletorów oraz Widmowych motocyklistów. Jeżeli jednak nadal jesteście przed lekturą pozostałych książek, nie ma przeszkód, by zacząć od Upiorów znad trzęsawiska. Każda część to odrębna historia, i chociaż mamy tych samych, zaprzyjaźnionych bohaterów, za każdym razem straszna opowieść zaczyna się od nowa, momentalnie wciągając nas w wir wydarzeń.

Zbliża się koniec wakacji. Ula wraz z rodzicami i trójką przyjaciół ze szkoły wybierają się nad trzęsawiska, by nocować pod namiotami. Dziewczynka nie może otrząsnąć się jeszcze po nocnym koszmarze, a na miejscu obozowiska jej niejasne obawy okazują się całkiem zasadne. W lesie dzieje się coś niepokojącego. I to bardzo! Do tego jej rodzice gdzieś znikają, gdy zza drzew zaczyna unosić się groźna mgła. Ula wraz z Patrykiem, Damianem i Antkiem będą musieli zmierzyć się z czyhającym niebezpieczeństwem, które niekoniecznie jest tym, czym się wydaje. Jednak tym razem to Ula wie coś, co może wpłynąć na rozwiązanie upiornej zagadki.

Oswajanie strachów, niesamowita mroczna atmosfera, ale również siła przyjaźni, bezwarunkowej chęci pomocy oraz dziecięcej solidarności — to ważne wyznaczniki tej, jak i pozostałych części cyklu Strachociny. Książki utrzymane są w przyjemnym, oldschoolowym stylu. Bohaterami są zwyczajne dzieciaki, nieskażone jeszcze wszechobecną cyfryzacją, spędzające wakacyjny czas raczej na czytaniu, biwakowaniu, wycieczkach rowerowych, nie zaś przed ekranem (co prawda nie wiemy dokładnie, w jakich czasach dzieje się akcja, ale fajne jest to, że Ula zamiast smartfonem, robi zdjęcia lustrzanką). Miasteczko, w którym mieszkają, skrywa niekończące się tajemnice, a za strachami, z którymi przychodzi im się mierzyć, zawsze stoi jakaś ciekawa historia.

Nie inaczej było w Upiorach znad trzęsawiska — chyba najbardziej nieprzewidywalnej i ekscytującej części Strachocin (szalony pomysł i niesamowite zakończenie!). Momentami naprawdę miałam gęsią skórkę, choć wierzyłam, że dzielni bohaterowie kolejny raz sobie poradzą. Ach, jak ja chciałabym czytać więcej takich książek i mam nadzieję, że gdy mój synek podrośnie, będę miała dla niego już całą półkę zapełnioną podobnymi tytułami. Dlatego chętnie spotkałabym jeszcze nieraz Ulę, Patryka, Damiana i Antka — tym razem na szkolnych korytarzach, bo w Strachocinach kończą się wakacje, a jesień to przecież idealny czas na straszne opowieści.


***
Łuszczyński Dominik, Strachociny. Upiory znad trzęsawiska, il. Tomasz Kaczkowski, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2023, s. 128.
13:24 No comments
"Uwielbiał robić wszystko to,
co lubią robić duchy..."

Niesamowity i dość niestandardowy (jak często widujecie czachy i duchy w książeczkach dla dzieci?) picturebook utrzymany w klimacie Halloween (mamy tu strachy i dynie), z bardzo ważnym przesłaniem. O nieśmiałości, o pasji, o tym, że to, co z pozoru wydaje się straszne, może być całkiem miłe. Jak choćby nasz tytułowy duszek Gustaw. Albo zgraja straszydeł i maszkar, które niemal wylewają się z uroczej książki Flavii Z. Drago. Nie ma się czego bać — zdają się krzyczeć strony pełne potworów. Jednak to nie o lęk przed nimi tutaj się rozchodzi.

Gustaw jest typowym duszkiem, który poza tym, co duchy lubią robić najbardziej (to chyba jasne, że straszyć i przechodzić przez ściany), ma jeszcze jedną niezwykłą pasję — grę na skrzypcach. Jednak Gustaw nie jest w pełni szczęśliwy. Brakuje mu przyjaciół, a próby zbliżenia się do innych strachów nie przynoszą rezultatu. Gustaw jest dla nich niewidzialny. Dopiero zaproszenie na niezwykły skrzypcowy koncert daje nadzieję na zmianę. Chociaż wymaga też dużo odwagi.

Jak trudno czasem poradzić sobie z nieśmiałością! Gustaw. Nieśmiały duszek to przykład na to, że zawsze warto próbować nawiązywać relacje, na jakich nam zależy. Nie chować się, mimo że paraliżuje nas strach. Warto mieć swoje pasje dające prawdziwą radość. Picturebook Flavii Z. Drago, mimo dość szczególnych bohaterów i nieco przerażającej stylistyki (cmentarz jest naprawdę straszny!) niesie mądre przesłanie i może podnieść na duchu シ nasze pociechy, które trochę gorzej radzą sobie w kontaktach z rówieśnikami. Do tego to dobra propozycja na Halloween. Zachowuje klimat, jak i oswaja z różnego rodzaju strachem. 



 

***

Drago Flavia Z., Gustaw. Nieśmiały duszek
,
tłum. Urszula Gardner, Wydawnictwo Świetlik, Białystok 2022, s. 40.

19:21 No comments

"— Mamy problem, bo ludzie generalnie
zbyt dużo nie myślą — odpowiada robot.

Martin Widmark przyzwyczaił mnie do melancholijnych, nastrojowych książek, których klimat potęgują cudowne ilustracje Emilii Dziubak. Czy była to Długa wędrówka, czy Dom, który się przebudził — za każdym razem kończyłam ich wspólne dzieło prawdziwie wzruszona i przejęta. Wydawało mi się, że z Dinksem będzie nieco inaczej. Dotyka on dość współczesnego i z pozoru mało emocjonującego tematu. Szykowałam się na odrobinę humorystyczną, choć ważną historię o zagrożeniach związanych z rozwojem sztucznej inteligencji. Dostałam opowieść o robociku (z którego śmiał się mój trzylatek), który wyręcza w pracach domowych dwójkę głównych bohaterów. Zabawną i straszną zarazem, wciąż jednak poruszającą, mimo że w zupełnie inny sposób niż dotychczasowe książki tego duetu.

Kilka dni przed Wigilią, podczas gdy Walter piecze ciasto i szykuje dom na święta, jego brat Rutger konstruuje małego robocika, który ma pomóc braciom w ich domowych obowiązkach. Dinks z czasem coraz bardziej się rozwija i zaczyna przesadnie ingerować w życie Waltera i Rutgera. Czy to, co wydawało się zwyczajnym ułatwieniem, może stać się... największym wrogiem?

Oto jak technologia jest w stanie zawładnąć naszym życiem, jeśli tylko jej na to pozwolimy. Dinks to dość niepokojąca, ale i pouczająca historia, która powinna spodobać się nie tylko dzieciom. Starszego odbiorcę przekona, że może nie zawsze warto opierać się na technice i częściej doceniać pracę własnych rąk. Młodszego z początku rozśmieszy uroczy robocik, jednak myślę, że dzięki prostej treści i sugestywnym (jak zwykle wyjątkowym!) ilustracjom zrozumie również płynący z niej przekaz.








***
Widmark Martin, Dinks, il. Emilia Dziubak, tłum. Marta Dybula, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2023, s. 32.



Za szansę poznania Dinksa dziękuję wydawnictwu:
https://mamania.pl/

09:03 No comments

"A wnet czyjeś płetwy, skrzydła
zaprowadzą cię do snu."


Emily Winfield Martin znałam już z Kiedy na ciebie patrzę oraz Śnieżyczki i Róży, dlatego nie miałam wątpliwości, że kolejna książka tej autorki znowu mnie zachwyci. Zresztą, wystarczyło spojrzeć na okładkę. Te subtelne, ciepłe, niesamowicie bajkowe ilustracje naprawdę przyciągają wzrok. Wyśnione zwierzęta. Podróż na dobranoc to książka-usypianka, wyciszająca, wprowadzająca w spokojny, błogi nastrój. Sprzyja snuciu marzeń i rozwijaniu wyobraźni. Nawet nasz Najmniejszy, zakochany głównie w samochodach i opowieściach o komiksowych superbohaterach, oglądał Wyśnione zwierzęta jak urzeczony. Podobały mu się łagodne pyszczki zwierząt, wymyślne pojazdy, leśne skrzaty. Z zainteresowaniem słuchał rymowanek, które co rusz wywoływały uśmiech na jego twarzy.

"Na spotkanie z przyjaciółmi może niedźwiedź cię poniesie...". A może lis? Daj się porwać jakiemuś zwierzątku prosto do krainy snów. Może trafisz do mysiej norki, albo do kryjówki syren. Piękne i urokliwe Wyśnione zwierzęta to prawdziwa uczta dla małych marzycieli. Wprawia dziecko w dobry nastrój, uspokaja — co przed snem jest niezwykle ważne. Mnie samą wzruszają styl ilustracji oraz wrażliwość twórczości Emily W. Martin. Czekam na kolejne jej małe cuda.




***
Martin Emily Winfield, Wyśnione zwierzęta. Podróż na dobranoc
,
tłum, Zofia Raczek, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2023, s. 40.




Za tę piękną podróż do krainy snów
dziękujemy
(razem z Najmniejszym) wydawnictwu:
https://mamania.pl/
16:25 No comments

"Cześć i czołem!
Zajmij się naszym zwierzęcym zespołem!"


Tak się złożyło, że książeczki Agnieszki Elbanowskiej i Agaty Dudek rosną razem z moim dzieckiem. Dobrze pamiętam moment, kiedy otwieraliśmy pierwsze Cześć i czołem. Zauroczyły nas barwne obrazki, zdumiała żywa interakcja, czy niezwykle pozytywny przekaz. Po roku druga część również podbiła serduszko Najmniejszego. Trzecia, o której dziś będę pisać, okazała się podobnie miłym zaskoczeniem. Bo jak tu nie uśmiechnąć się na widok znajomych zwierzęcych przyjaciół? Do tego podtytuł śmieszy moje dziecko do rozpuku! Ach, te "kluski z rosołem". Dzięki Cześć i czołem. Kluski z rosołem! zobaczyłam, że Najmniejszy nie jest jeszcze wcale taki dorosły, jak się wszystkim wydaje 😀, ponieważ bardzo dobrze bawi się podczas czytania. Książeczka jest cudownie dziecięca, angażująca, zabawna, sympatyczna. U nas okazała się niesamowitą zachętą do... jedzenia.

Wrzuć kość do miski pieska, życz smacznego słoniowi, poczęstuj ziemniakiem barana. "Kotek też jest bardzo głodny, aż mu burczy w środku. Przynieś spodek z mokrą karmą, mówiąc: Proszę, kotku!". Te i inne zadania czekają naszego małego czytelnika. Będzie musiał podać trzy ziarenka kukułeczce, albo dwie marchewki królikowi. Znaleźć odpowiedni produkt wśród wielu innych, co nie zawsze może być prostą sprawą. Ale ile przy tym zabawy! I od razu można zgłodnieć.

Cześć i czołem. Kluski z rosołem! może okazać się rewelacyjną pozycją dla małych niejadków (u nas początkowo sprawdzała się właśnie w tej roli), choć z pewnością nie jest to jedyna jej zaleta. Niesamowicie aktywizuje, zachęca do karmienia zwierzątek, do nazywania jedzenia, do rozpoznawania i wyboru odpowiednich dań. Uczy spostrzegawczości. To świetna pozycja dla trzylatków, z którymi można już sobie porozmawiać (na przykład o tym, dlaczego słoń nie je trąbą), ale i dla młodszych dzieci. Rymy są zabawne i proste, a do tego już na samym początku włączamy dziecko w całą historię, wplatając w tekst jego imię. Jestem zachwycona tą serią i bardzo ciekawa, czy możemy spodziewać się kolejnych części.



***
Elbanowska Agnieszka, Cześć i czołem. Kluski z rosłem!
,
il. Agata Dudek, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2023, s. 26.




Za kolejną dawkę dobrej zabawy
dziękujemy
(razem z Najmniejszym) wydawnictwu:
https://mamania.pl/
20:44 No comments
Older Posts

Od autorki

About Me

Witaj na stronie Przestrzeni
i rozgość się.
Znajdziesz tu literaturę historyczno-podróżniczą, reportaże, klasykę grozy, tajemnicze powieści.
Często wracam również do książek dla dzieci, dobrego sci-fi, czy Stephena Kinga.

KSIĄŻKA NA DZIŚ

Moja kuzynka Rachela | Daphne du Maurier

2026 Reading Challenge

2026 Reading Challenge
Przestrzenie has read 0 books toward her goal of 30 books.
hide
0 of 30 (0%)
view books

RODZAJ

  • literatura amerykańska (72)
  • literatura angielska (48)
  • literatura australijska (3)
  • literatura francuska (3)
  • literatura hiszpańska (2)
  • literatura irlandzka (5)
  • literatura koreańska (1)
  • literatura niemiecka (8)
  • literatura norweska (7)
  • literatura polska (69)
  • literatura portugalska (2)
  • literatura szwedzka (14)
  • literatura słowacka (5)

Autor

  • Abbott Rachel (4)
  • Bradbury Ray (1)
  • Christie Agatha (1)
  • Clarke Arthur C. (1)
  • Dick Philip K. (2)
  • Forster Edward Morgan (1)
  • Gaiman Neil (1)
  • Greene Graham (2)
  • Herbert Frank (1)
  • Hesse Hermann (1)
  • Hill Susan (1)
  • Jackson Shirley (2)
  • Jacobsen Roy (3)
  • Jansson Tove (2)
  • Karika Jozef (4)
  • King Stephen (8)
  • Lem Stanisław (2)
  • Link Charlotte (2)
  • Paris B. A. (3)
  • Puzyńska Katarzyna (5)
  • Sapkowski Andrzej (2)
  • Stone Tom B. (2)
  • Theroux Paul (2)
  • Urbanowicz Artur (1)
  • Ware Ruth (2)
  • Wiśniewska Ilona (3)
  • du Maurier Daphne (3)
  • Łuszczyński Dominik (8)

Ilustrator

  • Aisato Lisa
  • Chmielewska Iwona
  • Dziubak Emilia
  • Jeram Anita
  • Klassen Jon
  • Martin Emily W.
  • Rutten Mélanie

Wydawnictwo

Akapit Press Albatros Amber Bum Projekt C&T Czarne Czuczu Czwarta Strona Dowody na Istnienie Dwie Siostry Dwukropek Egmont EneDueRabe Ezop Feeria Filia Format Gereon Grupa Wydawnicza Foksal Harper Collins Książkowe Klimaty Kultura Gniewu MAG Mamania Marginesy Media Rodzina Nasza Księgarnia Novae Res Otwarte Pascal Planeta Czytelnika Prószyński i s-ka Rebis Replika Sonia Draga Supernowa Słowne TADAM Tako Tekturka Vesper Videograf W.A.B. Wielka Litera Wilga Wydawnictwo AA Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Kropka Wydawnictwo Literackie Wydawnictwo Poznańskie Wydawnictwo Warstwy Wytwórnia Zakamarki Zielona Sowa Znak Zysk i S-ka audioteka Świat Książki

Zaglądam do:

  • Przeczytałam książkę
    "Piękno ludu" Merete Pryds Helle
  • Literackie skarby świata całego
    Heretyczki. O Angelusie dla Kateřiny Tučkovej i Julii Różewicz [komentarz]
  • unSerious
    Cykl: Kroniki Imperium Legendarnych Lachów # 1: Zło-to
  • To przeczytałam
    Christine Lindop - Ned Kelly
  • made by bibi
    Chmurka i Burza grają w piłkę/ubierają choinkę
  • K-czyta | Blog książkowy
    Dianne Freeman - Poradnik prawdziwej damy. Dobre maniery a morderstwo
  • Qbuś pożera książki
    Dynamiczne szachy geopolityczne, czyli „Cień Hegemona” Orsona Scotta Carda
  • Koczowniczka o książkach
    „Kocie kocyki” Kiyoshi Shigematsu
  • Świat fantasy
    Zapowiedzi październik 2026
  • Jeden akapit
    „Rozmyślania” Marek Aureliusz
  • ex libris Marty - blog o czytaniu, głaskaniu, wąchaniu oraz tuleniu książek i komiksów
    Post Świętego Michała Archanioła - ks. Mateusz Szerszeń CSMA
  • Dosiakowe Królestwo
    Nie z tego świata. Na tropie zjawisk paranormalnych - Ben Machell
  • Książki na plaży
    Trzy włoskie kryminały
  • Books Far From The Crowd
    Jak nie przeczytałam stu książek w rok
  • Spacer wśród słów
    Sosuke Natsukawa "O kocie, który ratował bibliotekę" - recenzja
  • Varia czyta
    Karuzela z Mordercami - Alex Rogoziński
  • Wokół Faktu
    5 książek na Dzień Mamy idealnych na prezent. Te nowości wywołają uśmiech na twarzy mamy
  • Klasyka literatury popularnej
    Duchy nocy wigilijnej.
  • Czytam to i owo...
    PIKNIKI Z KLASYKĄ: O "Oliverze Twiście" rozmawiamy w 208. rocznicę urodzin Charlesa Dickensa
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Wszystkie treści zamieszczane na tym blogu (zarówno teksty, jak i fotografie) są mojego autorstwa i są chronione prawem autorskim [Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa: 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych].

Wizyty

© Przestrzenie tekstu 2026

Created with by ThemeXpose