facebook instagram Goodreads
Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • Spis treści
  • Jeśli szukasz...
    • Przestrzeni faktu
      • kryminalistyka
        • Antropologia sądowa
        • Reportaż kryminalny
      • literatura faktu
      • Podróżnicze
      • Reportaż
      • Wyprawy & odkrycia
    • Przestrzeni grozy
      • Horror
      • Thriller
      • kryminał
    • Przestrzeni dla dzieci
      • Albo młodzieży
    • FANTASTYKI
      • Literatura fantasy
      • sci-fi
    • Klasyki
    • ♦ Magii na Przestrzeniach ♦
    • Pięknego wydania...
      • Komiksy
      • Picturebooki nie tylko dla dzieci
    • Wyjątkowej prozy
  • Na dokładkę
    • Audiobooki
    • * Mój dawny blog *
    • Starocie na Przestrzeniach
    • Wyzwania czytelnicze
      • Archiwalne
  • Serie
    • Dla dzieci i młodzieży
      • Strachociny
      • Szkoła przy cmentarzu
      • Wakacje z Koszmarkiem
    • Reporterskie / podróżnicze
      • Amerykańska
      • Orient Express
      • Reportaż Czarnego
      • Seria podróżnicza Wyd. Poznańskiego
      • Seria reporterska Wyd. Poznańskiego
    • Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
    • Serie sci-fi i fantasy
      • Wehikuł czasu
      • Wiedźmin
  • O mnie
  • Kontakt

Przestrzenie tekstu

"Wyglądało na to, że All's Well już na zawsze
pozostanie sklepem, w którym znaleziono trupa."


Okrutnie infantylny, ale może działać jak ciepła herbata w chłodne popołudnie. Albo lemoniada w środku upalnego lata. Albo dodatkowy (ciut zbędny) kawałek śliwkowego ciasta. Jeśli chodzi o kryminały typu cozy crime, do tej pory nie miałam z nimi zbyt wielkiej styczności. Może poza Agathą Christie, choć zdecydowanie nie wrzuciłabym jej dorobku do jednego worka z twórczością Merryn Allingham. Morderstwo w księgarni to lekka, mało skomplikowana powiastka z motywem zagadki kryminalnej. Raczej pokroju Szatana z siódmej klasy, choć z dużo mniejszą pomysłowością i zerowym polotem. Historia nie porywa, zaś rozwiązanie okazuje się nie tyle przewidywalne, co zupełnie niesatysfakcjonujące. Akcja została osadzona w latach 50., jednak klimat oraz stylistyka nie do końca na to wskazują. Trudno mi było również polubić bohaterów, czy wczuć się w atmosferę małego angielskiego miasteczka — zrzucam to na karb słabego warsztatu literackiego, czy po prostu infantylnego stylu autorki. Swoją drogą, reakcja głównej bohaterki na znalezienie trupa we własnej księgarni bawi mnie do dziś.

Jesień lat 50. Hrabstwo Sussex. Niewielkie miasteczko Abbeymead. Z jedną księgarnią, jedną kwiaciarnią, kawiarnią oraz hotelem o nazwie Klasztor, w który przerobiono rodzinną posiadłość Templetonów. Pewnego październikowego dnia we wspomnianej księgarni jej młoda właścicielka Flora Steele wraz z miejscowym pisarzem kryminałów (i odludkiem) Jackiem Carringtonem znajdują martwego mężczyznę. Policja bagatelizuje okoliczności śmierci tajemniczego denata, więc Flora postanawia poprowadzić śledztwo na własną rękę.

Morderstwo w księgarni (jak i, podejrzewam, kolejne kryminały z Florą Steele w roli głównej) to coś dla zwolenników łagodnego kryminału, którzy nie oczekują złożonych łamigłówek, krwawych opisów, czy napiętej akcji. Z drugiej strony to dobra pozycja dla kogoś, kto na co dzień nie ma z książkami zbyt wiele wspólnego, chciałby wrócić do czytania po długiej przerwie, albo odpocząć po zbyt emocjonujących, wymagających lekturach. W tych przypadkach książka Merryn Allingham powinna się sprawdzić.

***
Allingham Merryn, Morderstwo w księgarni, tłum. Ewa Ratajczyk, Wydawnictwo Mando, Kraków 2023, s. 320.

09:30 No comments

"— Wobec tego skąd pan wie?
— Jestem Hercules Poirot i nie muszę wszystkiego
dowiadywać się od ludzi."


Dziwnie czytać kryminał, kiedy jeszcze przed lekturą zna się rozwiązanie zagadki, sprawcę, jego motyw, wszystkich bohaterów. Jednak urok kryminałów Agathy Christie, jak i sama historia przeważyły szalę, dlatego zdecydowałam się poznać literacką wersję jednego z moich ulubionych filmów. Mowa o ekranizacji z 1978 roku w reżyserii Johna Guillermina, w której jedną z głównych ról gra niesamowita Mia Farrow. Do filmu mam duży sentyment, choćby dlatego, że oglądałam go tuż przed własną wyprawą do Egiptu, w tym przed... rejsem po Nilu. W produkcji urzekły mnie niezapomniane postaci, klimat, cała intryga, która w czasie czytania książki niestety nie zrobiła już na mnie takiego wrażenia, głównie z tego względu, że dobrze ją znałam. Miło było jednak przywoływać z pamięci twarze i łączyć je z nazwiskami bohaterów, poddać się ujmującemu tokowi opowiadania, nienagannemu stylowi pióra Agathy Christie, ale i przypomnieć szkolne czasy, gdy zaczytywałam się w jej kryminałach, wypożyczając z biblioteki znacznie już wyświechtane egzemplarze. To wszystko (zwłaszcza sentyment do filmu) sprawiło, że dałam się porwać Śmierci... z dużą ekscytacją. Prawdziwa klasyka, która się nie starzeje, choć uroczo trąci myszką. 

Herkules Poirot udaje się na zasłużone wakacje do Egiptu. Przy okazji obserwuje współtowarzyszy swojej wyprawy. Niektóre osoby szczególnie zwracają jego uwagę, jak choćby małżeństwo Doyle'ów, śledzone przez zazdrosną młodą damę. Jacqueline nie może przeboleć, że Simon porzucił ją dla bogatej Linnet, dlatego swoją obecnością stara się uprzykrzyć parze podróż poślubną. Simon i Linnet, usiłując uciec od natrętnej dziewczyny, udają się w nieplanowany rejs po Nilu. Tam jednak okazuje się, że nie tylko Jacqueline może stanowić dla nich zagrożenie, zaś wkrótce dochodzi również do zbrodni.

Plejada nietuzinkowych bohaterów, atmosfera egzotycznej wycieczki, ekskluzywny rejs i tajemnicza zbrodnia. Do tego wszystko kipi od emocji i sekretów. Śmierć na Nilu to wspaniała literacka przygoda, którą chciałoby się przeżywać w nieskończoność. Nie miałam dość ani barwnych uczestników wyprawy, ani zabawnie nieskromnego, sympatycznego detektywa. Oczywiście znów nabrałam ochoty na kolejne kryminały Christie, jak i ponowny seans filmu.

***
Christie Agatha, Śmierć na Nilu
, tłum.
Natalia Billi, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2019, s. 344.

09:02 No comments

"Prawdę jest łatwo przeoczyć,
nawet kiedy mamy ją tuż przed oczami."

Cóż, powyższy cytat mógłby podsumować znaczną część książki Zło kryje się w mroku autorstwa Charlie'ego Donlea. Chyba nie będę szczególnie łaskawa wobec tego tytułu, chociaż — wbrew pozorom — całkiem dobrze mi się go czytało (do czasu!). Tym większy okazał się zawód, kiedy to musiałam brnąć przez tłumaczenie rozwiązania, które już dawno znałam (i nie sądzę, że to zasługa mojej ponadprzeciętnej błyskotliwości). Do tego słynnego "kto zabił" docieramy szybko i to na szczęście nie jest clou całej historii. Jednak wszystko inne nagle traci sens, gdy jak na tacy dostajemy gotowe odpowiedzi, jakich z kolei... zupełnie nie dostrzega główna bohaterka. W ten sposób świetny pomysł ustępuje zwyczajnej klapie. Gdyby jeszcze na koniec coś wyskoczyło, odwróciło podejrzenia... Złoszczę się, bo to był dobry kryminał i chciałabym trochę bardziej wysilić się przy jego interpretacji, a przynajmniej nie musieć znosić przez tyle czasu tak rażącej niedomyślności bohaterki. Ba — kobiety, która była rekonstruktorką sądową! 

Mowa o Rory Moore, która po nagłej śmierci ojca prawnika, angażuje się w historię sprzed lat, kiedy to Angela Mitchell rozwikłuje sprawę Złodzieja, seryjnego zabójcy młodych kobiet, zabijającego w dość nietypowy sposób (dusił ofiarę wraz z podduszaniem samego siebie). Rory czuje nieokreślony związek z tą autystyczną kobietą i z niechęcią przejmuje po ojcu pewien nieprzyjemny obowiązek, wiążący się z tamtymi wydarzeniami. Nieoczekiwanie wiele spraw zaczyna się łączyć.

Zło kryje się w mroku miało wielki potencjał, który moim zdaniem nie został do końca wykorzystany. Wszystkiego było tu trochę za mało, a inne wątki pojawiły się chyba tylko po to, aby nadać książce smaku (na przykład te lalki), co było zupełnie zbędne. Gdyby historia sprzed lat, kiedy to atakował Złodziej, została bardziej rozwinięta, ciekawiej poprowadzony wątek Angeli, winny może nieco później ujawniony, a główna bohaterka mniej... irytująca (rozumiem, że z powodu swoich przypadłości oraz osobistych powiązań trudno jej było szybko ocenić sytuację, jednak...), to byłabym naprawdę usatysfakcjonowana. Książka nie jest wymagająca i jest to zaleta, jeśli nie mamy większych oczekiwań. Moje rozczarowanie wiąże się z niedosytem oraz z dość powolnym (i nie do końca zadowalającym) rozwiązywaniem sprawy.

***
Donlea Charlie, Zło kryje się w mroku, tłum. Adrian Napieralski, Wydawnictwo Filia, Poznań 2021, s. 400, u mnie ebook.

10:36 No comments

"Bo bez względu na to, jak będzie trudno,
to ciągle jest nasze życie."

Z przyjemnością wracam do audiobooków sprawdzonych pisarek (a Charlotte Link zdecydowanie nią jest), ale i czytanych przez moje ulubione lektorki. I tym razem nie było inaczej. Joanna Jeżewska poradziła sobie znakomicie z drugim kryminałem z serii o Kate Linville autorstwa Charlotte Link, czyli z Poszukiwaniem. Oczywiście o tym, że Poszukiwanie było drugą częścią cyklu dowiedziałam się dopiero po jego wysłuchaniu. Postanowiłam nadrobić część pierwszą i z ulgą stwierdzam, że nie straciłam zbyt wiele, nie trzymając się chronologii. Co prawda znajomość nieco większego fragmentu przeszłości głównej bohaterki mogła być dość pomocna, ale pamiętam, że w Poszukiwaniu jej sylwetka została dostatecznie nakreślona.

W Oszukanej dopiero poznajemy Kate Linville. Samotną i zakompleksioną policjantkę ze Scotland Yardu, dla której całym światem i jedyną bliską osobą jest ojciec, emerytowany policjant. Niestety Richard Linville ginie w wyniku brutalnego morderstwa, a wkrótce wychodzą na jaw nieciekawe fakty z jego życia. To burzy u Kate obraz wspaniałego ojca, jednak kobieta usilnie stara dowiedzieć się, kto stoi za jego śmiercią — i to na własną rękę, mimo że do sprawy został przydzielony jeden z lepszych śledczych ze Scarborough, gdzie pracował jej ojciec — Caleb Hale. Równocześnie toczy się wątek pewnego małżeństwa — Jonasa i Stelli Crane, którzy wraz z pięcioletnim adoptowanym synem spędzają urlop na wyludnionych torfowiskach.

Akcja kryminału płynie powoli. Nie na tu spektakularnych momentów, a na pierwszy plan wielokrotnie wychodzą wątki obyczajowe i dramaty bohaterów. Jednak jest tu też sporo tajemnic i napięcia, co utrzymuje zainteresowanie fabułą, zaś rozwiązanie sprawy zdecydowanie zaskakuje. Joanna Jeżewska przeczytała Oszukaną wprost znakomicie i ogromnie cieszę się, że jest lektorką również trzeciej części cyklu z Kate Linville — Bez winy. Będę słuchać!

***
Link Charlotte, Oszukana, tłum.
Anna Makowiecka-Siudut, czyta Joanna Jeżewska, Wydawnictwo Sonia Draga, 18 godz., 23 min.

19:52 No comments

"Formalina obiecuje wieczność, a sól zwiększa elastyczność.
Elastyczność to podstawowa cecha
udanego związku."


Jeszcze chwilę zajmie mi powrót do siebie po Umyśle zabójcy Mike'a Omera. I nie dlatego, że był tak bardzo wstrząsający (chociaż był), ale dlatego, że tak mocno wsiąkłam w jego atmosferę, zżyłam z bohaterami i za nic nie mogłam oderwać się od śledztwa. To było coś wspaniałego. Doskonałe prowadzenie akcji, elektryzująca historia kryminalna, wnikanie w szczegóły, o których inni autorzy często nie wspominają. Do tego solidnie rozbudowane psychologiczne tło nietuzinkowych postaci (brawa za Zoe!). Nie jest to pierwszy lepszy thriller (a jeśli już jesteśmy przy terminologii, dla mnie to jednak kryminał), który czyta się równie szybko, co o nim zapomina. Nie ma tu miejsca na wpadki, od jakich roi się w przeciętnych thrillerach. Tu wszystko się klei, nic nie wygląda na naciągane. Głębia kryminalnej historii (a raczej dwóch), wielowarstwowość, udane opisy i dość zaskakujące zakończenie — to zdecydowanie wyróżnia książkę Omera. Widzę Umysł zabójcy jako ponury, klimatyczny serial typu The Fall (a to jeden z moich ulubionych) i aż gotuję się z ekscytacji, jak dobry to mógłby być obraz. Ale książka pozostawia więcej pola dla wyobraźni.

Najpierw je dusi, potem... balsamuje i stylizuje, w końcu umieszcza je gdzieś w miejscach publicznych. Martwe kobiety przypominają manekiny, choć z daleka wyglądają jak żywe. Przy schwytaniu seryjnego mordercy, grasującego wśród ulic Chicago, ma pomóc lokalnej policji agent FBI Tatum Gray oraz psycholog sądowy i konsultantka FBI Zoe Bentley. Zoe jest najlepsza w swoim fachu, choć to dramatyczne wydarzenia z przeszłości wpłynęły na wybór jej zawodu. Zoe prześladują dawne strachy, a to pobudza jej wyobraźnię i może pomóc w profilowaniu zabójcy. Oboje z Tatumem działają dość niekonwencjonalnie, a cała akcja pędzi w szaleńczym tempie.

Podobała mi się tutaj dwuplanowość. Dwóch seryjnych morderców i dwie kryminalne historie, które dzielą lata. Obie przerażające, choć ta druga na pewno bardziej niezwykła. Również główni (jak i poboczni) bohaterowie nadali smaku całej fabule. Potrafię wyobrazić sobie posępny klimat ich spotkań, napięcie i skrywane zainteresowanie, pomieszane z irytacją, jak i z ogromną potrzebą złapania mordercy. Podobało mi się ich maksymalne sfokusowanie na sprawę. Naprawdę dawno nie czytałam tak hipnotyzującego, a przy tym dopracowanego kryminału.

***
Omer Mike, Umysł zabójcy, tłum. Tomasz Wyżyński, Wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2020, s. 456, u mnie ebook.

10:30 No comments

"— Czarne narcyzy — szepcze on. — Mam dla ciebie.
Tak właśnie szepcze..."

 

Ach, te Czarne narcyzy. To tajemnicze coś, czego zabrakło mi w Domu czwartym Katarzyny Puzyńskiej, siódmej części sagi o Lipowie — choć nadal nie do końca wiem, co to było, cudownie odnalazłam tutaj. Mroczny klimat, przywodzący wspomnienie wspaniałych Utopców, bohaterowie, którzy nareszcie zaczynają przypominać dawnych siebie. Poczucie, że coś wskakuje na swoje miejsce i daje nadzieję na pomyślne rozwiązania. Przy tym taka ponura atmosfera miejsc i zawiłość wydarzeń. Och, naprawdę bardzo podobały mi się Czarne narcyzy. Mamy miejscową legendę o żonie drwala, Diabelec, w którym strach pozostać na noc, ciemny las i tę przeszywającą, zakazaną piosenkę. Nucę ją sobie teraz, nie znając melodii. Taką siłę ma ta kryminalna opowieść.

Weronika Nowakowska otrzymuje tajemniczego SMS-a od niejakiej Valentine Blue. Daniela Podgórskiego, wydalonego ze służy i wciąż zmagającego się z problemem alkoholowym, podczas lipcowego Święta Policji zaczepia pewna dziennikarka. Jadą do Diabelca, wokół którego krążą straszne legendy. Wkrótce umiera miejscowa dziewczyna i jej chłopak, zaś ze wszystkim powiązane są dwie kobiety pracujące w ciastkarni w Lipowie. Do tego ożywa sprawa śmierci trzech bezdomnych, którą poznaliśmy już w Domu czwartym. Wszyscy bohaterowie bardzo angażują się w różne części śledztwa, odkrywając przy tym dziwne zależności i zmagając z własnymi (lub cudzymi, jak u Klementyny Kopp) problemami.

Wiele wątków, dużo postaci, dość szybko poprowadzona narracja. To wszystko może nieźle zakręcić w głowie, jednak spaja się w zgrabną całość i przynosi zaskakujące rezultaty. Cieszę się na pewne zmiany, jakie zachodzą u głównych bohaterów — czy choćby zalążki zmian (nie chcę zdradzać!). Wątek z dziwnymi praktykami związanymi z domem w Diabelcu, rozsypane czarne narcyzy i... ten śpiew. W sumie w Czarnych narcyzach skryła się naprawdę tragiczna, smutna historia. I choć długo nie zapomnę ich klimatu, wiadomo, że już zabieram się za Norę.


Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:

***  
Puzyńska Katarzyna, Czarne narcyzy, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2017, s. 640.

08:29 No comments
"I zamiast na nim,
skupię się na śmierci."


Znałam już Camillę Grebe ze Spokoju duszy, który napisała wraz z Åsą Träff (wpis o tej książce znajdziecie na moim dawnym blogu), i pamiętam, że duże wrażenie zrobił na mnie wtedy tamten tajemniczy kryminał. Czułam, że tym razem również nie zawiodę się na Grebe, chociaż wybrałam ją w wersji audio (a tu jak zwykle duże znaczenie ma osoba lektora). Stąpając po cienkim lodzie czytał Filip Kosior i myślę, że nieźle się sprawdził — choć ja ostatnio słuchałam jedynie damskich głosów i musiałam chwilę przywyknąć. Chcę jednak zaznaczyć, że podobnie jak w przypadku Spokoju duszy, Stąpając po cienkim lodzie to powolny, wlekący się, ale i bardzo klimatyczny psychologiczny thriller, którego siłą nie jest zgrabna kryminalna historia, a coś zupełnie innego. Trzeba wsłuchać się (lub wczytać) w tę zimną, skandynawską opowieść o... miłości? Obsesji? Wsiąknąć w psychikę bohaterek (bo według mnie to one wiodą prym w tej książce), aż nie zastanie nas dość nieoczekiwane zakończenie. Myślę, że warto.

W domu znanego przedsiębiorcy Jespera Orrego znaleziono martwe ciało kobiety. Zbrodnia łudząco przypominała inną masakrę sprzed lat, kiedy to ofiarę również pozbawiono głowy. Tymczasem Jesper zniknął, a do pomocy w rozwikłaniu sprawy zaproszono Hanne, nieczynną zawodowo psycholog, która konsultowała poprzednią zbrodnię. W zespole dochodzeniowym jest też Peter, jej dawny kochanek. Ich relacja ginie jednak w tle całej historii, ponieważ na prowadzenie wysuwa się inna. Ta pomiędzy Jesperem a Emmą, pracownicą jego sklepu odzieżowego Clothes & More. Tutaj przenosimy się w niedaleką przeszłość i poznajemy wydarzenia sprzed okrutnej zbrodni, jaka miała miejsce w posiadłości Jespera. Dowiadujemy się o uczuciu Emmy do charyzmatycznego szefa, a także o jej trudnym dzieciństwie oraz o problemach z rodzicami.


Owszem, strona obyczajowa Stąpając po cienkim lodzie została dość szeroko rozbudowana, jednak — jak na dobry thriller psychologiczny przystało, wszystko podszyte jest tajemnicą i niepokojem. Każdy element układanki zdaje się być niezwykle istotny, postaci są doskonale zarysowane, a wspomnienia z przeszłości płynnie przenikają do aktualnych wydarzeń. Jak to zwykle bywa w przypadku audiobooków, nie mam pojęcia, czy mój odbiór książki w wersji papierowej byłby taki sam. Wiem tylko, że audiobooka słuchało mi się bardzo dobrze i chętnie wrócę jeszcze do Camilli Grebe.

Książkę wysłuchałam w ramach
Wyzwania czytelniczego 2020/2021 na Przestrzeniach tekstu  
(kategoria: skandynawski kryminał) 

***
Grebe Camilla, Stąpając po cienkim lodzie, tłum. Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska, czyta Filip Kosior,
Wydawnictwo Sonia Draga, 13 godz., 1 min.

09:31 No comments


"Czuła się trochę tak jak wtedy,
kiedy jechali do Utopców."


Nareszcie. Nawet nie zgadniecie, jak długo czytałam tę książkę. Chyba już kiedyś wspominałam, że potrafię rozciągać czytanie kryminałów Puzyńskiej na wiele miesięcy, by potem kończyć je w dwa dni, pogrążając się w historii, na którą musiał przyjść u mnie odpowiedni czas. Tak było na pewno z Z jednym wyjątkiem, ale i teraz z Domem czwartym. Zaczęłam go czytać chyba w czerwcu zeszłego roku (bo z tamtego okresu jest to zdjęcie), a skończyłam przedwczoraj 😃 Trochę to zabawne, a trochę zawstydzające, ale przecież w rezultacie kończę każdy tytuł i sięgam po kolejny. I do tego wszystko pamiętam! To jak było z tym Domem czwartym?


Z przyjemnością (i ekscytacją) wróciłam do znanych bohaterów z Lipowa. Po tym, co wydarzyło się w poprzednim tomie — chyba jeszcze chętniej! Szokujący koniec Łaskuna zapowiadał coś interesującego, chociaż może niekoniecznie takich atrakcji spodziewałam się po kolejnej części cyklu. Czy ja w ogóle mogę o tym pisać? Czy to nie za duży spoiler?... Nieszczęście, jakie spadło na dwójkę bohaterów odbija się dość znacząco w ich postawach, również w trakcie prowadzenia nowego śledztwa. A nie jest to śledztwo zwyczajne. Znika bowiem ikona kryminałów Katarzyny Puzyńskiej, moja ulubiona bohaterka — Klementyna Kopp. Ślad ginie w Złocinach, jej rodzinnych stronach, gdzie na prośbę matki była policjantka miała zbadać jakąś dawną sprawę morderstwa. Nie bez powodu Dom czwarty porównywany jest z klimatem Utopców (ach, Utopce! To dopiero była historia!). Atmosfera Złocin, dworku Drozdy, tragiczna historia sprzed lat. Poza tym te tajemnicze powiązania bohaterów, niepokojące graffiti, karzeł Kaj, dźwięk pozytywki i martwe kosy. A i również — jak to u Puzyńskiej, równolegle biegnąca opowieść, tym razem z czasów wojny. Kto by przypuszczał, że tyle sekretów kryją te piękne tereny, na jakich rozgrywa się akcja kryminałów Puzyńskiej.

Dom czwarty to kolejna niezła historia. Ciekawa przemiana niektórych bohaterów, mimo że nie zawsze na plus (kto czytał, wie o kim myślę), dodała smaczku fabule. Wiadomo już, że będzie miała swój wydźwięk w nowej części cyklu. Tutaj dowiadujemy się również bardzo wiele o przeszłości Klementyny. Sama nie wiem, czy byłam gotowa na tyle zaskakujących informacji. Oczywiście już sięgam po Czarne narcyzy (ciekawe, kiedy je skończę), jednak gdzieś z tyłu głowy tkwi to uporczywe przekonanie, że tu, w Domu czwartym, czegoś mi zabrakło. Takie uczucie. Może znajdę to coś w Czarnych narcyzach.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:

***  
Puzyńska Katarzyna, Dom czwarty, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2016, s. 576.

19:14 No comments
"Łaskun rozbawiony. Niemal.
Chłopak o zegarek. Się. Boi.
Powinien. O siebie. Powinien.
Się bać."

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Po znakomitych Utopcach nie mogłam nie sięgnąć po Łaskuna, kolejną część z serii o Lipowie. Polubiłam te kryminały obyczajowe Katarzyny Puzyńskiej. Polubiłam jej bohaterów, prostotę i lekkość stylu. Odpoczywam przy nich. Odstresowuję się. Nie od razu jednak wszystko przypada mi do gustu. Łaskun z początku trochę gryzł. Utopce zrobiły na mnie tak wielkie wrażenie, że drastyczna zmiana klimatu w Łaskunie niemal mnie ubodła. Zwroty, jakie zaszły w życiu głównych bohaterów, ale i ich nieoczekiwana drugoplanowość (!) naprawdę mnie zaskoczyły. W Utopcach wszystko było silne, mocno zaakcentowane, bliskie (mi). Tu, w miarę postępu akcji, znajomi bohaterowie znikają. Byłby to zarzut, gdyby nie to, że pomysł na Łaskuna — choć na początku zupełnie nic na to nie wskazywało — okazał się całkiem przedni.

W domu sędziego Jaworskiego policja znajduje makabryczną lalkę złożoną z fragmentów martwych ciał. Jedną z ofiar jest sam sędzia. Podejrzenia zaś padają na... aspiranta Daniela Podgórskiego, ostatnią osobę, która mogłaby mieć cokolwiek wspólnego ze zbrodnią. Wszystko zaczyna kręcić się wokół Gwiazdozbioru — klubu ze striptizem, narkotyków, trucizn i pewnego tajemniczego krawca. A gdzieś w tym wszystkim jest jeszcze Łaskun. Dziwny. Straszny. Łaskun.

Puzyńska w Łaskunie nieco zaszalała z mnogością wątków i efektem zaskoczenia. Nie spodziewałam się tak poprowadzonego (to dobre słowo) rozwiązania, ani tego, że znajomi bohaterowie będą w tej części jedynie tłem. Co ciekawe, zupełnie mi to nie przeszkadzało. Na pierwszy plan wyszedł ktoś inny, zaś Łaskun zdecydowanie wygrywa psychologią postaci.

***  
Puzyńska Katarzyna, Łaskun, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2016, s. 832.
21:24 No comments
"Nie była kimś, kto potrzebuje jakiejkolwiek ochrony,
prócz tej przed samą sobą."

Świetnie przeczytane przez Joannę Jeżewską Poszukiwanie... dłużyło się w nieskończoność (audiobookowa wersja to aż 19 godzin i 5 minut!). Nieustanne lawirowanie między znanymi już wątkami, wałkowanie tych samych spraw. Miałam wrażenie, że Charlotte Link niepotrzebnie przeciąga i tak statyczną już fabułę, jednak rytm audiobookowej interpretacji uprzyjemniał mi te przydługie chwile z książką. Z pewnością duże znaczenie dla odbioru miały moja sympatia do autorki (i lektorki!), ale również fakt, że przepadam za thrillerami, których głównymi bohaterkami są kobiety po przejściach (patrz Lacey Flint u Bolton). Tu mamy do czynienia z nieszczególnie atrakcyjną panią sierżant ze Scotland Yardu, która na własną rękę postanawia dowiedzieć się, kto stoi za porwaniami i morderstwami młodych dziewcząt ze Scarborough. Przy okazji, wdając się w nieoczekiwany romans z interesującym mężczyzną.

Pierwsza była Saskia Morris, której ciało znaleziono na wrzosowiskach. Wkrótce ginie czternastoletnia Hannah Caswell, a tuż po niej Amelie Goldsby. Śledztwo prowadzi komisarz Caleb Hale, jednak zainteresowana jest nim jeszcze jedna osoba. Kate Linville ze Scotland Yardu wynajmuje pokój u Goldsby'ch, kiedy ginie ich córka. Mimowolnie angażuje się w sprawę, równocześnie starając ułożyć sobie swoje nieciekawe samotne życie.

Gdybym wiedziała, że Poszukiwanie to kolejna powieść Charlotte Link, w której pojawia się ta sama bohaterka, pewnie zaczęłabym od Oszukanej. Poza tym dostałam niezły, dość tajemniczy kryminał, nieco jednak przeciągnięty, z nie do końca zadowalającym dla mnie sposobem rozwikłania zagadki. Broni się postaciami i wersją audio. Polecam przetrwać te 19 godzin na jakichś długich spacerach.

***
Link Charlotte, Poszukiwanie, tłum. Dariusz Guzik, czyta Joanna Jeżewska, Wydawnictwo Sonia Draga, 19 godz., 5 min.

Książkę wysłuchałam w ramach Wyzwania czytelniczego 2020 na Przestrzeniach tekstu  
(kategoria: audiobook)
14:39 No comments
"— Czekaj. Stop. Jest jeszcze czwarty podejrzany,
wampir — rzuciła Klementyna."

Lato '84. Odcięta od świata, mroczna wieś Utopce. Z oddali słychać odgłosy objazdowego cyrku. Drzewa szumią groźnie. Zbiera się na burzę. Tego dnia giną Tadeusz i Wojtek Czajkowscy. Ojciec i syn. Miejscowi podejrzewają działanie... wampira. W rezultacie nie udaje się znaleźć sprawcy, jednak ta stara sprawa wkrótce zostanie odgrzebana. Daniel Podgórski, Klementyna Kopp i Emilia Strzałkowska mają za zadanie rozwikłać tajemnicę śmierci Czajkowskich. A nie jest to proste — nie tylko ze względu na czas, który upłynął. Ludzie w Utopcach zachowują się dość dziwne, a osobiste problemy bohaterów jak nigdy wysuwają się na pierwszy plan.

Utopce to piąta i chyba najbardziej niepokojąca, niemal horrorowa część serii o Lipowie. Mamy ciemny złowrogi las, duchy, akcenty słowiańskiej demonologii, motyw wampira, a może nawet i opętanie. Dużo rozmaitych detali tworzy konkretny klimat grozy, który stanowi ciekawą odskocznię od pozostałych kryminałów obyczajowych Katarzyny Puzyńskiej. Interesująco toczą się również losy bohaterów, zaś autorka nieustannie podsyca atmosferę tajemnicy i dezorientacji. Chylę czoła za pomysł na to, co w Utopcach dzieje się z Klementyną Kopp (wyszło mi lakonicznie, ale nie chcę zdradzać ani słowa). Siła tej postaci jest niezmącona, może nawet jeszcze większa niż dotąd. Nie będę nawet udawać, że nie jestem zachwycona tą powieścią w kontekście pozostałych części sagi, jednak muszę wspomnieć o drobnych niedociągnięciach. Żałuję ogromnie, że kilka wątków nie zostało pociągniętych, a zakończenie odrobinę bardziej mnie nie zaskoczyło. Rozumiem, że Puzyńska chciała trzymać się kryminału i te horrorowe akcenty to tylko taki smaczek. Może chodziło o samo otarcie się o tę drugą, mroczną stronę, by potem szczelnie zamknąć okiennice i schować się przed listopadową nocą (bo w takim to okresie toczy się główna akcja). Cokolwiek chciała osiągnąć autorka, efekt jest znakomity. Zachęca do sięgania po kolejne części.

***  
Puzyńska Katarzyna, Utopce, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2015, s. 600.
16:38 No comments
"— Czyli mamy to — podsumował 
starszy sierżant Marek Zaręba (...)
— Z jednym wyjątkiem — powiedział Gawroński enigmatycznie."

Policzyłam sobie, że moją ostatnią książkę Katarzyny Puzyńskiej z cyklu o Lipowie czytałam... trzy lata temu. Nie wiem, kiedy minął ten czas i czy rzeczywiście potrzebowałam tak długiej przerwy. Do Z jednym wyjątkiem zabierałam się kilka razy i miałam już sobie darować, aż tu nagle... stała się remedium na ostatnie niepokoje i przeczytałam ją w dwa dni! To był całkiem przyjemny powrót. Komisariat w Lipowie, ekscentryczna komisarz Klementyna Kopp, sympatyczny Daniel Podgórski. Ton, w jakim Puzyńska pisze swoje kryminały obyczajowe szczęśliwie się nie zmienia. Brakowało mi tej prostoty, zwyczajności, może nawet infantylności (wciąż podejrzewam, że zamierzonej). Dobrze jest wiedzieć, czego się spodziewać. Dobrze jest dostać dokładnie to, czego oczekuje się od tego typu powieści. Ja dostałam. Rozrywkę i kryminalną historię, opisaną w dość lekki sposób, stroniącą od makabrycznych opisów, niemal... sympatyczną. Cenię sobie to u Puzyńskiej. Naprawdę. 

W kolonii Żabie Doły, niedaleko Lipowa, ginie starsza kobieta, Małgorzata Głuszyńska. Przyczyną śmierci kwiaciarki jest zatrucie fosgenem, gazem bojowym stosowanym jeszcze w czasach I wojny światowej. Na miejscu zbrodni śledczy znajdują szachownicę z rozegraną partią, a na ciele Głuszyńskiej tajemniczy tatuaż. Sprawą zajmują się znajomi policjanci z Lipowa, a jej rozwikłanie do prostych nie należy. Mamy wielu podejrzanych, wiele powiązań, intrygujący motyw słynnych szachistów, do tego w powietrzu czuć wiosnę, co nie ułatwia pracy ani Danielowi Podgórskiemu, który zaczyna coraz poważniej myśleć o związku z Weroniką, ani Emilii Strzałkowskiej decydującej się na pierwszą od dawna randkę. Zaś Klementyna Kopp... no cóż, tu więcej nie zdradzę. W każdym razie tło obyczajowe w powieści Puzyńskiej jest jak zwykle mocno podkreślone, choć nigdy nie wychodzi na pierwszy plan.

Z jednym wyjątkiem to przyjemny kryminał obyczajowy, jednak fabuła nie porwała mnie tak, jak to miało miejsce w poprzednich częściach. Wydarzenia się wlekły, a do wszelkich wniosków bohaterowie dochodzili z wielkim opóźnieniem. W sumie to ich grzebanie się było nawet odrobinę urocze. Ciśnie mi się na myśl zabawne porównanie całej powieści do obserwowanej z boku, rozwlekłej partyjki szachów. Ja jestem entuzjastką, ale dla niektórych mogłoby być zwyczajnie nudno.

***  
Puzyńska Katarzyna, Z jednym wyjątkiem, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2015, s. 744.


Książkę przeczytałam w ramach Wyzwania czytelniczego 2020 na Przestrzeniach tekstu  
(kategoria: kolejna książka z dowolnego, rozpoczętego już cyklu)
15:25 No comments
„Wreszcie nadszedł czas, żeby zadać sobie dwa pytania, 
od których do teraz udawało mu się bardzo skutecznie uciekać. 
Pierwsze brzmiało: co zrobić z ciałem w wannie? 
Drugie, znacznie trudniejsze — 
co zrobić z tymi trzema ciągle żywymi dupkami?”

Warszawa. Prestiżowe Osiedle Zielone Marzenie, gdzie pozorna atmosfera sterylnego bezpieczeństwa usypia czujność. Okna wychodzące na okna. Błyszczące oczy kamer. W cieniu pomiędzy blokami błysk ostrza narusza tę doskonale kontrolowaną przestrzeń. W kałuży krwi znika ciało Zuzanny. Może w tępym powietrzu zawisło ukraińskie przekleństwo sprzątaczki Switłany, a może przerażenie kazało jej zbiec w milczeniu z miejsca zdarzenia. Wie, że nie ma powodów do obaw — ochrona na tych wszystkich cudownych osiedlach działa podobnie, a w mieszkaniach śpi twardym snem kilkudziesięciu lokatorów. I każdy ma coś do ukrycia.

Bywa, że zabójstwo jest pretekstem do opowiedzenia jakiejś innej, często pokątnej historii. W powieści Wojciecha Chmielarza jest takich kilka, choć nie każda została do końca sprecyzowana. Mamy trochę niedopowiedzeń, tajemniczych telefonów typu: „zaraz ktoś do pani przyjedzie i się tym zajmie”, przy czym nie wiadomo kto i czym ma się zająć. Gangstera, który w zasadzie nie robi nic poza nasyłaniem ludzi. Kontrowersyjne materiały zdobyte przez zamordowaną Zuzę — wielka zagadka całej fabuły i główna przyczyna zdarzeń, to kolejne znaki zapytania. Chmielarz tworzy plejadę bohaterów uwikłanych w poważne afery (narkotyki, seks, polityka, mafia), skorych do machlojek, czy zwyczajnie „srających w gacie”. Jednak ci groźni nie są wystarczająco groźni — bardziej bawią niż straszą, a komisarz Jakub Mortka, którego poznałam już w Podpalaczu, nadal wydaje się być pozbawiony konturów, niekompletny i nijaki, chociaż… sympatyczny.

Po pierwsze — nie porównywać. Chmielarz sam nie sili się na żadne naśladownictwo, nie próbuje ścigać skandynawskich kolegów po fachu. Tworzy prawdziwie polski, osiedlowy (i do tego sensacyjny) kryminał. Nie mierzy w górnolotność. Wszystko ma być i jest zbliżone stylistycznie do cytatu, jaki przytoczyłam we wstępie. Po drugie — powieść naprawdę dobrze się czyta, a to znacząco podnosi jej wartość. Pióro Chmielarza cechuje logika i namysł, a także całkiem poprawna płynność. Mimo panującego w środku chaosu, można czerpać prostą przyjemność z czytania, a te nie do końca rozwiązane sprawy nie zaburzają ogólnego odbioru.

***
Chmielarz Wojciech, Osiedle marzeń, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2016, s. 368.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Ciąg dalszy nastąpi 2.
12:05 No comments
"— Czyli sugeruje pan, że to było podpalenie?
Strażak spojrzał mu prosto w oczy.
— Jestem tego pewien.
— Na podstawie śladów po ogniu, kawałków szkła
i własnego powonienia?"

Zimowa noc. Podpalacz wdrapuje się na dach budynku. W środku nikogo nie ma, a raczej... nie powinno być. Tylko mężczyzna siedzący na kanapie w salonie i kobieta zamknięta w garderobie. Nie wiedzą, że za moment cały ich dom stanie w płomieniach. A on będzie patrzył. Odtąd już zawsze chce obserwować swoje dzieła. Nawet, kiedy nie wszystko idzie zgodnie z planem.

W śledztwo w sprawie warszawskiego podpalacza, atakującego głównie domki jednorodzinne, których właścicieli akurat "miało nie być w domu", żywo angażuje się komisarz Jakub Mortka. Rozwiedziony policjant — sympatyczny, choć trochę zmarkotniały, pozbawiony szczególnych zainteresowań, z życiem osobistym sprowadzającym się do sporadycznych spotkań z synami i wieczornego piwa przed telewizorem w wynajmowanym mieszkaniu dzielonym z parą studentów. Podpalacz to pierwsza część serii z Jakubem Mortką. Jako główny bohater jest dość wyblakły i mało charyzmatyczny (w porównaniu z innymi bohaterami literackich kryminałów — choćby takim Teodorem Szackim!), ale tylko z pozoru. Dynamika jego postaci rośnie wraz z przebiegiem śledztwa, w które okazują się być zamieszkane warszawskie szychy oraz typy spod ciemnej gwiazdy. 

A mi wreszcie trafił się prawdziwy, udany kryminał. Muszę przyznać, że nie doceniałam Wojciecha Chmielarza. Dlatego też niedokończona Farma lalek chyba znów wpadnie w moje ręce, a na przeczytane już dość dawno Osiedle marzeń spojrzę łaskawszym okiem. W Podpalaczu podobały mi się styl i prowadzenie akcji, brak zbędnych opisów, dłużyzn, zagłębiania się w psychologię postaci — to zdecydowanie bardziej sprawdza się przy thrillerach psychologicznych, jednak w przypadku kryminału jest co najmniej zbędne. 

***
Chmielarz Wojciech, Podpalacz, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2018, s. 368.

Książkę przeczytałam w ramach Wyzwania czytelniczego 2019 
(kategoria: książka z okładką w kolorze, którego nie lubisz) oraz Ciąg dalszy nastąpi 2.
08:43 No comments
Older Posts

Od autorki

About Me

Witaj na stronie Przestrzeni
i rozgość się.
Znajdziesz tu literaturę historyczno-podróżniczą, reportaże, klasykę grozy, tajemnicze powieści.
Często wracam również do książek dla dzieci, dobrego sci-fi, czy Stephena Kinga.

KSIĄŻKA NA DZIŚ

Moja kuzynka Rachela | Daphne du Maurier

2026 Reading Challenge

2026 Reading Challenge
Przestrzenie has read 0 books toward her goal of 30 books.
hide
0 of 30 (0%)
view books

RODZAJ

  • literatura amerykańska (72)
  • literatura angielska (48)
  • literatura australijska (3)
  • literatura francuska (3)
  • literatura hiszpańska (2)
  • literatura irlandzka (5)
  • literatura koreańska (1)
  • literatura niemiecka (8)
  • literatura norweska (7)
  • literatura polska (69)
  • literatura portugalska (2)
  • literatura szwedzka (14)
  • literatura słowacka (5)

Autor

  • Abbott Rachel (4)
  • Bradbury Ray (1)
  • Christie Agatha (1)
  • Clarke Arthur C. (1)
  • Dick Philip K. (2)
  • Forster Edward Morgan (1)
  • Gaiman Neil (1)
  • Greene Graham (2)
  • Herbert Frank (1)
  • Hesse Hermann (1)
  • Hill Susan (1)
  • Jackson Shirley (2)
  • Jacobsen Roy (3)
  • Jansson Tove (2)
  • Karika Jozef (4)
  • King Stephen (8)
  • Lem Stanisław (2)
  • Link Charlotte (2)
  • Paris B. A. (3)
  • Puzyńska Katarzyna (5)
  • Sapkowski Andrzej (2)
  • Stone Tom B. (2)
  • Theroux Paul (2)
  • Urbanowicz Artur (1)
  • Ware Ruth (2)
  • Wiśniewska Ilona (3)
  • du Maurier Daphne (3)
  • Łuszczyński Dominik (8)

Ilustrator

  • Aisato Lisa
  • Chmielewska Iwona
  • Dziubak Emilia
  • Jeram Anita
  • Klassen Jon
  • Martin Emily W.
  • Rutten Mélanie

Wydawnictwo

Akapit Press Albatros Amber Bum Projekt C&T Czarne Czuczu Czwarta Strona Dowody na Istnienie Dwie Siostry Dwukropek Egmont EneDueRabe Ezop Feeria Filia Format Gereon Grupa Wydawnicza Foksal Harper Collins Książkowe Klimaty Kultura Gniewu MAG Mamania Marginesy Media Rodzina Nasza Księgarnia Novae Res Otwarte Pascal Planeta Czytelnika Prószyński i s-ka Rebis Replika Sonia Draga Supernowa Słowne TADAM Tako Tekturka Vesper Videograf W.A.B. Wielka Litera Wilga Wydawnictwo AA Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Kropka Wydawnictwo Literackie Wydawnictwo Poznańskie Wydawnictwo Warstwy Wytwórnia Zakamarki Zielona Sowa Znak Zysk i S-ka audioteka Świat Książki

Zaglądam do:

  • Przeczytałam książkę
    "Piękno ludu" Merete Pryds Helle
  • Literackie skarby świata całego
    Heretyczki. O Angelusie dla Kateřiny Tučkovej i Julii Różewicz [komentarz]
  • unSerious
    Cykl: Kroniki Imperium Legendarnych Lachów # 1: Zło-to
  • To przeczytałam
    Christine Lindop - Ned Kelly
  • made by bibi
    Chmurka i Burza grają w piłkę/ubierają choinkę
  • K-czyta | Blog książkowy
    Dianne Freeman - Poradnik prawdziwej damy. Dobre maniery a morderstwo
  • Qbuś pożera książki
    Dynamiczne szachy geopolityczne, czyli „Cień Hegemona” Orsona Scotta Carda
  • Koczowniczka o książkach
    „Kocie kocyki” Kiyoshi Shigematsu
  • Świat fantasy
    Zapowiedzi październik 2026
  • Jeden akapit
    „Rozmyślania” Marek Aureliusz
  • ex libris Marty - blog o czytaniu, głaskaniu, wąchaniu oraz tuleniu książek i komiksów
    Post Świętego Michała Archanioła - ks. Mateusz Szerszeń CSMA
  • Dosiakowe Królestwo
    Nie z tego świata. Na tropie zjawisk paranormalnych - Ben Machell
  • Książki na plaży
    Trzy włoskie kryminały
  • Books Far From The Crowd
    Jak nie przeczytałam stu książek w rok
  • Spacer wśród słów
    Sosuke Natsukawa "O kocie, który ratował bibliotekę" - recenzja
  • Varia czyta
    Karuzela z Mordercami - Alex Rogoziński
  • Wokół Faktu
    5 książek na Dzień Mamy idealnych na prezent. Te nowości wywołają uśmiech na twarzy mamy
  • Klasyka literatury popularnej
    Duchy nocy wigilijnej.
  • Czytam to i owo...
    PIKNIKI Z KLASYKĄ: O "Oliverze Twiście" rozmawiamy w 208. rocznicę urodzin Charlesa Dickensa
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Wszystkie treści zamieszczane na tym blogu (zarówno teksty, jak i fotografie) są mojego autorstwa i są chronione prawem autorskim [Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa: 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych].

Wizyty

© Przestrzenie tekstu 2026

Created with by ThemeXpose