facebook instagram Goodreads
Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • Spis treści
  • Jeśli szukasz...
    • Przestrzeni faktu
      • kryminalistyka
        • Antropologia sądowa
        • Reportaż kryminalny
      • literatura faktu
      • Podróżnicze
      • Reportaż
      • Wyprawy & odkrycia
    • Przestrzeni grozy
      • Horror
      • Thriller
      • kryminał
    • Przestrzeni dla dzieci
      • Albo młodzieży
    • FANTASTYKI
      • Literatura fantasy
      • sci-fi
    • Klasyki
    • ♦ Magii na Przestrzeniach ♦
    • Pięknego wydania...
      • Komiksy
      • Picturebooki nie tylko dla dzieci
    • Wyjątkowej prozy
  • Na dokładkę
    • Audiobooki
    • * Mój dawny blog *
    • Starocie na Przestrzeniach
    • Wyzwania czytelnicze
      • Archiwalne
  • Serie
    • Dla dzieci i młodzieży
      • Strachociny
      • Szkoła przy cmentarzu
      • Wakacje z Koszmarkiem
    • Reporterskie / podróżnicze
      • Amerykańska
      • Orient Express
      • Reportaż Czarnego
      • Seria podróżnicza Wyd. Poznańskiego
      • Seria reporterska Wyd. Poznańskiego
    • Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
    • Serie sci-fi i fantasy
      • Wehikuł czasu
      • Wiedźmin
  • O mnie
  • Kontakt

Przestrzenie tekstu

"(...) niektóre rzeczy,
a przede wszystkim rzeczy niemożliwe,
są warte, by zaryzykować."

Tajemnicza wyspa, magiczne świece, jedno życzenie, które może się spełnić. Szepczące Drzewo, Morska Jaskinia i... Strażnik Burzy. Catherine Doyle zabiera czytelnika na wyspę Arranmore, pełną niesamowitości, których nie dostrzega się na pierwszy rzut oka. Niepokojący klimat, odwieczna walka dobra ze złem, odważni młodzi bohaterowie. Wyspę Strażnika Burzy na tle innych młodzieżówek fantasy wyróżniają barwny język, mroczna atmosfera i silna koncentracja na wymiarze magiczno-przyrodniczym.

Finn wraz z siostrą Tarą mają spędzić wakacje u dziadka na wyspie. Dla Finna jest to pierwsza wizyta na Arranmore, jednak nie zachęca go ani perspektywa dłuższego przebywania z własną siostrą, ani morska podróż (czego, jak czego, ale wody Finn boi się najbardziej). Chłopak nie zdaje sobie sprawy, że przyjdzie mu w niezwykły sposób pokonać własne lęki, jak i przeżyć największą w życiu przygodę. Szybko zaczyna dostrzegać, że znalazł się w bardzo wyjątkowym miejscu, a fantazyjne świece, które produkuje dziadek mogą... przenosić w czasie. Jednak przede wszystkim poznaje historię Arranmore i samego Strażnika Burzy.

"Fionn, są gorsze rzeczy, których trzeba się lękać.
Życie bez miłości. Ścieżka bez celu. Serce bez odwagi".


Wyspa Strażnika Burzy Catherine Doyle nie jest pierwszą książką dedykowaną młodszemu odbiorcy, która powinna spodobać się również dorosłym. Już na początku łatwo się zorientować, że będziemy mieć do czynienia z pięknie napisaną, porywającą historią, solidnym przygodowym fantasy. Cała koncepcja, atmosfera panująca na wyspie, motyw magicznych świec, ciekawi bohaterowie — to wszystko mocno do mnie przemówiło i chociaż nie wciągnęłam się na tyle, by z niecierpliwością pochłaniać rozdział za rozdziałem, pewne fragmenty pozostaną ze mną długo.

"Wypełniłem swoją głowę przygodą, śmiechem i miłością (...) Twoja głowa wciąż jest bardzo pusta (...) Zacznij ją zapełniać, chłopcze. To jest twoja największa odpowiedzialność. Żyć życiem jak cudem zapierającym dech w piersiach, tak, że gdy zacznie z ciebie uchodzić, wciąż będziesz czuł w sobie szczęśliwą iskrę i błogosławiony sens tego, że śmiałeś się najgłośniej, kochałeś najgłębiej i żyłeś bez lęku...".

***
Doyle Catherine, Wyspa Strażnika Burzy, tłum.  Katarzyna Biegańska, Wydawnictwo Dwukropek, Kielce 2019, s. 320.

07:43 No comments

"Ucieczka nie jest niczym złym,
jeśli ucieka się do tego, co dobre i piękne."


Wyjątkowo mroczna, niepokojąca, ale i bardzo baśniowa powieść Jonatahana Auxiera to poruszające fantasy, które — mimo że skierowane jest raczej do młodszego odbiorcy, powinno urzec każdego, kto spotka je na swojej drodze. Tajemnicze domostwo, interesujący bohaterowie, złowrogie drzewo oraz dziwna postać w kapeluszu przechadzająca się nocami po domu. To słodko-gorzka historia pełna różnych opowieści — niekiedy zmyślonych, ale i tych przerażająco prawdziwych. O niebezpieczeństwie własnych zachcianek, o okrutnym losie, który nikogo nie szczędzi. O utraconych marzeniach, ale i o sile miłości oraz zaufania. Nocny ogrodnik przyciąga uwagę już samą okładką stworzoną przez Macieja Szymanowicza (Rok w krainie czarów), a wnętrze wciąga jak niejeden porywający thriller.

Molly wraz z młodszym bratem Kipem po ucieczce z sierocińca trafiają do posiadłości państwa Windsor. Szczęśliwie udaje im się dostać pracę (Molly ma zająć się domem, a Kip ogrodem), jednak nowe miejsce, jak i jego mieszkańcy budzą w dzieciach wiele niepokoju. W samym środku domu rośnie ogromne drzewo, nocą ktoś przechadza się po korytarzach, zaś Windsorowie skrywają jakiś upiorny sekret. Molly stara się podtrzymywać brata na duchu, opowiadając mu zmyślone historie o ich rodzicach. Wkrótce to zamiłowanie dziewczynki do snucia opowieści może obrócić się przeciwko niej, podobnie jak i marzenia wszystkich domowników.

Moc Nocnego ogrodnika tkwi nie tylko w scenerii niczym z groźnej baśni, czy w tajemnicach mrożących krew w żyłach. Tu wielką siłę stanowią młodzi bohaterowie. Ich determinacja, odwaga, niezwykła dojrzałość, poświęcenie. Jonathan Auxier pokazuje również, jak wielkie znaczenie mają opowieści, które mogą stać się nawet sposobem na życie. Jemu udało się stworzyć jedną z nich. Klimatyczną, niebanalną, równocześnie straszną i piękną, a każda "opowieść pomaga stawić czoła światu".

***
Auxier Jonathan, Nocny ogrodnik, tłum.  Jolanta Zubek, Wydawnictwo Dwukropek, Kielce 2017, s. 400.

09:10 No comments
"... człowiek może wieść magiczne życie."

Gdyby ktoś powiedział Ci, że jesteś kimś niezwykłym? Osobliwym? Nawet, jeśli przez cały czas myślałeś, że jest wręcz przeciwnie. Gdybyś miał dziadka, który opowiada o dziwolągach i potworach, zachowując przy tym śmiertelnie poważną minę — uwierzyłbyś? W pożółkłe ze starości fotografie osobliwych dzieci, w tajemniczy sierociniec leżący gdzieś na dalekiej wyspie, zapętlony w czasie. W panią Peregrine, która zamienia się w ptaka. Brzmi niesamowicie i... nieprawdopodobnie, a jednocześnie wydaje się niepokojąco prawdziwe. W tym tkwi moc tej historii. Opowieści o magicznym dziadku oraz o z pozoru zupełnie zwyczajnym chłopcu, który trafia w bardzo osobliwe miejsce. To jest bliżej niż Ci się wydaje. Wyjątkowość, inność, dziwna historia, która wciąga niespostrzeżenie. Powieść Ransoma Riggsa zdumiewa i zachwyca. Niczym dobra przygodówka dla młodzieży, albo ekscytująca książka fantasy.

"Potrafił dostrzec potwory"
.Szesnastoletni Jacob nie umie pogodzić się z tragiczną śmiercią ukochanego dziadka, który wielokrotnie opowiadał mu o pewnym tajemniczym domu i jego osobliwych mieszkańcach. I choć Jacob nie do końca wierzy w te szalone historie, zyskuje szansę, by je zweryfikować. Wraz z ojcem udaje się na pewną wyspę, gdzie prowadzą ślady pozostawione przez dziadka. Tam czeka go coś zarówno niepojętego, jak i ogromnie niebezpiecznego.

Osobliwy dom pani Peregrine
czytałam z wypiekami na twarzy. Nieodstępujące uczucie niesamowitości, nastrój niepokoju i tajemnicy, mroczna wyspa, niezwykłe dzieci, których w innych okolicznościach można by się przestraszyć (te zdjęcia!). Książka Ransoma Riggsa to pięknie napisane, klimatyczne fantasy z elementami grozy, które powinno spodobać się zarówno młodemu czytelnikowi, jak i dorosłym — szczególnie tym, którzy może zapomnieli już o sile wyobraźni, o tym, że pod powłoką normalnego, dorosłego świata czasem kryje się coś więcej. Że warto walczyć z potworami, ale i akceptować wszelką inność, bo może stać za nią coś wyjątkowego.


***
Riggs Ransom, Osobliwy dom pani Peregrine
,
tłum.  Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Wydawnictwo Media Rodzina, Poznań 2012, s. 400.

10:25 No comments

"Myszowór, nawet z niezwykłych
rzeczy można... Trzeba niekiedy rezygnować."


Wiele długich lat zajęło mi sięgnięcie po Wiedźmina, a kiedy oczarowało mnie Ostatnie życzenie, czyli zbiór opowiadań polecany do przeczytania jako pierwszy, luźno wprowadzający w atmosferę całej sagi, mój zapał trochę osłabł i... potrzebowałam kolejnego roku, by zacząć czytać sugerowany jako następny w kolejności zbiór opowiadań Sapkowskiego. Mam nadzieję, że nieco mniej czasu zajmie mi zabranie się za pierwszą część właściwego już cyklu — Krew Elfów. Tym bardziej, że Miecz Przeznaczenia ponownie narobił mi smaku na wiedźmińskie klimaty i chciałabym w końcu bardziej wejść w całą historię. Otóż właśnie, historię, która w zasadzie jeszcze dobrze się nie rozpoczęła.

Miecz Przeznaczenia
składa się z sześciu opowiadań, z których podobało mi się chyba każde, choć najwięcej wrażeń przyniosło pierwsze pt. Granica możliwości (może dlatego, że naprawdę lubię smoki). Dość smutny Okruch lodu, szalony Wieczny ogień, błyskotliwe i pełne akcji Trochę poświęcenia. Kolejne, w którym Gerald poznaje Ciri, a tuż po nim świetne Coś więcej. Nie ma sensu opowiadać Wam o fabułach każdego z nich, ani wprowadzać w świat Geralta z Rivii, wiedźmina, który pokonuje potwory (rzecz jasna — na zlecenie i za solidną opłatą), walczy z uczuciem do czarodziejki Yennefer (ile tam ukrytych emocji!) i przeżywa przygody z trubadurem Jaskrem. Miecz Przeznaczenia to pięknie chaotyczne, ale coraz bardziej klarowne wprowadzenie do świata Wiedźmina. Zdecydowanie trzeba przeżyć je samemu.

Podobały mi się takie oderwane od siebie, a jednak spójne opowiadania. Podoba styl Andrzeja Sapkowskiego. Doza dowcipu, lekkość pióra... Sama nie jestem żarliwą wielbicielką fantasy i żeby dobrze bawić się podczas czytania, muszę mieć odpowiedni nastrój na ten rodzaj literatury (w przeciwieństwie do fantastyki naukowej, którą ostatnio pochłaniam!) — pewnie też dlatego tyle zwlekałam z Mieczem Przeznaczenia. A jednak książki Sapkowskiego mają to coś więcej, dzięki czemu czytanie ich dało mi dużo frajdy. Myślę, że jakościowo i fabularnie ten zbiór opowiadań dorównuje Ostatniemu życzeniu (co ciekawe, został wydany rok wcześniej), ale teksty z Ostatniego życzenia zrobiły na mnie nieco większe wrażenie. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, co mnie czeka i byłam oczarowana pierwszym zderzeniem z Wiedźminem. Za jakiś czas chętnie zasiądę do Krwi Elfów.

***
Sapkowski Andrzej, Miecz Przeznaczenia, Wydawnictwo superNOWA, Warszawa 2014, s. 400
.


Książkę przeczytałam w ramach wyzwania czytelniczego:

10:01 No comments

"Czyń to, czego pragniesz."

"Każda prawdziwa historia jest Niekończącą się historią". Myślałam, że zanim napiszę o niej choćby słowo, przypomnę sobie film, który tak uwielbiałam w dzieciństwie, jak i niezapomniany kawałek Never Ending Story. A jednak coś mnie powstrzymało. Zdecydowałam się nie porównywać Niekończącej się historii Michaela Ende (tak pięknie wydanej przez wydawnictwo Mamania) do jej filmowej adaptacji. Tę obejrzę dopiero wtedy, gdy postawię tu ostatnią kropkę. Wystarczy, że znajome z filmu postaci i miejsca wyrastały mi przed oczami podczas czytania, że nie udało mi się inaczej wyobrazić Bastiana, ani Atreju. Nie znikał z głowy obraz smoka szczęścia, przypominającego wielkiego psa-maskotkę. Bynajmniej nie jest to żal, że nie potrafiłam stworzyć ich sobie na nowo, a jedynie radość, że znów znalazłam się w tamtej baśniowej krainie. Krainie, której zagraża Nicość.

Prześladowany przez swoich rówieśników jedenastoletni Bastian, trafia do antykwariatu pana Koreandera, skąd w przypływie emocji zabiera pewną książkę z niezwykłą okładką i o intrygującym tytule. Wraz ze skradzioną Niekończącą się historią chowa się przed światem na szkolnym strychu i natychmiast oddaje lekturze. Wkrótce zorientuje się, że trafił do Fantazjany i będzie śledził losy dzielnego wojownika Atreju, który musi uratować tę magiczną krainę przed postępującą Nicością. Jednak nie wie jeszcze, że już jest kimś więcej niż tylko podekscytowanym młodym czytelnikiem, i że to właśnie on — niewierzący w siebie, nielubiany chłopiec stanie się częścią... niekończącej się historii.

Ileż to razy marzyłam, by podobnie jak Bastian, odnaleźć gdzieś taką niezwykłą książkę i zaszyć się z nią na długie godziny. To niezwykła fantastyczna historia o przenikaniu dwóch światów, o roli wyobraźni, odnajdywaniu w sobie siły i wyjątkowości, o potędze marzeń. O Wodzie Życia, która jest potrzebna każdemu z nas. Wartościowy przekaz, który powinien dotrzeć z podwójną mocą również do dorosłego (albo głównie do dorosłego) odbiorcy. Droga do Fantazjany jest bardzo prosta i nigdy nie należy odrzucać świata fantazji, ani z niego... wyrastać. Nie można również rezygnować ze swoich marzeń — nawet tych, które w dorosłym świecie wydają się coraz mniej realne do spełnienia. Dla młodego czytelnika może stanowić świetną literacką przygodę, ale i zachętę do poznawania kolejnych niekończących się historii.

***
Ende Michael, Niekończąca się historia
, tłum. Sławomir Błaut, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2021, s. 480.



Za ten cudowny literacki powrót do Fantazjany
dziękuję wydawnictwu:
https://mamania.pl/
14:19 No comments
"Diabły nie istnieją, do diabła!
— Prawda
— uśmiechnął się Geralt. — Ale ja, Jaskier,
nigdy nie mogłem oprzeć się pokusie popatrzenia na coś,
co nie istnieje." 
 
Gdzie ja byłam, kiedy wszyscy zachwycali się Wiedźminem? Siedziałam w ławce dalej, podczas gdy moi koledzy z liceum rzucali między sobą enigmatyczne nazwisko Sapkowski — jak jakieś tajemne zaklęcie. Słuchałam ich jednym uchem, nie mogąc doczekać się, aż wypożyczę sobie z biblioteki nowego Mastertona. A teraz myślę o tym straconym czasie, w którym żyłam w zupełniej nieświadomości, może nawet ignorancji, ponieważ nigdy później nie próbowałam nawet dowiedzieć się, co też pisze ten Sapkowski (na początku byłam przekonana — uwaga, to będzie dość zabawne — że to drugi Lem i tworzy rasowe sci-fi). A teraz już wiem. Wszystko rozumiem. Jestem OCZAROWANA (to chyba nawet dobre słowo). Zaraz gdy tylko przystąpiłam do wyboru i czytania mojego pierwszego w życiu Wiedźmina (sam wybór nie jest taki oczywisty), dowiedziałam się, że po publikacji pierwszego opowiadania z sagi o Wiedźminie, w 1986 roku na łamach Fantastyki, do redakcji zaczęły przychodzić listy z prośbami do Andrzeja Sapkowskiego o kontynuowanie pisania (ciekawy tekst o tym można znaleźć w Nowej Fantastyce 01/22). Z początku uznałam za zdumiewające to, że ludzie chcieli — również finansowo — wesprzeć zupełnie nieznanego autora. Później zaś przeczytałam to słynne opowiadanie i zdziwienie ustąpiło miejsca pełnemu zrozumieniu. Tak oto rozpoczęłam swoją przygodę z fantastyką Andrzeja Sapkowskiego i już nie robię sobie wyrzutów, że tak późno. Raczej cieszę się, że mam przed sobą jeszcze tyle dobrego!

Po tym przydługim wstępie, który miał być na poły tłumaczeniem się, na poły podkreśleniem mojej najnowszej literackiej fascynacji, powoli przechodzę do sedna. Zastanawiałam się, od jakiego tytułu zacząć czytać książki Sapkowskiego, bo choć sama kolejność wiedźmińskiej sagi jest jasno określona, to większość osób radzi czytać chronologicznie, czyli od zbiorów opowiadań. Ja tych głosów posłuchałam i wybrałam Ostatnie życzenie (w którym można znaleźć to konkursowe opowiadanie z Fantastyki). Zbiór opowiadań jest niesamowity. Mimo że każdy tekst to inna historia, wszystkie stanowią cudowny przedsionek (a może to już samo wnętrze?) fenomenu książek fantasy stworzonych przez Sapkowskiego. Nie dziwię się, że moi szkolni koledzy tracili dla nich głowę — po 20 latach to ja sama ją tracę i mam zamiar jeszcze długo dobrze bawić się przy lekturze.

Podejrzewam, że większość z Was słyszała o głównym bohaterze książek Sapkowskiego — Geralcie z Rivii. Jeśli nie za sprawą książek, to gry, komiksy, najnowsza serialowa produkcja serwisu Netflix powinny załatwić sprawę. Geralt to wiedźmin. Jego fachem jest poskramianie potworów wszelkiej maści, na zalecenie i za dobrą zapłatą. W Ostatnim życzeniu mamy już do czynienia ze strzygą, diabołem, czy kikimorą, a będzie ich jeszcze więcej. Jednak świat wiedźmina to nie tylko straszydła czyhające w lasach i w zamkowych lochach. Ciekawsi od potworów bywają ludzie, czarodzieje, tudzież elfy. Każde opowiadanie ze zbioru przynosi inną historię i mimo że żadne z nich bezpośrednio się nie łączy, to każde z osobna zdaje się być istotne dla dalszych losów bohaterów. Sapkowski z polotem tworzy opisy i dialogi. Nierzadko przemyca odpowiednią dozę humoru (w tym względzie szczególnie podobało mi się opowiadanie Kraniec świata), ale wie, kiedy i jak napisać coś, co wywoła na plecach ciarki (Kwestia ceny, czy kluczowe Ostatnie życzenie). Między dłuższymi opowiadaniami pojawiają się krótkie fragmenty opowiadania Głos rozsądku, stanowiące ciekawe przejścia, albo... chwile wytchnienia od żwawo poprowadzonych akcji.

Nie chcę pisać tu o poszczególnych opowiadaniach, ani pochylać nad charyzmą Geralta (której, rzecz jasna, ślepo się poddałam 😀), ponieważ jestem zdania, że Wiedźmina powinno się przeżyć po swojemu i każdy spoiler psuje zabawę. Przede mną zaś kolejny zbiór opowiadań — Miecz Przeznaczenia i będę zachwycona, jeśli utrzyma podobny poziom.

***
Sapkowski Andrzej, Ostatnie życzenie, Wydawnictwo superNOWA, Warszawa 2014, s. 332.
20:50 No comments
"Immy, widzisz, jak ostrożnie trzymasz jeże?
W ten sam sposób musisz trzymać teraz
serce twojego taty."

"Wystrzegaj się domu, gdzie rośnie morwa, bo córkę twoją gotowa jest porwać...". Immy wraz z rodzicami sprowadzają się do przytulnego Lawendowego Domu w małej angielskiej wiosce. Nikt z miejscowych nie jest zachwycony ich przybyciem, bowiem we wsi krąży legenda o drzewie, które zabiera dziewczynki w przeddzień ich jedenastych urodzin. Rzekome drzewo — konkretnie morwa, rośnie akurat w ogrodzie Lawendowego Domu, zaś Immy... cóż, niebawem ma skończyć jedenaście lat. Dziewczynka stara się nie przejmować strasznymi opowieściami, chociaż bardzo interesuje się morwą i tym, co wydarzyło się w wiosce wiele lat temu.

Przeklęte drzewo to przyjemna, choć niełatwa, bo drapiąca w czułe miejsca, jednak bardzo ładnie napisana powieść dla młodych odbiorców. Z odrobiną fantasy w tle. Odpowiednio wyważona, uwrażliwiająca na pewien smutny, prozaiczny temat, jakim jest depresja. Z depresją bowiem zmaga się ojciec Immy i to właśnie z tym problemem — poza tajemniczą złowrogą morwą — musi zmierzyć się młoda bohaterka, która z początku wcale nie jest wyrozumiała wobec apatyczności swojego taty. Do tego dochodzi odrzucenie przez rówieśniczki, początki w nowej szkole. W Przeklętym drzewie znajdziemy dużo mądrych wypowiedzi, nutę niesamowitości i ciekawą dynamikę wydarzeń. Co ciekawe, mi, jako dorosłemu odbiorcy, książka nie wydała się ani trochę infantylna, a zakończenie było naprawdę... interesujące.

***  
Rushby Allison, Przeklęte drzewo, tłum. Marta Mortka, Wydawnictwo Zielona Sowa, Warszawa 2019, s. 304.


Książkę przeczytałam w ramach Wyzwania czytelniczego 2020 na Przestrzeniach tekstu  
(kategoria: książka dla młodzieży)
17:00 No comments
"Przypominała nieco matkę Koraliny, tyle że...
Tyle że skórę miała białą jak papier.
Tyle że była wyższa i chudsza (...)
Zamiast oczu miała wielkie czarne guziki."

Rozgość się i zostań z nami, Koralino. W drugiej części domu, za zamurowanymi drzwiami, gdzie wszystko jest takie podobne, a jakże odmienne od rzeczywistości. Po tej stronie Twoi "drudzy" rodzice mają dla Ciebie więcej czasu, jedzenie smakuje jak nigdy dotąd, a zabawki żyją! Wystarczy tylko, że... przyszyjemy Ci do oczu czarne guziki.

Koralina przeprowadza się wraz z rodzicami do wielkiego, starego domu. Zapracowani dorośli nie poświęcają jej wiele uwagi, więc dziewczynka z nudów postanawia "badać" okolicę, przy okazji poznając ekscentrycznych sąsiadów — dawne aktorki, pannę Forcible i Spink, oraz szalonego starca, który tresuje mysi cyrk. W swojej części domu Koralina znajduje też tajemnicze drzwi. Niepokojące sny o śpiewających szczurach ("Jest nas tu wiele, jesteśmy mali. Byliśmy tu przed waszym wzlotem..."), kamień z dziurką, mgła otaczająca cały dom. Wkrótce nasza bohaterka przekroczy pewną granicę i znajdzie się w świecie jak z lustrzanego odbicia; z pozoru ciekawszym, a jednak bardzo niebezpiecznym.

To niesamowite, jaką magię w swoich opowieściach tworzy Neil Gaiman. Czaruje prostymi chwytami i w tę — z początku zwyczajną historię wprowadza atmosferę horrorowej grozy. Drugi świat, do którego trafia Koralina, niczym Alicja z Krainy Czarów, to upiorna parodia rzeczywistości. Już te guziki zawsze mroziły mi krew w żyłach, jak również motyw z "drugą" matką i "drugim" ojcem, krainą stworzoną w jednym, niecnym celu... Mimo całego uroku, warto zaznaczyć, że Koralina to opowiastka fantasy raczej dla młodszego pokolenia. Dla dorosłego odbiorcy może okazać się trochę niewystarczająca. Przynajmniej ja chętnie pozostałabym dłużej w tym wykrzywionym świecie, słuchając mrocznych pieśni szczurów i gubiąc się w zakamarkach starego domostwa.
  
***
Gaiman Neil, Koralina, tłum. Paulina Braiter, Wydawnictwo MAG, Warszawa 2017, s. 112.
08:10 No comments
Older Posts

Od autorki

About Me

Witaj na stronie Przestrzeni
i rozgość się.
Znajdziesz tu literaturę historyczno-podróżniczą, reportaże, klasykę grozy, tajemnicze powieści.
Często wracam również do książek dla dzieci, dobrego sci-fi, czy Stephena Kinga.

KSIĄŻKA NA DZIŚ

Moja kuzynka Rachela | Daphne du Maurier

2026 Reading Challenge

2026 Reading Challenge
Przestrzenie has read 0 books toward her goal of 30 books.
hide
0 of 30 (0%)
view books

RODZAJ

  • literatura amerykańska (72)
  • literatura angielska (48)
  • literatura australijska (3)
  • literatura francuska (3)
  • literatura hiszpańska (2)
  • literatura irlandzka (5)
  • literatura koreańska (1)
  • literatura niemiecka (8)
  • literatura norweska (7)
  • literatura polska (69)
  • literatura portugalska (2)
  • literatura szwedzka (14)
  • literatura słowacka (5)

Autor

  • Abbott Rachel (4)
  • Bradbury Ray (1)
  • Christie Agatha (1)
  • Clarke Arthur C. (1)
  • Dick Philip K. (2)
  • Forster Edward Morgan (1)
  • Gaiman Neil (1)
  • Greene Graham (2)
  • Herbert Frank (1)
  • Hesse Hermann (1)
  • Hill Susan (1)
  • Jackson Shirley (2)
  • Jacobsen Roy (3)
  • Jansson Tove (2)
  • Karika Jozef (4)
  • King Stephen (8)
  • Lem Stanisław (2)
  • Link Charlotte (2)
  • Paris B. A. (3)
  • Puzyńska Katarzyna (5)
  • Sapkowski Andrzej (2)
  • Stone Tom B. (2)
  • Theroux Paul (2)
  • Urbanowicz Artur (1)
  • Ware Ruth (2)
  • Wiśniewska Ilona (3)
  • du Maurier Daphne (3)
  • Łuszczyński Dominik (8)

Ilustrator

  • Aisato Lisa
  • Chmielewska Iwona
  • Dziubak Emilia
  • Jeram Anita
  • Klassen Jon
  • Martin Emily W.
  • Rutten Mélanie

Wydawnictwo

Akapit Press Albatros Amber Bum Projekt C&T Czarne Czuczu Czwarta Strona Dowody na Istnienie Dwie Siostry Dwukropek Egmont EneDueRabe Ezop Feeria Filia Format Gereon Grupa Wydawnicza Foksal Harper Collins Książkowe Klimaty Kultura Gniewu MAG Mamania Marginesy Media Rodzina Nasza Księgarnia Novae Res Otwarte Pascal Planeta Czytelnika Prószyński i s-ka Rebis Replika Sonia Draga Supernowa Słowne TADAM Tako Tekturka Vesper Videograf W.A.B. Wielka Litera Wilga Wydawnictwo AA Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Kropka Wydawnictwo Literackie Wydawnictwo Poznańskie Wydawnictwo Warstwy Wytwórnia Zakamarki Zielona Sowa Znak Zysk i S-ka audioteka Świat Książki

Zaglądam do:

  • Przeczytałam książkę
    "Piękno ludu" Merete Pryds Helle
  • Literackie skarby świata całego
    Heretyczki. O Angelusie dla Kateřiny Tučkovej i Julii Różewicz [komentarz]
  • unSerious
    Cykl: Kroniki Imperium Legendarnych Lachów # 1: Zło-to
  • To przeczytałam
    Christine Lindop - Ned Kelly
  • made by bibi
    Chmurka i Burza grają w piłkę/ubierają choinkę
  • K-czyta | Blog książkowy
    Dianne Freeman - Poradnik prawdziwej damy. Dobre maniery a morderstwo
  • Qbuś pożera książki
    Dynamiczne szachy geopolityczne, czyli „Cień Hegemona” Orsona Scotta Carda
  • Koczowniczka o książkach
    „Kocie kocyki” Kiyoshi Shigematsu
  • Świat fantasy
    Zapowiedzi październik 2026
  • Jeden akapit
    „Rozmyślania” Marek Aureliusz
  • ex libris Marty - blog o czytaniu, głaskaniu, wąchaniu oraz tuleniu książek i komiksów
    Post Świętego Michała Archanioła - ks. Mateusz Szerszeń CSMA
  • Dosiakowe Królestwo
    Nie z tego świata. Na tropie zjawisk paranormalnych - Ben Machell
  • Książki na plaży
    Trzy włoskie kryminały
  • Books Far From The Crowd
    Jak nie przeczytałam stu książek w rok
  • Spacer wśród słów
    Sosuke Natsukawa "O kocie, który ratował bibliotekę" - recenzja
  • Varia czyta
    Karuzela z Mordercami - Alex Rogoziński
  • Wokół Faktu
    5 książek na Dzień Mamy idealnych na prezent. Te nowości wywołają uśmiech na twarzy mamy
  • Klasyka literatury popularnej
    Duchy nocy wigilijnej.
  • Czytam to i owo...
    PIKNIKI Z KLASYKĄ: O "Oliverze Twiście" rozmawiamy w 208. rocznicę urodzin Charlesa Dickensa
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Wszystkie treści zamieszczane na tym blogu (zarówno teksty, jak i fotografie) są mojego autorstwa i są chronione prawem autorskim [Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa: 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych].

Wizyty

© Przestrzenie tekstu 2026

Created with by ThemeXpose