facebook instagram Goodreads
Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • Spis treści
  • Jeśli szukasz...
    • Przestrzeni faktu
      • kryminalistyka
        • Antropologia sądowa
        • Reportaż kryminalny
      • literatura faktu
      • Podróżnicze
      • Reportaż
      • Wyprawy & odkrycia
    • Przestrzeni grozy
      • Horror
      • Thriller
      • kryminał
    • Przestrzeni dla dzieci
      • Albo młodzieży
    • FANTASTYKI
      • Literatura fantasy
      • sci-fi
    • Klasyki
    • ♦ Magii na Przestrzeniach ♦
    • Pięknego wydania...
      • Komiksy
      • Picturebooki nie tylko dla dzieci
    • Wyjątkowej prozy
  • Na dokładkę
    • Audiobooki
    • * Mój dawny blog *
    • Starocie na Przestrzeniach
    • Wyzwania czytelnicze
      • Archiwalne
  • Serie
    • Dla dzieci i młodzieży
      • Strachociny
      • Szkoła przy cmentarzu
      • Wakacje z Koszmarkiem
    • Reporterskie / podróżnicze
      • Amerykańska
      • Orient Express
      • Reportaż Czarnego
      • Seria podróżnicza Wyd. Poznańskiego
      • Seria reporterska Wyd. Poznańskiego
    • Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
    • Serie sci-fi i fantasy
      • Wehikuł czasu
      • Wiedźmin
  • O mnie
  • Kontakt

Przestrzenie tekstu

"Już nie wróci do doliny. Jej rodzice i narzeczony 
zapewne ją opłakują. Nigdy się nie dowiedzą, 
co znalazła na Monte Verità (...) — namiętne uczucie, 
radość i śmiech, ciepło słońca, przyciąganie księżyca, 
miłość bez emocji, 
sen bez koszmarów." 

"My, mieszkańcy półwyspu, niewiele ich obchodzimy. Nami zajmą się mewy. Reszta frunie do miast". Tytułowe Ptaki kusiły najbardziej. Wciąż pamiętam, jak wiele lat temu po raz pierwszy obejrzałam film The Birds z 1963 roku wyreżyserowany przez Alfreda Hitchcocka. Dopiero później dowiedziałam się, że jego inspiracją było opowiadanie Daphne du Maurier (autorki Rebeki, czy Mojej kuzynki Racheli). Udane, jednak znacząco odbiegające od filmowej wersji (pod kątem fabularnym film jest bardziej rozbudowany). Zbiór opowiadań, o którym dziś piszę, otwierają właśnie Ptaki, niosąc przedsmak wyważonego nastroju grozy, niepokoju i nieoczywistej makabry, która subtelnie przebija się przez z pozoru proste fabuły. Dość różnorodne teksty Daphne du Maurier wypadają znakomicie pod kątem literackim. Nie brak im odpowiedniego klimatu, pewnej dozy suspensu, jak i gotyckiego tragizmu. Jednak, jak to bywa w przypadku zbioru opowiadań, nie wszystkie tematycznie przypadły mi do gustu. Za to przynajmniej jedno z chęcią przeczytałabym w formie powieści. 

Sześć opowiadań. Sześć zupełnie innych historii. Niekiedy pokrętnych, momentami ironicznych. Wszystkie skrywają w sobie jakiś tajemniczy lub aż nazbyt oczywisty dramat, ale także konkretny przekaz. Ptaki niepokoją, wprowadzając klaustrofobiczną atmosferę zagrożenia. Monte Verit
à zachwyca rozmachem oraz straszy czymś mistycznym i nadnaturalnym (to moje ulubione opowiadanie z tego zbioru). Jabłonka trzyma w napięciu, a mimo że jest nieco przewidywalna, daje czytelnikowi właśnie to, czego ten naprawdę skrycie potrzebuje. Prowincjonalny fotograf to typowa Daphne du Maurier, choć tekst utrzymany jest w dość lekkiej formie tragicznej groteski. Pocałuj mnie jeszcze raz to ciekawa historia, której zupełnie się nie spodziewałam i miałam wobec niej większe oczekiwania. Stary, z kolei, to krótki, zaskakujący tekst, będący świetnym zwieńczeniem całego zbioru. 

Ptaki i inne opowiadania Daphne du Maurier nie zawiodły mnie, a jedynie rozbudziły apetyt na dłuższą formę, w której będę mogła się rozsmakować, jak to było w przypadku wspomnianych wyżej powieści. Na szczęście nadal mam w czym wybierać. Daphne du Maurier to mistrzyni pióra. Tworzy zjawiskową atmosferę niedosłownej, utajonej grozy, fascynuje wykreowanymi postaciami, stopniuje dramatyzm, okraszając go czymś niemal figlarnym (doskonały przykład w Prowincjonalnym fotografie oraz Pocałuj mnie jeszcze raz). Nie unika niesamowitości, wątków nadprzyrodzonych (choć nie jest ich wiele), zgrabnie wplatając je w obyczajowy charakter swojej prozy. Trudno o rozczarowanie w przypadku tego typu (wysokich lotów 😉) literatury. 

***
Du Maurier Daphne, Ptaki,
tłum. Marek Cegieła, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2023, s. 301.

17:17 No comments

"Spal, Charlie. 
Spal wszystko."


Postanowienie czytania sztandarowych powieści Stephena Kinga w kolejności ich wydawania ma to do siebie, że nie zawsze udaje mi się trafić z książką w odpowiedni czas. Z Podpalaczką było tak, że oczywiście nie mogłam jej pominąć, choć nie do końca byłam przekonana do tego tytułu i zerkałam już tęsknie na Cujo, które bardzo chciałam przeczytać jeszcze tego lata. Nie żałuję, że poznałam historię Charlie i jej ojca Andy'ego McGee. Poza tym stare książki Kinga czyta się wyśmienicie. Jego pióro porywa na tyle, że wystarczy jeden zmyślny pomysł, wokół którego kręci się fabuła, by powstała z tego barwna, rozbudowana powieść grozy. Czy wobec tego Podpalaczka porwała mnie na tyle, bym nie czuła żalu, że spędziłam z nią sporą część wakacji, odkładając Cujo na nieokreślony czas? Niestety nie do końca. Nie jest to moja ulubiona historia. Co prawda posiada w sobie wszystkie kingowe smaczki, a i pod względem konstrukcji, czy stylu niczego jej nie brakuje. A jednak czytanie o nieustającej ucieczce ojca i córki, posiadających zdolności parapsychiczne, przed tajemniczymi pracownikami Sklepiku, w oczekiwaniu aż stanie się (bo zawsze się dzieje) to coś, czym zawsze King powala nas na łopatki — przyznam, że trochę mi się dłużyło. 

Ośmioletnia Charlie McGee ma szczególną zdolność. Potrafi samymi myślami rozniecić ogień, a nawet wywołać pożar. Jednak jej pirokineza nie jest jedyną anomalią w rodzinie. Również ojciec dziewczynki ma niespotykaną, choć uciążliwą umiejętność telepatycznego wywoływania wpływu na innych, nazywaną przez niego pchnięciem. Ich zdolności bynajmniej nie są wynikiem przypadku, a nimi samymi interesuje się pewna instytucja o wdzięcznej nazwie Sklepik. Być może jest kwestią czasu, aż uciekinierzy wpadną w ich ręce. 

Pirokineza. Kolejne z paranormalnych zjawisk, z których tak chętnie w swoich dziełach korzysta Stephen King. Nie można zarzucić Podpalaczce, że jest mniej rozpoznawalną powieścią mistrza grozy, choć tutaj nad horrorem przeważa raczej motyw science fiction. Coś jednak jest w tym tytule, że zostaje w tyle za Lśnieniem, a i popularnością nigdy nie doścignie kultowej Carrie. Jest w nim jednak też coś, co trzyma czytelnika przy sobie aż do samego końca. I raczej szybko nie wypadnie z głowy. 

***
King Stephen, Podpalaczka, tłum. Krzysztof Sokołowski, Wydawnictwo Prószyńki i S-ka, Warszawa 2019 (pierwsze wydanie 1980 rok), s. 512. 

10:24 No comments

"Odpłacę kiedyś za to wszystko mojej kuzynce Racheli."

Młodość i fascynacja. A nad to wszystko tajemnica, która plącze się niespostrzeżenie między bohaterami. W Mojej kuzynce Racheli nie ma oczywistych odpowiedzi, a mrok czai się nawet w środku jasnego dnia. Daphne du Maurier doskonale wie, jak stworzyć porywającą i hipnotyzującą powieść opartą o prostą, obyczajową fabułę. Doskonały przykład połączenia romansu i thrillera z elementami powieści gotyckiej, gdzie na tle kornwalijskiego domostwa odgrywa się spektakl niedopowiedzeń, sprzeczności, fatalnego zauroczenia, a może nawet i kłamstwa. 

Kornwalia. Filip Ashley staje się spadkobiercą majątku ukochanego kuzyna, który go wychował i z którym mieszkał, dopóki Ambroży nie wyjechał do Włoch w celach zdrowotnych. Tajemnicze okoliczności śmierci Ambrożego, dziwne listy, a przede wszystkim jego nieoczekiwany ślub z daleką kuzynką Rachelą bardzo niepokoją młodego Filipa. Kiedy chłopak dowiaduje się, że wdowa po kuzynie przybędzie do Kornwalii, wrogo usposobiony postanawia się z nią rozmówić. Jednak niespełna dwudziestopięcioletni Filip, który nie nawykł do towarzystwa kobiet, świeżo poznaną kuzynką jest zwyczajnie oczarowany. Ta zaś wcale nie wykazuje pretensji, ani żalu z racji, że została z niczym po śmierci męża. Zauroczony Filip wciąga ją w życie posiadłości Ashleyów, a ona z gracją się w nie wpasowuje.

Jaki sekret skrywa tajemnicza kuzynka Rachela i czy celowo omotała młodego dziedzica, czy raczej on sam wpadł w zwyczajne sidła nieodwzajemnionej miłości? Co tak naprawdę wydarzyło się w willi Sangalletti we Włoszech, kiedy Ambroży tak niespodziewanie podupadł na zdrowiu? I dlaczego nie zostawił niczego w spadku swojej żonie... Moja kuzynka Rachela mnoży pytania, fascynuje mrocznym klimatem, dziką scenerią, enigmatycznością bohaterki. Zachwyca piórem autorki i ogromnie smuci naiwnością głównego bohatera. Czytałam tę powieść jak urzeczona, nie mogąc się od niego oderwać chyba nawet bardziej niż to miało miejsce w przypadku Rebeki. Wiem, że niektórych rozczarowało niewyjaśniające wszystkiego wprost zakończenie. Ja zaś jestem usatysfakcjonowana takim rozwiązaniem i wdzięczna autorce, że pozostawiła ten rąbek tajemnicy, który w zasadzie nadawał smaku całej powieści. 

***
Du Maurier Daphne, Moja kuzynka Rachela,
tłum. Zofia Uhrynowska-Hanasz, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2021, s. 400 
(po raz pierwszy wydana w 1966 roku).

09:06 No comments
"Dozna smutku i szczęścia,
zdrowia i choroby. Będzie żyła najlepiej,
jak się da, najdłużej, jak się da,
a później umrze."


Mroczna i tajemnicza, choć na pewno nie na tyle, by dorównać wspaniałej Trzynastej opowieści. Sentymentalna? Była sobie rzeka była poruszająca i sentymentalna. Ta pozostawiła mnie z uczuciem chwilowego niedosytu. Jakby cień kruczego skrzydła na moment tylko przesłonił przestrzeń i znikł, zostawiwszy po sobie zaledwie zmącone powietrze. Czarne skrzydła czasu, trzecia powieść Diane Setterfield (trzecia przeczytana przeze mnie, jak i trzecia  w ogóle wydana), to historia zgoła odmienna od dwóch poprzednich, wciąż jednak przepiękna literacko, przejmująca, barwna i żywa — nawet jeśli główną jej tematyką jest tym razem... śmierć. To dość surowa opowieść o ciężkiej pracy, pieniądzach, stracie, a równocześnie o potrzebie pamięci oraz wierze we własne umiejętności. O zwyczajnym życiu, które zdawało się być naznaczone pewnym zapomnianym wydarzeniem, wiszącym nad głównym bohaterem niczym fatum. 

Kruk, proca, pan Black. Dom pogrzebowy jak ze snu. Śmierć, która każe... dostrzec życie.
William Bellman nie pamięta tego dnia, kiedy jako dziesięciolatek uśmiercił kruka. Teraz dostaje zatrudnienie w zakładzie włókienniczym swojego stryja. Jako pomysłowy i rezolutny młodzieniec, szybko pnie się po szczeblach kariery. Jego oddanie pracy jest niespotykane, a żyłka do interesów godna pozazdroszczenia. W życiu osobistym również układa mu się całkiem nieźle, jednak wkrótce w dziwnych okolicznościach umierają jego znajomi z czasów dzieciństwa, a w wyniku zakaźnej choroby traci niemal całą swoją rodzinę. Odtąd Bellman oddaje się już tylko interesom, zaś po rozmowie z tajemniczym mężczyzną, zaczyna realizować pewien wstrząsający projekt. 

Wszystkiemu zaś towarzyszą kruki. Diane Setterfield stworzyła doskonałą, choć ponurą oraz smutną opowieść o życiu, nad którym zdaje się ciążyć mroczne fatum. A może po prostu wisi nad nim... czas? Ten, który William Bellman usiłował poskromić, nie marnować na błahostki, zapominając o występku z dzieciństwa, a nawet o opłakiwaniu zmarłych, czy swoim własnym nieszczęściu. Pozorna pogoń za pieniądzem była być może jedynie ucieczką przed czasem, a co za tym idzie — przed śmiercią. A przecież William Bellman żył. W pewnym sensie nawet pełnią życia. Musiał sobie tylko o tym przypomnieć. Przesłanie, które płynie z Czarnych skrzydeł czasu dociera znienacka. Kiedy wydaje się, że zabrakło w tej historii tego czegoś, jakiejś symboliki, czy głębi, że przesłonił ją już tylko mrok. Wtedy pojawiają się ciarki na plecach i ogromny podziw dla kunsztu autorki. Stworzyć trzy zupełnie inne, wywołujące odmienne emocje, a jednocześnie tak fenomenalne powieści, to sztuka. Jestem wzruszona i zachwycona. I wiem, że wrócę kiedyś do każdej z nich. 

***
Setterfield Diane, Czarne skrzydła czasu, tłum. Magdalena Słysz, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2022, s. 384.

09:10 No comments
"Jeśli duchy mają kolor, jest to kolor
sierpniowej burzy, która za chwilę wybuchnie."


Człowiek z aparatem fotograficznym, mężczyzna z bronią. Śmiercionośny deszcz i chmura spełniająca życzenia. Gdybym miała opisać klimat tekstów Joego Hilla, dziwna pogoda byłaby w istocie trafnym określeniem. Jest tu sporo o zjawiskach pogodowych, ale i metaforycznie bywa dość burzliwie, nerwowo, niepewnie i kapryśnie. Bywa strasznie i surrealistycznie. A nawet sentymentalnie. Przede wszystkim jednak jest bardzo nierówno, choć to właśnie domena zbiorów opowiadań. Joe Hill ma swój specyficzny, świetnie wypracowany styl, nie można odmówić mu również niezwykłej wyobraźni. Cztery opowiadania zamieszczone w zbiorze Dziwna pogoda zdają się być dopracowane pod każdym względem i naprawdę robią duże wrażenie. Czy jest to jednak zawsze... dobre wrażenie, to już sprawa indywidualna. 

Zdjęcie niesie ze sobą atmosferę upalnego amerykańskiego lata, jak i pewną dawkę szczególnej grozy. Dzieciaka, który pomaga swojej dawnej opiekunce, prześladuje dziwny facet z jeszcze dziwniejszym aparatem fotograficznym. W Naładowanym pojawia się wiele z początku niepowiązanych historii, które łączy jeden istotny motyw — broń palna. Wniebowzięty zaskakuje wątkiem science fiction. Główny bohater po awarii samolotu ląduje na... chmurze. Z kolei Deszcz sprowadza prawdziwy morderczy deszcz w postaci ostrych kolców spadających z nieba. 

Dziwna była ta Dziwna pogoda. Zaczęła się doskonale, skończyła — dla mnie, rzecz jasna — kompletnym fiaskiem. Od pewnego momentu z coraz większym zażenowaniem i zniesmaczeniem brnęłam przez kolejne strony i choć zdaję sobie sprawę, że zbiory opowiadań rządzą się swoimi prawami, trudno było mi uwierzyć, że tak dobry początek przyniósł tak słaby finisz. Wchodząc w szczegóły, dwa pierwsze opowiadania były bardzo dobre, trzecie dostateczne, jednak ostatnie przeważyło szalę goryczy. Nie ujmuję Joemu Hillowi pomysłowości i rewelacyjnego warsztatu. Przesłania każdego opowiadania również były bardzo mocne i błyskotliwe. Do tego autor, jak sam przyznał w posłowiu, zostawił czytelnikowi samo "mięso", pominął zbędne lanie wody. Każdy szczegół każdego tekstu zdaje się tutaj znaczący i potrzebny. Kwestią sporną może być wyłącznie to, co się komu podoba. Dla mnie niektóre rzeczy były nie do zaakceptowania, albo zwyczajnie okazały się nie w moim guście. 

***
Hill Joe, Dziwna pogoda,
tłum. Marta Guzowska, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2018, s. 510.
12:36 3 comments

"Gdyby nie pani, wyjechałbym stąd dawno do Włoch i Grecji,
a może jeszcze dalej. Zaoszczędziła mi pani tylu wędrówek."


Posiadłość Manderley. Rebeka. Zamknięte pokoje z widokiem na morze, domek przy plaży, zarośnięte ścieżki. Podwieczorki z herbatą. Mrok i zieleń. Dałam się temu kompletnie oczarować. Wciąż jeszcze siedzą mi w głowie te wszystkie obrazy i wydarzenia. Postaci jak żywe przechadzają się po ciemnym ogrodzie. Rebeka fascynuje i porywa. Książka autorstwa Daphne du Maurier zawiera w sobie najlepsze cechy powieści gotyckiej, a przy tym okazuje się niezgorszym kryminałem. Pełna tajemnic i niepokoju, przyciąga czytelnika niesamowitą atmosferą, ale także lekkością pióra autorki, barwnymi opisami Manderley, jak i emocjonalną narracją głównej bohaterki. 

Maxim de Winter podczas pobytu w Monte Carlo poznaje znacznie młodszą od siebie, skromną dziewczynę. Bardzo szybko decyduje się jej oświadczyć, a po krótkiej podróży poślubnej zabiera nową panią de Winter do swojej okazałej posiadłości Manderley. Dziewczynie ciężko odnaleźć się w obcej roli i onieśmielającym miejscu. Nie ułatwia jej tego wspomnienie poprzedniej żony Maxima — Rebeki, która zginęła w tajemniczych okolicznościach. Widmo jej osoby zdaje się być wciąż obecne w całym domu, a Maxim zachowuje się coraz bardziej osobliwie. 

"Barwy, zapachy i dźwięki, deszcz i szmer fal, nawet jesienne mgły i zapach przypływu. To są wspomnienia z Manderley". I ja je czuję, nadal urzeczona powieścią. Majaczy mi się jakaś filmowa adaptacja z 1940 roku w reżyserii Alfreda Hitchcocka, którą być może już kiedyś oglądałam, a teraz chętnie skonfrontuję z książką. Nie chcę jeszcze opuszczać Manderley. Ta ponura, groźna atmosfera. To czające się wszędzie szaleństwo. Te wszystkie sekrety, wściekłość i... miłość. Niezależnie, czy spodziewacie się spotkać ducha starego domostwa, czy interesuje Was raczej psychologiczna strona wydarzeń, pozwólcie się zwieść Rebece.  

***
Du Maurier Daphne, Rebeka,
tłum. Eleonora Romanowicz-Podoska, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2021, s. 446 (po raz pierwszy wydana w 1938 roku).

15:35 No comments

 "Jak to możliwe, że gdzieś w człowieku drzemie taki zimny,
taki beznamiętny, jego własny wewnętrzny głos?
Taki zdrajca, niewierzący w  sprawę.
— Może być i tak, że nigdy nie wyjdziesz z tego lasu."

Nie spodziewałam się, albo nie chciałam dopuścić do siebie faktu, że jedna z krótszych książek Stephena Kinga — The Girl who Loved Tom Gordon, wydana po raz pierwszy w 1999 roku, będzie w istocie tak słaba, jak straszyły niektóre internetowe opinie. I tyle w kwestii straszenia. W Dziewczynie, która kochała Toma Gordona, w ładnej nowej oprawie graficznej od wydawnictwa Albatros, nie ma wiele horrorowych akcentów; nawet tych niedosłownych, tak typowych dla pióra mistrza grozy. Co prawda początkowa atmosfera, pomysł, styl, kilka motywów — to wszystko zagrało jak zwykle na korzyść, by potem zginąć powoli piękną śmiercią, nie zostawiwszy po sobie wiele przyjemności z całej lektury. Jednak, czy naprawdę tak bardzo nudziłam się podczas czytania? Czy nie znalazłam tam ani krztyny grozy? "Coś było w wodzie, skarbie".

"Lasy zawsze aż roją się od tego, czego nie lubisz, od wszystkiego, co napawa cię przerażeniem i czego nienawidzisz instynktownie, wszystkiego, co budzi w tobie jedno uczucie: ślepą, wszechogarniającą panikę". Podczas rodzinnej wycieczki przez Szlak Appalachów dziewięcioletnia Trisha, nie mogąc już znieść nieustannie kłócących się matki oraz brata Pete'a, zbacza ze szlaku i gubi drogę powrotną. Ma ze sobą skąpy prowiant oraz... walkmana łapiącego transmisje z meczy Red Soxów — drużyny, w której gra jej ukochany zawodnik Tom Gordon. Dziewczynka z początku stara się nie panikować, pewna, że niebawem znajdzie drogę na szlak. Jednak zamiast zbliżać się do bezpiecznej trasy, zapuszcza się coraz głębiej w las. Będzie musiała przetrwać noc. I kolejną, i... kolejną. Do tego ma wrażenie, że coś ją obserwuje.

Z początku to była naprawdę nieźle zapowiadająca się książka, a czytanie jej w pełni lata dawało ciekawą perspektywę. Ciemny las, chmary komarów i muszek, strumyki, a w środku dziewczynka, która w tej strasznej sytuacji radzi sobie całkiem nieźle. Zdarzyły się nawet typowo kingowe momenty, a styl autora zachęcał do... brnięcia dalej. Jednak, im dalej w las... tym akcja stawała się coraz bardziej monotonna, zaś horrorowych akcentów było jak na lekarstwo. Zmagania Trishy przestały mnie interesować, a jej zafiksowanie na punkcie Toma Gordona i halucynacje jedynie drażniły. I choć podziwiałam jej odwagę i zaradność (niewyobrażalną), nie opuszcza mnie myśl, że wszystkiego innego było trochę za mało — jak na Kinga, że mogło wyjść dużo lepiej. Osobiście jednak cieszę się, że w końcu poznałam tę historię (i mam ją za sobą ツ).

***
King Stephen, Dziewczyna, która kochała Toma Gordona,
tłum. Krzysztof Sokołowski, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2022, s. 256.

10:53 No comments

"Wstaję. Koniec z tym,
przyszła chwila, żeby zburzyć świat Livii."


Zbliża się przyjęcie z okazji 40-stych urodzin Livii. Zaplanowane z najdrobniejszymi szczegółami, wymarzone i wyczekane. Kobieta pragnie zrekompensować sobie brak wystawnego wesela, a cała rodzina (w tym syn oraz córka, która przebywa za granicą) i przyjaciele wspierają ją w tym przedsięwzięciu. Szczególnie Adamowi, mężowi Livii bardzo zależy, żeby przyjęcie udało się wprost idealnie. Jednak w dniu imprezy dzieje się coś nieoczekiwanego, coś, co najpewniej zburzy całe szczęśliwe życie małżeństwa. Adam nie chce odbierać swojej żonie ostatnich chwil radości i jak najbardziej odwleka moment, w którym przekaże jej pewną koszmarną wiadomość. Sam nie zdaje sobie sprawy, że Livia również coś przed nim ukrywa.

Główna akcja powieści B.A. Paris rozgrywa się w ciągu jednego dnia — wielkiego dnia przyjęcia urodzinowego. Zabieg z naprzemiennym relacjonowaniem wydarzeń przez Livię i Adama okazał się udany. Jest dużo napięcia, nerwowości, fabuła płynie szybko i przynosi wiele zaskakujących zwrotów. Jednak kiedy tajemnice się rozwiązują, a thriller okazuje się być zaledwie thrillerkiem, a może raczej dramatem, emocje opadają. Chyba nie mam nic więcej do napisania o tej książce. Intrygujący początek, ciekawe tło wydarzeń przeszły w rodzinny dramat, zupełnie obdarty z tajemniczości. Smutny i tragiczny. I choć książkę czytało mi się dobrze, to nie jestem zachwycona Dylematem. Nie spodziewałam się tak prozaicznych rozwiązań, ani mało wyrazistych bohaterów (szczególnie postać Adama mnie rozczarowała). Jak do tej pory jest to najsłabszy thriller B.A. Paris, jaki miałam okazję przeczytać.

***
Paris B.A., Dylemat,
tłum. Magdalena Słysz, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2020, s. 352.

10:52 No comments

"— Uciekasz.
— Nie, wcale nie. — myśli. — Ale ucieknę,
kiedy tylko wrócę."


Czyżbym znalazła kolejną ulubioną lektorkę audiobooków? Anna Szawiel znakomicie przeczytała i zinterpretowała psychologiczny thriller C.L. Taylor. Do tej pory nie miałam okazji czytać żadnej książki tej autorki, choć ich okładki wielokrotnie rzucały mi się w oczy (i wyszło, że nie tylko to... Teraz zaśniesz nawet mam na półce!). I jak zwykle przy audiobookach, muszę podkreślić, że nie mam pojęcia, jak autorka wypada na papierze, a to, co za chwilę opiszę, jest reakcją wyłącznie na wersję słuchaną, ale także na fabułę oraz opisy postaci. Na mój odbiór wpływa pewnie także fakt, że uwielbiam thrillery w audio (tu dowód). Już nawet nie próbuję się oszukiwać, że słuchanie książek z innego gatunku przychodzi mi równie lekko i przyjemnie. Nieznajomi podobali mi się i ze względu na thrillerowy klimat, napiętą atmosferę, wielość wątków, wśród których wcale się nie zagubiłam — były tak charakterystyczne oraz ciekawe, jak i na intrygujących bohaterów.

Alice poznaje przez internet interesującego mężczyznę i postanawia spotkać się z nim w przerwie w pracy. Jest kierowniczką sklepu odzieżowego w jednej z galerii handlowych w Bristolu. W tej samej galerii pracuje ochroniarz Gareth. Po pracy opiekuje się swoją starszą matką. Ursula dostarcza przesyłki do domów klientów i ma pewien zły nawyk, przez który wpada w coraz to większe kłopoty. Na dodatek w okolicy w tajemniczych okolicznościach giną mężczyźni...

Nic nie wskazuje na to, by bohaterów (a jest ich jeszcze więcej) mogłoby coś połączyć, jednak czekamy na ten zwrot fabuły, na moment, w którym nieznajomi (być może) dowiedzą się o swoim istnieniu. Chociaż mi całkiem przyjemnie słuchało się o ich osobnych perypetiach, problemach, w które się wikłają, poznając ich coraz lepiej i czasem coraz szerzej otwierając oczy ze zdumienia. Już nawet na końcu nie potrzebowałam jakiegoś specjalnego rozwiązania, chociaż ciekawiły mnie postaci Edwarda i Simona. Zdałam sobie również sprawę, że zżyłam się z nimi wszystkimi i miałam nadzieję na szczęśliwe zakończenie. To chyba pierwszy taki przypadek w tego rodzaju książce, kiedy los bohaterów naprawdę mnie poruszył. Czy jednak Nieznajomi to naprawdę dobry thriller? Myślę, że można go postawić na równi z powieściami B.A. Paris, albo Rachel Abbott, a ja osobiście lubię obie te autorki.

***
Taylor C.L., Nieznajomi, tłum. Anna Esden-Tempska, czyta Anna Szawiel,
Wydawnictwo Albatros, premiera 2021, 9 godz., 41 min.

09:28 No comments

"Nowy dom dla nas,
nowe życie dla mnie."

Sąsiad stojący w oknie swojego domu wyciąga rękę, aby nam pomachać. Czemu więc czujemy, że nas obserwuje? Od strony skweru słychać donośny śmiech dzieci. Kod do domofonu łatwo podejrzeć zza czyjegoś ramienia. Zanim zapukasz do drzwi, usłyszysz, że ktoś po drugiej stronie mówi o Tobie. Dziura w ogrodzeniu prowadzi do posesji sąsiada. Ktoś ma zapasowe klucze do Twojego domu. Czy masz komu ufać?

Alice i Leo, para z niedługim stażem, widująca się zwykle tylko w weekendy, postanawia kupić dom na jednym z ekskluzywnych, zamkniętych londyńskich osiedli. Dom udaje im się nabyć po okazyjnej cenie i mimo jego atrakcyjności, Alice nie czuje się w nim najlepiej. Pragnąc oswoić się z atmosferą tego miejsca, urządza sąsiedzką imprezę zapoznawczą, gdzie nawiązuje znajomości z najbliżej mieszkającymi sąsiadami (a szczególnie sąsiadkami — na czym jej najbardziej zależy). Jednak okazuje się, że nie wszyscy są do niej pozytywnie nastawieni. Do tego odwiedza ją nieproszony gość... Niebawem Alice dowie się, że w ich domu mieszkała kiedyś pewna terapeutka Nina i że doszło w nim do potwornej zbrodni. Co ukrywają tajemniczy sąsiedzi? Czy na zamkniętym osiedlu może czuć się bezpiecznie?

Od razu warto zaznaczyć, że naprawdę przepadam na thrillerami psychologicznymi B. A. Paris. Do tej pory nieco gorzej wspominam chyba tylko Pozwól mi wrócić (z powodu trochę niepojętego zakończenia), z kolei Za zamkniętymi drzwiami i Na skraju załamania były bardzo udane (pierwsza bardziej!). Nie wiem, czy będę wystarczająco obiektywna, uznając Terapeutkę za najlepszą do tej pory powieść tej autorki, jednak właśnie ku temu się skłaniam. Tutaj nie zabrakło mi prawie niczego, niezbędnego w tym gatunku — napięta atmosfera, doskonale skrojone miejsce zdarzeń (nie obraziłabym się nawet za więcej smaczków podkreślających podejrzany klimat tego osiedla), ciekawi bohaterowie skrywający mnóstwo sekretów, motyw z sesjami terapeutycznymi, dezorientacja, obsesja, a nawet nuta horroru. Lekki przekaz, a do tego dużo zaskakujących momentów i zwrotów akcji. Chciałoby się wypisać je wszystkie po kolei, ale szkoda psuć Wam zabawę. Dopiero teraz przyszło mi do głowy jedno niedociągnięcie — nie do końca wyjaśniony motyw postępowania jednego z bohaterów. Przymknę na to oko, bo ten thriller jest za dobry, by czepiać się szczegółów.

***
Paris B.A., Terapeutka,
tłum. Maria Gębicka-Frąc, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2021, s. 384 (u mnie ebook).

11:06 No comments
"Czasami najwięcej odwagi i hartu ducha
wymaga wstanie i robienie dalej tego, 
co się robiło."

Prosta, ale pouczająca. Uspokaja i krzepi. Myślę, że będzie wyjątkową pozycją w biblioteczce mojego Syna. Do mnie przemówiła jednak dopiero za drugim razem i nie wiem, czy jestem już za stara na takie rzeczy, czy mam jakiś krytyczny moment w życiu. Czuję, że powinnam się zachwycać, a zwyczajnie kiwam głową. Mądre to i prawdziwe, ale gdzieś chyba już to grali. Czy ktoś porównał ją może do Małego Księcia?

Chłopiec, kret, lis i koń to zbiór ilustrowanych życiowych porad, które nawzajem fundują sobie... uwaga — chłopiec, kret, lis i koń. Ilustracje są niedbałe i niepokojące, a w tekście, mimo pozytywnego wydźwięku, czają się lęk i nerwy. Strach przed spełnianiem marzeń, ból braku samoakceptacji, poczucie samotności, nostalgia. Jasne, bohaterowie są dla siebie ważni i umacniają się w swojej wyjątkowości. Ich wędrówka jest przeżyciem niemal mistycznym. Jednak teksty typu: "Przed nami długa droga... Ale popatrz jak daleko już dotarliśmy" nie robią na mnie wrażenia. Już bardziej urzeka mnie kret, który rozwiązanie wszelkich trosk widzi w zjedzeniu ciasta :) Coś jednak szczególnego tkwi między tymi kartkami i pewnie musi trafić w odpowiedni czas, by magia zadziałała. Te proste, chaotyczne myśli i mądrostki mogą być pięknym przewodnikiem dla wrażliwych dusz.








***  
Mackesy Charlie, Chłopiec, kret, lis i koń, tłum. Magdalena Słysz
, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2020, s. 128.
08:49 No comments
"Myślałem, że najgorzej jest nie wiedzieć.
Nie wiedzieć, co się stało z Laylą, 
nie wiedzieć, gdzie ona jest, 
czy żyje, czy jest martwa. 
Ale wiedzieć jest znacznie gorzej."

Trzecie spotkanie z B. A. Paris tym razem nie wybrzmiało mi w uszach, jak dwa poprzednie. Wciąż traktuję audiobooki jako odrębny rodzaj opowieści, mocno skupiając się na roli lektora. Za zamkniętymi drzwiami i Na skraju załamania w wersji audio bardzo mi się podobały (ta druga może trochę mniej), dlatego obawiałam się bezpośredniego zderzenia z piórem autorki. Szczególnie, że nie wszystkie recenzje Pozwól mi wrócić były przychylne. Skończyło się na strachu, bo z tym tytułem spędziłam niecałe cztery wieczory i bawiłam się całkiem nieźle, ale zabrakło tej widowiskowości, którą z pewnością nadałaby w audiobooku interpretacja Ewy Abart. Tymczasem dostałam mało wymagający, odrobinę naiwny thriller psychologiczny, który szybciej się skończył niż zaczął. Tylko, czy to taki negatyw?

W czasie wycieczki po Francji, zakochani w sobie Finn i Layla zjeżdżają na postój na przydrożny parking. Wtedy dziewczyna znika, poszukiwania nie dają rezultatu, a Finn, uniewinniony od wszelkich zarzutów, stara się pogodzić ze stratą swojej wielkiej miłości. Po dwunastu latach mężczyzna zaręcza się z siostrą Layli, Ellen, która jest jej zupełnym przeciwieństwem. Para wiedzie spokojne, poukładane życie w małej mieścinie w Anglii, gdy nagle pojawiają się przesłanki, że Layla jednak... żyje. I chyba chce się z Finnem skontaktować.

Bardzo szybka akcja, dynamiczne prowadzenie narracji, a z drugiej strony po macoszemu potraktowane rysy psychologiczne postaci (niewiele wiemy o uczuciach Ellen, możliwie, że celowo) i rozmaite rozwiązania, które cisną się do głowy w czasie lektury, a które to autorka zgrabnie podsuwa pod nos, nie zostawiając czytelnikowi pola do popisu. Oczywiście to ostateczne rozwiązanie jest dość zaskakujące, nieco przerażające, chociaż w pewnym sensie trochę... niepojęte. Nasuwa się pytanie, jak to możliwe, że Finn nie zorientował się... Tu nie uniknę spoilerów, więc nie kontynuuję. Sama mam słabość do thrillerów psychologicznych, a te proponowane przez B. A. Paris tematycznie bardzo mi pasują. Dlatego przymykam oko na niedociągnięcia i prosty styl.

***  
Paris B. A., Pozwól mi wrócić, przeł. Magdalena Koziej, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2019, ebook.

Książkę przeczytałam w ramach Wyzwania czytelniczego 2019 
(kategoria: książka, która zbiera złe recenzje)
14:30 No comments
Older Posts

Od autorki

About Me

Witaj na stronie Przestrzeni
i rozgość się.
Znajdziesz tu literaturę historyczno-podróżniczą, reportaże, klasykę grozy, tajemnicze powieści.
Często wracam również do książek dla dzieci, dobrego sci-fi, czy Stephena Kinga.

KSIĄŻKA NA DZIŚ

Moja kuzynka Rachela | Daphne du Maurier

2026 Reading Challenge

2026 Reading Challenge
Przestrzenie has read 0 books toward her goal of 30 books.
hide
0 of 30 (0%)
view books

RODZAJ

  • literatura amerykańska (72)
  • literatura angielska (48)
  • literatura australijska (3)
  • literatura francuska (3)
  • literatura hiszpańska (2)
  • literatura irlandzka (5)
  • literatura koreańska (1)
  • literatura niemiecka (8)
  • literatura norweska (7)
  • literatura polska (69)
  • literatura portugalska (2)
  • literatura szwedzka (14)
  • literatura słowacka (5)

Autor

  • Abbott Rachel (4)
  • Bradbury Ray (1)
  • Christie Agatha (1)
  • Clarke Arthur C. (1)
  • Dick Philip K. (2)
  • Forster Edward Morgan (1)
  • Gaiman Neil (1)
  • Greene Graham (2)
  • Herbert Frank (1)
  • Hesse Hermann (1)
  • Hill Susan (1)
  • Jackson Shirley (2)
  • Jacobsen Roy (3)
  • Jansson Tove (2)
  • Karika Jozef (4)
  • King Stephen (8)
  • Lem Stanisław (2)
  • Link Charlotte (2)
  • Paris B. A. (3)
  • Puzyńska Katarzyna (5)
  • Sapkowski Andrzej (2)
  • Stone Tom B. (2)
  • Theroux Paul (2)
  • Urbanowicz Artur (1)
  • Ware Ruth (2)
  • Wiśniewska Ilona (3)
  • du Maurier Daphne (3)
  • Łuszczyński Dominik (8)

Ilustrator

  • Aisato Lisa
  • Chmielewska Iwona
  • Dziubak Emilia
  • Jeram Anita
  • Klassen Jon
  • Martin Emily W.
  • Rutten Mélanie

Wydawnictwo

Akapit Press Albatros Amber Bum Projekt C&T Czarne Czuczu Czwarta Strona Dowody na Istnienie Dwie Siostry Dwukropek Egmont EneDueRabe Ezop Feeria Filia Format Gereon Grupa Wydawnicza Foksal Harper Collins Książkowe Klimaty Kultura Gniewu MAG Mamania Marginesy Media Rodzina Nasza Księgarnia Novae Res Otwarte Pascal Planeta Czytelnika Prószyński i s-ka Rebis Replika Sonia Draga Supernowa Słowne TADAM Tako Tekturka Vesper Videograf W.A.B. Wielka Litera Wilga Wydawnictwo AA Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Kropka Wydawnictwo Literackie Wydawnictwo Poznańskie Wydawnictwo Warstwy Wytwórnia Zakamarki Zielona Sowa Znak Zysk i S-ka audioteka Świat Książki

Zaglądam do:

  • Przeczytałam książkę
    "Piękno ludu" Merete Pryds Helle
  • Literackie skarby świata całego
    Heretyczki. O Angelusie dla Kateřiny Tučkovej i Julii Różewicz [komentarz]
  • unSerious
    Cykl: Kroniki Imperium Legendarnych Lachów # 1: Zło-to
  • To przeczytałam
    Christine Lindop - Ned Kelly
  • made by bibi
    Chmurka i Burza grają w piłkę/ubierają choinkę
  • K-czyta | Blog książkowy
    Dianne Freeman - Poradnik prawdziwej damy. Dobre maniery a morderstwo
  • Qbuś pożera książki
    Dynamiczne szachy geopolityczne, czyli „Cień Hegemona” Orsona Scotta Carda
  • Koczowniczka o książkach
    „Kocie kocyki” Kiyoshi Shigematsu
  • Świat fantasy
    Zapowiedzi październik 2026
  • Jeden akapit
    „Rozmyślania” Marek Aureliusz
  • ex libris Marty - blog o czytaniu, głaskaniu, wąchaniu oraz tuleniu książek i komiksów
    Post Świętego Michała Archanioła - ks. Mateusz Szerszeń CSMA
  • Dosiakowe Królestwo
    Nie z tego świata. Na tropie zjawisk paranormalnych - Ben Machell
  • Książki na plaży
    Trzy włoskie kryminały
  • Books Far From The Crowd
    Jak nie przeczytałam stu książek w rok
  • Spacer wśród słów
    Sosuke Natsukawa "O kocie, który ratował bibliotekę" - recenzja
  • Varia czyta
    Karuzela z Mordercami - Alex Rogoziński
  • Wokół Faktu
    5 książek na Dzień Mamy idealnych na prezent. Te nowości wywołają uśmiech na twarzy mamy
  • Klasyka literatury popularnej
    Duchy nocy wigilijnej.
  • Czytam to i owo...
    PIKNIKI Z KLASYKĄ: O "Oliverze Twiście" rozmawiamy w 208. rocznicę urodzin Charlesa Dickensa
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Wszystkie treści zamieszczane na tym blogu (zarówno teksty, jak i fotografie) są mojego autorstwa i są chronione prawem autorskim [Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa: 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych].

Wizyty

© Przestrzenie tekstu 2026

Created with by ThemeXpose