facebook instagram Goodreads
Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • Spis treści
  • Jeśli szukasz...
    • Przestrzeni faktu
      • kryminalistyka
        • Antropologia sądowa
        • Botanika sądowa
      • literatura faktu
      • Podróżnicze
      • Reportaż
      • Wyprawy & odkrycia
    • Przestrzeni grozy
      • Horror
      • Thriller
      • kryminał
    • Przestrzeni dla dzieci
      • Albo młodzieży
    • FANTASTYKI
      • Literatura fantasy
      • sci-fi
    • Klasyki
    • ♦ Magii na Przestrzeniach ♦
    • Pięknego wydania...
      • Komiksy
      • Picturebooki nie tylko dla dzieci
    • Wyjątkowej prozy
  • Na dokładkę
    • Audiobooki
    • * Mój dawny blog *
    • Starocie na Przestrzeniach
    • Wyzwania czytelnicze
      • Archiwalne
  • Serie
    • Dla dzieci i młodzieży
      • Strachociny
      • Szkoła przy cmentarzu
      • Wakacje z Koszmarkiem
    • Reporterskie / podróżnicze
      • Amerykańska
      • Orient Express
      • Reportaż Czarnego
      • Seria podróżnicza Wyd. Poznańskiego
      • Seria reporterska Wyd. Poznańskiego
    • Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
    • Serie sci-fi i fantasy
      • Wehikuł czasu
      • Wiedźmin
  • O mnie
  • Kontakt

Przestrzenie tekstu

"Dzikie dziecko."

Tak różne. W rozmaitych nastrojach (czasem zmieniających się co minutę). Dzieci. Marudne, nieśmiałe, dzikie. Cudowne. Ta minimalistyczna, urocza książeczka autorstwa Emily Winfield Martin trafiła do mnie trochę... za późno. Oczywiście to nie wina poczty ツ Zdecydowanie bardziej ekscytowałabym się nią, gdyby Najmniejszy był jeszcze małym szkrabem. Cudowne dzieci to pozycja dla maluszków (mniej więcej od 0 do 1-2 lat), albo dla rodziców maluszków, którzy dopiero oswajają się ze swoją nową rolą. Na swój sposób oczywiście wzrusza (szczególnie tych młodych rodziców), choć to zupełnie inny rodzaj picturebooka, do którego zdążyła przyzwyczaić mnie Emily W. Martin (Wyśnione zwierzęta, Kiedy na ciebie patrzę).

Ta niewielka kartonikowa książeczka przeznaczona jest dla małych pulchnych rączek, coraz bardziej ciekawych oczek, które zaczynają dostrzegać różnice i zwracać uwagę na inne dzieci wokół. Dla przyszłych rodziców, których czeka zupełnie szalona przygoda z ich cudownym dzieckiem. Książeczka pokazuje, jak różne mogą być dzieci, jak odmiennie (od naszych wyobrażeń) wyglądać. Najważniejsza jednak prawda jest aż nazbyt oczywista. Dzieci są cudowne. Wszystkie. Niezależnie od tego, jak w danym momencie się zachowują, czy ile ich jest. Co robią, jakie mają cechy charakteru, czym lubią się bawić. Jak wielki jest przekaz tej niepozornej książeczki!

Do tego winna Wam jestem pewne sprostowanie. Cudowne dzieci wcale nie trafiły do mnie za późno. Powinien je przeczytać każdy rodzic, opiekun, wychowawca, starsze rodzeństwo oraz... małe dziecko. Przypomina o czymś najważniejszym na świecie. I pokazuje małemu czytelnikowi, kto jest najważniejszy dla jego rodzica.



***
Martin Emily Winfield, Cudowne dzieci
,
tłum. Zofia Raczek, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2023, s. 24.



Za tę książeczkę, która przypomina o najważniejszym
dziękujemy
(razem z Najmniejszym) wydawnictwu:
https://mamania.pl/
19:43 No comments
"— O czym ty mówisz? — zapytał coraz bardziej przerażony Patryk.
—  O upiorach!"

Mroczne bagna, wyłaniająca się zza drzew mgła i czarne upiory. Nie ukrywam, że bardzo cieszy mnie to, że kilka dni przed Halloween, w październiku — miesiącu duchów wróciłam do mojej ulubionej dziecięcej serii opowieści z dreszczykiem. Upiory znad trzęsawiska Dominika Łuszczyńskiego, z rewelacyjnymi ilustracjami Tomasza Kaczkowskiego, to najnowsza cześć cyklu Strachociny. Przygody czwórki młodych bohaterów potrafią wciągnąć również starszego odbiorcę (jestem tego przykładem!), a strachy, z którymi mierzą się Ula, Patryk, Damian i Antek, niejednokrotnie mrożą krew w żyłach. Jeśli ktoś czytał poprzednie części cyklu, poznał już pewnie Straszydlaka, Króla Szkieletorów oraz Widmowych motocyklistów. Jeżeli jednak nadal jesteście przed lekturą pozostałych książek, nie ma przeszkód, by zacząć od Upiorów znad trzęsawiska. Każda część to odrębna historia, i chociaż mamy tych samych, zaprzyjaźnionych bohaterów, za każdym razem straszna opowieść zaczyna się od nowa, momentalnie wciągając nas w wir wydarzeń.

Zbliża się koniec wakacji. Ula wraz z rodzicami i trójką przyjaciół ze szkoły wybierają się nad trzęsawiska, by nocować pod namiotami. Dziewczynka nie może otrząsnąć się jeszcze po nocnym koszmarze, a na miejscu obozowiska jej niejasne obawy okazują się całkiem zasadne. W lesie dzieje się coś niepokojącego. I to bardzo! Do tego jej rodzice gdzieś znikają, gdy zza drzew zaczyna unosić się groźna mgła. Ula wraz z Patrykiem, Damianem i Antkiem będą musieli zmierzyć się z czyhającym niebezpieczeństwem, które niekoniecznie jest tym, czym się wydaje. Jednak tym razem to Ula wie coś, co może wpłynąć na rozwiązanie upiornej zagadki.

Oswajanie strachów, niesamowita mroczna atmosfera, ale również siła przyjaźni, bezwarunkowej chęci pomocy oraz dziecięcej solidarności — to ważne wyznaczniki tej, jak i pozostałych części cyklu Strachociny. Książki utrzymane są w przyjemnym, oldschoolowym stylu. Bohaterami są zwyczajne dzieciaki, nieskażone jeszcze wszechobecną cyfryzacją, spędzające wakacyjny czas raczej na czytaniu, biwakowaniu, wycieczkach rowerowych, nie zaś przed ekranem (co prawda nie wiemy dokładnie, w jakich czasach dzieje się akcja, ale fajne jest to, że Ula zamiast smartfonem, robi zdjęcia lustrzanką). Miasteczko, w którym mieszkają, skrywa niekończące się tajemnice, a za strachami, z którymi przychodzi im się mierzyć, zawsze stoi jakaś ciekawa historia.

Nie inaczej było w Upiorach znad trzęsawiska — chyba najbardziej nieprzewidywalnej i ekscytującej części Strachocin (szalony pomysł i niesamowite zakończenie!). Momentami naprawdę miałam gęsią skórkę, choć wierzyłam, że dzielni bohaterowie kolejny raz sobie poradzą. Ach, jak ja chciałabym czytać więcej takich książek i mam nadzieję, że gdy mój synek podrośnie, będę miała dla niego już całą półkę zapełnioną podobnymi tytułami. Dlatego chętnie spotkałabym jeszcze nieraz Ulę, Patryka, Damiana i Antka — tym razem na szkolnych korytarzach, bo w Strachocinach kończą się wakacje, a jesień to przecież idealny czas na straszne opowieści.


***
Łuszczyński Dominik, Strachociny. Upiory znad trzęsawiska, il. Tomasz Kaczkowski, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2023, s. 128.
13:24 No comments

"— Mamy problem, bo ludzie generalnie
zbyt dużo nie myślą — odpowiada robot.

Martin Widmark przyzwyczaił mnie do melancholijnych, nastrojowych książek, których klimat potęgują cudowne ilustracje Emilii Dziubak. Czy była to Długa wędrówka, czy Dom, który się przebudził — za każdym razem kończyłam ich wspólne dzieło prawdziwie wzruszona i przejęta. Wydawało mi się, że z Dinksem będzie nieco inaczej. Dotyka on dość współczesnego i z pozoru mało emocjonującego tematu. Szykowałam się na odrobinę humorystyczną, choć ważną historię o zagrożeniach związanych z rozwojem sztucznej inteligencji. Dostałam opowieść o robociku (z którego śmiał się mój trzylatek), który wyręcza w pracach domowych dwójkę głównych bohaterów. Zabawną i straszną zarazem, wciąż jednak poruszającą, mimo że w zupełnie inny sposób niż dotychczasowe książki tego duetu.

Kilka dni przed Wigilią, podczas gdy Walter piecze ciasto i szykuje dom na święta, jego brat Rutger konstruuje małego robocika, który ma pomóc braciom w ich domowych obowiązkach. Dinks z czasem coraz bardziej się rozwija i zaczyna przesadnie ingerować w życie Waltera i Rutgera. Czy to, co wydawało się zwyczajnym ułatwieniem, może stać się... największym wrogiem?

Oto jak technologia jest w stanie zawładnąć naszym życiem, jeśli tylko jej na to pozwolimy. Dinks to dość niepokojąca, ale i pouczająca historia, która powinna spodobać się nie tylko dzieciom. Starszego odbiorcę przekona, że może nie zawsze warto opierać się na technice i częściej doceniać pracę własnych rąk. Młodszego z początku rozśmieszy uroczy robocik, jednak myślę, że dzięki prostej treści i sugestywnym (jak zwykle wyjątkowym!) ilustracjom zrozumie również płynący z niej przekaz.








***
Widmark Martin, Dinks, il. Emilia Dziubak, tłum. Marta Dybula, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2023, s. 32.



Za szansę poznania Dinksa dziękuję wydawnictwu:
https://mamania.pl/

09:03 No comments

"A wnet czyjeś płetwy, skrzydła
zaprowadzą cię do snu."


Emily Winfield Martin znałam już z Kiedy na ciebie patrzę oraz Śnieżyczki i Róży, dlatego nie miałam wątpliwości, że kolejna książka tej autorki znowu mnie zachwyci. Zresztą, wystarczyło spojrzeć na okładkę. Te subtelne, ciepłe, niesamowicie bajkowe ilustracje naprawdę przyciągają wzrok. Wyśnione zwierzęta. Podróż na dobranoc to książka-usypianka, wyciszająca, wprowadzająca w spokojny, błogi nastrój. Sprzyja snuciu marzeń i rozwijaniu wyobraźni. Nawet nasz Najmniejszy, zakochany głównie w samochodach i opowieściach o komiksowych superbohaterach, oglądał Wyśnione zwierzęta jak urzeczony. Podobały mu się łagodne pyszczki zwierząt, wymyślne pojazdy, leśne skrzaty. Z zainteresowaniem słuchał rymowanek, które co rusz wywoływały uśmiech na jego twarzy.

"Na spotkanie z przyjaciółmi może niedźwiedź cię poniesie...". A może lis? Daj się porwać jakiemuś zwierzątku prosto do krainy snów. Może trafisz do mysiej norki, albo do kryjówki syren. Piękne i urokliwe Wyśnione zwierzęta to prawdziwa uczta dla małych marzycieli. Wprawia dziecko w dobry nastrój, uspokaja — co przed snem jest niezwykle ważne. Mnie samą wzruszają styl ilustracji oraz wrażliwość twórczości Emily W. Martin. Czekam na kolejne jej małe cuda.




***
Martin Emily Winfield, Wyśnione zwierzęta. Podróż na dobranoc
,
tłum, Zofia Raczek, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2023, s. 40.




Za tę piękną podróż do krainy snów
dziękujemy
(razem z Najmniejszym) wydawnictwu:
https://mamania.pl/
16:25 No comments

"Cześć i czołem!
Zajmij się naszym zwierzęcym zespołem!"


Tak się złożyło, że książeczki Agnieszki Elbanowskiej i Agaty Dudek rosną razem z moim dzieckiem. Dobrze pamiętam moment, kiedy otwieraliśmy pierwsze Cześć i czołem. Zauroczyły nas barwne obrazki, zdumiała żywa interakcja, czy niezwykle pozytywny przekaz. Po roku druga część również podbiła serduszko Najmniejszego. Trzecia, o której dziś będę pisać, okazała się podobnie miłym zaskoczeniem. Bo jak tu nie uśmiechnąć się na widok znajomych zwierzęcych przyjaciół? Do tego podtytuł śmieszy moje dziecko do rozpuku! Ach, te "kluski z rosołem". Dzięki Cześć i czołem. Kluski z rosołem! zobaczyłam, że Najmniejszy nie jest jeszcze wcale taki dorosły, jak się wszystkim wydaje 😀, ponieważ bardzo dobrze bawi się podczas czytania. Książeczka jest cudownie dziecięca, angażująca, zabawna, sympatyczna. U nas okazała się niesamowitą zachętą do... jedzenia.

Wrzuć kość do miski pieska, życz smacznego słoniowi, poczęstuj ziemniakiem barana. "Kotek też jest bardzo głodny, aż mu burczy w środku. Przynieś spodek z mokrą karmą, mówiąc: Proszę, kotku!". Te i inne zadania czekają naszego małego czytelnika. Będzie musiał podać trzy ziarenka kukułeczce, albo dwie marchewki królikowi. Znaleźć odpowiedni produkt wśród wielu innych, co nie zawsze może być prostą sprawą. Ale ile przy tym zabawy! I od razu można zgłodnieć.

Cześć i czołem. Kluski z rosołem! może okazać się rewelacyjną pozycją dla małych niejadków (u nas początkowo sprawdzała się właśnie w tej roli), choć z pewnością nie jest to jedyna jej zaleta. Niesamowicie aktywizuje, zachęca do karmienia zwierzątek, do nazywania jedzenia, do rozpoznawania i wyboru odpowiednich dań. Uczy spostrzegawczości. To świetna pozycja dla trzylatków, z którymi można już sobie porozmawiać (na przykład o tym, dlaczego słoń nie je trąbą), ale i dla młodszych dzieci. Rymy są zabawne i proste, a do tego już na samym początku włączamy dziecko w całą historię, wplatając w tekst jego imię. Jestem zachwycona tą serią i bardzo ciekawa, czy możemy spodziewać się kolejnych części.



***
Elbanowska Agnieszka, Cześć i czołem. Kluski z rosłem!
,
il. Agata Dudek, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2023, s. 26.




Za kolejną dawkę dobrej zabawy
dziękujemy
(razem z Najmniejszym) wydawnictwu:
https://mamania.pl/
20:44 No comments
"Ćwir, ćwir —
śpiewam jak ptak."


Zaraz, zaraz. Czy to możliwe? Książka z wielką dziurą w środku? Czy nie wygryzł jej jakiś głodny potwór? A może ktoś zrobił nam psikusa! Musielibyście zobaczyć reakcję mojego dziecka. Jego zdziwiona mina i pytanie: "a gdzie jest reszta tej książki?" to już pierwsze zalety nowej propozycji dla dzieci autorstwa Wioli Wołoszyn, z ilustracjami Przemka Liputa. Do tego dochodzą znani bohaterowie — Jano i Wito. A ten otwór... Cóż, otwór robi ogromne wrażenie. Można w niego włożyć głowę i udawać, że siedzi się w paszczy lwa albo w środku... wkrętarki (żżżżzi dżżżżżyyyt), naśladując równocześnie ich głosy i odgłosy. Odważny, przyciągający uwagę pomysł, wartościowa treść, zabawa i nauka wymowy. Trudno przejść obojętnie obok takiej książki — szczególnie, gdy ma się w domu rozgadanego Malca.

Świerszcz (cyk, cyk), pociąg (czu, czu), a nawet kupa (feee i fuuu). Będziecie gęgać jak gęś, ryczeć jak osioł, miauczeć, piszczeć, czy odpalać silnik motocykla (rrrr). Nie ma tu miejsca na ciszę, nudę, czy zniechęcenie. Wszystkiemu zaś towarzyszą bohaterowie znani z innych książeczek z serii Jano i Wito.

Jano i Wito. Dźwiękotwór to nie tylko doskonały pomysł na zabawę z dzieckiem, ale również bardzo solidne logopedyczne narzędzie. Przy każdej z głosek autorka dodała cenne wskazówki jak podczas wymawiania powinno się układać usta, czy język. Muszę przyznać, że sama niejednokrotnie byłam zaskoczona dokładnością opisów. To bardzo przydatna, zachęcająca do aktywności, szalona książka, która już samym swoim wyglądem wywołuje duży uśmiech.



***
Wołoszyn Wiola, Jano i Wito. Dźwiękotwór, il. Przemek Liput, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2022, s. 64.


Za możliwość nauki i zabawy z tą szaloną książką
dziękujemy wydawnictwu:
https://mamania.pl/

15:15 No comments

"Mimo że wyglądali jak duchy,
kiedy się prostowali, ich kości trzeszczały głośno
niczym łamiące się gałęzie drzew."


Ogromnie tęskniłam za opowieściami ze Strachocin. W dwóch pierwszych częściach poznaliśmy czwórkę młodych bohaterów, którzy przeżywają ekscytujące przygody, odkrywając przy tym sekrety swojego miasteczka. Mrożące krew w żyłach zwroty akcji, straszliwe zjawy i potwory (wciąż mam przed oczami Straszydlaka), a przy tym wielka siła dziecięcej przyjaźni. Nie wiem, czy Widmowi motocykliści będą ostatnią częścią cyklu, jednak cieszę się, że mogłam (a kiedyś może zrobi to również mój syn) wraz z Ulą, Damianem, Patrykiem i Antkiem wkroczyć na ścieżkę kolejnej straszliwej tajemnicy. Ale teraz już milknę, bo... z oddali słychać chyba warkot motocyklowego silnika, w powietrzu unosi się smród spalin, a jakieś świdrujące żółte oczy wypatrują mnie spomiędzy stron. Czy tylko mi się wydaje, czy... po drugim oku tego widziadła chodzi pająk?

Strachociny. Wciąż trwa lato, a dla miejscowych dzieciaków — upragnione wakacje, podczas których zdążyli się już nieźle... wystraszyć. Ale to inna historia. Teraz Damian poleruje w spokoju jeden ze starych motocykli w warsztacie swojego taty. Ach, jak wspaniale byłoby wsiąść na taką pędzącą maszynę i pognać w siną dal! Nagle ciszę letniego popołudnia zakłócają jakieś huki i warkoty, jakby tuż przed warsztatem miała rozpętać się prawdziwa burza. Oczom Damiana ukazuje się zgraja upiornych motocyklistów i chłopak już wie, że to wróży nowe kłopoty. Liczy, że rozwiązanie zagadki widmowych jeźdźców znajdzie u Uli, która nawet w wakacje często przesiaduje w bibliotece, grzebiąc w co ciekawszych tytułach. Wkrótce również Patryk i Antek — aby pomóc przerażonemu koledze, zostaną wciągnięci w potworne wydarzenia.

Wspomnienie lata. Wszystkie trzy książki z serii Strachociny autorstwa Dominika Łuszczyńskiego są dla mnie jak wspomnienie dawnych wakacji, kiedy sama byłam dzieckiem i wiele bym dała za podobne niewiarygodne przygody — tylko zdecydowanie mniej straszne i mniej niebezpieczneツ To, co dzieje się w Widmowych motocyklistach jest po części oczywiście fikcją, jednak myślę, że dzieciom powinna spodobać się zarówno ta tajemnicza, horrorowa otoczka, jak i same relacje między młodymi bohaterami. Książka uczy odwagi, poświęcenia dla innych, koleżeńskości. Przy tym jest bardzo emocjonująca i chyba najbardziej... chłopięca ze wszystkich części Strachocin. Zaskakujące zakończenie to wisienka na torcie, chociaż każdy rozdział kończy się tak, by czytelnik poczuł przyjemny dreszczyk strachu oraz nieodpartą chęć dalszej lektury.

Warto podkreślić, że to literatura w ujmująco starym, oldschoolowym stylu (te urocze sformułowania typu: "jasny gwint!"). Gdzie nie używa się na każdym kroku smartfonów, a informacji szuka w bibliotece. Myliłam się z tą wisienką na torcie — jest jeszcze jedna! Prześwietne, zadziorne ilustracje Tomasza Kaczkowskiego znakomicie oddają klimat całej serii. Już same okładki książek przyciągają wzrok i powinny skusić każdego młodego miłośnika opowieści z dreszczykiem.


***
Łuszczyński Dominik, Strachociny. Widmowi motocykliści, il. Tomasz Kaczkowski, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2022, s. 144.
12:09 No comments
"Mnie się podobała.
Ale mój kot powiedział tylko: Tja."


Nie wiem, czy komuś trzeba jeszcze przedstawiać duet autorów Biblioteki Astrid. Ja z ilustracjami Emilii Dziubak znam się od dawna, z kolei Martin Widmark zachwycił mnie w Domu, który się przebudził, a później w Długiej wędrówce — innych ich wspólnych dziełach. Smutnych, melancholijnych, trafiających prosto w serce. Po Bibliotece Astrid spodziewałam się czegoś podobnego, chociaż już ilustracja z okładki mogła sugerować, że tym razem będziemy mieć do czynienia z dość ciepłą, pozytywną historią. Jest przecież kot (a koty są zabawne) oraz dziewczynka z... gałązkami we włosach. Nie obyło się jednak bez nutki wzruszenia, choć cała książeczka jest pełna akcji, żywiołowości i w istocie dość pogodnej atmosfery. Ciekawa odmiana u tej pary artystów.

Do biblioteki Astrid przychodzi Troll i dziewczynka postanawia opowiedzieć mu o swoich podróżach, podczas których udało jej się zdobyć niezwykłe książki. Wszystkie bardzo jej się podobały, jednak żadna z nich nie zrobiła wrażenia na jej kocie o wdzięcznym imieniu Tja. Zbliżają się właśnie urodziny kota i Astrid postanawia podarować mu oczywiście... książkę. Z początku kot nie jest szczególnie zachwycony.

W porównaniu do poprzednich dzieł Widmarka i Dziubak Biblioteka Astrid wypada chyba najbardziej... dziecięco. Ilustracje są zabawne (choć zachowują dziubakową ponurość i ten typowy dla niej leśny charakter), a kot powtarzający w kółko "tja" może rozśmieszyć małego czytelnika. Opowieść jest przy tym łatwa w odbiorze. Uwielbienie dla książek, jakie przejawia Astrid, chęć wciągnięcia w tę czytelniczą podróż własnego kota — to zachęta do poznawania książkowych światów. A jak najlepiej przekonać kogoś do czytania? Znaleźć (albo stworzyć, jak to zrobiła Astrid z Trollem) mu taką książkę, w której odnajdzie samego siebie, z którą zacznie się utożsamiać. Bo czyż nie szukamy w literaturze bliskich nam emocji, zrozumienia, ale i oderwania od rzeczywistości, fascynujących przygód, które na co dzień nam się nie przytrafiają? Biblioteka Astrid to urocza opowieść o miłości do książek. Powinna spodobać się wszystkim molom książkowym, a i może przekonać do czytania jakieś niechętne malce.



***
Widmark Martin, Biblioteka Astrid, il. Emilia Dziubak, tłum. Dorota Skowrońska, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2022, s. 32.



Za możliwość zajrzenia do biblioteki Astrid i poznania Tja
bardzo dziękujemy wydawnictwu:
https://mamania.pl/
08:39 No comments

"Zacznij od kropki.
No dalej.
Tylko jedna kropka."

Zainspirowana książką Petera H. Reynoldsa, najchętniej i ja zaczęłabym ten wpis od... kropki. Czemu nie? Od pojedynczej kropki można zacząć wszystko — i nawet jeśli w tekście literackim to niewskazane, to na rysunku każdy ruch dozwolony. Szczególnie jeśli ma się ochotę zrobić coś kreatywnego, a brakuje pomysłu, czy umiejętności. Kropka to zawsze dobry początek i Peter H. Reynolds wie o tym najlepiej. Może pamiętacie zilustrowaną przez niego Księgę empatii, albo A to, gdzie pokazuje, jak ważne jest nieskrępowane wyrażanie siebie, kształtowanie swojego talentu, nawet jeśli innym nie podoba się nasz styl. Zacznij od kropki to zachęta do rozpoczęcia niemal od zera, niezależnie od wieku.

Kiedy potrzebujesz odprężenia, a równocześnie chciałbyś zrobić coś twórczego. Kiedy nie potrafisz rysować, ale wciąż szukasz sposobu, żeby odkryć w sobie artystę. Kiedy Twoje dziecko uczy się kształtów i kolorów, a Ty chciałbyś rozbudzić w nim pociąg do tworzenia. Zacznij od kropki to szalone lekcje kreatywności, gdzie na luzie, totalnie od podstaw można nauczyć się puszczać wodze fantazji — bez obaw, że coś nie wyjdzie i jednak nie okażemy się mistrzami ilustracji. Tu zupełnie nie o to chodzi. To wyłącznie dobra zabawa ucząca uważności, ćwicząca wyobraźnię, inspirująca do dalszych prób.

"Spróbuj narysować kropkę złożoną z kropek". "Zamknij oczy i zrób tyle kropek, ile masz lat", "Narysuj linię, jakiej jeszcze nie było". "Każdego dnia możesz czuć nieco więcej odwagi. Możesz marzyć o WIELKICH RZECZACH". O, ta książka nie tylko rozbudza uśpioną w nas kreatywność, ale i niesamowicie motywuje do... spełniania marzeń. Tak, taka zwyczajna książka o kropkach. A może jednak zupełnie niezwykła ツ




***
Reynolds Peter H., Zacznij od kropki. Twoje ćwiczenia z kreatywności
,
tłum. Zofia Raczek, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2022, s. 160.


Za prześwietną, twórczą zabawę z... kropkami
dziękuję wydawnictwu:
https://mamania.pl/

08:43 No comments

"— To zwykłe wesołe miasteczko, tylko stare i opuszczone!
Tylko stare i opuszczone? Drogi Czytelniku, to tak, jakby powiedzieć:
Och, to tylko nawiedzony dom
."


Jeśli jesteś młodym poszukiwaczem przygód, niestraszne są Ci opowieści z nutką grozy, jak i lubisz detektywistyczne zagadki, to książka Rexa Ogle'a będzie właśnie dla Ciebie. Z kolei, jeśli jesteś trochę... starszym miłośnikiem przygód i fanem horrorów, to przy książce Rexa Ogle'a będziesz bawić się równie dobrze, jak młodszy odbiorca ツ Przynajmniej tak było w moim przypadku. Ale zanim o fabule... Mówi Wam coś nazwisko autora Tajemnic East Emerson? Ja zorientowałam się dopiero po pewnym czasie, że zdążyłam już poznać fragment jego twórczości przy okazji pozycji Free lunch. Darmowy obiad, relacjonującej pewien trudny okres w młodzieńczym życiu Rexa. Warto tutaj wspomnieć, że Ogle to również autor komiksów, który pracował m.in. dla Marvela i DC. Jego Tajemnice East Emerson, skierowane do młodego odbiorcy, ujmują ekscytującą historią, straszą klimatycznym miejscem oraz jego niezwykłymi mieszkańcami, mnożą tajemnice, które aż proszą się o wyjaśnienie, rozbudzając w czytelniku żyłkę detektywa. O ile ten czytelnik w ogóle odważy się przebrnąć przez niesamowicie mroczny wstęp. Wstęp napisany przez... potwora.

Tak, tak, już od przeczytania pierwszych linijek można poczuć na plecach dreszczyk strachu. Cała historia opowiadana jest przez tajemniczego potwora, który bardzo zmyślnie stara się zniechęcić odbiorcę do dalszego przerzucania stron. Oczywiście raczej mu się to nie uda, a efekt jego zamierzeń będzie wprost odwrotny ツ Głównym bohaterem Tajemnic jest Will Hunter, który po rozwodzie rodziców przeprowadza się wraz ze swoją mamą i ukochanym psem do upiornego miasteczka East Emerson. Dlaczego... upiornego? Cyklop, chochliki, ludzie-krety, minotaur ("a pani na stołówce była chupacabrą") — to tylko niektóre ze stworów zamieszkujących to miejsce. Najzabawniejsze (i najstraszniejsze!) jednak jest to, że chyba tylko Will widzi te wszystkie niepokojące istoty. Wkrótce, wraz z poznanymi dzieciakami ze szkoły, będzie musiał zmierzyć się z prawdziwym niebezpieczeństwem.


Duża dawka przygody, tajemnica, którą skrywa miasto East Emerson, do tego szyfry, potwory... To wszystko niesamowicie angażuje uwagę, nie pozwala oderwać się od lektury. Rex Ogle stwarza prawdziwą atmosferę grozy, utrzymując jednak dość żartobliwy ton, co sprawia, że książka jest świetną rozrywką. Przeczytałam ją z wielką przyjemnością i cieszę się, że dołączy na półce Najmniejszego do serii Strachociny (również wydanej przez wydawnictwo Mamania), w oczekiwaniu na odpowiedni na poznawanie tych ekscytujących historii wiek mojego synka.



***
Ogle Rex, Tajemnice East Emerson
,
tłum. Alicja Laskowska, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2022, s. 288.


Za możliwość poznania tej świetnej (i zabawnie strasznej:)) książki
dziękuję wydawnictwu:
https://mamania.pl/

10:24 No comments

"Szybko! Zanim się rozstaniemy...
Przytulmy się jeszcze raz!"

Żywe i dynamiczne, niesamowicie barwne, z ogromnie pozytywnym przekazem. Kolorowe książeczki Hectora Dexeta to według mnie jedne z lepszych pozycji dla młodszych dzieci. Nie tylko przyciągają wzrok, ale i angażują wyobraźnię oraz... paluszki malucha, który bardzo chętnie wkłada je w zmyślnie wycięte dziurki. Sam przekłada kartki, zaskoczony, że tam gdzie przed chwilą były oczy dziecka, teraz są oczy lwa. A tam, gdzie parasol — sukienka mamusi. Dexet skradł już wcześniej nasze serca Rycerzem na zamku oraz Kto zjadł Biedronkę. Ta sama koncepcja z wycięciami sprawdza się w kolejnych jego książkach.


Przytulamy się prawdziwie zachęca do... przytulania.
Serduszko misia bije szybciej, kiedy miś przytula się do taty, a przytulające się pod kołdrą zajączki zapewniają, że "to takie fajne". Nie od dziś zresztą wiadomo, że "przytulanie czyni cuda". Książeczka pokazuje dziecku, jak bardzo potrzebna jest bliskość, i że warto przytulić się nawet po kłótni. Z kolei Ja też! to zabawne porównanie zachowań małych dzieci i... zwierzątek. "Bierzesz prysznic, mały słoniu? Ja też!". Kangurzyca nosi swojego kangurka, podobnie jak mama swoje dziecko. Dziecko prawdopodobnie ucieszy się z zauważonych podobieństw oraz będzie miało dużo frajdy — podobnie jak w przypadku Przytulamy się — z samodzielnego przekładania stron, za którymi czeka je mnóstwo nowych wrażeń. Cóż, książki Hectora Dexeta to pewniaki ツ





***
Dexet Hector, Przytulamy się, Ja też!
,
Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2022, s. 36.


Za możliwość poznania kolejnych
wspaniałych książek Hectora Dexeta
dziękuję wydawnictwu:
https://mamania.pl/

15:53 No comments
Older Posts

Od autorki

About Me

Witaj na stronie Przestrzeni
i rozgość się.
Znajdziesz tu literaturę historyczno-podróżniczą, reportaże, klasykę grozy, tajemnicze powieści.
Często wracam również do książek dla dzieci, dobrego sci-fi, czy Stephena Kinga.

KSIĄŻKA NA DZIŚ

Wakacje wśród duchów. Antologia opowiadań o duchach

2026 Reading Challenge

2026 Reading Challenge
Przestrzenie has read 0 books toward her goal of 30 books.
hide
0 of 30 (0%)
view books

RODZAJ

  • literatura amerykańska (71)
  • literatura angielska (47)
  • literatura australijska (2)
  • literatura francuska (3)
  • literatura hiszpańska (2)
  • literatura irlandzka (5)
  • literatura koreańska (1)
  • literatura niemiecka (8)
  • literatura norweska (7)
  • literatura polska (69)
  • literatura portugalska (2)
  • literatura szwedzka (14)
  • literatura słowacka (5)

Autor

  • Abbott Rachel (4)
  • Bradbury Ray (1)
  • Christie Agatha (1)
  • Clarke Arthur C. (1)
  • Dick Philip K. (2)
  • Forster Edward Morgan (1)
  • Gaiman Neil (1)
  • Greene Graham (2)
  • Herbert Frank (1)
  • Hesse Hermann (1)
  • Hill Susan (1)
  • Jackson Shirley (2)
  • Jacobsen Roy (3)
  • Jansson Tove (2)
  • Karika Jozef (4)
  • King Stephen (7)
  • Lem Stanisław (2)
  • Link Charlotte (2)
  • Paris B. A. (3)
  • Puzyńska Katarzyna (5)
  • Sapkowski Andrzej (2)
  • Stone Tom B. (2)
  • Theroux Paul (2)
  • Urbanowicz Artur (1)
  • Ware Ruth (2)
  • Wiśniewska Ilona (3)
  • du Maurier Daphne (2)
  • Łuszczyński Dominik (8)

Ilustrator

  • Aisato Lisa
  • Chmielewska Iwona
  • Dziubak Emilia
  • Jeram Anita
  • Klassen Jon
  • Martin Emily W.
  • Rutten Mélanie

Wydawnictwo

Akapit Press Albatros Amber Bum Projekt C&T Czarne Czuczu Czwarta Strona Dowody na Istnienie Dwie Siostry Dwukropek Egmont EneDueRabe Ezop Feeria Filia Format Gereon Grupa Wydawnicza Foksal Harper Collins Książkowe Klimaty Kultura Gniewu MAG Mamania Marginesy Media Rodzina Nasza Księgarnia Novae Res Otwarte Pascal Planeta Czytelnika Prószyński i s-ka Rebis Replika Sonia Draga Supernowa Słowne TADAM Tako Tekturka Vesper Videograf W.A.B. Wielka Litera Wilga Wydawnictwo AA Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Kropka Wydawnictwo Literackie Wydawnictwo Poznańskie Wydawnictwo Warstwy Wytwórnia Zakamarki Zielona Sowa Znak Zysk i S-ka audioteka Świat Książki

Zaglądam do:

  • K-czyta | Blog książkowy
    Matt Dinniman - Dungeon Crawler Carl
  • Qbuś pożera książki
    Sandersonowanie bez cukru, czyli „Wiatr i Prawda” Brandona Sandersona
  • unSerious
    Sierpień 2026 z wyzwaniem #polskafantastykafajnajest
  • Przeczytałam książkę
    "Lato bez końca" Franziska Gänsler
  • made by bibi
    Zwierzęce zbrodnie: Prawo drapieżcy/Pazury gniewu
  • Koczowniczka o książkach
    „Opowieść księgarki z Tokio” Nanako Hanada
  • To przeczytałam
    Daria Doncowa - Żena mojego muża
  • Świat fantasy
    Podsumowanie sierpnia 2026
  • Dosiakowe Królestwo
    Nie z tego świata. Na tropie zjawisk paranormalnych - Ben Machell
  • Jeden akapit
    Dwie książki o szkockim folklorze (Folklore of the Scottish Highlands, The Anthology of Scottish Folk Tales)
  • ex libris Marty - blog o czytaniu, głaskaniu, wąchaniu oraz tuleniu książek i komiksów
    W ciemność - Anna Bolavá (recenzja)
  • Książki na plaży
    Lista najlepszych książek pierwszego półrocza 2026 roku.
  • Books Far From The Crowd
    Jak nie przeczytałam stu książek w rok
  • Spacer wśród słów
    Sosuke Natsukawa "O kocie, który ratował bibliotekę" - recenzja
  • Literackie skarby świata całego
    Moja walka. Skarbowa opowieść o roku 2025 [podsumowanie]
  • Varia czyta
    Karuzela z Mordercami - Alex Rogoziński
  • Wokół Faktu
    5 książek na Dzień Mamy idealnych na prezent. Te nowości wywołają uśmiech na twarzy mamy
  • Klasyka literatury popularnej
    Duchy nocy wigilijnej.
  • Czytam to i owo...
    PIKNIKI Z KLASYKĄ: O "Oliverze Twiście" rozmawiamy w 208. rocznicę urodzin Charlesa Dickensa
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Wszystkie treści zamieszczane na tym blogu (zarówno teksty, jak i fotografie) są mojego autorstwa i są chronione prawem autorskim [Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa: 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych].

Wizyty

© Przestrzenie tekstu 2026

Created with by ThemeXpose