Czarne skrzydła czasu | Diane Setterfield

zdrowia i choroby. Będzie żyła najlepiej,
jak się da, najdłużej, jak się da,
a później umrze."
Mroczna i tajemnicza, choć na pewno nie na tyle, by dorównać wspaniałej Trzynastej opowieści. Sentymentalna? Była sobie rzeka była poruszająca i sentymentalna. Ta pozostawiła mnie z uczuciem chwilowego niedosytu. Jakby cień kruczego skrzydła na moment tylko przesłonił przestrzeń i znikł, zostawiwszy po sobie zaledwie zmącone powietrze. Czarne skrzydła czasu, trzecia powieść Diane Setterfield (trzecia przeczytana przeze mnie, jak i trzecia w ogóle wydana), to historia zgoła odmienna od dwóch poprzednich, wciąż jednak przepiękna literacko, przejmująca, barwna i żywa — nawet jeśli główną jej tematyką jest tym razem... śmierć. To dość surowa opowieść o ciężkiej pracy, pieniądzach, stracie, a równocześnie o potrzebie pamięci oraz wierze we własne umiejętności. O zwyczajnym życiu, które zdawało się być naznaczone pewnym zapomnianym wydarzeniem, wiszącym nad głównym bohaterem niczym fatum.
Kruk, proca, pan Black. Dom pogrzebowy jak ze snu. Śmierć, która każe... dostrzec życie. William Bellman nie pamięta tego dnia, kiedy jako dziesięciolatek uśmiercił kruka. Teraz dostaje zatrudnienie w zakładzie włókienniczym swojego stryja. Jako pomysłowy i rezolutny młodzieniec, szybko pnie się po szczeblach kariery. Jego oddanie pracy jest niespotykane, a żyłka do interesów godna pozazdroszczenia. W życiu osobistym również układa mu się całkiem nieźle, jednak wkrótce w dziwnych okolicznościach umierają jego znajomi z czasów dzieciństwa, a w wyniku zakaźnej choroby traci niemal całą swoją rodzinę. Odtąd Bellman oddaje się już tylko interesom, zaś po rozmowie z tajemniczym mężczyzną, zaczyna realizować pewien wstrząsający projekt.
Kruk, proca, pan Black. Dom pogrzebowy jak ze snu. Śmierć, która każe... dostrzec życie. William Bellman nie pamięta tego dnia, kiedy jako dziesięciolatek uśmiercił kruka. Teraz dostaje zatrudnienie w zakładzie włókienniczym swojego stryja. Jako pomysłowy i rezolutny młodzieniec, szybko pnie się po szczeblach kariery. Jego oddanie pracy jest niespotykane, a żyłka do interesów godna pozazdroszczenia. W życiu osobistym również układa mu się całkiem nieźle, jednak wkrótce w dziwnych okolicznościach umierają jego znajomi z czasów dzieciństwa, a w wyniku zakaźnej choroby traci niemal całą swoją rodzinę. Odtąd Bellman oddaje się już tylko interesom, zaś po rozmowie z tajemniczym mężczyzną, zaczyna realizować pewien wstrząsający projekt.
Wszystkiemu zaś towarzyszą kruki. Diane Setterfield stworzyła doskonałą, choć ponurą oraz smutną opowieść o życiu, nad którym zdaje się ciążyć mroczne fatum. A może po prostu wisi nad nim... czas? Ten, który William Bellman usiłował poskromić, nie marnować na błahostki, zapominając o występku z dzieciństwa, a nawet o opłakiwaniu zmarłych, czy swoim własnym nieszczęściu. Pozorna pogoń za pieniądzem była być może jedynie ucieczką przed czasem, a co za tym idzie — przed śmiercią. A przecież William Bellman żył. W pewnym sensie nawet pełnią życia. Musiał sobie tylko o tym przypomnieć. Przesłanie, które płynie z Czarnych skrzydeł czasu dociera znienacka. Kiedy wydaje się, że zabrakło w tej historii tego czegoś, jakiejś symboliki, czy głębi, że przesłonił ją już tylko mrok. Wtedy pojawiają się ciarki na plecach i ogromny podziw dla kunsztu autorki. Stworzyć trzy zupełnie inne, wywołujące odmienne emocje, a jednocześnie tak fenomenalne powieści, to sztuka. Jestem wzruszona i zachwycona. I wiem, że wrócę kiedyś do każdej z nich.
***
***
Setterfield Diane, Czarne skrzydła czasu, tłum. Magdalena Słysz, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2022, s. 384.


0 comments