Albatrosdu Maurier DaphneKornwalialiteratura angielskapowieść gotyckaprozaproza obcaromans gotyckiwyjątkowe
Moja kuzynka Rachela | Daphne du Maurier

Młodość i fascynacja. A nad to wszystko tajemnica, która plącze się niespostrzeżenie między bohaterami. W Mojej kuzynce Racheli nie ma oczywistych odpowiedzi, a mrok czai się nawet w środku jasnego dnia. Daphne du Maurier doskonale wie, jak stworzyć porywającą i hipnotyzującą powieść opartą o prostą, obyczajową fabułę. Doskonały przykład połączenia romansu i thrillera z elementami powieści gotyckiej, gdzie na tle kornwalijskiego domostwa odgrywa się spektakl niedopowiedzeń, sprzeczności, fatalnego zauroczenia, a może nawet i kłamstwa.
Kornwalia. Filip Ashley staje się spadkobiercą majątku ukochanego kuzyna, który go wychował i z którym mieszkał, dopóki Ambroży nie wyjechał do Włoch w celach zdrowotnych. Tajemnicze okoliczności śmierci Ambrożego, dziwne listy, a przede wszystkim jego nieoczekiwany ślub z daleką kuzynką Rachelą bardzo niepokoją młodego Filipa. Kiedy chłopak dowiaduje się, że wdowa po kuzynie przybędzie do Kornwalii, wrogo usposobiony postanawia się z nią rozmówić. Jednak niespełna dwudziestopięcioletni Filip, który nie nawykł do towarzystwa kobiet, świeżo poznaną kuzynką jest zwyczajnie oczarowany. Ta zaś wcale nie wykazuje pretensji, ani żalu z racji, że została z niczym po śmierci męża. Zauroczony Filip wciąga ją w życie posiadłości Ashleyów, a ona z gracją się w nie wpasowuje.
Jaki sekret skrywa tajemnicza kuzynka Rachela i czy celowo omotała młodego dziedzica, czy raczej on sam wpadł w zwyczajne sidła nieodwzajemnionej miłości? Co tak naprawdę wydarzyło się w willi Sangalletti we Włoszech, kiedy Ambroży tak niespodziewanie podupadł na zdrowiu? I dlaczego nie zostawił niczego w spadku swojej żonie... Moja kuzynka Rachela mnoży pytania, fascynuje mrocznym klimatem, dziką scenerią, enigmatycznością bohaterki. Zachwyca piórem autorki i ogromnie smuci naiwnością głównego bohatera. Czytałam tę powieść jak urzeczona, nie mogąc się od niego oderwać chyba nawet bardziej niż to miało miejsce w przypadku Rebeki. Wiem, że niektórych rozczarowało niewyjaśniające wszystkiego wprost zakończenie. Ja zaś jestem usatysfakcjonowana takim rozwiązaniem i wdzięczna autorce, że pozostawiła ten rąbek tajemnicy, który w zasadzie nadawał smaku całej powieści.
Kornwalia. Filip Ashley staje się spadkobiercą majątku ukochanego kuzyna, który go wychował i z którym mieszkał, dopóki Ambroży nie wyjechał do Włoch w celach zdrowotnych. Tajemnicze okoliczności śmierci Ambrożego, dziwne listy, a przede wszystkim jego nieoczekiwany ślub z daleką kuzynką Rachelą bardzo niepokoją młodego Filipa. Kiedy chłopak dowiaduje się, że wdowa po kuzynie przybędzie do Kornwalii, wrogo usposobiony postanawia się z nią rozmówić. Jednak niespełna dwudziestopięcioletni Filip, który nie nawykł do towarzystwa kobiet, świeżo poznaną kuzynką jest zwyczajnie oczarowany. Ta zaś wcale nie wykazuje pretensji, ani żalu z racji, że została z niczym po śmierci męża. Zauroczony Filip wciąga ją w życie posiadłości Ashleyów, a ona z gracją się w nie wpasowuje.
Jaki sekret skrywa tajemnicza kuzynka Rachela i czy celowo omotała młodego dziedzica, czy raczej on sam wpadł w zwyczajne sidła nieodwzajemnionej miłości? Co tak naprawdę wydarzyło się w willi Sangalletti we Włoszech, kiedy Ambroży tak niespodziewanie podupadł na zdrowiu? I dlaczego nie zostawił niczego w spadku swojej żonie... Moja kuzynka Rachela mnoży pytania, fascynuje mrocznym klimatem, dziką scenerią, enigmatycznością bohaterki. Zachwyca piórem autorki i ogromnie smuci naiwnością głównego bohatera. Czytałam tę powieść jak urzeczona, nie mogąc się od niego oderwać chyba nawet bardziej niż to miało miejsce w przypadku Rebeki. Wiem, że niektórych rozczarowało niewyjaśniające wszystkiego wprost zakończenie. Ja zaś jestem usatysfakcjonowana takim rozwiązaniem i wdzięczna autorce, że pozostawiła ten rąbek tajemnicy, który w zasadzie nadawał smaku całej powieści.
Du Maurier Daphne, Moja kuzynka Rachela, tłum. Zofia Uhrynowska-Hanasz, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2021, s. 400 (po raz pierwszy wydana w 1966 roku).


0 comments