Wigilia Wszystkich Świętych | Agatha Christie

"— Kłopot z panem polega na tym — rzekła pani Oliver, 
zaczynając rozpakowywać stojący na stole i najwyraźniej 
świeżo przyniesiony ze sklepu pakunek — 
że uparł się pan być elegancki. 

Tym (również i mnie), którzy po tytule powyższej książki spodziewają się typowo halloweenowej powieści kryminalnej, Agatha Christie w uroczy sposób nieco utrze nosa. Owszem, nad całą historią unosi się duch Wigilii Wszystkich Świętych, pewnego radosnego wieczoru pełnego dyń, płonących rodzynek, wróżb i jabłek. Pewnej tragedii, której oczywiście nikt się nie spodziewał. Wyznania, jakie prawdopodobnie sprowadziło na kogoś nieszczęście. Mógłby to jednak być dzień jak każdy inny (zbrodnia jak każda inna), a klimatu jesiennego wieczoru z duchami jest tu jak na lekarstwo. Agatha Christie w zgrabny sposób prowadzi czytelnika przez meandry dochodzenia, którego podejmuje się nikt inny, jak słynny Herkules Poirot. Ciekawa jest za to sceneria angielskiej prowincji, a konkretnie miejscowości Woodleigh Common, gdzie wszyscy wszystkich znają, a z plotek można się wiele dowiedzieć. 

Podczas halloweenowego przyjęcia zorganizowanego dla lokalnej młodzieży, trzynastoletnia Joyce Reynolds, być może pragnąc przypodobać się obecnej na imprezie autorce powieści kryminalnych — oznajmia, że była świadkiem morderstwa. Jednak nastolatka swoim wyznaniem nie zwraca na siebie szczególnej uwagi, a wesoły wieczór toczy się dalej. Kiedy wszyscy zaczynają się rozchodzić, gospodyni domu znajduje Joyce utopioną w balii z wodą, którą wcześniej wykorzystano do konkurencji chwytania jabłek. Pani Oliwer, pisarka uczestnicząca w przyjęciu, kontaktuje się ze swoim przyjacielem Herkulesem Poirotem, aby zbadał sprawę zamordowanej dziewczyny. Śledztwo zmierza w interesujące, nieoczekiwane rejony, rozgrzebując kulisy zabójstw sprzed wielu lat, a przy okazji tajemniczego testamentu, fałszerstwa, czy sekretnych powiązań między bohaterami. Czy Joyce zginęła, ponieważ mogła zdemaskować dawnego mordercę? 

Jak to u Agathy Christie, w powieści śledzimy wiele historii, zdawać by się mogło — pobocznych bohaterów oraz z pozoru ze sobą niepowiązanych wątków, które ostatecznie prowadzą do konkretnego rozwiązania. Wszystko było na swoim miejscu, a jednak lektura trochę mi się dłużyła i zastanawiam się, czy powodem nie było rozczarowanie tą mało halloweenową odsłoną, na którą przecież narobił mi smaku sugestywny tytuł. Chyba jednak warto było na koniec października wybrać sobie prawdziwą powieść (albo antologię opowiadań) o duchach, a nie historię o zbrodni dokonanej akurat w halloweenowy wieczór. Sama jestem sobie winna. Mimo to nie uważam lektury Wigilii Wszystkich Świętych za stracony czas. Każde kolejne spotkanie z klasycznym kryminałem ma swoje zalety. 

***
Christie Agatha, Wigilia Wszystkich Świętych
, tłum. 
Krzysztof Masłowski, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2021 (pierwsze wydanie 1969 r.), s. 240.

Zajrzyj również tu:

0 comments