Hjem. Na północnych wyspach | Ilona Wiśniewska

"Ważne jest ciepło w domu. 
I to, by po nocy polarnej wróciły ptaki."


To niewiarygodne, że przez niemal sto stron Hjem po prostu... czekałam na mewę. I u stóp setnej strony aż mnie zagryzło w gardle z emocji. Taką moc mają słowa Ilony Wiśniewskiej, a ja wracam do jej pięknej reporterskiej prozy jak do domu. Znów jestem na Północy. Znów jest zimno i poruszająco, ale tym razem, w odróżnieniu do przeszywająco smutnego Migotu, tu można wyłapać słoneczne promienie  choćby w żółtym wystroju domu Bjørg, czy... w sercu autorki. Chłonęłam Hjem jak zaczarowana, bo nawet jeśli Wiśniewska wciąż pisze o bolączkach północy, trudnych początkach życia cudzoziemców w norweskim Tromsø, przykrym losie morskich ptaków, to jednak przebijają się przez to wszystko dobro, czułość, akceptacja. Kolejny raz urzekło mnie jej wyjątkowe podejście do ludzi i do ich historii. Jednak Hjem. Na północnych wyspach to również niespodziewana opowieść o niej samej oraz o tym wszystkim, co składa się na słowo hjem. A hejm to bezpieczna przystań. To dom. Czekanie z przyjaciółką na mewę, która przylatuje raz w roku. Poczucie przynależności. 

"Gdyby zima była miejscem..."  te zasłyszane przez autorkę słowa zdają się doskonale pasować do Tromsø. Kiedyś niepozorne arktyczne miasto w północnej Norwegii, aktualnie cieszy się wielką popularnością wśród turystów, obserwatorów zórz polarnych, jak i imigrantów rozmaitych narodowości, którym jednak nie zawsze łatwo odnaleźć się w surowej mentalności północy. To właśnie tutaj mieszka Ilona Wiśniewska i stąd podróżuje na pobliską wyspę Kvaløya, do zaprzyjaźnionej kobiety o imieniu Bjørg, która stała się bohaterką jej reportażu. Jednak Hjem jest zlepkiem wielu przeplatających się historii, a ich głównym mianownikiem okazują się... ptaki. Ale również pory roku, samo Tromsø, poczucie odrzucenia, potrzeba posiadania własnego hjem. Ptasie hotele, skrzeczące krysie, przypadkowi ludzie, którym zależy na losie mew. Samotność okryta grubym swetrem, kiedy kończy się jasne, krótkie lato. 

Hjem. Na północnych wyspach to kolejny piękny literacko, doskonale skonstruowany oraz zwyczajnie poruszający reportaż z zimnych północnych stron. Uwrażliwia na los ptaków i ludzi. Jestem zachwycona lekkością i jasnością, jakie przebijają się przez Hjem. Tego jeszcze nie doświadczyłam w książkach Ilony Wiśniewskiej, której twórczość jest mi bliska od samego początku, od Białego. Mam wrażenie, że autorka rzeczywiście (przynajmniej na ten moment) znalazła to swoje miejsce (nie tylko w pojęciu przestrzennym), stąd tak jej tam dużo. I tak tam jasno. I ciepło, mimo zimna. 

***
Wiśniewska Ilona, Hjem. Na północnych wyspachWydawnictwo Czarne, Wołowiec 2025, s. 240.

Zajrzyj również tu:

0 comments