Śnieżna siostra | Maja Lunde, il. Lisa Aisato

"Pachniała jak zawsze:
mydłem, mlekiem i mokrymi kaloszami.
Najpiękniejszy zapach na świecie.
I była bardzo, bardzo żywa."


Olśniewająca, choć boli i rozczula. Najpiękniejsza i najważniejsza książka, z jaką ostatnio miałam do czynienia. Zachwycam się i równocześnie zdaję sobie sprawę, że nie opiszę jej tak, jakbym chciała. Że nawet nie zbliżę się do opisu, który oddałby moje wrażenia. Blask świateł, rozmytej czerwieni dziewczęcego płaszcza, mleczny ślad po kakao. I ten śnieg. W tej cudownej książce śnieg pada jak prawdziwy. Masz wrażenie, że przerzucając kartki, odwracasz szklaną kulę pełną białych, mieniących się płatków. I wcale nie chcesz, żeby szybko opadły na dno. Bo przecież nie muszą... Śnieżna siostra Mai Lunde to opowieść podzielona na dwadzieścia cztery rozdziały. Można je czytać przez cały adwent — po jednym. Można przeczytać całość w jedną noc i potem nie móc spać. To niełatwa, przygnębiająca, ale i bardzo... odnawiająca historia, w której świąteczne cuda dzieją się naprawdę, chociaż nie ma żadnego bajkowego happy endu. Jest za to bardzo prozaiczne szczęśliwe zakończenie. Jest wspaniała historia przyjaźni, ale i smutku, samotności, a przede wszystkim straty. Są magiczne, rozbrajające ilustracje Lisy Aisato! Mocno świąteczna atmosfera i ogromnie trudny temat, z którym musi zmierzyć się młody odbiorca. Dla mnie (!) był trudny, mimo że wcale nie osobisty. Nie wyobrażam sobie, jak ugryźć ten temat z dzieckiem i kiedy będzie na to odpowiedni moment. Ta książka cała drży od emocji. Jesteście na nią gotowi?
 
Dla Juliana tegoroczna Wigilia, pachnąca zawsze cynamonem i klementynkami, ze świątecznymi dekoracjami, pierniczkami i kakao, na dodatek — dzień jego urodzin (w tym roku dziesiątych, więc jeszcze ważniejszy), nie zapowiada się tak pięknie, jak zwykle. W zasadzie nic nie wskazuje na to, żeby jego rodzina miała zamiar ją obchodzić. Rodzice zdają się być tylko nieudanymi kopiami dawnych, radosnych siebie. Młodsza siostra, niegdyś wybuchowa jak dynamit, "przestała wybuchać". Dom nie przypomina dawnego domu. Nikt nie może pogodzić się ze śmiercią Juni. Najstarszej córki i siostry. Julian również, ale chyba tylko on stara się jeszcze jakoś trzymać. Pewnego dnia, podczas pływania na basenie dostrzega za szybą wpatrującą się w niego piegowatą dziewczynkę. Hedvig zaprasza go na gorące kakao do swojego domu, niesamowitej Villi Kvisten, baśniowo przystrojonej już do nadchodzących świąt. Nowa przyjaciółka zdaje się być niezwykłą, szaloną osóbką, jednak jest również dość... tajemnicza.
 
Śnieżna siostra to bardzo zimowa, świąteczna, a nawet ciepła i przytulna opowieść o... śmierci, depresji, ale i o silnym przywiązaniu do życia, przyjaźni i o miłości. O tym, że trzeba doceniać to, co się posiada, nie zatrzaskiwać, nie pogrążać w cierpieniu, a nade wszystko... pamiętać o tych, którzy odeszli i wspominać te dobre chwile. Ale to wszystko to za mało. Śnieżną siostrę trzeba przeżyć po swojemu, najlepiej w takim grudniowym, świątecznym czasie.








***
Lunde Maja, Śnieżna siostra,
il. Lisa Aisato, tłum. Milena Skoczko, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2019, s. 192.

Zajrzyj również tu:

0 komentarze

Wszystkie treści zamieszczane na tym blogu (zarówno teksty, jak i fotografie) są mojego autorstwa i są chronione prawem autorskim [Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa: 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych].