facebook instagram Goodreads
Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • Spis treści
  • Jeśli szukasz...
    • Przestrzeni faktu
      • kryminalistyka
        • Antropologia sądowa
        • Botanika sądowa
      • literatura faktu
      • Podróżnicze
      • Reportaż
      • Wyprawy & odkrycia
    • Przestrzeni grozy
      • Horror
      • Thriller
      • kryminał
    • Przestrzeni dla dzieci
      • Albo młodzieży
    • FANTASTYKI
      • Literatura fantasy
      • sci-fi
    • Klasyki
    • ♦ Magii na Przestrzeniach ♦
    • Pięknego wydania...
      • Komiksy
      • Picturebooki nie tylko dla dzieci
    • Wyjątkowej prozy
  • Na dokładkę
    • Audiobooki
    • * Mój dawny blog *
    • Starocie na Przestrzeniach
    • Wyzwania czytelnicze
      • Archiwalne
  • Serie
    • Dla dzieci i młodzieży
      • Strachociny
      • Szkoła przy cmentarzu
      • Wakacje z Koszmarkiem
    • Reporterskie / podróżnicze
      • Amerykańska
      • Orient Express
      • Reportaż Czarnego
      • Seria podróżnicza Wyd. Poznańskiego
      • Seria reporterska Wyd. Poznańskiego
    • Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
    • Serie sci-fi i fantasy
      • Wehikuł czasu
      • Wiedźmin
  • O mnie
  • Kontakt

Przestrzenie tekstu

"Myślałaś, że jesteś zamkniętą skrzynką
wewnątrz innej zamkniętej skrzynki, mówi sobie Nella.
Okazuje się jednak, że miniaturzystka widzi cię — widzi nas."

Zimowe konfitury i masło śmietanowe. Głowy cukru. Chłód i wilgoć płynące od strony kanału. Amsterdam w jesiennych ramionach października, w roku 1686, wydaje się dziwną, mroczną szkatułką, którą pragnie się trzymać za szkłem gabloty, ale nie ma odwagi wkładać palców do środka. Amsterdam, w którym grzmią kościelne kazania, a wszelkie bezbożne czyny karane są śmiercią. Szkatułka, która tylko z zewnątrz wygląda szykownie i bogato, za to w środku skrywa nieprzyjazny mrok. Podobnie jak dom, do którego trafia osiemnastoletnia Nella Oortoman. Podobnie jak domek z miniaturami, który dostaje w prezencie ślubnym od swojego męża, kupca Johannesa Brandta. Wyniosła szwagierka Marin, służąca Cornelia i ciemnoskóry służący Otto. Psy i ptaszek Peebo. Miniaturzysta, który przesyła Nelli maleńkie cuda, by ta wyposażyła swój domek. Zagubiona dziewczyna, odtrącana przez Johannesa, niechciana w domu Marin próbuje odnaleźć swoje miejsce, choćby z pomocą — zdawać by się mogło... niewinnej zabawy. Jednak Nelli wcale nie jest do śmiechu. Na dodatek to nie mężczyzna śle jej miniaturowe przedmioty, których wcale nie zamawiała. 

"To  b ę d z i e  nadzwyczajne — czymkolwiek się okaże". Miniaturzystka Jessie Burton to powieść ekscytująca, pełna tajemnic, zakamarków, ale i przemożnego smutku. W sercach amsterdamczyków, w ich pogoni za bogactwem, w duszach bohaterów tkwi mrok. Z początku wygląda, jakby zagnieździł się również w nowym domu Nelli, ale z czasem można się zorientować, że mnóstwo w nim ukrytego światła, otwartych klatek, wolności, której tak bardzo brakowało ludziom tamtych czasów (zwłaszcza kobietom). Misternie skrojone miniatury, niosące przerażające przesłanie nadają całej książce dużo klimatu, jednak to sama atmosfera Amsterdamu, porywy Nelli, skrywane sekrety —  wszystko to buduje niepowtarzalny obraz.

"Nie odchodź, myśli Nella. Gdy odejdziesz, stanę się niewidzialna, tutaj, w tym korytarzu, i nikt już nigdy mnie nie odnajdzie". Ja sama jestem zachwycona, pełna podziwu dla siły tej opowieści, jej ciężkości, ale również swojego rodzaju magii. To dramat w pełnej krasie, historia dojrzewania i historia utraty. Wyzwolenia oraz spętania. Nie do podrobienia i nie do zapomnienia.

***
Burton Jessie, Miniaturzystka
, tłum.
Anna Sak, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014, s. 464.
20:30 No comments

"Nekrosfera... — pomyślał Rohan — aha, bo te kryształki są martwe:
nie ma jak uczeni. Zawsze wymyślą jakąś ładną, nową nazwę..."


Nie będę ukrywać, że moje drugie spotkanie z fantastycznonaukowym dorobkiem Stanisława Lema zakończyło się... lekką konsternacją. Po Astronautach, którzy mimo kilku mankamentów, zrobili na mnie wielkie wrażenie, zdecydowałam się sięgnąć po bardziej sztandarowe i chwalone dzieło, wydane jednak nieco później, bo w 1964 roku, gdy takie tytuły jak Dzienniki gwiazdowe, Eden, czy Solaris zdążyły już rzucić więcej światła na rozwój twórczości pisarza. Żałuję, że pozwoliłam sobie na ten czasowy przeskok, chociaż wcześniej planowałam trzymać się chronologii. Żałuję również, że po znakomitym odbiorze dwóch Odysei Arthura C. Clarke'a — superprodukcji Audioteki,  nie skusiłam się, aby zacząć właśnie od słuchowiska, co w przypadku Niezwyciężonego mogło mieć dla mnie niemałe znaczenie (mimo że cenię sobie wyżej słowo pisane). Być może bardziej skupiłabym się na postępujących wydarzeniach, zdumiewała misternymi opisami planety, jak i grozą starcia z obcą materią, nie doszukując się przy tym żadnych filozoficznych akcentów, jakie urzekły mnie w Astronautach. Gdybym nie porównywała dynamiki obu tych tytułów... Zabawne, że z początku bardziej ujęły mnie słabe strony Astronautów niż doskonałość Niezwyciężonego. W pierwszym dziele Lem pozostawił czytelnikowi duże pole do wyobraźni, dość długo rozkręcając akcję, by potem uderzyć krótko, acz z prawdziwą mocą. W przypadku Niezwyciężonego od samego początku tkwimy w centrum tego uderzenia (ku jasności, to dwie zupełnie inne historie). Tu nie ma żadnego skradania się. To, co w Astronautach było podane na deser, kiedy niemal gasły już światła, w Niezwyciężonym dostajemy już na progu (nie wspominając o paskudnych spoilerach z okładki!) — na myśli mam tu obraz obcego świata, planetarne krajobrazy.

Prawdą jednak jest, że to, co dostajemy, okazuje się... zachwycające, odbierające dech, mistrzowsko skonstruowane. Pewnie trochę zwiodłam Was tym całym wstępem. Otóż Niezwyciężony to majstersztyk, piękne polskie science fiction w wersji hard, które czytałam z zapartym tchem. Zgadzam się z opisem z okładki, jak i z głosami wielu, że mogłaby powstać z niego naprawdę dobra produkcja filmowa. Rozmach, z jakim autor podjął się tematu eksploracji obcej planety, klaustrofobiczna atmosfera, ogólna mechanizacja (robotyzacja), a w zderzeniu z nią zwykła ludzka bezradność i małość, aż w końcu opis tego, z czym przyszło zmierzyć się załodze Niezwyciężonego — to wszystko budzi respekt wobec intelektu oraz talentu pisarskiego Lema. Co przydarzyło się załodze Kondora, który dotarł na planetę Regis III i słuch po nim zaginął? Teraz na planecie ląduje Niezwyciężony pod dowództwem astrogatora Horpacha. Życie na Regis III nie wyszło poza morskie przestrzenie, a coś na powierzchni lądu zdecydowanie jest nie tak. Oficer Rohan poświęci wiele w starciu z tajemniczym, bezwzględnym przeciwnikiem.

Może zabrakło mi w Niezwyciężonym jakiegoś filozoficznego polotu, tych przeszywających zdań, jakich można doświadczyć w Astronautach. Tu najwięcej dzieje się w tle kosmicznych zmagań, bezradnej walki z czymś, co jest lepiej przystosowane, choć przerażająco nieświadome. Wnioski, jakie płyną z wydarzeń mówią same za siebie. "Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas". Niezwyciężonego czyta się błyskawicznie, na co wpływają efektowne opisy, rzeczowe dialogi, niepohamowana wyobraźnia pisarza. Myślę, że jeszcze kiedyś wrócę do Niezwyciężonego (może właśnie za sprawą audiobooka), tymczasem wybieram do czytania kolejny tytuł Lema.

***
Lem Stanisław, Niezwyciężony
,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015 (pierwsze wydanie 1964), s. 260.
 


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań czytelniczych:


10:55 No comments

"Przyszła mi do głowy szaleńcza wątpliwość,
czy to naprawdę jest Arseniew, mój towarzysz,
człowiek?"


Fantastycznonaukowe powieści Stanisława Lema od dawna stanowiły dla mnie wyzwanie, którego ogromnie chciałam się podjąć, ale najczęściej brakowało mi odwagi. Podobał mi się Szpital Przemienienia (choć to realistyczna proza), w pamięci majaczyły Bajki robotów, czy Opowieści o pilocie Pirxie, jednak to Astronautów, pierwsze wydane dzieło Lema (ukazało się w 1951 roku), obrałam sobie za cel i czułam wielką ekscytację, kiedy nareszcie rozpoczęłam lekturę. Niesamowite to było doświadczenie, tym bardziej, że wcześniej nie znałam nawet zalążka fabuły. Wiedziałam również, że książka nie została entuzjastycznie odebrana przez miłośników futurystycznego dorobku Lema, przy tym jest mocno przesycona współczesną mu ideologią (w tamtych czasach nie dało się inaczej, aby książka doczekała się druku), jak i naukowo już nieaktualna (o tym wspomina również sam autor w przedmowie z... 1972 roku!). To jednak nadało jej w moich oczach swojego rodzaju romantycznego charakteru starego, wyświechtanego już science fiction, którego właśnie oczekiwałam. Chciałam niemal, by Astronauci trącili myszką, choć muszę przyznać, że podczas czytania nie czułam, że jest to tak posunięta w latach powieść — zwłaszcza przy opisach wyglądu obcej planety.

"Oto jeszcze jedna cecha podróży pozaziemskiej: między jej normalnym biegiem i najniebezpieczniejszą przygodą nie ma żadnych przejść". Po dość długim i enigmatycznym wstępie, kiedy to dowiadujemy się o tajemniczym meteorze (nazwanym później naukowo bolidem tunguskim), który spadł na Syberię w 1908 roku, a później o zaszyfrowanej w nim wiadomości — być może od mieszkańców innej planety, przechodzimy do właściwej "akcji". Rakieta Kosmokrator, z gronem naukowców oraz pilotem (narratorem) na pokładzie, wyrusza w podróż międzyplanetarną na Wenerę, skąd pochodził tajemniczy przekaz. Badanie planety niesie za sobą niezwykle spektakularne odkrycia (choć mam wrażenie, że większą frajdę z nich miał czytelnik niż sami bohaterowie, którzy niemal nie okazują emocji — może poza pilotem), jednak wnioski, do jakich dochodzą naukowcy, okazują się być prawdziwie... przerażające.

Lem ma niesamowity dar wplatania w fantastycznonaukową rozprawę niezwykle refleksyjnych przemyśleń i choć w Astronautach grzęzną one w cieniu naukowych objaśnień oraz imponujących opisów tworów pozaziemskiej cywilizacji (powaliły mnie one na łopatki — mistrzowska wyobraźnia!), to w książce można wyłapać szczególne wypowiedzi, które nadają jej głębszego charakteru. Ten filozoficzny polot, mroczne przestrzenie Wenery, odkrycie zamierzeń tamtych istot... Mimo że wypowiadam się z pozycji laika w dziedzinie literatury science fiction, to jestem pod ogromnym wrażeniem Astronautów (a piszę to również jako wielbicielka powieści grozy). Myślę, że jest to dzieło warte poznania, choć pewnie zrewiduję własne wnioski po lekturach kolejnych, bardziej sztandarowych tytułów z dorobku Lema.

***
Lem Stanisław, Astronauci
,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017 (pierwsze wydanie 1951), s. 420.


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań czytelniczych:


09:52 No comments
"Opowiadamy sobie straszne historie,
bo gdyby ich nie było, chaos nieznanego
byłby nie do zniesienia."


Nawiedzone, albo te, które uznano za nawiedzone. Domy, sklepy, hotele. Ulice i cmentarze. Domy publiczne, miejsca dawnych bitew, więzienia, szpitale psychiatryczne, a nawet całe miasta. Ameryka pełna jest historii o duchach, które gnieżdżą się w każdej możliwej przestrzeni, przyciągając zarówno łowców duchów (jedną z amerykańskich plag), jak i rzesze turystów. Wszystkie te opowieści, często fikcyjne, sprytnie wplatają się w lokalny koloryt, stając jednym z elementów amerykańskiej kultury. Od najbardziej nawiedzonych domów USA, przez miejsca znane z historii lub literatury, po te zupełnie nieoczywiste. Colin Dickey połączył w jedno dwie z moich fascynacji ostatnich lat — duchy i Amerykę, dając czytelnikowi zarówno solidny materiał o miejscach przyjętych za nawiedzone, jak również kawał historii, niemniej fascynującej niż ten "straszący" aspekt.

Dlaczego duchy nawiedzają gównie domy (choć po lekturze Ghostlandu przekonacie się, że to nie do końca prawda)? Czy każde nawiedzone miejsce w Stanach Zjednoczonych stoi na dawnym indiańskim cmentarzu? Jak wielkie znaczenie na ilość nawiedzeń miał rozwój techniki, czy spirytyzmu? Aż w końcu jedno z najciekawszych zagadnień — dlaczego na terenach, gdzie zginęło tak wielu czarnoskórych, pojawiają się wyłącznie duchy... białych? Colin Dickey udziela wyczerpujących odpowiedzi na wszystkie pytania, dodając mnóstwo ciekawostek z historii — często bardzo zaskakujących. Wiedzieliście, że prawie każde większe miasto w USA organizuje ghost tour? Wycieczki po nawiedzonych przestrzeniach to jeden z lepiej prosperujących amerykańskich biznesów, napędzanych dodatkowo licznymi programami telewizyjnymi o łowcach duchów. "Wybierz się na spacer ulicami Nowego Orleanu, a duchy otoczą cię ze wszystkich stron".

Winchester House, Dom o Siedmiu Szczytach w Salem, dom publiczny Mustang Ranch, Cmentarz w Stull. To tylko niektóre punkty opisywane przez autora, a jednak mimo wielu przykładów i informacji, nie zaznacie tu chaosu. Rodzaje nawiedzanych przestrzeni zostały zmyślnie uporządkowane. Większość z nich autor sam odwiedził, sprawdzając na własnej skórze, ile prawdy kryje się w mrocznych opowieściach. Warto zaznaczyć, że książka Dickey'a wychodzi z pozycji sceptycyzmu i racjonalizmu. Autor opisał raczej samo zjawisko, z którym mierzy się Ameryka. Duchy stanowią niejaką wyrwę w amerykańskiej wizji dążenia do doskonałości, przejaw pewnej niestabilności narodowej. Wiara w nie to, zdaniem autora, forma odpowiedzi na ludzkie lęki i pragnienia, a same ghost stories przekazywane przez pokolenia stanowią nierzadko próbę ochrony miejsc, które dawno powinny zniknąć. Ghostland to napisane z dużym polotem dobre kompendium wiedzy o temacie, jak i pewnego rodzaju przewodnik, który mimo reporterskiego charakteru, ma ton bardzo fabularny. Jako miłośniczka horrorów i strasznych historii, podczas czytania czułam pewną ekscytację i dreszczyk emocji, choć tych prawdziwych シ duchów mi tam trochę zabrakło.

***
Dickey Colin, Ghostland. Ameryka i jej nawiedzone miejsca, tłum. Jerzy Kozłowski, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2022, s. 400.
09:02 No comments
"Pachniała jak zawsze:
mydłem, mlekiem i mokrymi kaloszami.
Najpiękniejszy zapach na świecie.
I była bardzo, bardzo żywa."


Olśniewająca, choć boli i rozczula. Najpiękniejsza i najważniejsza książka, z jaką ostatnio miałam do czynienia. Zachwycam się i równocześnie zdaję sobie sprawę, że nie opiszę jej tak, jakbym chciała. Że nawet nie zbliżę się do opisu, który oddałby moje wrażenia. Blask świateł, rozmytej czerwieni dziewczęcego płaszcza, mleczny ślad po kakao. I ten śnieg. W tej cudownej książce śnieg pada jak prawdziwy. Masz wrażenie, że przerzucając kartki, odwracasz szklaną kulę pełną białych, mieniących się płatków. I wcale nie chcesz, żeby szybko opadły na dno. Bo przecież nie muszą... Śnieżna siostra Mai Lunde to opowieść podzielona na dwadzieścia cztery rozdziały. Można je czytać przez cały adwent — po jednym. Można przeczytać całość w jedną noc i potem nie móc spać. To niełatwa, przygnębiająca, ale i bardzo... odnawiająca historia, w której świąteczne cuda dzieją się naprawdę, chociaż nie ma żadnego bajkowego happy endu. Jest za to bardzo prozaiczne szczęśliwe zakończenie. Jest wspaniała historia przyjaźni, ale i smutku, samotności, a przede wszystkim straty. Są magiczne, rozbrajające ilustracje Lisy Aisato! Mocno świąteczna atmosfera i ogromnie trudny temat, z którym musi zmierzyć się młody odbiorca. Dla mnie (!) był trudny, mimo że wcale nie osobisty. Nie wyobrażam sobie, jak ugryźć ten temat z dzieckiem i kiedy będzie na to odpowiedni moment. Ta książka cała drży od emocji. Jesteście na nią gotowi?
 
Dla Juliana tegoroczna Wigilia, pachnąca zawsze cynamonem i klementynkami, ze świątecznymi dekoracjami, pierniczkami i kakao, na dodatek — dzień jego urodzin (w tym roku dziesiątych, więc jeszcze ważniejszy), nie zapowiada się tak pięknie, jak zwykle. W zasadzie nic nie wskazuje na to, żeby jego rodzina miała zamiar ją obchodzić. Rodzice zdają się być tylko nieudanymi kopiami dawnych, radosnych siebie. Młodsza siostra, niegdyś wybuchowa jak dynamit, "przestała wybuchać". Dom nie przypomina dawnego domu. Nikt nie może pogodzić się ze śmiercią Juni. Najstarszej córki i siostry. Julian również, ale chyba tylko on stara się jeszcze jakoś trzymać. Pewnego dnia, podczas pływania na basenie dostrzega za szybą wpatrującą się w niego piegowatą dziewczynkę. Hedvig zaprasza go na gorące kakao do swojego domu, niesamowitej Villi Kvisten, baśniowo przystrojonej już do nadchodzących świąt. Nowa przyjaciółka zdaje się być niezwykłą, szaloną osóbką, jednak jest również dość... tajemnicza.
 
Śnieżna siostra to bardzo zimowa, świąteczna, a nawet ciepła i przytulna opowieść o... śmierci, depresji, ale i o silnym przywiązaniu do życia, przyjaźni i o miłości. O tym, że trzeba doceniać to, co się posiada, nie zatrzaskiwać, nie pogrążać w cierpieniu, a nade wszystko... pamiętać o tych, którzy odeszli i wspominać te dobre chwile. Ale to wszystko to za mało. Śnieżną siostrę trzeba przeżyć po swojemu, najlepiej w takim grudniowym, świątecznym czasie.








***
Lunde Maja, Śnieżna siostra,
il. Lisa Aisato, tłum. Milena Skoczko, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2019, s. 192.
22:53 No comments
Older Posts

Od autorki

About Me

Witaj na stronie Przestrzeni
i rozgość się.
Znajdziesz tu literaturę historyczno-podróżniczą, reportaże, klasykę grozy, tajemnicze powieści.
Często wracam również do książek dla dzieci, dobrego sci-fi, czy Stephena Kinga.

KSIĄŻKA NA DZIŚ

Wakacje wśród duchów. Antologia opowiadań o duchach

2026 Reading Challenge

2026 Reading Challenge
Przestrzenie has read 0 books toward her goal of 30 books.
hide
0 of 30 (0%)
view books

RODZAJ

  • literatura amerykańska (71)
  • literatura angielska (47)
  • literatura australijska (2)
  • literatura francuska (3)
  • literatura hiszpańska (2)
  • literatura irlandzka (5)
  • literatura koreańska (1)
  • literatura niemiecka (8)
  • literatura norweska (7)
  • literatura polska (69)
  • literatura portugalska (2)
  • literatura szwedzka (14)
  • literatura słowacka (5)

Autor

  • Abbott Rachel (4)
  • Bradbury Ray (1)
  • Christie Agatha (1)
  • Clarke Arthur C. (1)
  • Dick Philip K. (2)
  • Forster Edward Morgan (1)
  • Gaiman Neil (1)
  • Greene Graham (2)
  • Herbert Frank (1)
  • Hesse Hermann (1)
  • Hill Susan (1)
  • Jackson Shirley (2)
  • Jacobsen Roy (3)
  • Jansson Tove (2)
  • Karika Jozef (4)
  • King Stephen (7)
  • Lem Stanisław (2)
  • Link Charlotte (2)
  • Paris B. A. (3)
  • Puzyńska Katarzyna (5)
  • Sapkowski Andrzej (2)
  • Stone Tom B. (2)
  • Theroux Paul (2)
  • Urbanowicz Artur (1)
  • Ware Ruth (2)
  • Wiśniewska Ilona (3)
  • du Maurier Daphne (2)
  • Łuszczyński Dominik (8)

Ilustrator

  • Aisato Lisa
  • Chmielewska Iwona
  • Dziubak Emilia
  • Jeram Anita
  • Klassen Jon
  • Martin Emily W.
  • Rutten Mélanie

Wydawnictwo

Akapit Press Albatros Amber Bum Projekt C&T Czarne Czuczu Czwarta Strona Dowody na Istnienie Dwie Siostry Dwukropek Egmont EneDueRabe Ezop Feeria Filia Format Gereon Grupa Wydawnicza Foksal Harper Collins Książkowe Klimaty Kultura Gniewu MAG Mamania Marginesy Media Rodzina Nasza Księgarnia Novae Res Otwarte Pascal Planeta Czytelnika Prószyński i s-ka Rebis Replika Sonia Draga Supernowa Słowne TADAM Tako Tekturka Vesper Videograf W.A.B. Wielka Litera Wilga Wydawnictwo AA Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Kropka Wydawnictwo Literackie Wydawnictwo Poznańskie Wydawnictwo Warstwy Wytwórnia Zakamarki Zielona Sowa Znak Zysk i S-ka audioteka Świat Książki

Zaglądam do:

  • K-czyta | Blog książkowy
    Matt Dinniman - Dungeon Crawler Carl
  • Qbuś pożera książki
    Sandersonowanie bez cukru, czyli „Wiatr i Prawda” Brandona Sandersona
  • unSerious
    Sierpień 2026 z wyzwaniem #polskafantastykafajnajest
  • Przeczytałam książkę
    "Lato bez końca" Franziska Gänsler
  • made by bibi
    Zwierzęce zbrodnie: Prawo drapieżcy/Pazury gniewu
  • Koczowniczka o książkach
    „Opowieść księgarki z Tokio” Nanako Hanada
  • To przeczytałam
    Daria Doncowa - Żena mojego muża
  • Świat fantasy
    Podsumowanie sierpnia 2026
  • Dosiakowe Królestwo
    Nie z tego świata. Na tropie zjawisk paranormalnych - Ben Machell
  • Jeden akapit
    Dwie książki o szkockim folklorze (Folklore of the Scottish Highlands, The Anthology of Scottish Folk Tales)
  • ex libris Marty - blog o czytaniu, głaskaniu, wąchaniu oraz tuleniu książek i komiksów
    W ciemność - Anna Bolavá (recenzja)
  • Książki na plaży
    Lista najlepszych książek pierwszego półrocza 2026 roku.
  • Books Far From The Crowd
    Jak nie przeczytałam stu książek w rok
  • Spacer wśród słów
    Sosuke Natsukawa "O kocie, który ratował bibliotekę" - recenzja
  • Literackie skarby świata całego
    Moja walka. Skarbowa opowieść o roku 2025 [podsumowanie]
  • Varia czyta
    Karuzela z Mordercami - Alex Rogoziński
  • Wokół Faktu
    5 książek na Dzień Mamy idealnych na prezent. Te nowości wywołają uśmiech na twarzy mamy
  • Klasyka literatury popularnej
    Duchy nocy wigilijnej.
  • Czytam to i owo...
    PIKNIKI Z KLASYKĄ: O "Oliverze Twiście" rozmawiamy w 208. rocznicę urodzin Charlesa Dickensa
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Wszystkie treści zamieszczane na tym blogu (zarówno teksty, jak i fotografie) są mojego autorstwa i są chronione prawem autorskim [Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa: 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych].

Wizyty

© Przestrzenie tekstu 2026

Created with by ThemeXpose