facebook instagram Goodreads
Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • Spis treści
  • Jeśli szukasz...
    • Przestrzeni faktu
      • kryminalistyka
        • Antropologia sądowa
        • Botanika sądowa
      • literatura faktu
      • Podróżnicze
      • Reportaż
      • Wyprawy & odkrycia
    • Przestrzeni grozy
      • Horror
      • Thriller
      • kryminał
    • Przestrzeni dla dzieci
      • Albo młodzieży
    • FANTASTYKI
      • Literatura fantasy
      • sci-fi
    • Klasyki
    • ♦ Magii na Przestrzeniach ♦
    • Pięknego wydania...
      • Komiksy
      • Picturebooki nie tylko dla dzieci
    • Wyjątkowej prozy
  • Na dokładkę
    • Audiobooki
    • * Mój dawny blog *
    • Starocie na Przestrzeniach
    • Wyzwania czytelnicze
      • Archiwalne
  • Serie
    • Dla dzieci i młodzieży
      • Strachociny
      • Szkoła przy cmentarzu
      • Wakacje z Koszmarkiem
    • Reporterskie / podróżnicze
      • Amerykańska
      • Orient Express
      • Reportaż Czarnego
      • Seria podróżnicza Wyd. Poznańskiego
      • Seria reporterska Wyd. Poznańskiego
    • Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
    • Serie sci-fi i fantasy
      • Wehikuł czasu
      • Wiedźmin
  • O mnie
  • Kontakt

Przestrzenie tekstu

"Czy mam mu pogratulować, że wreszcie powiedział prawdę?
Czy może raczej przerazić go na śmierć?"


Nie miałam tego szczęścia i nie trafiłam w dzieciństwie na serię książek R.L. Stine'a pt. Gęsia skórka, których pierwsze wydania ukazały się w latach dziewięćdziesiątych. Podobnie było ze Szkołą przy cmentarzu Noli Thacker (piszącej pod pseudonimem Tom B. Stone). Wspomniane cykle to już raczej starocie i wydawać by się mogło, że współczesnych opowieści z dreszczykiem dla młodszych odbiorców (które utrzymałyby podobny oldschoolowy klimat) jest jak na lekarstwo (oczywiście poza genialną polską serią Strachociny Dominika Łuszczyńskiego). Jednak powrót autora Gęsiej skórki w zupełnie nowej, świeżej odsłonie udowadnia, że horrory dla dzieci wciąż mogą robić wrażenie i stanowić świetną rozrywkę — również dla dorosłych シ

Smartwach, który zatrzymuje czas, wydłużająca się skóra (nie pytajcie, przeczytajcie), nawiedzone auto, krzyki z opuszczonego domu, twórcy potworów. Dziecięce lęki i fobie. Dziwne, niecodzienne historie, które przydarzają się młodym bohaterom mogą naprawdę napędzić strachu. Czy pomyślelibyście, że można bać się zwyczajnej dziury w ziemi, albo... książki? Wierzcie mi, że tak.

R.L. Stine stworzył niezwykle błyskotliwe, momentami zabawne opowiadania, które w istocie wywołują prawdziwy dreszczyk grozy (a nawet gęsią skórkę!). Znakomity styl, proste koncepcje, efektowne i przerażające puenty. Autor udowadnia, że właśnie te najprostsze pomysły, które czasem podsuwa samo życie, okazują się wręcz idealne na opowiedzenie jakiejś strasznej historii. Każde z opowiadań w zbiorze Dreszczowce mogłoby stanowić motyw przewodni niejednego filmu, czy nawet całej książki. Dla mnie R.L. Stine to taki Stephen King dla najmłodszych. Pożarłam Dreszczowce w dwa wieczory i jestem nimi zachwycona. Nie ma tu lepszego, czy gorszego tekstu. W każdą opowieść wchodzi się na całego, a potem... na całego boi. I kiwa głową dla talentu autora. Nie mogę się doczekać, aż Najmniejszy będzie mógł sam (najlepiej z latarką i pod kocem) poczytać Dreszczowce, jak i Gęsią skórkę. Szykują Mu się niezapomniane przeżycia!

***
Stine R.L., Dreszczowce. Nowe historie mistrza strasznych opowieści
, tłum. Paulina Zaborek, il. Marcin Minor
, Wydawnictwo Kropka, Warszawa 2025, s. 248.



Miałam to szczęście, że mogłam przeczytać Dreszczowce
jeszcze przed premierą. Za tę niesamowitą horrorową przygodę

dziękuję wydawnictwu:



15:14 No comments

"Ucieczka nie jest niczym złym,
jeśli ucieka się do tego, co dobre i piękne."


Wyjątkowo mroczna, niepokojąca, ale i bardzo baśniowa powieść Jonatahana Auxiera to poruszające fantasy, które — mimo że skierowane jest raczej do młodszego odbiorcy, powinno urzec każdego, kto spotka je na swojej drodze. Tajemnicze domostwo, interesujący bohaterowie, złowrogie drzewo oraz dziwna postać w kapeluszu przechadzająca się nocami po domu. To słodko-gorzka historia pełna różnych opowieści — niekiedy zmyślonych, ale i tych przerażająco prawdziwych. O niebezpieczeństwie własnych zachcianek, o okrutnym losie, który nikogo nie szczędzi. O utraconych marzeniach, ale i o sile miłości oraz zaufania. Nocny ogrodnik przyciąga uwagę już samą okładką stworzoną przez Macieja Szymanowicza (Rok w krainie czarów), a wnętrze wciąga jak niejeden porywający thriller.

Molly wraz z młodszym bratem Kipem po ucieczce z sierocińca trafiają do posiadłości państwa Windsor. Szczęśliwie udaje im się dostać pracę (Molly ma zająć się domem, a Kip ogrodem), jednak nowe miejsce, jak i jego mieszkańcy budzą w dzieciach wiele niepokoju. W samym środku domu rośnie ogromne drzewo, nocą ktoś przechadza się po korytarzach, zaś Windsorowie skrywają jakiś upiorny sekret. Molly stara się podtrzymywać brata na duchu, opowiadając mu zmyślone historie o ich rodzicach. Wkrótce to zamiłowanie dziewczynki do snucia opowieści może obrócić się przeciwko niej, podobnie jak i marzenia wszystkich domowników.

Moc Nocnego ogrodnika tkwi nie tylko w scenerii niczym z groźnej baśni, czy w tajemnicach mrożących krew w żyłach. Tu wielką siłę stanowią młodzi bohaterowie. Ich determinacja, odwaga, niezwykła dojrzałość, poświęcenie. Jonathan Auxier pokazuje również, jak wielkie znaczenie mają opowieści, które mogą stać się nawet sposobem na życie. Jemu udało się stworzyć jedną z nich. Klimatyczną, niebanalną, równocześnie straszną i piękną, a każda "opowieść pomaga stawić czoła światu".

***
Auxier Jonathan, Nocny ogrodnik, tłum.  Jolanta Zubek, Wydawnictwo Dwukropek, Kielce 2017, s. 400.

09:10 No comments
"— O czym ty mówisz? — zapytał coraz bardziej przerażony Patryk.
—  O upiorach!"

Mroczne bagna, wyłaniająca się zza drzew mgła i czarne upiory. Nie ukrywam, że bardzo cieszy mnie to, że kilka dni przed Halloween, w październiku — miesiącu duchów wróciłam do mojej ulubionej dziecięcej serii opowieści z dreszczykiem. Upiory znad trzęsawiska Dominika Łuszczyńskiego, z rewelacyjnymi ilustracjami Tomasza Kaczkowskiego, to najnowsza cześć cyklu Strachociny. Przygody czwórki młodych bohaterów potrafią wciągnąć również starszego odbiorcę (jestem tego przykładem!), a strachy, z którymi mierzą się Ula, Patryk, Damian i Antek, niejednokrotnie mrożą krew w żyłach. Jeśli ktoś czytał poprzednie części cyklu, poznał już pewnie Straszydlaka, Króla Szkieletorów oraz Widmowych motocyklistów. Jeżeli jednak nadal jesteście przed lekturą pozostałych książek, nie ma przeszkód, by zacząć od Upiorów znad trzęsawiska. Każda część to odrębna historia, i chociaż mamy tych samych, zaprzyjaźnionych bohaterów, za każdym razem straszna opowieść zaczyna się od nowa, momentalnie wciągając nas w wir wydarzeń.

Zbliża się koniec wakacji. Ula wraz z rodzicami i trójką przyjaciół ze szkoły wybierają się nad trzęsawiska, by nocować pod namiotami. Dziewczynka nie może otrząsnąć się jeszcze po nocnym koszmarze, a na miejscu obozowiska jej niejasne obawy okazują się całkiem zasadne. W lesie dzieje się coś niepokojącego. I to bardzo! Do tego jej rodzice gdzieś znikają, gdy zza drzew zaczyna unosić się groźna mgła. Ula wraz z Patrykiem, Damianem i Antkiem będą musieli zmierzyć się z czyhającym niebezpieczeństwem, które niekoniecznie jest tym, czym się wydaje. Jednak tym razem to Ula wie coś, co może wpłynąć na rozwiązanie upiornej zagadki.

Oswajanie strachów, niesamowita mroczna atmosfera, ale również siła przyjaźni, bezwarunkowej chęci pomocy oraz dziecięcej solidarności — to ważne wyznaczniki tej, jak i pozostałych części cyklu Strachociny. Książki utrzymane są w przyjemnym, oldschoolowym stylu. Bohaterami są zwyczajne dzieciaki, nieskażone jeszcze wszechobecną cyfryzacją, spędzające wakacyjny czas raczej na czytaniu, biwakowaniu, wycieczkach rowerowych, nie zaś przed ekranem (co prawda nie wiemy dokładnie, w jakich czasach dzieje się akcja, ale fajne jest to, że Ula zamiast smartfonem, robi zdjęcia lustrzanką). Miasteczko, w którym mieszkają, skrywa niekończące się tajemnice, a za strachami, z którymi przychodzi im się mierzyć, zawsze stoi jakaś ciekawa historia.

Nie inaczej było w Upiorach znad trzęsawiska — chyba najbardziej nieprzewidywalnej i ekscytującej części Strachocin (szalony pomysł i niesamowite zakończenie!). Momentami naprawdę miałam gęsią skórkę, choć wierzyłam, że dzielni bohaterowie kolejny raz sobie poradzą. Ach, jak ja chciałabym czytać więcej takich książek i mam nadzieję, że gdy mój synek podrośnie, będę miała dla niego już całą półkę zapełnioną podobnymi tytułami. Dlatego chętnie spotkałabym jeszcze nieraz Ulę, Patryka, Damiana i Antka — tym razem na szkolnych korytarzach, bo w Strachocinach kończą się wakacje, a jesień to przecież idealny czas na straszne opowieści.


***
Łuszczyński Dominik, Strachociny. Upiory znad trzęsawiska, il. Tomasz Kaczkowski, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2023, s. 128.
13:24 No comments

"— Mamy problem, bo ludzie generalnie
zbyt dużo nie myślą — odpowiada robot.

Martin Widmark przyzwyczaił mnie do melancholijnych, nastrojowych książek, których klimat potęgują cudowne ilustracje Emilii Dziubak. Czy była to Długa wędrówka, czy Dom, który się przebudził — za każdym razem kończyłam ich wspólne dzieło prawdziwie wzruszona i przejęta. Wydawało mi się, że z Dinksem będzie nieco inaczej. Dotyka on dość współczesnego i z pozoru mało emocjonującego tematu. Szykowałam się na odrobinę humorystyczną, choć ważną historię o zagrożeniach związanych z rozwojem sztucznej inteligencji. Dostałam opowieść o robociku (z którego śmiał się mój trzylatek), który wyręcza w pracach domowych dwójkę głównych bohaterów. Zabawną i straszną zarazem, wciąż jednak poruszającą, mimo że w zupełnie inny sposób niż dotychczasowe książki tego duetu.

Kilka dni przed Wigilią, podczas gdy Walter piecze ciasto i szykuje dom na święta, jego brat Rutger konstruuje małego robocika, który ma pomóc braciom w ich domowych obowiązkach. Dinks z czasem coraz bardziej się rozwija i zaczyna przesadnie ingerować w życie Waltera i Rutgera. Czy to, co wydawało się zwyczajnym ułatwieniem, może stać się... największym wrogiem?

Oto jak technologia jest w stanie zawładnąć naszym życiem, jeśli tylko jej na to pozwolimy. Dinks to dość niepokojąca, ale i pouczająca historia, która powinna spodobać się nie tylko dzieciom. Starszego odbiorcę przekona, że może nie zawsze warto opierać się na technice i częściej doceniać pracę własnych rąk. Młodszego z początku rozśmieszy uroczy robocik, jednak myślę, że dzięki prostej treści i sugestywnym (jak zwykle wyjątkowym!) ilustracjom zrozumie również płynący z niej przekaz.








***
Widmark Martin, Dinks, il. Emilia Dziubak, tłum. Marta Dybula, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2023, s. 32.



Za szansę poznania Dinksa dziękuję wydawnictwu:
https://mamania.pl/

09:03 No comments

"Mam nadzieję, że było ono
pełne miłości."


Są książki, w których ilustracje oraz tekst najlepiej (najpiękniej!) mówią za siebie same, każdy zaś komentarz, czy recenzja nie tyle mogłyby spłaszczyć przekaz, co wydają się być zwyczajnie zbędne. I mimo że można napisać tak o wielu picturebookach, a Życie Lisy Aisato szczególnie pasuje do tej kategorii, to jednak postanowiłam sklecić o nim kilka słów. O Życiu (życiu)... czyli o dzieciństwie, młodości, dorosłości, aż w końcu starości — o właściwych im troskach i marzeniach. A przecież kryje się w tym życiu (Życiu) wielka tajemnica, wielkie poruszenia i być może na nowo uświadomione prawdy. To zbiór wybranych ilustracji Lisy Aisato (ich źródła oraz tytuły zostały zamieszczone na końcu książki), z których autorka stworzyła uniwersalną historię, opatrując chwytającymi za serce krótkimi zdaniami.

Nasze wyobrażenia o dzieciństwie, kiedy lato było bardziej zielone, a zima dużo bielsza (przecież były, prawda?). Wszystko działo się po raz pierwszy w życiu, by za chwilę przynieść kolejne nieznane doświadczenia. Trudy dorastania, przebłyski radości. Przedziwna dorosłość. "Teraz być może już wiesz, kim jesteś". A może wcale nie. "I nagle odkrywamy, że my też staliśmy się starzy". Może nadal jesteśmy z tą znalezioną kiedyś osobą ("Mam jednak nadzieję, że wciąż czujesz się przy niej bezpiecznie", "Mam nadzieję, że on wciąż jest w ciebie wpatrzony"), albo niestety bardzo samotni. Książka pokazuje, że wszystkie życiowe etapy, mimo swoich dobrych i słabych stron, składają się na pełnię życia.

Może kojarzycie ilustracje Lisy Aisato z książki autorstwa Mai Lunde pt. Śnieżna siostra. Tam szczególnie mnie zachwyciły, w Życiu niestety nie wszystkie przypadły mi do gustu. Niedoskonałe, brzydkie ciała, przywodzące na myśl smutne karykatury — zbyt wiele w nich gorzkiej prawdy. Za chwilę jednak przyćmiewają je naprawdę mistrzowskie, pełne barw i emocji ujęcia pędzlem. W połączeniu z tekstem tworzą niepowtarzalną magię. Bolą i wzruszają. Zdają się mówić: dobrze to znasz, albo: doceń, kochaj, nie trać czasu. Życie może być przepięknym prezentem dla bliskiej osoby, jak i pamiątką dla nas samych. Ja nie umiałam wybrać do tego wpisu najtrafniejszych "ujęć" z książki — najlepiej wypadają jako całość, czytane od początku do końca.





***
Aisato Lisa, Życie
,
tłum. Wojciech Mann, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2021, s. 192.
09:39 No comments

"Ludzie się nim nie interesują.
Bo i po co?
Przecież to jest... nikt."


Gdzieś mi się majaczyło nazwisko Joanny Concejo. Z początku — ze względu na styl, skojarzyłam ją z Iwoną Chmielewską. Okazało się jednak, że pani Joanna zilustrowała uroczą pozycję Książę w cukierni autorstwa Marka Bieńczyka — i stąd ją znam, mimo że ma na koncie wiele innych tytułów (jako ilustratorka, ale również autorka tekstów). Pan Nikt wpadł w moje ręce zupełnym przypadkiem. Co kiedyś było u mnie piękną normą, teraz stało się czymś przygodnym i niecodziennym — wyszukiwanie wyjątkowych picturebooków, trafiających swoi przekazem oraz formą głównie do dorosłych. Cieszę się jednak, że wróciłam na moment do korzeni... Przestrzeni tekstu. Tak bowiem postrzegam moje zderzenia z picturebookami, które chwytają za serce. Pan Nikt spełnia tę rolę wzorowo. Wzrusza, uwrażliwia. Ujmuje zarówno mądrym przekazem, jak i niesamowitymi ilustracjami.

Pan Nikt. Przypomniał mi na chwilę "małego szarego człowieka" z wiersza Andrzeja Bursy pt. Uwaga dramat!. Pan Nikt z dzieła Joanny Concejo to starszy człowiek, sąsiad, na którego nie zawraca się uwagi. Robi na co dzień zupełnie przyziemne, rutynowe rzeczy. Staruszek, który ceruje skarpetki i zbyt długo wygląda przez okno. Nikt go nie lubi, ale też nikt nie zauważa. Podlewa kwiaty i zmywa naczynia. Nudny, cichy, niewidzialny. I nagle okazuje się, że ten człowiek skrywa niesamowitą tajemnicę. A ta tajemnica... ach! Zapiera dech w piersiach! Choć tak naprawdę nie ma znaczenia, czym ona jest.


O tym, że każdy z nas chowa w sobie wszechświaty, o których nikt inny może nie mieć pojęcia. O tym, że może warto dostrzegać tych niepozornych i przeciętnych, albo... nie ujmować wartości zupełnie zwyczajnej, może na pozór nudnej osobie. Przepiękna historia stworzona przez Joannę Concejo wciąż we mnie rezonuje. Przekaz wydaje się być tu podwójnie silny, bo poza konkretnym tekstem, ilustracje z książki są niesamowicie wymowne. Te detale: zdjęcia klasowe, rośliny, zaplątana czerwona nić, wielki... karczoch. Nic tu nie jest przypadkowe, choć stylistyka picturebooka jest raczej stonowana i jakoś szczególnie nie przyciąga wzroku; podobnie jak Pan Nikt — uwagi. A jednak naprawdę warto ją jej poświęcić, bo kiedy bliżej przyjrzymy się ilustracjom, to odkryjemy ich niepowtarzalną głębię. Dzięki temu tytułowi przypomniałam sobie, czego tak naprawdę szukałam kiedyś w picturebookach. Jestem zachwycona, wzruszona i... wdzięczna. Wspaniała książka.







***
Concejo Joanna, Pan Nikt
,
Wydawnictwo Format, Wrocław 2022, s. 56.
22:08 No comments

"Bartek opuścił sklep z ciężką torbą pełną prezentów.
W głowie szumiało mu od magii."


Kiedy patrzę na okładkę Magicznego sklepu z prezentami, na te zachwycające barwy i złocenia, które sprawiają, że już sama książka wygląda jak opakowany i obwiązany złotą wstążką magiczny prezent — aż błyszczą mi się oczy. Trudno nie ulec świątecznemu zakupowemu szaleństwu, a podarki spod choinki mają szczególnie niesamowity urok. Tylko, czy o tym właśnie jest ta książka? O prezentach? Maudie Powell-Tuck (tekst) i Hoang Giang (ilustracje) stworzyły naprawdę przepiękną, mieniącą się tysiącem kolorów i światełek, niemal zaczarowaną, a do tego mocno wzruszającą książkę dla dzieci, która powinna znaleźć się na obowiązkowej, świątecznej czytelniczej liście (tych mniejszych, ale i tych starszych odbiorców). O tym, co najważniejsze, o mocy wyobraźni, sile rodzinnej miłości, ale i o ogromnej roli nastawienia. Czasem trzeba zauważyć coś, czego nie widać i nadać temu sens. Czasem w życiu małego chłopca musi pojawić się gigantyczny... niedźwiedź polarny. I prezenty. Tak, to jednak rzeczywiście książka o prezentach. Rozpakujemy je razem?

Dla małego Bartka, jak i dla jego rodziny te święta będą wyjątkowo smutne. W domu nie ma choinki, a o prezentach wszyscy mogą sobie tylko pomarzyć. Chłopiec bardzo chciałby podarować bliskim coś wyjątkowego i sprawić, że znowu zaczną się uśmiechać, ale cóż... nie ma przy sobie ani grosza. Nieoczekiwanie na środku ulicy wpada na olbrzymiego niedźwiedzia polarnego, który biegnie do pracy w... Magicznym sklepie z prezentami. Wkrótce Bartek znajdzie się w miejscu, gdzie będzie mógł wybrać sobie to, co tylko zapragnie, świetnie się przy tym bawiąc. Jednak chłopiec wcale nie szuka prezentu dla samego siebie. Kiedy jednak wróci do domu z torbą pełną cudownych podarunków, przez moment zwątpi w to wszystko, co chce dać babci, tacie i siostrzyczce.

Cudowna, mądra, chwytająca za serce, przepięknie zilustrowana. Książka pokazuje, że tak naprawdę w tym całym świątecznym obdarowywaniu liczy się sam gest, radość i chęć uszczęśliwienia drugiej osoby, a nie drogie i wartościowe przedmioty. I to, że magia wyobraźni jest niezwykle zaraźliwa. Życzę Wam jej u progu nadchodzących Świąt, ale i każdego dnia. Wstąpcie do Magicznego sklepu z prezentami, dajcie się porwać leopardowi ("Musi pan użyć wyobraźni") i muzykującej zwierzęcej zgrai. A potem wybierzcie własne... wyjątkowe prezenty.




***
Powell-Tuck Maudie, Magiczny sklep z prezentami
, il. Hoang
Giang, tłum. Ewa Kleszcz, Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2021, s. 24.

19:51 No comments

"Mimo że wyglądali jak duchy,
kiedy się prostowali, ich kości trzeszczały głośno
niczym łamiące się gałęzie drzew."


Ogromnie tęskniłam za opowieściami ze Strachocin. W dwóch pierwszych częściach poznaliśmy czwórkę młodych bohaterów, którzy przeżywają ekscytujące przygody, odkrywając przy tym sekrety swojego miasteczka. Mrożące krew w żyłach zwroty akcji, straszliwe zjawy i potwory (wciąż mam przed oczami Straszydlaka), a przy tym wielka siła dziecięcej przyjaźni. Nie wiem, czy Widmowi motocykliści będą ostatnią częścią cyklu, jednak cieszę się, że mogłam (a kiedyś może zrobi to również mój syn) wraz z Ulą, Damianem, Patrykiem i Antkiem wkroczyć na ścieżkę kolejnej straszliwej tajemnicy. Ale teraz już milknę, bo... z oddali słychać chyba warkot motocyklowego silnika, w powietrzu unosi się smród spalin, a jakieś świdrujące żółte oczy wypatrują mnie spomiędzy stron. Czy tylko mi się wydaje, czy... po drugim oku tego widziadła chodzi pająk?

Strachociny. Wciąż trwa lato, a dla miejscowych dzieciaków — upragnione wakacje, podczas których zdążyli się już nieźle... wystraszyć. Ale to inna historia. Teraz Damian poleruje w spokoju jeden ze starych motocykli w warsztacie swojego taty. Ach, jak wspaniale byłoby wsiąść na taką pędzącą maszynę i pognać w siną dal! Nagle ciszę letniego popołudnia zakłócają jakieś huki i warkoty, jakby tuż przed warsztatem miała rozpętać się prawdziwa burza. Oczom Damiana ukazuje się zgraja upiornych motocyklistów i chłopak już wie, że to wróży nowe kłopoty. Liczy, że rozwiązanie zagadki widmowych jeźdźców znajdzie u Uli, która nawet w wakacje często przesiaduje w bibliotece, grzebiąc w co ciekawszych tytułach. Wkrótce również Patryk i Antek — aby pomóc przerażonemu koledze, zostaną wciągnięci w potworne wydarzenia.

Wspomnienie lata. Wszystkie trzy książki z serii Strachociny autorstwa Dominika Łuszczyńskiego są dla mnie jak wspomnienie dawnych wakacji, kiedy sama byłam dzieckiem i wiele bym dała za podobne niewiarygodne przygody — tylko zdecydowanie mniej straszne i mniej niebezpieczneツ To, co dzieje się w Widmowych motocyklistach jest po części oczywiście fikcją, jednak myślę, że dzieciom powinna spodobać się zarówno ta tajemnicza, horrorowa otoczka, jak i same relacje między młodymi bohaterami. Książka uczy odwagi, poświęcenia dla innych, koleżeńskości. Przy tym jest bardzo emocjonująca i chyba najbardziej... chłopięca ze wszystkich części Strachocin. Zaskakujące zakończenie to wisienka na torcie, chociaż każdy rozdział kończy się tak, by czytelnik poczuł przyjemny dreszczyk strachu oraz nieodpartą chęć dalszej lektury.

Warto podkreślić, że to literatura w ujmująco starym, oldschoolowym stylu (te urocze sformułowania typu: "jasny gwint!"). Gdzie nie używa się na każdym kroku smartfonów, a informacji szuka w bibliotece. Myliłam się z tą wisienką na torcie — jest jeszcze jedna! Prześwietne, zadziorne ilustracje Tomasza Kaczkowskiego znakomicie oddają klimat całej serii. Już same okładki książek przyciągają wzrok i powinny skusić każdego młodego miłośnika opowieści z dreszczykiem.


***
Łuszczyński Dominik, Strachociny. Widmowi motocykliści, il. Tomasz Kaczkowski, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2022, s. 144.
12:09 No comments

"Świat jest pełen cudnych rzeczy:
śpiewu ptaków, tostów z dżemem,
kotów, jabłek, gór, okrętów
i deserów z pysznym kremem,
kwiatów, jezior i motyli,
rock and rolla,
kołysanek..."

O marzeniach, szukaniu własnej drogi, o motywacji i o miłości. O pięknie świata, ale również o życiowych porażkach, których nie można ominąć. Niesamowity picturebook Barry'ego Fallsa w dynamiczny i barwny sposób udowadnia dziecku, że... może wszystko, a w dążeniu do realizacji marzeń, to rodzic jest jego największym dopingującym. Pokazuje mu świat, doradza, wspiera je ("Rób to, co cię uszczęśliwia"), wierzy w jego nieograniczone możliwości ("Gdy zapragniesz, to obejmiesz jakieś ważne stanowisko..."), choć i czasem sam nieopatrznie podcina mu skrzydła. Najważniejsze jednak i "jedyne, co się liczy" w czasie tego zdobywania świata, to... Zresztą, sami się przekonajcie.

Przyjemne rymy oraz ważne prawdy przekazane młodym odbiorcom w trzech lekcjach życia. Ekspresja picturebooka przyciąga uwagę, a tekst może wzruszyć niejednego dorosłego. Wśród kolorów, ruchu, energii, ale i ciemnych stron, kolczastych, raniących słów ("Jesteś dzieckiem, więc nie umiesz tego zrobić!") kryje się olbrzymie ciepło rodzicielskich ramion. To wszystko trochę bawi, trochę rozczula (mnie bardzo!), ogromnie zachęca do czerpania z życia pełnymi garściami, do dokonywania samodzielnych wyborów. Myślę, że każdy rodzic powinien wziąć sobie do serca przesłanie z książki Barry'ego Fallsa i w pewnym momencie pokazać ją swojemu dziecku.

Przy okazji chciałam podziękować naszemu zaprzyjaźnionemu bibliotekarzowi, że sprezentował nam Świat należy do ciebie oraz... pochwalić Go za odwagę 😀, bo rzeczywiście trudno trafić na wyjątkowy picturebook, z którym jeszcze się nie zetknęłam. Tego nie znałam. I jestem wdzięczna, że pozna go również Najmniejszy. 




***
Falls Barry, Świat należy do ciebie
,
tłum. Anna Paszkiewicz, Wydawnictwo Słowne, Warszawa 2022, s. 32.

16:15 No comments

"Zacznij od kropki.
No dalej.
Tylko jedna kropka."

Zainspirowana książką Petera H. Reynoldsa, najchętniej i ja zaczęłabym ten wpis od... kropki. Czemu nie? Od pojedynczej kropki można zacząć wszystko — i nawet jeśli w tekście literackim to niewskazane, to na rysunku każdy ruch dozwolony. Szczególnie jeśli ma się ochotę zrobić coś kreatywnego, a brakuje pomysłu, czy umiejętności. Kropka to zawsze dobry początek i Peter H. Reynolds wie o tym najlepiej. Może pamiętacie zilustrowaną przez niego Księgę empatii, albo A to, gdzie pokazuje, jak ważne jest nieskrępowane wyrażanie siebie, kształtowanie swojego talentu, nawet jeśli innym nie podoba się nasz styl. Zacznij od kropki to zachęta do rozpoczęcia niemal od zera, niezależnie od wieku.

Kiedy potrzebujesz odprężenia, a równocześnie chciałbyś zrobić coś twórczego. Kiedy nie potrafisz rysować, ale wciąż szukasz sposobu, żeby odkryć w sobie artystę. Kiedy Twoje dziecko uczy się kształtów i kolorów, a Ty chciałbyś rozbudzić w nim pociąg do tworzenia. Zacznij od kropki to szalone lekcje kreatywności, gdzie na luzie, totalnie od podstaw można nauczyć się puszczać wodze fantazji — bez obaw, że coś nie wyjdzie i jednak nie okażemy się mistrzami ilustracji. Tu zupełnie nie o to chodzi. To wyłącznie dobra zabawa ucząca uważności, ćwicząca wyobraźnię, inspirująca do dalszych prób.

"Spróbuj narysować kropkę złożoną z kropek". "Zamknij oczy i zrób tyle kropek, ile masz lat", "Narysuj linię, jakiej jeszcze nie było". "Każdego dnia możesz czuć nieco więcej odwagi. Możesz marzyć o WIELKICH RZECZACH". O, ta książka nie tylko rozbudza uśpioną w nas kreatywność, ale i niesamowicie motywuje do... spełniania marzeń. Tak, taka zwyczajna książka o kropkach. A może jednak zupełnie niezwykła ツ




***
Reynolds Peter H., Zacznij od kropki. Twoje ćwiczenia z kreatywności
,
tłum. Zofia Raczek, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2022, s. 160.


Za prześwietną, twórczą zabawę z... kropkami
dziękuję wydawnictwu:
https://mamania.pl/

08:43 No comments
"— Tyle drzew! (...) Drzewo za drzewem, 
za drzewem za drzewem... za drzewem.  — 
Spojrzał na Borsuka. — Czy jesteśmy już
oficjalnie w lesie?"


Powrót do znajomych zwierzęcych bohaterów sprawił mi wiele radości. Urzekły mnie ich urocze perypetie w Skunksie i Borsuku i myślę, że warto zacząć od tej pierwszej, zapoznawczej części. Dowiedzieć się co nieco o Ważnej Pracy nad Kamieniami, którą wykonuje Borsuk, jak i o szalonej naturze Skunksa, czy przyczynie pojawienia się w tej historii samych... kur. Jednak ci, do których Miejsce jest oznaczone jajkiem trafiło jako pierwsze nie powinni czuć się zdezorientowani. Już od początku bohaterowie dają się poznać w pełnej krasie, aby za chwilę wciągnąć czytelnika w wir przygody. Nawet (a może szczególnie) tego starszego czytelnika ツ

Chyba trudno o drugą tak bardzo różniącą się od siebie parę przyjaciół, jak Borsuk i Skunks. Poważny Borsuk i... cóż — nieco mniej poważny Skunks, to nietuzinkowi współlokatorzy, czy raczej już... drużyna, do której na dodatek od czasu do czasu dołączają kury. Te kury zawsze mnie rozbrajają! Tym razem Skunks i Borsuk nie będą przesiadywać w wygodnym domku cioci Luli, o który spierali się w poprzedniej części ich perypetii autorstwa Amy Timberlake. Tym razem wyruszają w podróż. Nie jest to jednak zwykła wycieczka. To ekspedycja poszukiwawcza! Borsuk pragnie odzyskać coś bardzo cennego, co kiedyś skradł mu podstępny kuzyn Rybson. Skunks (jak to Skunks) ma zgoła inne powody. Jednak wyruszają razem i razem stawiają czoła rozmaitym przygodom.

Niezwykle klimatyczna, mądra, zabawna, ekscytująca.
Kontynuacja przygód Skunksa i Borsuka to kolejna dawka dobrej zabawy, ale i pole do przemyśleń. Wspaniałe wydanie z nutą vintage, z charakterystycznymi ilustracjami Jona Klassena, ponownie cieszy oko i sprawia, że ogromnie chce się je mieć na półce (zaraz obok pierwszej części). 



 
***
Timberlake Amy, Miejsce jest oznaczone jajkiem, tłum. Barbara Łukomska, il. Jon Klassen, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2022, s. 160.



Za możliwość poznania kolejnej borsuczo-skunksowej historii
dziękuję wydawnictwu:
https://mamania.pl/

11:41 No comments

"Tylko oddycham. Głośno.
I myślę sobie, że trzeba być dużą panią."


Poruszający, ważny, wyjątkowy. Zniknięcie autorstwa Ani Drabikowskiej z ilustracjami Eli Chełmińskiej to szczególny picturebook, trafiający swoim przekazem oraz formą również do dorosłych. Półprzezroczysta mama, z której oczu kapią wielkie łzy, i jej pełna życia córka. Dziewczynka nie rozumie, skąd u wiecznie uśmiechniętej, słonecznej mamusi nagle taki niezrozumiały, obcy stan. Mała chce się bawić, ma szalone pomysły, nudzi się — jak to dziecko. Nie rozumie, czemu mama nie cieszy się zapachem dżemu truskawkowego, chociaż to dżem z przepisu babci. Ale czemu właściwie... nie ma babci? Dokąd pojechała? I to tak bez słowa? Przecież w jej pokoju wszystko jest jak dawniej.

Zniknięcie porusza trudny temat żałoby, odejścia, może nawet depresji. Ogromnie ciężki dla dorosłego, a co dopiero dla dziecka, które niczego nie rozumie, choć odczuwa wszystkie plączące się wokół emocje. Tekst książki jest pełen delikatności, polotu, ciepła, mieszających się jednak z ogromnym smutkiem i poczuciem opuszczenia. Poza pięknymi, żywymi ilustracjami, w środku jest coś jeszcze. Kalki, które potęgują uczucie blaknięcia, znikania — te kalki robią niesamowite wrażenie! Myślę, że Zniknięcie, choć dedykowane raczej starszym dzieciom, to właśnie dorosłym może pomóc w otrząśnięciu się po śmierci kogoś bliskiego, dostrzeżeniu tego, co najważniejsze, uporaniu się z własnym żalem. Zniknięcie chce pokazać przede wszystkim to, że nie można... znikać. Szczególnie, jeśli obok nas stoi dziecko i ciągnie za matczyną spódnicę, albo tatusiowy rękaw. To o nie należy się zatroszczyć w tych trudnych chwilach. Przypomina mi trochę Włosy mamy... Bardzo wartościowa pozycja.




***
Drabikowska Ania, Zniknięcie
, il. Ela Chełmińska, Wydawnictwo Ezop, Warszawa 2021, s. 56.
13:17 No comments
Older Posts

Od autorki

About Me

Witaj na stronie Przestrzeni
i rozgość się.
Znajdziesz tu literaturę historyczno-podróżniczą, reportaże, klasykę grozy, tajemnicze powieści.
Często wracam również do książek dla dzieci, dobrego sci-fi, czy Stephena Kinga.

KSIĄŻKA NA DZIŚ

Martwa strefa | Stephen King

2026 Reading Challenge

2026 Reading Challenge
Przestrzenie has read 0 books toward her goal of 30 books.
hide
0 of 30 (0%)
view books

RODZAJ

  • literatura amerykańska (71)
  • literatura angielska (47)
  • literatura australijska (2)
  • literatura francuska (3)
  • literatura hiszpańska (2)
  • literatura irlandzka (5)
  • literatura koreańska (1)
  • literatura niemiecka (8)
  • literatura norweska (7)
  • literatura polska (69)
  • literatura portugalska (2)
  • literatura szwedzka (14)
  • literatura słowacka (5)

Autor

  • Abbott Rachel (4)
  • Bradbury Ray (1)
  • Christie Agatha (1)
  • Clarke Arthur C. (1)
  • Dick Philip K. (2)
  • Forster Edward Morgan (1)
  • Gaiman Neil (1)
  • Greene Graham (2)
  • Herbert Frank (1)
  • Hesse Hermann (1)
  • Hill Susan (1)
  • Jackson Shirley (2)
  • Jacobsen Roy (3)
  • Jansson Tove (2)
  • Karika Jozef (4)
  • King Stephen (7)
  • Lem Stanisław (2)
  • Link Charlotte (2)
  • Paris B. A. (3)
  • Puzyńska Katarzyna (5)
  • Sapkowski Andrzej (2)
  • Stone Tom B. (2)
  • Theroux Paul (2)
  • Urbanowicz Artur (1)
  • Ware Ruth (2)
  • Wiśniewska Ilona (3)
  • du Maurier Daphne (2)
  • Łuszczyński Dominik (8)

Ilustrator

  • Aisato Lisa
  • Chmielewska Iwona
  • Dziubak Emilia
  • Jeram Anita
  • Klassen Jon
  • Martin Emily W.
  • Rutten Mélanie

Wydawnictwo

Akapit Press Albatros Amber Bum Projekt C&T Czarne Czuczu Czwarta Strona Dowody na Istnienie Dwie Siostry Dwukropek Egmont EneDueRabe Ezop Feeria Filia Format Gereon Grupa Wydawnicza Foksal Harper Collins Książkowe Klimaty Kultura Gniewu MAG Mamania Marginesy Media Rodzina Nasza Księgarnia Novae Res Otwarte Pascal Planeta Czytelnika Prószyński i s-ka Rebis Replika Sonia Draga Supernowa Słowne TADAM Tako Tekturka Vesper Videograf W.A.B. Wielka Litera Wilga Wydawnictwo AA Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Kropka Wydawnictwo Literackie Wydawnictwo Poznańskie Wydawnictwo Warstwy Wytwórnia Zakamarki Zielona Sowa Znak Zysk i S-ka audioteka Świat Książki

Zaglądam do:

  • K-czyta | Blog książkowy
    Krótkie podsumowanie lipca
  • Świat fantasy
    Nieskończona szachownica - Henry Kuttner
  • made by bibi
    Dobrze być twoją mamą
  • Przeczytałam książkę
    "Żywe istoty" Iida Turpeinen
  • unSerious
    Cykl: Wiedźmin Geralt z Rivii # 0.5: Sezon burz
  • To przeczytałam
    O pięknej Parysadzie + PRAGA, piątek - poniedziałek
  • Qbuś pożera książki
    Konsekrowana i kolektywna, czyli wywiad z Indigo Ciel
  • Koczowniczka o książkach
    „Wczorajsze curry, jutrzejszy chleb” Izumi Kizara
  • Dosiakowe Królestwo
    Co możemy wiedzieć - Ian McEwan
  • Jeden akapit
    Dwie książki o szkockim folklorze (Folklore of the Scottish Highlands, The Anthology of Scottish Folk Tales)
  • ex libris Marty - blog o czytaniu, głaskaniu, wąchaniu oraz tuleniu książek i komiksów
    W ciemność - Anna Bolavá (recenzja)
  • Książki na plaży
    Lista najlepszych książek pierwszego półrocza 2026 roku.
  • Books Far From The Crowd
    Jak nie przeczytałam stu książek w rok
  • Spacer wśród słów
    Sosuke Natsukawa "O kocie, który ratował bibliotekę" - recenzja
  • Literackie skarby świata całego
    Moja walka. Skarbowa opowieść o roku 2025 [podsumowanie]
  • Varia czyta
    Karuzela z Mordercami - Alex Rogoziński
  • Wokół Faktu
    5 książek na Dzień Mamy idealnych na prezent. Te nowości wywołają uśmiech na twarzy mamy
  • Klasyka literatury popularnej
    Duchy nocy wigilijnej.
  • Czytam to i owo...
    PIKNIKI Z KLASYKĄ: O "Oliverze Twiście" rozmawiamy w 208. rocznicę urodzin Charlesa Dickensa
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Wszystkie treści zamieszczane na tym blogu (zarówno teksty, jak i fotografie) są mojego autorstwa i są chronione prawem autorskim [Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa: 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych].

Wizyty

© Przestrzenie tekstu 2026

Created with by ThemeXpose