Urwany ślad. Zaginieni w amerykańskich parkach narodowych | Jon Billman

ma ogromne znaczenie."
Amerykańskie parki narodowe, dzika przyroda, motyw tajemniczych zaginięć. Miałam duże nadzieje odnośnie tej książki. Czekałam tylko na odpowiednią porę roku, a początek wiosny doskonale nadaje się na podążanie leśnymi ścieżkami, wędrówki wzdłuż strumyków, czy... zagubienie się na mało uczęszczanym szlaku. To właśnie o zagubieniach, zaginięciach, często niestety ze skutkiem tragicznym, pisze Jon Billman. W Urwanym śladzie podąża tropem zaginionego Jacoba Gray'a, towarzysząc jego ojcu Randy'emu w coraz to dziwniejszych eskapadach. "Wiele spraw łatwo wyjaśnić — kogoś porwała rzeka, przysypała lawina albo zjadła puma, ktoś zamarzł lub popełnił samobójstwo". Jednak w przypadku niewytłumaczalnych zaginięć, tak zwanych "zniknięć bez śladu", trudno odgonić się od teorii spiskowych. Wielka Stopa, UFO, udział sekt. Każda taka sprawa przyciąga również rzesze jasnowidzów. Mimo trudnego tematu, przez Urwany ślad można przeprawiać się jak przez fascynującą książkę przyrodniczo-krajoznawczą. Niepowtarzalny dziki klimat, miejsca jak z filmów, bohaterowie jak z książki Krakauera Wszystko za życie. Tylko w pewnym momencie pojawia się to dziwne uczucie znużenia nieprzynoszącą nic nowego treścią. Powrotu na tę samą ścieżkę. Chciałoby się wykrzyczeć autorowi: "widziałam już ten kamień, kręcimy się w kółko".
W amerykańskich głuszach giną setki ludzi. Nikt do końca nie zna statystyk. Nie ma również opracowanego jednolitego schematu akcji poszukiwawczo-ratowniczych. Każdy przypadek traktowany jest odrębnie, a decyzje zapadają często dopiero na miejscu zdarzenia. Jacob Gray zaginął w Parku Narodowym Olympic w stanie Waszyngton. Dosłownie: urwał się po nim ślad. Jego ojciec nie ustaje w poszukiwaniach, z których — można by wysunąć śmiałe przypuszczenie — zrobił sobie sposób na życie. Jon Billman również bardzo angażuje się w tę sprawę, wspominając przy okazji o innych podobnych lub odmiennych przypadkach zaginięć, jak i przykładach często niekonwencjonalnego poszukiwania odpowiedzi.
Może za dużo w Urwanym śladzie było zwolenników Wielkiej Stopy, szczegółów (nazw, nazwisk), które nie wnosiły nic do całości. Za dużo ślepego podążania za jednym bohaterem, którego jakoś trudno mi było polubić. Były fragmenty, które najchętniej zupełnie bym ominęła, choć były i takie, które czytałabym w nieskończoność, bo świetnie oddawały klimat tych wszystkich miejsc i tragicznych zdarzeń. Nie umiem jednoznacznie odnieść się do książki Jona Billmana, ponieważ zaraz po jej przeczytaniu miałam ochotę zacząć od nowa, może tylko uważniej i z większą wyrozumiałością. Pewnie kiedyś to zrobię. Zacznę od nowa. Podobnie jak robią bliscy zaginionych, nie tracąc przy tym nadziei.
W amerykańskich głuszach giną setki ludzi. Nikt do końca nie zna statystyk. Nie ma również opracowanego jednolitego schematu akcji poszukiwawczo-ratowniczych. Każdy przypadek traktowany jest odrębnie, a decyzje zapadają często dopiero na miejscu zdarzenia. Jacob Gray zaginął w Parku Narodowym Olympic w stanie Waszyngton. Dosłownie: urwał się po nim ślad. Jego ojciec nie ustaje w poszukiwaniach, z których — można by wysunąć śmiałe przypuszczenie — zrobił sobie sposób na życie. Jon Billman również bardzo angażuje się w tę sprawę, wspominając przy okazji o innych podobnych lub odmiennych przypadkach zaginięć, jak i przykładach często niekonwencjonalnego poszukiwania odpowiedzi.
Może za dużo w Urwanym śladzie było zwolenników Wielkiej Stopy, szczegółów (nazw, nazwisk), które nie wnosiły nic do całości. Za dużo ślepego podążania za jednym bohaterem, którego jakoś trudno mi było polubić. Były fragmenty, które najchętniej zupełnie bym ominęła, choć były i takie, które czytałabym w nieskończoność, bo świetnie oddawały klimat tych wszystkich miejsc i tragicznych zdarzeń. Nie umiem jednoznacznie odnieść się do książki Jona Billmana, ponieważ zaraz po jej przeczytaniu miałam ochotę zacząć od nowa, może tylko uważniej i z większą wyrozumiałością. Pewnie kiedyś to zrobię. Zacznę od nowa. Podobnie jak robią bliscy zaginionych, nie tracąc przy tym nadziei.
Billamn Jon, Urwany ślad. Zaginieni w amerykańskich parkach narodowych, tłum. Martyna Tomczak, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2025, s. 320.

0 comments