facebook instagram Goodreads
Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • Spis treści
  • Jeśli szukasz...
    • Przestrzeni faktu
      • kryminalistyka
        • Antropologia sądowa
        • Reportaż kryminalny
      • literatura faktu
      • Podróżnicze
      • Reportaż
      • Wyprawy & odkrycia
    • Przestrzeni grozy
      • Horror
      • Thriller
      • kryminał
    • Przestrzeni dla dzieci
      • Albo młodzieży
    • FANTASTYKI
      • Literatura fantasy
      • sci-fi
    • Klasyki
    • ♦ Magii na Przestrzeniach ♦
    • Pięknego wydania...
      • Komiksy
      • Picturebooki nie tylko dla dzieci
    • Wyjątkowej prozy
  • Na dokładkę
    • Audiobooki
    • * Mój dawny blog *
    • Starocie na Przestrzeniach
    • Wyzwania czytelnicze
      • Archiwalne
  • Serie
    • Dla dzieci i młodzieży
      • Strachociny
      • Szkoła przy cmentarzu
      • Wakacje z Koszmarkiem
    • Reporterskie / podróżnicze
      • Amerykańska
      • Orient Express
      • Reportaż Czarnego
      • Seria podróżnicza Wyd. Poznańskiego
      • Seria reporterska Wyd. Poznańskiego
    • Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
    • Serie sci-fi i fantasy
      • Wehikuł czasu
      • Wiedźmin
  • O mnie
  • Kontakt

Przestrzenie tekstu

"Spal, Charlie. 
Spal wszystko."


Postanowienie czytania sztandarowych powieści Stephena Kinga w kolejności ich wydawania ma to do siebie, że nie zawsze udaje mi się trafić z książką w odpowiedni czas. Z Podpalaczką było tak, że oczywiście nie mogłam jej pominąć, choć nie do końca byłam przekonana do tego tytułu i zerkałam już tęsknie na Cujo, które bardzo chciałam przeczytać jeszcze tego lata. Nie żałuję, że poznałam historię Charlie i jej ojca Andy'ego McGee. Poza tym stare książki Kinga czyta się wyśmienicie. Jego pióro porywa na tyle, że wystarczy jeden zmyślny pomysł, wokół którego kręci się fabuła, by powstała z tego barwna, rozbudowana powieść grozy. Czy wobec tego Podpalaczka porwała mnie na tyle, bym nie czuła żalu, że spędziłam z nią sporą część wakacji, odkładając Cujo na nieokreślony czas? Niestety nie do końca. Nie jest to moja ulubiona historia. Co prawda posiada w sobie wszystkie kingowe smaczki, a i pod względem konstrukcji, czy stylu niczego jej nie brakuje. A jednak czytanie o nieustającej ucieczce ojca i córki, posiadających zdolności parapsychiczne, przed tajemniczymi pracownikami Sklepiku, w oczekiwaniu aż stanie się (bo zawsze się dzieje) to coś, czym zawsze King powala nas na łopatki — przyznam, że trochę mi się dłużyło. 

Ośmioletnia Charlie McGee ma szczególną zdolność. Potrafi samymi myślami rozniecić ogień, a nawet wywołać pożar. Jednak jej pirokineza nie jest jedyną anomalią w rodzinie. Również ojciec dziewczynki ma niespotykaną, choć uciążliwą umiejętność telepatycznego wywoływania wpływu na innych, nazywaną przez niego pchnięciem. Ich zdolności bynajmniej nie są wynikiem przypadku, a nimi samymi interesuje się pewna instytucja o wdzięcznej nazwie Sklepik. Być może jest kwestią czasu, aż uciekinierzy wpadną w ich ręce. 

Pirokineza. Kolejne z paranormalnych zjawisk, z których tak chętnie w swoich dziełach korzysta Stephen King. Nie można zarzucić Podpalaczce, że jest mniej rozpoznawalną powieścią mistrza grozy, choć tutaj nad horrorem przeważa raczej motyw science fiction. Coś jednak jest w tym tytule, że zostaje w tyle za Lśnieniem, a i popularnością nigdy nie doścignie kultowej Carrie. Jest w nim jednak też coś, co trzyma czytelnika przy sobie aż do samego końca. I raczej szybko nie wypadnie z głowy. 

***
King Stephen, Podpalaczka, tłum. Krzysztof Sokołowski, Wydawnictwo Prószyńki i S-ka, Warszawa 2019 (pierwsze wydanie 1980 rok), s. 512. 

10:24 No comments
"To, gdzie znikasz,
ma ogromne znaczenie."

Amerykańskie parki narodowe, dzika przyroda, motyw tajemniczych zaginięć. Miałam duże nadzieje odnośnie tej książki. Czekałam tylko na odpowiednią porę roku, a początek wiosny doskonale nadaje się na podążanie leśnymi ścieżkami, wędrówki wzdłuż strumyków, czy... zagubienie się na mało uczęszczanym szlaku. To właśnie o zagubieniach, zaginięciach, często niestety ze skutkiem tragicznym, pisze Jon Billman. W Urwanym śladzie podąża tropem zaginionego Jacoba Gray'a, towarzysząc jego ojcu Randy'emu w coraz to dziwniejszych eskapadach. "Wiele spraw łatwo wyjaśnić — kogoś porwała rzeka, przysypała lawina albo zjadła puma, ktoś zamarzł lub popełnił samobójstwo". Jednak w przypadku niewytłumaczalnych zaginięć, tak zwanych "zniknięć bez śladu", trudno odgonić się od teorii spiskowych. Wielka Stopa, UFO, udział sekt. Każda taka sprawa przyciąga również rzesze jasnowidzów. Mimo trudnego tematu, przez Urwany ślad można przeprawiać się jak przez fascynującą książkę przyrodniczo-krajoznawczą. Niepowtarzalny dziki klimat, miejsca jak z filmów, bohaterowie jak z książki Krakauera Wszystko za życie. Tylko w pewnym momencie pojawia się to dziwne uczucie znużenia nieprzynoszącą nic nowego treścią. Powrotu na tę samą ścieżkę. Chciałoby się wykrzyczeć autorowi: "widziałam już ten kamień, kręcimy się w kółko". 

W amerykańskich głuszach giną setki ludzi. Nikt do końca nie zna statystyk. Nie ma również opracowanego jednolitego schematu akcji poszukiwawczo-ratowniczych. Każdy przypadek traktowany jest odrębnie, a decyzje zapadają często dopiero na miejscu zdarzenia. Jacob Gray zaginął w Parku Narodowym Olympic w stanie Waszyngton. Dosłownie: urwał się po nim ślad. Jego ojciec nie ustaje w poszukiwaniach, z których — można by wysunąć śmiałe przypuszczenie — zrobił sobie sposób na życie. Jon Billman również bardzo angażuje się w tę sprawę, wspominając przy okazji o innych podobnych lub odmiennych przypadkach zaginięć, jak i przykładach często niekonwencjonalnego poszukiwania odpowiedzi. 

Może za dużo w Urwanym śladzie było zwolenników Wielkiej Stopy, szczegółów (nazw, nazwisk), które nie wnosiły nic do całości. Za dużo ślepego podążania za jednym bohaterem, którego jakoś trudno mi było polubić. Były fragmenty, które najchętniej zupełnie bym ominęła, choć były i takie, które czytałabym w nieskończoność, bo świetnie oddawały klimat tych wszystkich miejsc i tragicznych zdarzeń. Nie umiem jednoznacznie odnieść się do książki Jona Billmana, ponieważ zaraz po jej przeczytaniu miałam ochotę zacząć od nowa, może tylko uważniej i z większą wyrozumiałością. Pewnie kiedyś to zrobię. Zacznę od nowa. Podobnie jak robią bliscy zaginionych, nie tracąc przy tym nadziei.  

***
Billamn Jon, Urwany ślad. Zaginieni w amerykańskich parkach narodowych, tłum. Martyna Tomczak, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2025, s. 320.
17:37 2 comments

"Ci, którzy wrócili, przeżyli podróż na krańce świata
i w głąb najmroczniejszych zakamarków duszy ludzkiej." 

Co tak naprawdę wiemy o spektakularnej wyprawie Magellana, jednej z największych oraz najlepiej wyposażonych ekspedycji epoki wielkich odkryć geograficznych? O czasach, w których marynarze "bali się, że mogą dosłownie spaść poza krawędź świata. Wierzyli, że w morskich głębinach czają się potwory (...) Albo że gdy tylko przekroczą równik, wpłyną na wrzący ocean, w którym się ugotują". W jakich okolicznościach Magellan wyruszył na poszukiwanie Wysp Korzennych i co doprowadziło do jego bestialskiej śmierci? Niewiele wiedziałam o Ferdynandzie Magellanie, a raczej o Fernão de Magalhães, poza tym, że nieoczekiwanie opłynął świat dookoła, udowadniając kulistość Ziemi. Poza krawędź świata to szczegółowa relacja z tej wielkiej wyprawy, osadzona na tle historycznym epoki, pełna awanturniczych przygód, a także przedstawiająca postać Magellana jako odważnego dowódcy, jak i... niestety... wielkiego przegranego. Magellan miał wiele twarzy. Dał się poznać jako człowiek śmiało dążący do celu, nieznoszący półśrodków, z początku pełen ideałów i żywo krzewiący wiarę chrześcijańską (choć nie było to jego zadaniem). Nie stronił jednak od torturowania własnej załogi za różne przewiny, wydawania dziwnych poleceń, które nie podobały się kapitanom pozostałych statków, czy właśnie dokonywania tzw. "krucjaty Magellana". 

Poza krawędź świata to nie tylko historia jednego dowódcy, to obraz życia codziennego żeglarzy w XVI wieku, geopolitycznych zapędów Hiszpanii i Portugalii, królewskich spisków, buntowników, jak i morskiej wyprawy, która okazała się... odrobinę dłuższa niż przewidywano. Wyspy Korzenne (Moluki) były pożądaną destynacją Europejczyków, których kusiło pozyskanie nieznanych egzotycznych przypraw, jak i kontrola nad morskimi szlakami handlowymi (najlepiej z przesunięciem linii demarkacyjnej na korzyść własnych państw). Ferdynand Magellan, odrzucony przez rodzimą Portugalię, skłonił się ku Hiszpanii i dopiero tam uzyskał zgodę ówczesnego króla Karola na przewodzenie spektakularnej wyprawie w poszukiwaniu drogi na Moluki. 10 sierpnia 1519 roku z portu w Sewilli wypłynęło pięć statków Armady Molukańskiej, której dowodził Magellan płynący na głównej jednostce o nazwie Trinidad. Całą wyprawę opisał Antonio Pigafetta i głównie na jego dzienniku opiera się Laurence Bergreen. Pigafetta był pod wrażeniem osoby Magellana. Dokładnie jednak opisywał zmagania załogi, bunty kapitanów, tortury, ale również sam rejs, krajobrazy, a także poszukiwanie pewnej znaczącej cieśniny, którą później ochrzczono Cieśniną Magellana. Co istotne, swojej relacji nie urwał w momencie tragicznej śmierci Magellana na Filipinach. 

Również autor książki Poza krawędź świata doprowadza do końca całą wyprawę, której zwieńczeniem było wpłynięcie 6 września 1522 roku do portu tajemniczego statku widmo, Victorii, ostatniego żaglowca ocalałego z całej flotylli. To była długa i pod koniec już nużąca przeprawa. Opisy lądów, do których docierała załoga, kontakty z tubylcami, rozliczanie się po całej ekspedycji. Wszystko to przytłumiło początkowe poczucie ekscytacji towarzyszeniu tak ważnej w historii morskiej wyprawie odkrywczej. Poza tym... "Armada Molukańska zdobyła w końcu przyprawy, po które przypłynęła, ale utraciła duszę". Poza krawędź świata też utraciła duszę gdzieś po drodze, a ja straciłam do niej serce. I chociaż cieszę się, że udało mi się przeczytać jakąkolwiek książkę o Magellanie, to pozycja Laurence'a Bergreena, choć przystępna — w moim odczuciu nie była tak wybitna jak Wyspa niebieskich lisów, czy Niezłomny. Wygląda na to, że wiele zależy jednak od głównego bohatera. 

***
Bergreen Laurence, Poza krawędź świata, tłum. Jan Pyka, Wydawnictwo Rebis, Poznań 2005, s. 408.

09:23 No comments

"Pewne jest, że miejsce to pozostaje pod wpływem
czarodziejskich mocy."


Mroczne gotyckie opowieści o sennych dolinach, starych zamkach i duchach czyhających na rozstaju dróg. Washington Irving w swoich trzech krótkich historyjkach zmieścił niesamowity klimat upiornych legend. Jeździec bez głowy, Rip Van Winkle oraz Upiorny narzeczony to kwintesencja dziewiętnastowiecznej literatury grozy, w której pierwsze skrzypce grają tajemnicza atmosfera, baśniowość, a także umiejętności literackie. Typowe straszenie jest kwestią drugorzędną i zawiodą się ci, którzy szukają u Irvinga modelowego horroru. Dobrym skojarzeniem jest nuta fantazyjnej groteski, którą zaobserwował oraz oddał w swojej luźno opartej na tekście filmowej adaptacji Jeźdźca bez głowy Tim Burton. 

"Można by pomyśleć, że tego, kto ściga się z goblinami, czekają raczej przykrości". Trzy zestawione teksty Washingtona Irvinga przywodzą na myśl stare legendy opowiadane przed snem, w których jawa miesza się ze światem strachów i dziwów. Każde z nich ma swój osobliwy klimat, każde opisuje inne wydarzenia. Mamy wiejskiego nauczyciela Ichaboda Crane'a, który uwielbia historie o duchach, a w jego stronach od lat szepcze się o widmowym Jeźdźcu bez głowy. Mamy Ripa Van Winkle'a, który uciekając przed obowiązkami, wyrusza w góry Catskills, gdzie jego los odwróci się na zawsze. Wreszcie towarzyszymy baronowi czekającemu wraz z zaproszonymi na ucztę gośćmi na młodego hrabię — przyszłego narzeczonego swojej córki. 

Z tymi krótkimi opowiadaniami Washingtona Irvinga śmiało można spędzić jeden z jesiennych wieczorów. Unoszący się w powietrzu nastrój tajemnicy i niesamowitości, intrygujące wydarzenia, barwne opisy, mroczne dramaty bohaterów. Niesamowite, jak w tak krótkich formach można zawrzeć tyle obrazowych oraz inspirujących motywów. 

***
Irving Washington, Jeździec bez głowy i inne opowiadania, tłum. Mira Czarnecka, Wydawnictwo Nowa Baśń, Poznań 2022, s. 128.

09:19 1 comments

"Odpychają i fascynują, a ich zupełnie zwyczajny wygląd 
maskuje grozę wpisaną w ich powstanie." 

"Przychodzą do nas w Halloween i chcą zobaczyć tę książkę. Nie po to istnieje nasza biblioteka, na litość boską...". Książki antropodermiczne, czyli książki oprawione w... ludzką skórę. Dzięki nietypowej i może odrobinę upiornej pasji, która w zasadzie stała się jej pracą — bibliotekarka medyczna Megan Rosenbloom przenosi nas w mroczne zakamarki medycyny i introligatorstwa. Zabiera do światowych bibliotek, które w swoich zbiorach przechowują okazy, o których istnieniu być może wielu z nas nie miało pojęcia. Makabryczne białe kruki kolekcjonerów, czy może namacalne efekty nieetycznych praktyk? Wygląda na to, że niełatwo trafić na autentyczną oprawę z ludzkiej skóry, ponieważ połowa książek zbadanych w przeciągu pięciu lat przez autorkę publikacji Mroczne archiwa. Śledztwo w poszukiwaniu książek oprawionych w ludzką skórę okazała się zwykłymi fałszywkami. Z tymi zaś, które rzeczywiście zostały uznane jako książki antropodermiczne wiążą się rozmaite, na ogół nieprzyjemne historie.

Skoro bibliotekarze, antykwariusze, czy kolekcjonerzy gromadzą książki z powodu różnych ich atrybutów, niekoniecznie związanych z samą treścią, zainteresowanie tą nieczęsto spotykaną, choć kontrowersyjną formą introligatorstwa, jaką jest oprawa z ludzkiej skóry, nie powinno nikogo dziwić. I na tym polu nietrudno o próby fałszerstw, czy podejrzane motywy samego powstania takiego kuriozum. Megan Rosenbloom przytacza nam wyniki swoich poszukiwań, łącznie z historiami ludzi, których skóry po śmierci posłużyły za oprawę książek (dodam, że pisanie o tym budzi we mnie pewien dyskomfort).

Osobom, którym nie przeszkadza taka makabryczna tematyka, jak i tym zainteresowanym ciemną stroną historii medycyny książka Megan Rosenbloom powinna przypaść do gustu.
Dużo zebranego materiału, kilka wątków osobistych, elementy szokujące, ale również te zwyczajnie niesmaczne. Nieznana tożsamość pacjentów, których skórę wykorzystano do stworzenia opraw książek (w odróżnieniu od znajomości nazwisk szanowanych lekarzy), samo wystawianie takich eksponatów, albo szczycenie się ich posiadaniem — to wszystko budzi we mnie osobisty sprzeciw, i choć siadałam do Mrocznych archiwów żywo nimi zaintrygowana, wraz z postępem czytania moje zainteresowanie tematem (przecinane co najwyżej zdegustowaniem) powoli znikało. Zastanawiam się, w jaki sposób autorka podtrzymuje w sobie tę pasję i co wpływa na jej potrzebę znalezienia jak największej ilości książek oprawionych w ludzką skórę. 


***
Rosenbloom Megan, Mroczne archiwa. Śledztwo w poszukiwaniu książek oprawionych w ludzką skórę, tłum. Agnieszka Sobolewska, Wydawnictwo Znak, Warszawa 2021, s. 320.

10:10 No comments

"Wszyscy robimy, co możemy, 
i to musi wystarczyć... a nawet jeśli nie wystarczy, 
i tak musi wystarczyć."

Kiedy dotyka jakiegoś człowieka, widzi jego przeszłość i przyszłość. Nie wszystko. Istotne, bądź mniej ważne szczegóły. To, czego nie udaje mu się dostrzec, skrywa się w martwej strefie. John Smith ma niezwykłą umiejętność, którą jego matka nazwałaby darem, on sam zaś — przekleństwem. Zresztą, wszystko, co przytrafiło się Johnny'emu Smithowi w pewien jesienny wieczór, można uznać za wynik działania złego fatum. Przed lekturą Martwej strefy Stephena Kinga nieszczególnie byłam przekonana do oparcia całej fabuły o motyw jasnowidztwa, chociaż nie stronię od wątków parapsychicznych w literaturze (u Kinga to w końcu nic nowego). Wiedziałam również, że to nie będzie horror w pełnej krasie i rzeczywiście dostałam coś na kształt mieszanki dramatu z thrillerem. Jednak nie można odmówić Martwej strefie sporej dawki grozy, zaś historia głównego bohatera nie tylko mnie wciągnęła, ale również mocno poruszyła. 

"Nigdy nic nie tracimy, Saro. Nic, czego nie można odzyskać". W małym miasteczku Cleaves Mills, lubiany przez uczniów młody nauczyciel angielskiego, Johnny Smith, wiedzie szczęśliwe, ułożone życie. Jest ostatni dzień października 1970 roku. Johnny wybiera się ze swoją dziewczyną Sarą na jarmark. Sam wieczór  nie wróży niczego złego, chociaż w pewnym momencie, gdy zakochani decydują się przystanąć przy kole fortuny, zaczynają dziać się dziwne i niepokojące rzeczy. Tego wieczoru Johnny ulega wypadkowi samochodowemu i zapada w śpiączkę. Kiedy budzi się po pięciu latach, odkrywa w sobie pewną szczególną zdolność. Nieoczekiwany dar jasnowidztwa raczej nie przyniesie mu niczego dobrego. 

Martwa strefa to prawdziwie smutna historia utraconej miłości, zmarnowanego życia, a może nawet... zaprzepaszczonego daru. Z drugiej strony fabuła książki naprawdę intryguje, a nastrój tajemnicy i niepokoju utrzymuje się od początku do końca. Mimo często niespiesznej akcji, wielu wątków obyczajowych, jak i... wzruszających momentów, Martwa strefa straszy w osobliwy sposób. To właśnie jest ta cudowna cecha powieści Kinga. Misternie wpleciona groza w z pozoru zupełnie zwyczajne wydarzenia. Martwa strefa roi się od kingowych smaczków i zdecydowanie zasługuje na równie mocne pochwały, jakie zbierają zwykle sztandarowe dzieła mistrza. Dla mnie to była naprawdę wyjątkowa powieść. 

***
King Stephen, Martwa strefa, tłum. Krzysztof Sokołowski, Wydawnictwo Prószyńki i S-ka, Warszawa 2021, s. 480.
10:59 No comments
Older Posts

Od autorki

About Me

Witaj na stronie Przestrzeni
i rozgość się.
Znajdziesz tu literaturę historyczno-podróżniczą, reportaże, klasykę grozy, tajemnicze powieści.
Często wracam również do książek dla dzieci, dobrego sci-fi, czy Stephena Kinga.

KSIĄŻKA NA DZIŚ

Upiory znad trzęsawiska | Dominik Łuszczyński (cykl Strachociny #4)

2026 Reading Challenge

2026 Reading Challenge
Przestrzenie has read 17 books toward her goal of 52 books.
hide
17 of 52 (32%)
view books

RODZAJ

  • literatura amerykańska (72)
  • literatura angielska (50)
  • literatura australijska (3)
  • literatura francuska (3)
  • literatura hiszpańska (2)
  • literatura irlandzka (5)
  • literatura koreańska (1)
  • literatura niemiecka (8)
  • literatura norweska (7)
  • literatura polska (69)
  • literatura portugalska (2)
  • literatura szwedzka (14)
  • literatura słowacka (5)

Autor

  • Abbott Rachel (4)
  • Bradbury Ray (1)
  • Christie Agatha (2)
  • Clarke Arthur C. (1)
  • Dick Philip K. (2)
  • Forster Edward Morgan (1)
  • Gaiman Neil (1)
  • Greene Graham (2)
  • Herbert Frank (1)
  • Hesse Hermann (1)
  • Hill Susan (1)
  • Jackson Shirley (2)
  • Jacobsen Roy (3)
  • Jansson Tove (2)
  • Karika Jozef (4)
  • King Stephen (8)
  • Lem Stanisław (2)
  • Link Charlotte (2)
  • Paris B. A. (3)
  • Puzyńska Katarzyna (5)
  • Sapkowski Andrzej (2)
  • Stone Tom B. (2)
  • Theroux Paul (2)
  • Urbanowicz Artur (1)
  • Ware Ruth (2)
  • Wiśniewska Ilona (3)
  • du Maurier Daphne (3)
  • Łuszczyński Dominik (8)

Ilustrator

  • Aisato Lisa
  • Chmielewska Iwona
  • Dziubak Emilia
  • Jeram Anita
  • Klassen Jon
  • Martin Emily W.
  • Rutten Mélanie

Wydawnictwo

Akapit Press Albatros Amber Bum Projekt C&T Czarne Czuczu Czwarta Strona Dowody na Istnienie Dwie Siostry Dwukropek Egmont EneDueRabe Ezop Feeria Filia Format Gereon Grupa Wydawnicza Foksal Harper Collins Książkowe Klimaty Kultura Gniewu MAG Mamania Marginesy Media Rodzina Nasza Księgarnia Novae Res Otwarte Pascal Planeta Czytelnika Prószyński i s-ka Rebis Replika Sonia Draga Supernowa Słowne TADAM Tako Tekturka Vesper Videograf W.A.B. Wielka Litera Wilga Wydawnictwo AA Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Kropka Wydawnictwo Literackie Wydawnictwo Poznańskie Wydawnictwo Warstwy Wytwórnia Zakamarki Zielona Sowa Znak Zysk i S-ka audioteka Świat Książki

Zaglądam do:

  • Przeczytałam książkę
    "Mój mąż" Maud Ventura
  • unSerious
    5 książek na Halloween
  • made by bibi
    W deszczu, czyli co się dzieje kiedy pada
  • Świat fantasy
    Dzieci Saturna - Charles Stross
  • To przeczytałam
    Zbigniew Kiwka - Araukarie pana Crolla
  • K-czyta | Blog książkowy
    Toon Tellegen - Tęsknoty jeża
  • Qbuś pożera książki
    Metamorfoza w mrok, czyli „Batman. Rok Pierwszy” Franka Millera i Davida Mazzucchelliego
  • Koczowniczka o książkach
    „Duszność” Violette Leduc
  • Literackie skarby świata całego
    Heretyczki. O Angelusie dla Kateřiny Tučkovej i Julii Różewicz [komentarz]
  • Jeden akapit
    „Rozmyślania” Marek Aureliusz
  • ex libris Marty - blog o czytaniu, głaskaniu, wąchaniu oraz tuleniu książek i komiksów
    Post Świętego Michała Archanioła - ks. Mateusz Szerszeń CSMA
  • Dosiakowe Królestwo
    Nie z tego świata. Na tropie zjawisk paranormalnych - Ben Machell
  • Książki na plaży
    Trzy włoskie kryminały
  • Books Far From The Crowd
    Jak nie przeczytałam stu książek w rok
  • Spacer wśród słów
    Sosuke Natsukawa "O kocie, który ratował bibliotekę" - recenzja
  • Varia czyta
    Karuzela z Mordercami - Alex Rogoziński
  • Wokół Faktu
    5 książek na Dzień Mamy idealnych na prezent. Te nowości wywołają uśmiech na twarzy mamy
  • Klasyka literatury popularnej
    Duchy nocy wigilijnej.
  • Czytam to i owo...
    PIKNIKI Z KLASYKĄ: O "Oliverze Twiście" rozmawiamy w 208. rocznicę urodzin Charlesa Dickensa
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Wszystkie treści zamieszczane na tym blogu (zarówno teksty, jak i fotografie) są mojego autorstwa i są chronione prawem autorskim [Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa: 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych].

Wizyty

© Przestrzenie tekstu 2026

Created with by ThemeXpose