facebook instagram Goodreads
Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • Spis treści
  • Jeśli szukasz...
    • Przestrzeni faktu
      • kryminalistyka
        • Antropologia sądowa
        • Reportaż kryminalny
      • literatura faktu
      • Podróżnicze
      • Reportaż
      • Wyprawy & odkrycia
    • Przestrzeni grozy
      • Horror
      • Thriller
      • kryminał
    • Przestrzeni dla dzieci
      • Albo młodzieży
    • FANTASTYKI
      • Literatura fantasy
      • sci-fi
    • Klasyki
    • ♦ Magii na Przestrzeniach ♦
    • Pięknego wydania...
      • Komiksy
      • Picturebooki nie tylko dla dzieci
    • Wyjątkowej prozy
  • Na dokładkę
    • Audiobooki
    • * Mój dawny blog *
    • Starocie na Przestrzeniach
    • Wyzwania czytelnicze
      • Archiwalne
  • Serie
    • Dla dzieci i młodzieży
      • Strachociny
      • Szkoła przy cmentarzu
      • Wakacje z Koszmarkiem
    • Reporterskie / podróżnicze
      • Amerykańska
      • Orient Express
      • Reportaż Czarnego
      • Seria podróżnicza Wyd. Poznańskiego
      • Seria reporterska Wyd. Poznańskiego
    • Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
    • Serie sci-fi i fantasy
      • Wehikuł czasu
      • Wiedźmin
  • O mnie
  • Kontakt

Przestrzenie tekstu

"Dla wielu ludzi Wschód stanowi antidotum na zachodnią anomalię,
holistyczną przeciwwagę dla naszego chaotycznego życia."


Pustynne tereny Arizony. Ośrodek Diamond Mountain, gdzie charyzmatyczny guru Michael Roach proponuje uczniom własną, alternatywną wersję buddyzmu tybetańskiego. W jednej z pobliskich jaskiń odosobnieni, odsunięci przez swoją wąską społeczność, Ian Thorson i Christie McNally oddają się medytacjom. Wkrótce Ian umiera z powodu odwodnienia i dyzenterii. Christie, była żona Michaela Roacha, jeszcze nie tak dawno równoprawna przywódczyni buddyjskiego ośrodka, za późno wzywa pomoc. Scott Carney w swoim znakomitym reportażu (nad którym praca kosztowała go dużo więcej niż przypuszczał) usiłuje odtworzyć wieloletnią drogę Iana Thorsona w stronę poszerzania duchowości, która to droga doprowadziła go ostatecznie do... śmierci. To jednak nie tylko obraz określonego stylu życia i jego konsekwencji, ale również historia narodzin fenomenu gesze Michaela Roacha, jego działalności oraz powstania ośrodka Diamond Mountain, który — o, zgrozo — w dalszym ciągu funkcjonuje.

Żeby dobrze zrozumieć motywy postępowania Iana oraz jemu podobnych, autor sięga do początków mody na kulturę Wschodu, a szczególnie na buddyzm tybetański, który w Ameryce trafił na podatny grunt. Do prześledzenia życia i kariery Michaela Roacha, jego własnej interpretacji starożytnych buddyjskich pism, do wykładów, które prowadził z początku w skromnej księgarni Three Jewels, by później wraz żoną Christie McNally założyć imponujący ośrodek Diamond Mountain. Jego nauki, znacznie odbiegające od klasycznego buddyzmu, dlatego i przystępniejsze, a dodatkowo łamiące tabu (Michael nie miał nawet poparcia Dalajlamy), były pociągające dla ludzi takich, jak Ian, amatorów medytacji, jogi, stawiających w życiu na rozwój duchowy, ale również na szeroko pojęty sukces, ponieważ właśnie to obiecywał samozwańczy gesze. Czy już śmierdzi tu Państwu sektą? Podejrzenie, że Ian trafił do sekty nie odstępowało jego matki oraz rodziny, która usilnie starała się przywrócić chłopaka na właściwe tory.

O miesiącach milczenia, chorobie medytujących zwanej lung, kulcie bogini Kali, a także zagrożeniach, jakie pojawiły się w jego własnym życiu podczas pracy nad książką — Scott Carney pisze w sposób niezwykle pasjonujący. Śmierć na Diamentowej Górze czyta się jak dobrze skonstruowaną książkę historyczno-sensacyjną, z której dowiemy się sporo z historii Ameryki, poznamy niebezpiecznie fascynujące sylwetki buddystów (gesze Michael, czy lama Christie), ale i z ekscytacją mieszającą się ze strachem prześledzimy wydarzenia, jakie doprowadziły do tak smutnego końca. Ten reportaż to również ostrzeżenie — nie tylko przed wyznaniowym fanatyzmem, ale także przed pułapkami własnego umysłu, który nieustannie szuka prawdziwego szczęścia i uniknięcia cierpienia, często u wyjątkowo złych źródeł.

***
Carney Scott, Śmierć na Diamentowej Górze. Amerykańska droga do oświecenia
, tłum. Dominika Cieśla-Szymańska, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2016, s. 320.

11:35 No comments
"Czuję się tutaj bezpieczna, powiedziała Saffron,
a ja wreszcie zrozumiałam. Świat był za duży.
Zbyt zatłoczony.
Zbyt przytłaczający."

"Rodzina z krwi. To określenie przyprawiało mnie o ciarki, ale oni wszyscy właśnie tak wyglądali, zgromadzeni wokół tamtego stołu. Jak rodzina". Jednak, czy nie tego potrzebowała teraz Laura? Rodziny? Tragiczna śmierć męża, konieczność zamknięcia własnej kwiaciarni i perspektywa utraty dachu nad głową. Do tego rodzina, która nie pierwszy raz się od niej odwraca. Dlatego propozycja zamieszkania wraz z 17-letnią córką Tilly na ekologicznej farmie zdaje się być dla niej wybawieniem. Garstka osób, które tam żyją i pracują, przypomina szczęśliwą, niemal samowystarczalną wspólnotę. Odciętą od świata i jego licznych pokus. Na Laurze, jak i na jej córce, największe wrażenie robi jednak ich gospodarz Alex. To on zobowiązuje się zapewnić im spokój i bezpieczeństwo, dopóki nie staną na nogi. Wkrótce okazuje się, że miejsce, które miało być ich azylem, staje się śmiertelną pułapką.

Muszę przyznać, że Rodzina trochę mnie zaskoczyła. Spodziewałam się większego skupienia na motywie sekty, jakichś przerażających rytuałów, typowego zamknięcia, prania mózgu. Pewne elementy zostały zachowane, jednak w Rodzinie nie do końca o to chodziło. Podobał mi się nacisk na psychologiczną stronę postaci, na tajemnice, jakie skrywały, ukazanie relacji miedzy różnymi członkami rodziny, a także na ewoluowanie postaw i zmianę postrzegania. Jako thriller psychologiczny Rodzina wypada całkiem nieźle, choć nie do końca przekonały mnie niektóre, nawet najbardziej sensowne rozwiązania. Wyszło trochę naiwnie, ale podobało mi się to, że autorka usiłowała wywołać w czytelniku dużo więcej emocji niż tylko strach, czy napięcie. "Ubrania, rzeczy, wszystko można było tak łatwo zastąpić. To ludzi trzeba się mocno trzymać i nigdy nie puszczać".

***
Jensen Louise, Rodzina, tłum. Ewa Kleszcz, Wydawnictwo Burda, Warszawa 2019, s. 432.
07:08 No comments
"Nie przestałem wierzyć w Armagedon i raj.
Wiem, że przyjdą, a z nimi śmierć.
Wszystkim, którzy odchodzą od prawdy, 
zajmą się w pewnym momencie demony,
czekam na nie."

Świadkowie Jehowy. Takie mam wspomnienia... Dwie panie w czarnych płaszczach stukające do drzwi. W domu mówiło się jedno: "Jehowe, nie otwieraj". Wiadomo. Na moich pierwszych koloniach poznałam dziewczynę, która była "Jehową". Lubiłyśmy się, chociaż wydawała się wycofana; układałyśmy razem piosenki. W liście po wakacjach wysłała mi ulotki religijne. Nie pamiętam, która z nas pierwsza zerwała kontakt. I tyle. Świadkowie Jehowy zawsze byli dla mnie enigmatyczną organizacją. Sektą, która działa jawnie, tuż na naszych oczach. Ja, wierząca i praktykująca katoliczka, nigdy nie mogłam pojąć, jak to jest możliwe. I fascynowali mnie i zarazem straszyli. 

Robert Rient nikogo nie straszy, chociaż może... odstrasza od samego siebie? Nawet po kilku tygodniach od przeczytania jego książki non-fiction pt. Świadek nie umiem podejść do niej z dystansem. Mało to grzeczne określenie na literackim blogu, ale... wkurza mnie. Okrutnie denerwuje fakt, że spodziewałam się po niej czegoś zupełnie innego. I miałam prawo się spodziewać, ponieważ Dowody na Istnienie przyzwyczaiły mnie do reportaży na poziomie, reportaży konkretnych i atrakcyjnych tematycznie (jak choćby ostatni Zdrowaś Mario, albo te starsze, o których pisałam tu). Mam wrażenie, że Robert Rient uczynił sobie z tej pseudopublikacji o Świadkach Jehowy swoje własne poletko na  osobistą spowiedź z przeszłości. Tak oto poznajemy dzieciństwo i młodość chłopaka, który miał problem z własną tożsamością seksualną, dużo imprezował, lubił ludzi, ale nie lubił siebie. Powiedzmy, że podłoże jego problemów stanowiło wychowanie w rodzinie Świadków, chociaż chyba nie do końca, bo jego długie zaangażowanie w działalność organizacji bardzo płynnie przeszło w odcięcie się i szukanie innej drogi. Wygodnie jest mieć na co zrzucić winę.

Dla tych (więc i dla mnie), którzy spodziewają się, że znajdą w Świadku nie tylko pobieżne ciekawostki o wyznawcach Jehowy, ale też coś więcej, czego nie można dowiedzieć się o nich choćby z Wikipedii, książka Rienta może okazać się niesmaczną pomyłką. To typowy pamiętnik chłopca, a później młodego mężczyzny, który zmagał się z depresją i z własnym ja. Nawet kilka ciekawych informacji, wplecionych niczym z przymusu (jakby książka musiała wpasować się w temat i spełnić podstawowe wymogi gatunku), nie zrekompensuje mi męki wgłębiania się w osobistą historię autora. Nie trafiła do mnie również pokręcona forma, w której narrator raz jest Łukaszem, raz Robertem. Ekshibicjonistyczny, pretensjonalny pamiętnik o trudnym dorastaniu, który mógłby napisać co trzeci zagubiony nastolatek na fali buzujących hormonów. I wcale niekoniecznie Świadek Jehowy.

***
Rient Robert, Świadek, Wydawnictwo Dowody na Istnienie, Warszawa 2015, s. 180.


Książkę przeczytałam w ramach Wyzwania czytelniczego 2019 
(kategoria: biografia kontrowersyjnej osoby)
09:10 No comments
"Przyjmijcie, proszę, moje najszczersze 
gratulacje z okazji zbliżających się zaślubin. 
Szanujcie małżeństwo, a szczodrze Was obdarzy."

Niczego nie ukrywajcie, nie zdradzajcie, kupujcie sobie prezenty przynajmniej raz w miesiącu, wyjeżdżajcie na urlopy. Odpadają późne powroty z pracy i zabieranie projektów do domu. Macie przestrzegać zasad napisanych małym druczkiem, a Wasze małżeństwo będzie zgodne, szczęśliwe i trwałe. Gorzej, jeśli nie wypełnicie poleceń. Kiedy między aperitifem a kawą na wykwintnym przyjęciu ktoś krzywo na Was spojrzy, kiedy powiecie coś nie tak, spotkacie się z nieodpowiednią osobą, nie odbierzecie telefonu od współmałżonka — będzie po Was. Brzmi zabawnie? Absurdalnie? Idiotycznie? Powiedzcie to jednak Jake'owi i Alice z porywającego thrillera Michelle Richmond. Im raczej nie było do śmiechu.
 
Świeżo po ślubie, Alice (prawniczka) i Jake (terapeuta) znajdują wśród weselnych prezentów tajemnicze pudełko. Oryginalny przedmiot okazuje się zaproszeniem do wstąpienia w szeregi sekretnej organizacji o nazwie Pakt, której celem jest pomoc w utrzymaniu trwałego, szczęśliwego małżeństwa — związku aż po grób. Już teraz spokojnie mogą przebiec Wam po plecach ciarki, a na myśl nasunąć skojarzenia z sektą. Jednak czujność młodego małżeństwa zostaje uśpiona, i tak, zamiast spędzać radośnie pierwsze chwile po ślubie, Jake i Alice wplątują się w niezwykle wyrafinowaną, ale i niebezpieczną grę. Grę, która może ich wiele kosztować.

Interesujący, solidnie trzymający w napięciu thriller psychologiczny, który pędzi w nieoczekiwaną stronę. Co ciekawe, narratorem jest wyłącznie Jake i dlatego poznajemy tylko jego emocje. Brakowało mi relacji Alice, wiele spraw pozostało przez to w ukryciu, jednak to nadało powieści jeszcze większej tajemniczości. Przyznam, że czytałam I że cię nie opuszczę z wypiekami na twarzy, a to chyba zawsze dobra rekomendacja. 

***
Richmond Michelle, I że cię nie opuszczę, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2018, ebook.
11:04 No comments

"Aby mieć pewność, że adept nie zejdzie ze scjentologicznej ścieżki,
trzeba go regularnie karmić tajemnicą."

Kościół Scjentologii został zarejestrowany 18 lutego 1954 roku w Kalifornii. Jego inicjatorem, założycielem, przewodnikiem, a zarazem guru był L. Ron Hubbard, którego nauki są do dziś wyznawane i praktykowane przez rzesze scjentologów. Twórca Dianetyki, autor powieści science fiction, postać w pewien sposób chimeryczna — jak określa go sam Lawrence Wright . Do swojej nauki o umyśle i dziwacznej kosmologii, a przede wszystkim — do przekazywania organizacji pokaźnych sum pieniężnych, Hubbard przekonał wiele osób, które w rezultacie całe swoje życie poświęciły scjentologii. Wśród nich znajdziemy sylwetki celebrytów, aktorów, reżyserów. John Travolta, Tom Cruise, Paul Haggis, Kirsty Alley, Anne Archer — to tylko niektóre nazwiska znanych scjentologów. Jednak wśród wyznawców są też tacy, którzy żałują wypowiedzianej niegdyś deklaracji: "Jestem scjentologiem!". Paul Haggis, znany reżyser i scenarzysta, porzuca Kościół po wielu latach aktywnej przynależności. Ci, którzy korzystali ze świadczeń Kościoła jakoby za darmo, muszą zwrócić mu bajońskie sumy przy jego opuszczaniu. Wszelkie nieposłuszeństwo w obrębie organizacji jest okrutnie karane, choć scjentologowie zaprzeczają stosowania przemocy, przymusu, czy przetrzymywania wyznawców wbrew ich woli. Lawrence Wright bardzo dokładnie prześledził historię Kościoła Scjentologii. Dokopał się do archiwów, przeprowadził ponad dwieście wywiadów z byłymi oraz obecnymi członkami organizacji. Materiał, który zgromadził i jego opracowanie są naprawdę imponujące.

Wright zaczyna od L. Rona Hubbarda. Bardzo dokładnie obserwujemy poczynania mistrza przyszłych scjentologów. Od jego fascynacji literaturą sci-fi, przez zainteresowanie psychiką ludzką i odczytywanie stanów emocjonalnych za pomocą e-metra (potem Hubbard wykorzysta e-metr do audytowania, czyli specjalnych sesji terapeutycznych), po stworzenie rozbudowanej doktryny religijnej (Hubbard zrezygnował z określenia nauka o umyśle na rzecz religii). Wright opisuje jak to Hubbard z grupami początkujących wtedy jeszcze scjentologów żeglował po morzach, uchylając się od płacenia podatków i robiąc sobie coraz więcej wrogów pośród wielu państw. Już wtedy do jego niezarejestrowanej organizacji przystąpiło mnóstwo młodych ludzi, którzy deklarowali swoją przynależność do niej na okres... miliarda lat! Należy dodać, że na statkach Hubbarda pływały także dzieci, które potem zostawały dorosłymi scjentologami. Po zarejestrowaniu Kościoła Scjentologii na konto organizacji wpływały niebotyczne kwoty. Kościół miał coraz więcej siedzib i zrzeszał mnóstwo sławnych osobistości. Po śmierci Hubbarda (a raczej: jego wejściu na wyższy stopień wtajemniczenia), pałeczkę po nim przejął David Miscavige, i o nim również pisze Wright. Mimo że scjentologia (jak i podejście do niej) została przedstawiona tutaj pod różnymi kątami (jako system religijny, jako ruch stojący w opozycji do polityki, czy też jako atak na psychiatrię), książka Wrighta nie jest refleksją nad sensem scjentologicznych założeń i nie poświęca im szczególnie wiele uwagi. Skupia się raczej na konkretach, na sile oddziaływania metod Hubbarda oraz na negatywnych aspektach przynależności do Kościoła.

Droga do wyzwolenia... Lawrence'a Wrighta to solidna publikacja, wzór literatury faktu, którą momentami czyta się jak niezłą sensację. Pozbawiony wszelkich ubarwień i subiektywnego nalotu ton autora nadaje książce prawdziwej rzetelności i nie budzi zastrzeżeń co do wiarygodności przekazu. Czytelnik wie, że ma przed oczami rzeczywistą historię scjentologii, a w rezultacie — demaskację tego modnego, choć i kontrowersyjnego amerykańskiego ruchu. Ja Drogę do wolności... czytałam z zapartym tchem. Tym bardziej, że moja wiedza o Kościele Scjentologii była raczej niewielka. Choć ogrom informacji nie zabija refleksji, a wręcz je prowokuje, to wolę o takiej literaturze mówić z pewnego dystansu. Zamiast rozpisywać się na temat własnych wrażeń, proponuję, żebyście sami zapoznali się z książką Wrighta. Mocna. Dobrze napisana. I trochę przerażająca. Zwłaszcza w kontekście ludzkiej... naiwności.

***
Wright Lawrence, Droga do wyzwolenia. Scjentologia, Hollywood i pułapki wiary, tłum. Agnieszka Wilga, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2015, s. 576.

08:45 No comments

Od autorki

About Me

Witaj na stronie Przestrzeni
i rozgość się.
Znajdziesz tu literaturę historyczno-podróżniczą, reportaże, klasykę grozy, tajemnicze powieści.
Często wracam również do książek dla dzieci, dobrego sci-fi, czy Stephena Kinga.

KSIĄŻKA NA DZIŚ

Upiory znad trzęsawiska | Dominik Łuszczyński (cykl Strachociny #4)

2026 Reading Challenge

2026 Reading Challenge
Przestrzenie has read 17 books toward her goal of 52 books.
hide
17 of 52 (32%)
view books

RODZAJ

  • literatura amerykańska (72)
  • literatura angielska (50)
  • literatura australijska (3)
  • literatura francuska (3)
  • literatura hiszpańska (2)
  • literatura irlandzka (5)
  • literatura koreańska (1)
  • literatura niemiecka (8)
  • literatura norweska (7)
  • literatura polska (69)
  • literatura portugalska (2)
  • literatura szwedzka (14)
  • literatura słowacka (5)

Autor

  • Abbott Rachel (4)
  • Bradbury Ray (1)
  • Christie Agatha (2)
  • Clarke Arthur C. (1)
  • Dick Philip K. (2)
  • Forster Edward Morgan (1)
  • Gaiman Neil (1)
  • Greene Graham (2)
  • Herbert Frank (1)
  • Hesse Hermann (1)
  • Hill Susan (1)
  • Jackson Shirley (2)
  • Jacobsen Roy (3)
  • Jansson Tove (2)
  • Karika Jozef (4)
  • King Stephen (8)
  • Lem Stanisław (2)
  • Link Charlotte (2)
  • Paris B. A. (3)
  • Puzyńska Katarzyna (5)
  • Sapkowski Andrzej (2)
  • Stone Tom B. (2)
  • Theroux Paul (2)
  • Urbanowicz Artur (1)
  • Ware Ruth (2)
  • Wiśniewska Ilona (3)
  • du Maurier Daphne (3)
  • Łuszczyński Dominik (8)

Ilustrator

  • Aisato Lisa
  • Chmielewska Iwona
  • Dziubak Emilia
  • Jeram Anita
  • Klassen Jon
  • Martin Emily W.
  • Rutten Mélanie

Wydawnictwo

Akapit Press Albatros Amber Bum Projekt C&T Czarne Czuczu Czwarta Strona Dowody na Istnienie Dwie Siostry Dwukropek Egmont EneDueRabe Ezop Feeria Filia Format Gereon Grupa Wydawnicza Foksal Harper Collins Książkowe Klimaty Kultura Gniewu MAG Mamania Marginesy Media Rodzina Nasza Księgarnia Novae Res Otwarte Pascal Planeta Czytelnika Prószyński i s-ka Rebis Replika Sonia Draga Supernowa Słowne TADAM Tako Tekturka Vesper Videograf W.A.B. Wielka Litera Wilga Wydawnictwo AA Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Kropka Wydawnictwo Literackie Wydawnictwo Poznańskie Wydawnictwo Warstwy Wytwórnia Zakamarki Zielona Sowa Znak Zysk i S-ka audioteka Świat Książki

Zaglądam do:

  • Przeczytałam książkę
    "Mój mąż" Maud Ventura
  • unSerious
    5 książek na Halloween
  • made by bibi
    W deszczu, czyli co się dzieje kiedy pada
  • Świat fantasy
    Dzieci Saturna - Charles Stross
  • To przeczytałam
    Zbigniew Kiwka - Araukarie pana Crolla
  • K-czyta | Blog książkowy
    Toon Tellegen - Tęsknoty jeża
  • Qbuś pożera książki
    Metamorfoza w mrok, czyli „Batman. Rok Pierwszy” Franka Millera i Davida Mazzucchelliego
  • Koczowniczka o książkach
    „Duszność” Violette Leduc
  • Literackie skarby świata całego
    Heretyczki. O Angelusie dla Kateřiny Tučkovej i Julii Różewicz [komentarz]
  • Jeden akapit
    „Rozmyślania” Marek Aureliusz
  • ex libris Marty - blog o czytaniu, głaskaniu, wąchaniu oraz tuleniu książek i komiksów
    Post Świętego Michała Archanioła - ks. Mateusz Szerszeń CSMA
  • Dosiakowe Królestwo
    Nie z tego świata. Na tropie zjawisk paranormalnych - Ben Machell
  • Książki na plaży
    Trzy włoskie kryminały
  • Books Far From The Crowd
    Jak nie przeczytałam stu książek w rok
  • Spacer wśród słów
    Sosuke Natsukawa "O kocie, który ratował bibliotekę" - recenzja
  • Varia czyta
    Karuzela z Mordercami - Alex Rogoziński
  • Wokół Faktu
    5 książek na Dzień Mamy idealnych na prezent. Te nowości wywołają uśmiech na twarzy mamy
  • Klasyka literatury popularnej
    Duchy nocy wigilijnej.
  • Czytam to i owo...
    PIKNIKI Z KLASYKĄ: O "Oliverze Twiście" rozmawiamy w 208. rocznicę urodzin Charlesa Dickensa
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Wszystkie treści zamieszczane na tym blogu (zarówno teksty, jak i fotografie) są mojego autorstwa i są chronione prawem autorskim [Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa: 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych].

Wizyty

© Przestrzenie tekstu 2026

Created with by ThemeXpose